Zaraz wracam do Spa, może na chwilę zapomnę.

Niebo rozrzutnie pozbywa się deszczu i moje cegły mokną.
Tym razem jednak nie obawiam się zalania sąsiadów, ten drugi strop jest solidny i nieprzemakalny.
Mury na drugim poziomie powyznaczały sobą już kształt pomieszczeń, wściekle zielone krokwie wykąpane w środku grzybo-korniko-bójczym zajęły sobą podwórko i niecierpliwie czekają na poniedziałek, gdy zaczną nowe życie w konstrukcji dachu.
Budowa idzie zgodnie z planem, a nawet lepiej. Kosztorys ani nie drgnie w niepożądaną dla każdego inwestora stronę, a Wykonawca wyczerpująco odpowiada na moje najgłupsze pytania.
Jeszcze tylko trzy tygodnie i nareszcie będę mieć swój dach.
Inne sprawy nie mają takiego szczęścia.
Idą kulawo w niepożądanym kierunku, prowadzone przez kompletnego dyletanta, bez wyobraźni i sumienia, nie można go spersonifikować dla wyciągnięcia konsekwencji, jest niewyraźny i rozmyty, ale swoim złem wciska się w życie naszej rodziny.
Nie rozumiem tego, nie potrafię się pogodzić, czuję straszną bezradność i pieką mnie oczy na samą myśl.
Wygląda na to, że lekarze w Polsce rozłożyli szeroko swoje ręce w geście bezradności i nie są w stanie już nic zaproponować I.
Teraz podobno czekają na to, co powiedzą Francuzi po konsultacji w Paryżu 25-go sierpnia.
A gdyby nie było tej konsultacji, to na co by czekali?
Na jeden z najważniejszych składników chemioterapii Ilonie skończył się tzw. limit życia, co oznacza, że podanie następnej dawki spowoduje nieodwracalne uszkodzenia jej organizmu.
Wczoraj mój tata powiedział mi, że wyznaczono jej bardzo odległy termin następnego cyklu chemii, co nie wróży najlepiej, a teraz ma wdrożone leczenie stricte paliatywne.
Sprawdziłam znaczenie tego pojęcia i jestem przerażona.
Li.
Reklamy

7 Responses to Zaraz wracam do Spa, może na chwilę zapomnę.

  1. Anonymous pisze:

    :((((((((((……………….Nie wiem, co powiedzieć, żeby to nie były puste słowa. Dana

  2. Lola pisze:

    Trzymam kcikuki, zeby Francuzi mieli lepsze i bardziej efektywne metody walki z Przekletym (bo on juz przestal byc Obcym. Stoi i patrzy gdziekolwiek sie odwroce. Wczoraj sie dowiedzialam, ze dwie moje bardzo dobre znajome, wspaniale kobiety, niestety, takze maja z nim do czynienia. Dwie przyjaciolki dowiedzialy sie w tym dzien po dniu, operacje tez maja sie odbyc dzien po dniu. Szlag by go trafil!)

  3. She pisze:

    Li, tez mam przyjaciolke, przy ktorej lekarze rozlozyli rece, powiedzili, ze nic juz nie moga zrobil….i wiesz co ….zyje i ma sie dobrze chociaz minelo juz wiele lat….kazdy przypadek jest inny i czasami nastepuje zwrot w chorobie, trzeba byc dobrej mysli….

  4. Anonymous pisze:

    Droga Li, proszę przeczytaj mój wpis pt. "Jak trwoga, to do Boga"(http://oblogach.blogomania.pl

  5. Anonymous pisze:

    Trzymam kciuki za powodzenie wizyty we Francji….Odnoszę się do komentarza Loli-niech szlag trafi Przeklętego…..

  6. Anonymous pisze:

    Odnoszę się do wpisu " Jak trwoga to do Boga". Ostatnio byłam ze swoją chorą przyjaciółką w Gliwicach w Centrum Medycyny Alternatywnej. Hmm….Zioła, muzyka, masaże…..Wiecie co? W tragicznych chwilach trzeba szukać wszelkich możliwości wyleczenia i nie tracić nadziei. Dana

  7. Gofer73 pisze:

    Eh trudno napisać tu coś mądrego.. ale Li pamiętasz dziewczynkę z nowotworem, na którą zimą wysyłaliśmy SMSy (Martnka Kruk) której polscy lekarze nie dawali ani cienia szansy na życie, a niemieccy to życie uratowali?Jak widać dało się:http://www.martynakruk.pl/index.php?option=com_content&view=category&layout=blog&id=4&Itemid=3Sciskam

%d blogerów lubi to: