W odpowiedzi na maile.

Zadajecie mi w mailach pytania dotyczące Chustki, ale ja nie będę na nie odpowiadać.
To są Jej sprawy i Jej prywatność, pisze tyle ile chce napisać, a każdy przeczyta tyle, ile potrafi przeczytać.

I nie, nie ma żadnego sposobu na to, by Jaś po Jej śmierci został w domu z ojczymem, czy z Babcią B.
Nie ma żadnego na to sposobu, bo gdyby taki sposób był, to by tak nie było, jak będzie.
Ale takie jest prawo, dura lex, sed lex.
My możemy pomóc Jasiowi na przyszłość, więc jeżeli macie jeszcze moje maile z akcji prezentowej, to pomagajcie.
Za 10 lat skończy lat osiemnaście i będzie mógł sam podjąć decyzję, z kim chce mieszkać. Matki z nim nie będzie, ale zostawi mu zabezpieczenie na przyszłość.
No co to? Ruszamy z prezentami dla Jasia? Szybko?
Nie mamy za wiele czasu.
Li.

Reklamy

74 Responses to W odpowiedzi na maile.

  1. nibeneth pisze:

    Dobrze, że jesteś :*

  2. ostrestarcie pisze:

    z całym szacunkiem- nigdy nie zrozumiem tego typu maili…zwykła ciekawość, wścibstwo.. bo kto naprawdę się interesuje, naprawdę chce pomóc robi to inaczej…

  3. kreska pisze:

    napisałam Ci maila, jak będziesz miała chwilę odpowiedz proszę :)

  4. martuuha pisze:

    I poza wszystkim innym to mnie wkurza najbardziej. Bezsilność.
    (a abstrahując – klikamy, klikamy)

    Li- czy u Ciebie też dziś taki piękny dzień?

  5. Rybenka pisze:

    Wiem, że to nie ta sytuacja, ale strasznie mnie ciekawi, czy w Polsce dziecko mopże od jakiegoś wieku zdecydować czy chce mieszkać z mamą czy tatą, bo np w Belgii chyba 12 latek już może wybrać.
    Zaproszenie do akcji przyjete.

    • Li pisze:

      zauważ, że to dziecko nie będzie mieć wyboru, bo zostanie mu tylko ojciec.

    • rybenka pisze:

      Oczywiscie ze to widze. Tak tylko mnie zainteresowalo bezinteresownie, jak to stoi w polskim prawie, jesli oboje rodzice zyja.
      W tym przypadku mozna jedynie miec nadzieje, ze jak emocje opadna to strona, od ktorej to najbardziej zalezy zacznie jednak postepowac tak, by bylo najlepiej dla Jasia.

  6. kotek pisze:

    Bardzo wazny wpis, bo osob zyczliwie zaniepokojonych jest duzo i chca pomoc. I pomoga jak sie da. Ktos wyzej napisal, ze wyrazy tego niepokoju i troski to zwykle wscibstwo – bzdura, to chec pomocy, wydajnej i konkretnej. I ta pomoc bedzie. Dziekuje, Li, kolejny raz kierujesz energie i troske w strone, ktora jest najwlasciwsza.

    • Li pisze:

      Kotku, bo są maile i maile. Może być taki jak Twój, z autentyczną troską i chęcią pomocy, a może być taki: „Hej Li, wiem że jesteś blisko z Chustką, więc na pewno wiesz, czy…” -dalszą treść litościwie pominę.

  7. Martha pisze:

    Chcę pomóc – poproszę szczegóły jak to zrobić na maila marti126@tlen.pl

    Dziękuję z góry za odpowiedź

    Martha.

  8. Aga pisze:

    Teraz jest trochę po ptakach, bo wszystkie sytuacje niekorzystne, które miały miejsce podczas pobytu syna u ojca, należało zgłaszać do sądu. To otwiera ew. drogę do ograniczenia/pozbawienia praw rodzicielskich. Podobnie zresztą zaniechanie kontaktów ze strony ojca. W ten sposób, możnaby wnosić do sądu o przekazanie opieki nad dzieckiem, osobom z którymi jest związany emocjonalnie.

  9. magda pisze:

    do doopy z tym wszystkim. Na kredki przeleje dziś. Nie do pomyślenia jest dla mnie, że w panstwie polskim, zgodnie z obowiązujacym prawem, może zdarzyć się sytuacja kiedy dziecko po tragedii kierowane jest do patologicznego rodzica, a kompletnie pomija się jego dobro, środowisko w jakim dorastał itp.. Nie do pomyslenia jest takze że bliskie osoby często muszą sądownie walczyć o chociażby ograniczony kontakt. To jest łamanie życiorysów. nie odnoszę się tu jedynie do Chustki i jej sytuacji, bo takich sytuacji jest pewnie więcej, ehhhh

  10. magda pisze:

    no i jeszcze jedno. Kompletnie nie obchodzi mnie co Joanka zrobi z ta kasa, i ile jej jest (no może tutaj nieco mnie interesuje na ile to zaangażowanie, te wielkie komentarze przekładają się na konkretną pomoc). Kurcze tyle osob czyta chustke, bywa tak, że jednocześnie na blogu jest 300-400 osób. Nie wiem jakie są statystyki wejsc, ale ludzie, kurde korzystacie z madrości Joanny, czytacie ja, czytacie poezję którą ona wam podrzuca. Nie traktujcie wiec wpłat jako pomocy, a moze przynajmniej nie jedynie, Raczej jako formy opłaty, zrezygnujcie z kina, książki czy czegoś tam i wpłaćcie kasę, zamiast płakać.

  11. panistarsza pisze:

    Li, wiesz, że Cię kocham, prawda?

  12. Malgosia pisze:

    Li, napisalam do Ciebie maila, badz tak dobra i odpisz

  13. irbise pisze:

    Weszłam tu do Ciebie po przeczytaniu u Chustki wiadomej rzeczy. Pomyślałam powiem Li „błagam zrób coś!!”, patrzę a tu taki wpis. Li tak nie może być, wiem jestem cholernie naiwna, ale tak nie może być. Tak nie może być!!!!!! Li błagam zrób coś!!

  14. omm pisze:

    Niepokoi mnie to, że nie można NIC zrobić. Zdarza się przecież, że sąd ludzko podchodzi do człowieka. Czy w tym przypadku oświadczenia woli, albo jakieś inne „najważniejszedokumentynaświecie” nie mogły by choć w małym stopniu pomóc? I myślę sobie, że z tych wszystkich ludzi, którzy czytają, może jakiś pomysł by wyszedł, zamiast durnowatych maili.
    Bezsilność człowieka ogarnia.

    • Li pisze:

      Ale co można zrobić, gdy dziecko ma biologicznego ojca, nie pozbawionego władzy rodzicielskiej, który deklaruje chęć opieki nad dzieckiem, a nikt nie pochyli się nad tym z jakich działa pobudek i przede wszystkim z kim chciałoby zostać ośmioletnie dziecko?
      Ludzie, no co można zrobić?
      Jak macie pomysły to piszcie, ale niech nie będą to pomysły rodem z amerykańskich filmów, proszę.

    • katecat pisze:

      A nie może się Babcia B. zwrócić do sądu rodzinnego o przyznanie prawa do opieki nad Giancarlem z powodu, że:
      1. z racji ilości spędzanego z nim czasu jest mu osobą bliższą niż Valdemort,
      2. który zresztą jest ciągle w rozjazdach i nie ma czasu,
      3. uchylał się od kontaktów z synem i płacenia alimentów
      4. i taka jest wola Joanny i Giancarla?
      Gdyby tak dobry adwokat (u Chustki ktoś polecał)?

    • katecat pisze:

      I może to idiotyczne ale tonący brzytwy się chwyta… Chustka jest prawie celebrytką, może nagłośnić sprawę w mediach- reportaż, program interwencyjny, cokolwiek! No nie wolno skrzywdzić Jasia!!! Cholera, nie wiem, jakiś apel, lista poparcia, rzecznik praw dziecka???

  15. ju pisze:

    Nie znam akcji jestem tu od niedawna a chciałabym pomóc. Mogłabyś zalinkować? Na kredki jeszcze mi wystarczy

  16. p_l pisze:

    Przed porzuceniem prezentu na znanej już dróżce, rzuciło mną o ścianę pytanie. Li, poszedł mail.Pozdrawiam.

  17. gdusia.wp pisze:

    Pisze do Ciebie @ Li ! życzę pogodnej niedzieli :)

  18. panistarsza pisze:

    Piszecie tutaj w komentarzach, u Chustki w komentarzach, przysyłacie maile do Licencji, przysyłacie maile do mnie – wszystko w kwestii wiadomej, z pomysłami rozwiązania tej sprawy i propozycjami zatrudnienia kolejnych prawników.
    Czytacie bloga Joanny – czy wydaje się Wam, że osoba tak waleczna i inteligentna nie potrafiła znaleźć sobie prawnika?

    Powtórzę to, co powyżej napisała Licencja. Biologiczny ojciec ma władzę rodzicielską i wyraża wolę zajęcia się dzieckiem. Czy myślicie, że można znaleźć adwokata, który ma moc sprawczą, żeby sąd odmówił mu tego prawa?

    Inną kwestią jest to, jak odbędzie się to „przejście” Jasia do nowego domu, czy stopniowo, na przykład pozwalając Jankowi do końca roku szkolnego zostać w tej szkole, przeżyć stratę mamy wśród najbliższych, czy wyrwanie go gwałtowne i wrzucenie w obce, w gruncie rzeczy, środowisko. Tu widać, delikatnie rzecz ujmując, klasę Voldemorta. Ale też nic nie możemy zrobić. Jedyny sposób pomocy Jankowi pokazuje Li, i wielkie dzięki dla wszystkich, którzy z tego sposobu korzystają.

    Wracając do meritum: rozumiem Waszą frustrację, ale uwierzcie – gdyby można było coś zrobić, to byłoby to zrobione.

    • Li pisze:

      nie mówiąc o tym, że ja jestem adwokatem do diaska i nigdy nie odpuszczam, jak jest choć cień szansy.
      Cień cienia!
      No!

    • Aneta pisze:

      Joanna powinna sie przeprowadzić z Jasiem do Babci. Jasia nalezy objąć opieką psychologa, który wyda potem odpowiednią opinię o emocjonalnym przywiązaniu Jasia do Babci. To może być cień cienia.

    • Li pisze:

      a masz pewność, że Babcia B. jest w stanie zająć się Jasiem? Że jest zdrowa i sprawna?

    • Aneta pisze:

      Ważne jest tylko, czy dla sądu jest zdrowa, pod warunkiem że faktycznie Jasiem opiekowałby sie Piotr.

    • Li pisze:

      Aneto, jak więc znasz sposób, by starsza pani mogła zostać prawnym opiekunem ośmiolatką mającego biologicznego i nie pozbawionego władzy rodzicielskiej ojca, to proszę Cię- napisz do mnie. Chętnie przeczytam i na pewno wykorzystam.

  19. panistarsza pisze:

    Li, nie chciałam wprowadzać tu tak intymnej informacji :)

  20. ula pisze:

    Nikt i nic Jasiowi MAMUSI nie zastąpi. My Czytacze możemy tylko tę pustkę w razie czego zapełnić…

  21. Tarsis pisze:

    Ciezko pojac ludzka glupote, szczegolnie w takiej sytuacji…

  22. Ewa pisze:

    Nadzieja w tym , że voldemortowi ( tak tak , z małej literki) odechce się opieka nad Jasiem. Dziecko to nie zabawka, którą można wyłączyć , albo włączyć na weekend….trzeba się nim zajmować 24/h przez 7dni w tygodniu…a z tego co wyczytałam między wierszami , ów pan nie grzeszy ani cierpliwością ani miłością do synka.
    Szkoda młodego….nacierpi się.

  23. Li, Kobieto Czynu !
    Fajnie, ze jestes i pomagasz w przekladaniu wirtualnej przyjazni na realny wymiar .Nie po raz pierwszy zreszta :))

    • Li pisze:

      Monia, co tak ciągle zmieniasz nicka?
      Muszę Cię ze spamu za włosy wyciągać:)
      Zepsułam CI fryzurę, jak widzę;-)

  24. lumpiata pisze:

    Drodzy czytacze Li i Chustki, ja również zaapeluję do Was o więcej delikatności. Pamiętajmy, proszę, że Janek być może pewnego dnia to wszystko przeczyta.

    Żyjemy w kraju, w którym władzy rodzicielskiej nie zabiera się na żądanie, i Bogu dzięki. Ojciec Jasia wyraża wolę zajęcia się Jasiem. Miejmy nadzieję, że będzie to robił jak najlepiej i że Jaś będzie szczęśliwym chłopcem, mającym kontakt z wszystkimi bliskimi sobie osobami.

    Są takie sytuacje w życiu, gdzie największą dojrzałością wykazuje się ten, kto umie przyznać, że jest bezsilny.

  25. chillax pisze:

    Passwordsy na rece musze sobie wytatuowac…Jak pisze z innego ustrojstwa niz zwykle – tragedia!
    Nad fryzura i wygladem w Wordspress to musze popracowac:-)

  26. i pisze:

    opieka naprzemienna
    można walczyć o opiekę naprzemienną ze względu na dobro dziecka.
    można obserwować działania taty Jasia i jak będzie zaniedbywać dziecko walczyć o odebranie mu praw opiekuńczych
    i jak ktoś wyżej napisał…media … może sprawa dla reportera. Te czasem potrafią zdziałać cuda i sąd pochyli się nad sprawą Jasia w sposób niestandardowy.

    • panistarsza pisze:

      Gdyby Asia chciała sprawę nagłośnić, poruszyłaby ten temat w niedawnym wywiadzie w Wysokich Obcasach. Zostawcie to, proszę. Uszanujcie, że zablokowała komentarze pod ostatnim wpisem!

    • Li pisze:

      opieka naprzemienne jest możliwa tylko w przypadku zgody rodziców i zawarcia porozumienia rodzicielskiego. To po pierwsze.
      Po drugie, przeczytajcie komentarz lumpiatej, która jest najbliższą przyjaciółką Chustki i dajcie spokój tym dywagacjom. Jest jak jest i inaczej być nie może. Jaś idzie do ojca, nie będzie może miał tam bezgranicznej miłości, jaką dawała mu matka, ale nie będzie głodny, będzie miał swoje łóżko, mam nadzieję, że nikt nie będzie go krzywdził. Są dzieci, które mają dużo gorzej. Nie demonizujmy tak sytuacji Jasia, skupmy się na tym, jak można jeszcze pomóc Joannie, choćby przez to, by wiedziała, że choć trochę zabezpieczyła swoje dziecko na przyszłość.
      Bardzo Was o to proszę. Gdyby chciała, to prasa i tv byłaby zawiadomiona, ale przecież Jej konflikt z ojcem Jasia, nie wyklucza faktu, że ojciec Jasiem będzie się opiekował przynajmniej w stopniu przyzwoitym.
      Mnie też pęka serce, też chciałabym, by Jaś został w domu, który zna, z mężem matki do którego ma zaufanie i za którym przepada, z Babcią B. w tle, ale niestety- jak pisałam wcześniej-dura lex, sed lex.
      A może Jaś odzyska ojca, a ojciec syna?
      Może myślmy tu pozytywnie?

    • lumpiata pisze:

      Nie jestem najbliższą przyjaciółką Chustki, ale bardzo ją kocham.

      Tymczasem, Li, chyba wszystko zostało już powiedziane. A nawet może za wiele. Dodam tylko, że nikt z nas nie wie, jak się ułoży życie Jaśka. Oby jak najlepiej.
      A im więcej osób będzie go kochać, tym lepiej dla niego.

      Będziemy mu kibicować z pewnego oddalenia. I jeśli to będzie możliwe, za parę lat opowiemy mu, jaką miał wspaniałą matkę.

    • Li pisze:

      Tak, wszystko zostało już powiedziane, nawet to, czego nie ma.
      Dlatego proszę Was- kto chce, to pomaga, a reszta czyta w milczeniu. I trzeba myśleć pozytywnie, z nadzieją, że los zawsze coś zabiera, żeby coś dać.
      Ja w to święcie wierzę.

    • viki pisze:

      podpisuję się pod słowami Lumpiatej i panistarszej
      Dajcie już spokój dywagacjom jak zabrać Jasia ojcu.
      Mam nadzieję, że Jasiek zmieni ojca, że się pokochają, bo będą zdani na siebie, a miłość do syna, którego teraz będzie musiał wychowywać Voldemort sprawi, że dziecko będzie miało spokojny dom.

    • Li pisze:

      ja ciągle liczę, że się dogadają, jak ludzie. Wszystko można spokojnie ustalić i dotrzymać słowa.

  27. Aga pisze:

    A gdyby Niemąż adoptował Jasia?

  28. i pisze:

    masz rację, często się zdarza, że w takich sytuacjach ojciec dorasta do swojej roli…

  29. Aga pisze:

    Li, najpierw piszesz notkę o tym „be” ojcu, po czym prawisz morały, żeby nikt go nie demonizował, że inni mają gorzej. Nie wiem, kto ma gorzej, kto ma lepiej, bo ktoś mądry powiedział, że przeżyć nie da się zważyć. Ludzie są poruszeni tą sytuacją i trudno się chyba dziwić. Skoro Joasia na swoim blogu wplatała wątek ojca, dzieliła się swoimi przemyśleniami, to nie trudno teraz dojśc do wniosku, że to dziecko przeżyje potworny dramat.

  30. shadow pisze:

    wiesz, tak mysle, ze skoro facet nie jest w stanie uszanowac prosby umierajacej matki i uczuc malego dziecka tylko dla wlasnego widzimisie jednym ruchem chce wywrocic jego zycie do gory nogami, bez odrobiny empatii, bo tak- to to jest potwor, to jest nieludzkie, dokladac do jednej traumy druga, tylko po to by sie mscic, by pokazac- a teraz ja Ci pokaze; po co on to robi? z milosci do syna? czy z nienawisci?

    • Li pisze:

      rzeczy nigdy nie są takimi, na jakie wyglądają.
      Skupmy się na innych sprawach, tych na które możemy mieć wpływ.

  31. Proszę daj znać jak można pomóc. A co do taty – ludzie się czasem zmieniają…życzę Jasiowi szczęścia, Panu Piotrowi „zrozumiałości” sytuacji a Chustce spokoju

  32. Gosia pisze:

    Mysle, ze nie mamy prawa tu nikogo – nawet na podstawie wpisow z calego bloga Joanny – osadzac, bo wiemy bardzo malo i to nie nasza sprawa… Nikt nie jest idealem, nikt z nas.
    Wierze natomiast w to, ze kazdy ma szanse bycia czlowiekiem i ze milosc do dziecka daje kazdemu szanse bycia dobrym czlowiekiem i rodzicem.
    Wierze tez, ze ludzie zachowuje sie w roznych sytucjach w rozny sposob i ze czesto stac ich na wiecej niz sie z pozoru wydaje…
    Ja wole byc dobrej mysli :).

  33. omm pisze:

    Mnie nie chodziło kompletnie o temat opieki Ojca. Tutaj nie podlega dyskusji w ogóle to co napisała Li i Lumpiata. Logicznym jest, że Joanna wyczerpała wszelkie możliwe środki. Należy jedynie wierzyć w dobre fluidy nawiedzające głowę ojca Jasia.

    Mnie chodziło bardziej o to, żeby uniemożliwić ojcu zabranianie kontaktów z dzieckiem Babci B czy Piotrowi. W sytuacji, gdy Jasiowi będzie się działa krzywda, by miał azyl lub po prostu dlatego, że to są jego bliscy ludzie, ma prawo do takich kontaktów.

  34. yenulka pisze:

    w milczeniu, na kredki..

%d blogerów lubi to: