Sobota z pomyłką kinową w tle.

Spędziłam dziś pół dnia u moich przyjaciół w takich oto okolicznościach przyrody:

A wieczorem poszłam na „Paryż-Manhattan”, komedię podobno bardzo romantyczną. W tym akurat wydaniu romantyzm jest nudny jak flaki z olejem i zgadzam się z przeczytaną niestety dopiero teraz recenzją, iż dzieło to należy do kategorii filmów, o których zapomina się natychmiast po ich oglądnięciu.
Bo i czego w tym filmie nie było, łącznie z osobistym udziałem Woody Allena i brakiem jakiejkolwiek sensownej fabuły. Bezsensowna była.
Jest to film bardzo o niczym, więc jak nie macie nic lepszego do roboty, to można go zobaczyć. W każdym innym przypadku serdecznie odradzam.
A ta recenzja mówi o jakimś zupełnie innym filmie, albo ja jestem z Marsa. Nie można również wykluczyć możliwości, że wina niezrozumienia przesłania filmu  leży po mojej stronie-to może być zgorzknienie, starzenie, zniechęcenie…  mogę nie wiedzieć, nie pamiętać jaką siłę ma prawdziwa miłość, taka jak z filmów, zwłaszcza z komedii bardzo romantycznych.
Oczy mi się zamykają, łóżko mnie wabi, och jak wabi, idę, już idę!
Dobranoc!
Li.

Reklamy

20 Responses to Sobota z pomyłką kinową w tle.

  1. Ewa pisze:

    Piękny ogród:)

  2. margo pisze:

    przepiękne miejsce,z pewnością miło spędziłaś czas i wypoczęłaś:-)

  3. Basia pisze:

    okoliczności przyrody urzekające-…filmu nie widziałam, ale podobne odczucia mam po McDusi tak, jakby autorce zabrakło pomysłu na główną postać…reszta tez jakoś się rozmywa…Gabrysia irytuje …za to za każdym razem , gdy choć na chwilę migną jacyś bohaterowie z poprzednich tomów (np. przychodząc po prezenty od Dmuchawca) czułam się, jakbym spotkała po latach starych znajomych …może zbyt długo czekałam na ten tom, spodziewałam się bóg wie czego i stąd to lekkie rozczarowanie?

    • Beem pisze:

      Bo, niestety, uważa , że ma misję i ją realizuje. Tak, i ona starsza i my, a to dla młodzieży. Ale młodzież też nie kocha natrętnych wskazówek i pouczeń. Absolutnie zgoda z Anią M.

    • Beem pisze:

      Jeszcze jedno – wg mnie, przestała mieć frajdę z pisania. I to od jakiegoś czasu. Teraz cztery lata między Sprężyną a McDusią… Pisze, bo oczekują, proszą, albo uważa, że powinna, ale serca w to nie wkłada, wolałaby robić co innego. Ale na szczęście istnieją stare książki, zaraz przyjdzie skleroza i będe czytać jak nowe :), na pewno mi sie spodobają.

    • Ania M. pisze:

      Dla młodzieży to jest w ogóle niestrawne. Moim zdanie nigdy nie było to dla młodzieży. Nie spotkałam chyba młodej osoby lubiącej Musierowicz, a za to wiele osób mniej więcej w moim wieku. Myślę, że to literatura dla ludzi dorosłych potrzebujących na chwilę ucieczki od rzeczywistości, przynajmniej w moim przypadku tak było i paru moich znajomych.
      Ale liczył się też soczysty humor, który często się pojawiał, i pewien „rozmach” narracyjny, który teraz jakoś zamarł. Przyszło mi ostatnio do głowy, co by było, gdyby np. Józinek okazał się gejem – a dlaczego nie? Wiem, że operujemy tu rzeczywistością powieściową, wykreowaną w określony sposób, ale dajmy na to taki eksperyment. Prawdziwe wyzwanie przed Borejkami.
      Ale tam chyba jest to niemozliwe, po prostu.

  4. Ania M. pisze:

    Okoliczności piękne:)
    Przeczytałam McDusię – napisałam coś u siebie; ciekawa jestem twojego zdania o książce.

    • Basia pisze:

      Aniu! zajrzałam do Ciebie- ujęłaś moje myśli :)) wszystko trąci sztucznością… już Sprężyna była nieco naciągnięta, ale teraz :(( jakoś rydzykowo na dodatek się zrobiło…i nie grzyby mam na myśli

    • Ania M. pisze:

      Mnie się najbardziej podobał Brulion Bebe B. :)

    • Li pisze:

      macie rację Dziewczyny, rozczarowanie wielkie!
      Poza przyjemnością ze spotkania tych samych postaci, reszta to nudy, schematy i naciągany humor. Nie ma ani lekkości, ani finezji ani dowcipu. Skończyła się pewna epoka, niestety!

    • Basia pisze:

      Mam wrażenie, ze Musierowicz nagina realia do jakiejś- swojej ideologii-Małżeństwo zapracowanych, a więc wziętych lekarzy,
      (Ida) mieszka nadal w suterenie:))) ( a przechodziłam tamtędy ostatnio-suterena Ogorzałków pusta od kilku lat, nie ma chętnych na życie u stóp przechodniów!)

  5. gdusia.wp pisze:

    W pięknych okolicznościach odpoczywałaś. U mnie też była taka piękna pogoda , no była bo dziś od rana pada .
    Co do komedii się nie wypowiem bo po prostu nie oglądałam
    Miłej niedzieli życzę i dużo odpoczynku, pozdrawiam :*

  6. Magda Lena pisze:

    Okoliczności przyrody przepiękne :). Na filmie nie byłam, więc się nie wypowiadam :) Jakoś na starość też patrzę na świat przez coraz mniej różowe okulary. Za to moja córcia (do niedawna omijała kino szerokim łukiem) zachwyciła się kinem w wymiarze 3D, jakie miała okazję poznać tydzień temu, gdy ja pociłam się na egzaminie – wydaje się, że ja niedługo też poznam, co to jest 3D :). Tymczasem udanej spokojnej niedzieli :).

  7. filemonka pisze:

    Okoliczności przyrody są super!
    A co do filmu, to nie Twoja wina, to Woody Allen się zestarzał…co niestety widać z każdym pojawiającym się jego filmem.

    • Li pisze:

      Pożegnałam aurorę. Wcześniej poszłyśmy na śniadanie (o 13.00 hehe) do „Charlotte”, psiocząc na czym świat stoi na deszcz, bo ostatecznie nie udało się rozebrać namiotu na tarasie! Nic to, będzie musiała przyjechać jeszcze raz, czym jest marne 380 km w obliczu mojego towarzystwa i prac tarasowych;-))
      A Musierowicz poświęcę osobą notkę!
      Co do filmu- to nie był film Woody Allena (to do Filemonki), ale film z Woody Allenem, co mu niestety nie pomogło.
      Ale wieczór był piękny, w Krakowie było 20 stopni, Wisła leniwie toczyła swe wody, nic nie zapowiadało dzisiejszej fatalnej aury- nic to, nic to! Zaczynam niedzielę, muszę posprzątać;-)
      Ściskam Was Dziewczyny!

  8. andziaos pisze:

    Piękny ogród. Miło popatrzeć. A ileż tam pracy włożone!
    U mnie już jesienne porządki w ogródku i garnkach. Jedyna dynia pożarta – uratowała ten pochmurny dzień. Idę popracować. Miłego wieczoru dla wszystkich.

  9. jadwiga pisze:

    najpiękniejsze sa te okoliczności przyrody a film? no cóż przez godzine i troche oderwałaś sie i skupiłaś uwagę na innym temacie, to może bgyło warto?
    j

  10. rybenka pisze:

    Filmu nie widzialam, ksiazki nie czytalam, ale za to zroblam zupe z dyni, pyyyysznaaa, mniam mniam, dzieki Li :)

  11. aurora vulgaris pisze:

    Film może i dałoby się przetrwać, gdyby te fotele kinowe były wygodniejsze i zdatne do drzemki ;D

%d blogerów lubi to: