A nic ważnego, tak tylko sobie piszę- o życiu…

Sierpień w Krakowie ma urok astrów i pomidorów malinowych z Kleparza.
Odwiozłam dziś Starszą do babci po mieczu, snuję się sama między godzinami i mam przed sobą aż dwa wolne wieczory, mogę je przehulać i roztrwonić tylko na siebie, stan dla matki dwójki absorbujących córek wielce pożądany.
Idę na rower, pojadę wzdłuż Wisły do Ilonki, jest bardzo słaba, ale mobilizuje się na poniedziałkowy lot do Paryża, we wtorek ma mieć konsultację w klinice, my wiemy, że to najważniejsza, decydująca o dalszym życiu konsultacja, ale ona nie ma tej świadomości.
Nie chcę się nad tym zastanawiać, czy to dobrze czy źle.
Jak widzę jaka jest krucha, słaba i cierpiąca, to nie wydaje mi się właściwym dokładać jej cierpienia. Z drugiej strony ciągle gdzieś tam we mnie odbijają się echem słowa lekarki z Kliniki Leczenia Bólu, że powinna o tym wiedzieć, bo „może ma na tym świecie jakieś sprawy jeszcze do załatwienia, może będzie chciała komuś coś powiedzieć…”.
Ech, nie do mnie należy decyzja o stopniu informacji. Ilona ciągle ma nadzieję na wyzdrowienie, ta nadzieja dodaje jej sił. Jest bardzo inteligentna, myślę że domyśla się prawdy, ale to jest ten rodzaj prawdy, który najtrudniej przyznać przed samym sobą.
Będę ją wspierać wszystkimi moimi mocami, ale gdy mnie znowu zapyta czy umiera, znowu skłamię, z całą mocą skłamię. I zmienię temat, opowiem coś śmiesznego, tak-jestem tchórzem, małym tchórzem, ale nie potrafię, nie potrafię!
I niech Bóg mi wybaczy.
Zapakuję do mojego rowerowego koszyka wielką naręcz astrów, dziś są jej imieniny i choć wychowana na Śląsku nigdy ich nie obchodziła, to jednak weszła do rodziny, gdzie każda okazja do dania prezentu jest starannie wytykana i pamiętana. Raz zapomniałam o imieninach mojego ojca, rany boskie, prawie groziło mi wydziedziczenie, a to fatalne przeoczenie tatuś pamięta mi do dziś, wiele jeszcze musi upłynąć darowanych mu butelek koniaku, by zapomniał.
Jadę.
Li.
Reklamy

11 Responses to A nic ważnego, tak tylko sobie piszę- o życiu…

  1. Aeyetea pisze:

    Być może jednak ta konsultacja coś da? Być może tam znają inne lekarstwa, inne metody?To ważne, mieć nadzieję, tak myślę…Miłych tych nie-matczynych wieczorów życzę:)

  2. Li pisze:

    Aeyetea, mam nadzieję i jej nie mam, nie dopuszczam najgorszego scenariusza i się z nim oswajam, używam rozumu i zamykam go na prawdę… ech, niedowierzanie splata się ze smutną pewnością, tygiel uczuć i emocji i jedno kruche życie.Tak bardzo kruche, że aż strach.

  3. Agata pisze:

    Przyszłam rzucić urok na tego obcego, by go szlag trafił!!! Ilonka niech wróci do zupełnego zdrowia!!!

  4. Elżbieta pisze:

    Kończyłam kurs dla wolontariuszy hospicjów. Tam nas uczyli, że trzeba zostawiać takie "otwarte furtki" w rozmowie, tj mówić tak, żeby to sam chory wybierał i decydował, na ile rozmowa ma być prawdziwa. Bywa, że chory chciałby rozmawiać otwarcie, ale stara się chronić rodzinę i cierpi, bo nie ma z kim otwarcie porozmawiać. Może należałoby poszukać kontaktu z którymś z hospicjów domowych w Krakowie? Oni powinni też mieć psychologów a nawet być może psychoonkologa… z modlitwą Elżbieta

  5. Anonymous pisze:

    Boże, zaraz się poryczę……Trzymajcie się dzielnie Dana

  6. Anonymous pisze:

    Do Dany: porycz sie wreszcie, to moze wyryczysz trochę tego swojego infantylizmu. Dziwie sie Li, ze wytrzymuje te Twoje nawiedzone komentarze. Co to ma byc-film wyciskacz lez? Szlag mnie trafia, jak cie czytam J.

  7. Li pisze:

    J.! To jest otwarty blog i każdy ma prawo zostawić komentarz, taki jak mu w duszy gra. To że są komentarze za bardzo wkraczające w moją prywatność to inna sprawa, ale to jest li i jedynie kwestią kultury osobistej czytelnika. Z drugiej strony, skoro piszę bloga, muszę być przygotowana i na takie działania, pisząc o sobie niejako daję na to pozwolenie.Rada jest prosta: Jak nie podobają Ci się komentarze od pewnych osób, J. to ich po prostu nie czytaj:)Pozdrawiam:)

  8. Anonymous pisze:

    Nigdy nie uważałam się za osobę infantylną i przykro mi J., że tak mnie odbierasz.Postanowiłam już nigdy się nie wypowiadać, ale jeśli będę miała coś ważnego do powiedzenia to napiszę do Li na pocztę.Pozdrawiam Dana

  9. Li pisze:

    No wiesz Dana? Dajesz się zdmuchnąć jak płomień świecy komuś kto Cię nie zna?

  10. Anonymous pisze:

    Krucha jestem ostatnio :(

  11. Li pisze:

    Elżbieta, umówiłam psychologa, znalazłam tu:www.centrumpsychoonkologii.plBędzie przyjeżdzał do Ilony do domu.

%d blogerów lubi to: