Lepiej uwięzić myśli w głowie.

Zwyczajnie nie chce mi się pisać.
Uwięziłam swoje myśli w głowie i jestem tylko oczekiwaniem na wieści z Paryża, a wszystkie przydarzające mi się w międzyczasie historie śmieszno-romansowo-kocie niech sobie poczekają na swoją kolej, albo zamilkną na wieki.
Bo TE sprawy meblują sobą moje myśli tak, że już nie ma miejsca na nic innego.
To istne zawalimyśli, zwaliste, ciężkie i niezgrabne, nie da się ich wepchnąć w kąty i zakamarki umysłu, stoją rozkraczone na środku, zabierają światło i absorbują sobą uwagę.
Mam ochotę wpaść pomiędzy nie z siekierą i zacząć rąbać.
Po kawałku, metodycznie, rozprawić się z każdą, unicestwić, roztrzaskać na drzazgi, a potem spalić i znowu cieszyć się jasną stroną życia.
A co na to Lec?
Tak samo jak przed palcem wymierzonym w oko zamyka się powieka, tak i przed pewnymi myślami broni się instynktownie mózg.
Nawet od wewnątrz.
Ciężko wydobyć z tego zawalonego umysłu choć trochę optymizmu, ale go wydobywam.
Jak mantrę powtarzam: będzie dobrze, będzie dobrze, przecież nie może być inaczej.
Będzie dobrze, będzie dobrze, będzie…
Obiecałam Ilonce zrobić dla niej coś bardzo ważnego, coś co ma szansę zrealizować się dopiero w przyszłości, specjalnie dla niej, a obietnicy przecież złamać nie mogę, dana pod słowem zobowiązuje, nie może mnie więc zostawić samej, mamy swoje plany, a przecież najważniejsze to mieć plan!
No!
Li.
Reklamy

3 Responses to Lepiej uwięzić myśli w głowie.

  1. Karla pisze:

    "Jak mantrę powtarzam: będzie dobrze, będzie dobrze, przecież nie może być inaczej."No!!!

  2. ptaszka pisze:

    Lec też napisał: "Ciemne okna są czasem bardzo jasnym dowodem" na to, że będzie lepiej.

  3. Anonymous pisze:

    No! Dana ( miałam nie komentować, ale…)

%d blogerów lubi to: