Uprawianie kociarstwa w Spa.

Powroty do domu są konieczne, zwłaszcza dla kotów.
Szary nie opuszcza mnie na krok, Masza i Sasza przechadzają się z pionowo postawionymi zadowolonymi ogonkami i mruczą, och jak one mruczą… Pani Ewa przychodziła do nich codziennie, ale widocznie pieszczot było za mało.
A na zdjęcia poniżej jest niesamowita kocia gromadka, karmiłyśmy to towarzystwo z moją Starszą nie mogąc nie ulec urokowi kotów kubek w kubek białych.
Ten maluch poniżej ma jedno oko niebieskie a drugie brązowe, tak jak jego matka.
Na zdjęciach nie ma wszystkich kotów, w sumie jest siedem białych egzemplarzy, coś niesamowitego, babcia, matka, brat matki (tu strzelam, to tylko moje podejrzenie) i cztery małe kociaki.
Mieszkają na działce obok hotelu, przełaziły przez żywopłot i organizowały sobie żarcie :)
A plan jest taki, że pięknooczasty maluch będzie mój.
Wracam po niego w weekend i ani słowa na ten temat.
Mam trzy koty, mogę mieć i cztery, zamiast męża :)




Zrobiłam rezerwację od czwartku do poniedziałku. Zaglądnęłam do kalendarza i jeszcze mogę sobie pozwolić na kilka dni przyjemności.
Trochę się pomasuję, poupiększam, podkarmię koty, no i ukradnę tego jednego.
Najważniejsze to jest mieć plan.
:)
Li.
Reklamy

11 Responses to Uprawianie kociarstwa w Spa.

  1. Anonymous pisze:

    Droga Li! Bardzo mi się podoba pomysł z kotem zamiast męża, bowiem gwarantuje większą wierność, czystość i odwzajemnianie pieszczot. Co prawda ja nie lubię kotów( awersja z dzieciństwa),ale w naszym domu są dwa psy i świnka morska, mam więc kogo rozpieszczać. Pozdrawiam Ika 53.

  2. Anonymous pisze:

    Li, jeszcze nie doczytałam wpisu do końca i już wiedziałam, że….któreś kociątko adoptujesz !:)A jeśli chodzi o męża…..Hmm,dajmy sobie spokój z tym słowem…Lepiej brzmi "partner"( nie mylić z biznesem). Jestem pewna, że prędzej, czy później jakiś partner Cię " opartneruje" i "zapartneruje":)Poczekamy…zobaczymy, a ja trzymam kciuki!!! Dana

  3. Li pisze:

    Dana, naprawdę jesteś tego pewna? To straszne! Jestem zmuszona prosić Cię byś nie trzymała za to kciuków, bo inaczej popadnę w depresję :)

  4. Anonymous pisze:

    ech skradłaś zdjęcie mojej kotki :) tak wygląda moja Lena, pozdrawiam kocim mrau ;) La

  5. Anonymous pisze:

    Jest jeszcze jedna wersja – jedni mają dzieci, inni – koty. Ja się zaliczam do grupy drugiej. Wolałabym mieć i dzieci i koty, ale skoro nie można mieć wszystkiego… I nie mówię o tym…hm, bez goryczy…ZoniaPS – moje kocie chłopaki mają podobne imiona, jak Twoje futrzaki: Miszka i Saszka :)

  6. Marzena pisze:

    Popieram adopcję kociaka , sama wiesz że też chciałabym mieć koty ale ze względu na Olę nie mogę , kociak jest cudny i pasuje do Twojej gromadki , ciekawe jak go przyjmą ;-)

  7. Agata pisze:

    Te kociaki są przecudne i nie dziwi mnie, że jesteś zauroczona kotkiem o tak pięknych oczkach, to niespotykane!!! Pokazałam mojej Jessi te kotki i muszę teraz cały czas mieć Twój blog otwarty, a Jessi śpiewa im aaaa aaaa miaaauuu ;-)))

  8. Lola pisze:

    Ale Ci sie trafil suwenir z wakacji! Jest sliczny, tylko bedziesz musiala go czesto prac. ;)

  9. Li pisze:

    La:)) Całusy!Zonia: koty podobno lubią jak w imieniu im szeleści ;-)Marzena: kot Kramera nie ma sierści, ale co to za kot bez sierści…Aga, te oczy mnie zauroczyły!Lola: a propos prania kota: jedna z moich niedoszłych ulubionych bratowych wyprała kota. Był mały, wszedł do pralki, a ona nie zauważyła, choć wiedziała, że uwielbia wchodzić do pralki, powinna wcześniej sprawdzić!!! Zorientowała sie po paru minutach, ale kot był już w agonii. Inny kot wyskoczył jej z okna na 8 piętrze. Jeszcze inny zwariował z samotności, ale na szczęście wyszła za mąż i mężowi jakoś do tej pory udaje się ujść z życiem. Niektórzy kochają koty na śmierć, więc lepiej by ich nie mieli.

  10. Julianna pisze:

    Ech Ty Kociaro !! Uwielbiam Cię i marzę skrycie o trzecim kocie…Ta biel mnie zniewoliła :)))

  11. Li pisze:

    Ech Julianno, wiedziałam że nie pozostaniesz obojętną :))

%d blogerów lubi to: