Zajrzałam do księgarni, a tu…

Mogę być pańcią w średnim wieku (tfu;-)), ale zawsze będę uwielbiać Jeżycjadę. Dziś sobie kupiłam!
McDusia, o córce Kreski.
Kto też kupił?
Kto uwielbia?
Kto zna na wyrywki?
:)
Li.

Reklamy

65 Responses to Zajrzałam do księgarni, a tu…

  1. sisi pisze:

    ja kochana- na wyrywki…chociaż ostatnio troche mam zaległości- jutro kupuję córkę Kreski!

  2. Katie pisze:

    Ja :) i dziś siadam jeszcze raz przeczytać „Pulpecję” bo sobie przypomniałam, że kocham Floriana
    Dobrego wieczoru

  3. Ania M. pisze:

    No, oczywiście muszę kupić. Choć po okresie absolutnego zaczadzenia Jeżycjadą przeżywam obecnie kryzys wiary (w Musierowicz). Dostrzegam np. złogi patriarchalizmu i zakłamania, tudzież mocne przesłodzenie. Ale mam swoich bohaterów, których kocham na zawsze. Dla mnie to na przykład Robert Rojek i Dambo. Powinni częściej się pojawiać.

    • Li pisze:

      e tam, kryzys wiary. Wiadomo, że nie wszystko jest strawne, ale to co jest strawne, to są prawdziwe delicje. Kocham Borejków ze wszystkimi ich wadami. Ale najbardziej to jestem fanką Bernarda :))

  4. Ania M. pisze:

    A ja nie lubię Gabrysi – może własnie za to, że ona… nie ma wad.

  5. Paulina pisze:

    Że zacznę klasycznie, nigdy nie komentuję, ale tu muszę. Li, uwielbiam Cię. Właśnie oderwałam się od McDusi, żeby zajrzeć „w internet”, a tu taki wpis. Dobrzy ludzie czytają Musierowicz, wierzę w to. Pozdrawiam :)

  6. statler waldorf pisze:

    Nic tu po mnie dzisiaj.

  7. kasiowiec pisze:

    …kupiłam w przedsprzedaży w empiku i już pożeram- a przez chwilę się zastanawiałam czy muszę się tego wstydzić? (mama moja czeka w kolejce i mnie popędza)

  8. cypresshill pisze:

    u musierowicz kocham drugoplanowców.

    zawijam się w musierowicz, jak w koc na ciepłej oszklonej werandzie, z kubkiem herbaty i termosem.
    chowam się w borejków, w ich zakurzone mieszkanie i bezwad gabrysię.
    uciekam w nieprawdziwy/prawdziwy dom.

    myślałam, że mcdusia dopiero zimą. – a to już. właśnie mi się zmieniły plany na piątkowy wieczór.
    :)

  9. Miśka pisze:

    ojej.,,muszę mieć;))Uwielbiam! Chodzę ścieżkami Borejków i ich przyjaciół – wracam do nich często;))

  10. Beem pisze:

    Ja, ja też MM!!! Zamówiłam w Merlinie razem z Pożądaniem Yoursa i dlatego tak długo na nie czekałam, bo dzisiaj się pokazała. Ale dranie mi nie wysłali natychmiast, pewno będą czekać do piątku, bo oni tak kochają. Najgorsze, że tam jest zamówiona jeszcze jedna książka, która miała wyjść jutro, ale już wiem, że wyjdzie dopiero w styczniu. Poczekam do popołudnia, jak nie będzie wiadomości, to zrobię aferkę. No bo co w końcu!

  11. martuuha pisze:

    no ba!
    :-)))))
    będę mieć taki stół, a kubki niebieskie, choć nie niezapominajkowe – już mam.
    Książki jeszcze nie. Ale lada moment.
    :)

  12. madeoftrouble pisze:

    Moja siostra! Moja siostra zarazila mnie Jezycjada jakies 30 lat temu (kwiat kalafiora!) i teraz w ramach pokuty kupuje mi kazda czesc i wysyla na koniec swiata do Kalifornii! Sciskam mocno Li-i-jedyna i zmykam z powrotem do ksiazek bo malo czasu kruca bomba!
    xox
    Basia

  13. madeoftrouble pisze:

    Klamczuche upolowalam dopiero kilka lat pozniej jak sie zaprzyjaznilam z pania z ksiegarni na grodzkiej obok kosciola! Zostawila ja „pod lada” razem z szosta klepka bo sie nade mna zlitowala :)

    • Beem pisze:

      Kłamczucha jest jedną z najśmieszniejszych i tak pełnych fantastycznych pomysłów, jak żadna inna. Chociaż bohaterka nie jest najsympatyczniejszą postacią, ale taka miała być, zawsze zdobyła, co chciała. No, może za wyjątkiem Pawełka, ale tylko na początku. Potem … a, co będę opowiadać, czytajcie. Ja zawsze płakałam ze śmiechu, kiedy z najwyższym trudem udawała się na randkę, jeszcze w rodzinnym domu (ciuchy w zębach, ciało po ramiona utknęło w okrągłym oknie nad drzwiami, przed drzwiami nieświadom wszystkiego co nad nim adorator).

  14. Li pisze:

    a „Małomówny i Rodzina” ma genialny początek, mój wzór niedościgły:
    Ryknęła krowa.

    • madeoftrouble pisze:

      dla mnie szczytem literackim byly odpowiedzi Bernarda w dzienniczku Bebe! oraz rozne Borejkowskie frazesy nad stolem a kuchni (kto mlaszcze dostanie w paszcze, kto oblizuje noz ten nie przemowi juz!)
      1 grudnia po egzaminie wygrzebie Jezycjade z pudel i bede czytac i kwiczec :)

  15. Li pisze:

    dokładnie- czytać i kwiczeć, znam na pamięć, a ciągle śmieję się w tych samych miejscach:))

    • madeoftrouble pisze:

      dokladnie! albo czasami cos mi sie skojarzy i sama do siebie mowie po Borejkowsku. niestety nikt z Polakow tutaj (3 sztuki ktore znam) w ogole tego nie lapia wiec mowie sama do siebie – w koncu nie ma to jak pogadac sobie z kims inteligentnym :)

  16. Li pisze:

    a którą część najmniej lubisz?
    (o ile można pomyśleć taką herezję;-))

  17. Li pisze:

    ależ jestem śliczna (nawiasem mówiąc:)

  18. madeoftrouble pisze:

    Popatrze sie , siedzie i mysle i zakladam bloga na ktorego nie mam czasu przez Ciebie!
    Nie mam ulubionej, mam fragmenty! Noelke zawsze czytam jak mi smutno w swieta, Szosta Klepke z powodu Bobcia i pisanek z Hitlerem z kazdej okazji, najbardziej jak sie okazalo ze mam mysz w kuchnii, Pulpecje jak mam egzaminy, Klamczuche z kazdej okazji, kalafiora jak jestem chora (ha ha) zaskakujaco milo wspominam Kalamburke; w sumie wole te starsze ale czytam kazda z zapartym tchem i nigdy nie mam dosyc

  19. M pisze:

    ojojoj przypomnialas mi! tez zaczynalam od Klamczuchy! Musze pokombinowac, kto moze mi ja najszybciej przyslac….

  20. tilula pisze:

    aaaaaa!!!! Już wiem dlaczego los mnie dziś wypycha do księgarni po podstawy przedsiębiorczości dla młodego!!!

  21. Dorothea pisze:

    No i zonk.
    Bo ja Musierowicz ni hu hu!
    Znaczy do nadrobienia co nieco mam.
    A teraz sprawdzam awatara i coś czuję, że trza będzie profil na wordpressie założy:)

    P.S. Komenty są mocno rozstrzelone – nie da się ich „ścieśnić”? Ciężko się gada nie widząc interlokutorów.
    No to sprawdzam!

  22. nikulam pisze:

    Nigdy nic nie pisałam tutaj,ale czytam od jakiegoś czasu.
    TAK dla Musierowicz, muszę lecieć i kupić:)
    Pamiętam jak w 1 klasie LO na pierwszych zajęciach „z polskiego” nauczyciel kazał napisać coś u ulubionej książce, opisałam Jeżycjadę. Pod swoim wypracowaniem znalazłam info od niego,że to trochę zbyt mało poważna książka jak na uczennicę LO :)

  23. Dorothea pisze:

    Oooo, jesteś:)
    Profil oczywiście założyĆ – ostatnio namiętnie zjadam końcówki, może mi brak minerałów albo innych witamin?
    Awatar mój miłosiernie Ci wybaczam:P

  24. krystynkaR1 pisze:

    Och, Li, kochana!
    Dzięki za informację. Jeżycjadę kocham i mam wszystkie tomy. Pojutrze wyjeżdżam i będę miała co czytać w samolocie. Dzięki!

  25. asinek pisze:

    Powiem dzień dobry i nic tu po mnie…nie przeczytałam żadnej książki MM…
    ale za to pasjami uwielbiam Pana Samochodzika, Tajemnicę Zielonej Pieczęci i Siódme wtajemniczenie;)
    MIłego;)

  26. baa pisze:

    dwadzieścia lat temu czytałam, zaśmiewałam się.. od dawna nic, spróbuję w mojej bibliotece, w dziale dla dzieci i młodzieży:)

  27. julisiek pisze:

    Śmieszne, bo własnie kupiłam w zaprzyjaźnionej księgarni. Lat też mam „za dużo”, ale się nie wstydzę ani ani. O.

    p.s. pierwszy raz się odzywam :-) czytam od kilku miesięcy.

  28. Joanna pisze:

    Zaczęłam od Klamczuchy jakieś 100 lat temu, dzisiaj mam 39 lat i nadal uwielbiam Jeżycjadę. Zaraziłam nią 12 letnią córkę. McDusia od przedwczoraj jest z nami :).

  29. Blackberry pisze:

    A ja czytałam Siesicką. Jezioro osobliwości-moja ulubiona. Czytał ktoś może?

    • Li pisze:

      no pewnie! Lubiłam jeszcze Fotoplastykon i Zapałkę na zakręcie. Ale moje córki już nie:(
      Kochałam Pana Samochodzika, a one były nim znudzone. Cieszę się więc, że choć Jeżycjadę uwielbiają:)

    • Ksena pisze:

      Ja! Tysiąc pięćset razy! Fotoplastykon jakieś tysiąc , za to Musierowicz kocham miłością szaleńczą!

    • Em. pisze:

      Ja też czytałam Siesicką! A zapałkę na zakręcie chyba nawet dwa razy :) Pana Samochodzika też.
      Ale z Jeżycjadą, to kurcze jestem mocno do tyłu.. umknęło mi wszystko co było po Języku Trolli. Rok temu nawet chciałam nadrobić zaległości, ale Empik świecił pustkami w tym względzie.
      Nutria i Nerwus – ulubiona! Zdecydowanie.

  30. ladybird pisze:

    Uwielbiam Jeżycjadę!

  31. Joanna pisze:

    Siesicką również czytałam.Jezioro osobliwości i Zapałka na zakręcie są chyba najlepsze.
    Ale…. Musierowiczki nikt nie pobije :)

  32. Joanna pisze:

    Warto nadrobić.
    Wręcz trzeba koniecznie :).

  33. katarzynav70 pisze:

    A ja czekam w kolejce, moja pociecha właśnie czyta „Kłamczuchę” – twierdzi, że niektóre wątki są naciągane, bo zajmują po dwa rozdziały – muszę to sprawdzić, bo sama już nie pamiętam, czytałam to całe wieki temu :-)
    Ależ piękny dzień dzisiaj w Hucie :-)

  34. Klaudia Maksa pisze:

    Jezu, czemu zwiałaś z blogspota? Czynsz podnieśli? ;) Pozdrawiam. Jeżycjadę, ja tak sobie….Ale pożyczyłam w biblio Dom Małgorzaty Ewy Kujawskiej i po przeczytaniu 30 stron odpaliłam kompa i sobie ją kupiłam. To a propos cudnych książek.

  35. redmercedes pisze:

    Pekalam ze smiechu przy Musierowicz. Oprocz standardow juz wspomnianych wczesniej, utkwila mi Gieniusia otrzepujaca ze sniegu berecik o nozki w rajstopkach. Ostatnio mam przerwe, musze nadrobic..

  36. Gaia pisze:

    oooooo, ja CHCE, bede sie dobijac do moich w Polsce o podeslanie, pierwszy byl „Kwiat kalafiora” u kuzynki i „Szosta klepka”, a nie mam ani jedenj czesci na wlasnosc, ZGROZA, ja sie chowalam na „Aniach” :)

  37. aurora vulgaris pisze:

    Patrząc na okładkę myślałam, że jest to kolejna biografia Fridy Kahlo, a tu niestety zupełnie inny kaliber :D

  38. Lidia pisze:

    Chyba się myślami jakoś pod Was podłączyłam z tą Jeżycjadą.
    Dzisiaj jechałam do Poznania i tak mi na myśl przyszła pani Musierowicz. W drodze do, przejeżdżam przez Kostrzyn, zaraz przy torach jest ogrodnictwo, które to być może odwiedzała Laura w „Sprężynie”. W samym Poznaniu zastanawiałam się, kiedy wyjdzie McDusia. Szłam obok parku Moniuszki, gdzie bawiły się liczne dzieci te Borejkowskie i inne ;) Ale do księgarni nie zajrzałam.
    A zaczęłam od „Idy Sierpniowej”, w dawnych czasach była drukowana w Świecie Młodych.

  39. Basia pisze:

    zastanawiałam się , który tom lubię najbardziej, może Noelkę, za nastrój świąt? a może jednak te wcześniejsze? lubię sobie chodzi攜ladami Borejków”…my z Poznania mamy ten bonus:)) pędzę po McDusię!

    • M pisze:

      To jeszcze ja donosze, ze skusilam sie I kupilam, zaszalalam, za przesyłkę zapłacilam wiecej niż za książkę, trzeba sie rozpieszczac!
      A znasz Dziwna jesteś Karolino? Marii Ziolkiewskiej? Cudo!

  40. Uwielbiam Jezycjadę. Kilka razy w „młodości” chodziłam śladami Borejków :) Bo niedaleko chodziłam do liceum :)

  41. Ania pisze:

    Też zaczynałam od Kłamczuchy, potem już poleciało. Szkoda, ze p.Musierowicz tak mało ostatnio pisze. Ulubiona częśc to Noelka.
    Lecę do Merlina zamawiać !

  42. błękitna pisze:

    Ja kupilam i znam na wyrywki pozostałe.
    wlaśnie zmierzam w kierunku wanny, tam czyta się najfajniej.

  43. asze pisze:

    MM uwielbiam, czytam często, kocham Borejków.
    Siesicką też :)
    A czytał ktoś „Słoneczniki” Snopkiewicz?? Super.

    • Joanna pisze:

      Słoneczniki także czytałam i potwierdzam- są super. Chętnie bym do nich wrócila, bo czytałam całe wieki temu. Poszperam w bibliotece, bo własnych nie posiadam.

  44. Franczeska pisze:

    Czytałam wszystkie książki o których piszecie. Próbowałam zarazić nimi dzieci, ale trochę mam problem. Mój dziesięciolatek nie zrozumiał słowa „wartburg”. I o czym tu z nimi gadać? A Musierowicz właśnie wyszłam z pracy i kupiłam. Do tego pyszna herbata z cytryną, rogaliki z malinami i perspektywa weekendu. Cudnie jest.

%d blogerów lubi to: