Smutno, smutno mi.

Mój ukochany brat mówi, że jestem głupia.
Przejawem mojej głupoty jest angażowanie się w zajęcia nie przynoszące mi dochodu i z reguły niosące za sobą przykrość. Jestem głupia, bo komuś bezinteresownie pomagam, jestem głupia, bo namawiam do pomocy, jestem głupia, bo wierzę ludziom i w ludzi.
Pewnie ma rację, jestem głupia, głupia, głupia,
zamiast czytać książkę, siedzę przed kompem i odpisuję na maile.
Jestem głupia, bo proszę o pomoc nie dla siebie i nie dla moich dzieci.
Jestem głupia, bo wydaje mi się, że kilkanaście złotych wydane pojedynczo, to bardzo mała kwota, na którą każdego stać.
Jestem głupia, bo proszę o klikanie i głosowanie na bloga, który wart jest najwyższych nagród.
Jestem głupia, bo ciągle mi się wydaje, że jak kogoś coś nic nie kosztuje, to może wykonać drobny gest,
taki malutki drobny gest, klik, klik.
Dla dania rodzicom chorego dziecka trochę radości.
Jestem głupia i naiwna i pewnie się nie zmienię, tylko jeszcze bardziej zamknę się w sobie i w domu, bo czego jak czego, ale ludzi zaczynam mieć zwyczajnie dość.
Tak, doszłam do pewnej granicy tolerancji dla egoizmu, zawiści i tej cholernej ludzkiej małostkowości.
Nie mam już siły ani ochoty kopać się z koniem, prosić, przekonywać, że warto, dawać odpór nieżyczliwym, acz licznym moim osobistym wrogom, bo czego jak czego, ale jednej rzeczy w internecie dorobiłam się na pewno- całej armii wiernych wrogów.
Nie rozumiem ich aktywności i śledzenia moich poczynań- ja nie wchodzę, tam gdzie nie mam przyjemności czytania, a oni męczą się każdego dnia, onanizują przy moich literkach, rozbierają je na czynniki pierwsze, gwałcą swoją niewrażliwość, a przede wszystkim uważają za stosowne od czasu do czasu upuścić jadu i napisać do mnie.
Pytacie co ja z tego mam, że komuś pomagam? Ile z tego mam?
A to mam- te słowa mam, ohydne, raniące słowa od słodkich mamusiek, pobożnych paniuś, grzecznych córeczek, przykładnych żon, od nich- realnych blondynek, szatynek, rudych, brunetek, fioletowych- od nich mam cały wachlarz zdań, od tatuśków, (nie)wiernych mężów, łysych, łysiejących, z brzuchem lub bez, z zębami, bez zębów, takich co to przecież przyzwoici są, ale w necie wychodzi ich prawdziwa natura.
Tak, internet jest lustrem, pokazuje jak schowani za pozorną anonimowością realni „porządni parafianie” w necie plują i gryzą, wylewając swoje realne frustracje i strach.
Tak, strach, boicie się być dobrzy, boicie się pomagać, bo może to uszczuplić Was, odebrać coś Wam, nie myślicie o tym, że to Wy możecie być następni, że pewnego dnia będziecie w takiej matni, że zaczniecie szukać pomocy u ludzi sobie nieznanych licząc na ich dobro, wrażliwość i empatię.

Nie generalizuję, mam wokół siebie tak wielu z Was takich jak ja. I tylko to trzyma mnie jeszcze w tym miejscu, tylko to.
Jest mi cholernie smutno, życie ostatnio wcale nie jest znośne, wokół zaciska się pierścień nieszczęść, trudno to wytrzymać, zwłaszcza w samotności.
Nikt nie powinien być samotną wyspą, nikt!
Jest mi cholernie smutno, cholernie.
Otworzyłam sobie wino, pierwszy raz od wielu miesięcy i chyba je wypiję z intencją, by ludzie byli lepsi.
Choć trochę lepsi.
Li.

Reklamy

65 Responses to Smutno, smutno mi.

  1. Małgosia pisze:

    Li, wiesz, czasem to tak wyglada że ta brzydota ludzka przeważa, zalewa. Ale to nieprawda. Nieważne. Brzydota nieważna. Wiele bezsilności ale to nieważne. Ważne to co wartościowe. A jest tego cała masa. Nie daj się smutnym refleksjom. Wypiję jakiś kieliszek za Twój dobry nastrój.

  2. onian pisze:

    Oby więcej takich „głupich” a wszystkim żyłoby się lepiej. My z tą beznadziejną mentalnością, zawsze będziemy na zadupiu Europu. Li, rób swoje i nie przejmuj się

  3. viki pisze:

    ja mam dziś zupełnie inne doświadczenia, zupełnie, ale wiem czemu to piszesz, więc i ja otworzę winko i… Twoje zdrowie, Li :*

  4. Co na to Lec: „Jesteś głupia bo… słuchasz brata” :) …żartowałem :) ach to rodzeństwo …. jesteś jaka jesteś, za to Cię kochamy, wprawdzie 100 tysięcy internetowych wielbicieli to tylko
    1:1000000000000000000 prawdziwego i do tego ukochanego brata, ale …. to ale ma znaczenie, by Cie wspierać, nawet w szaleństwach :)

  5. rybenka pisze:

    To i ja wzniose kielich, zeby to dobro ktore widzisz na pewno, zawsze dominowalo nad zlem, ktore jest nieodlaczne. Z moich odczuc widze, ze jak w 100 dobrych osobach znajdzie sie chocby jedna zla, to jest jak ta przyslowiowa lyzka dziegciu. Zlo jest jakby silniejsze, chyba ze my sami uznamy inaczej
    Li, robisz dobra robote, nie daj sobie nigdy wmowic nic innego

  6. gdusia.wp pisze:

    Kochana Li jesteś wspaniałym dobrym człowiekiem ,osobą która chętnie pomaga innym potrzebującym to powód do dumy a nie do smutku, a ludzie niektórzy docenią inni skrytykują niestety tak zawsze będzie !

  7. kotek pisze:

    Li, nie jesteś sama, masz nas. Przypomnij sobie, ile jadu nałykała się przez lata swojej choroby Chustka i od razu poczujesz, że możesz znieść więcej. Bo prawda jest taka, że możemy znieść cholernie dużo. Trzymajmy się w kupie i damy rade.

  8. Aga pisze:

    Kobieto jesteś po prostu dobrym człowiekiem i chciałabym w potrzebie móc liczyć na kogoś takiego ja Ty.
    Aga – asm4

  9. Tarsis pisze:

    Jezeli Ty i Twoje dzialania maja byc przejawem glupoty, to prosze bardzo, badz sobie glupim gluptakiem, naiwna kretynka i kimkolwiek jeszcze..
    Czasem nie da sie powiedziec wiecej, bo wszystko jest jasne, i kazde slowo, kazde zdanie, wypowiedziane, czy napisane traci swoje znaczenie.
    Ci co maja wiedziec to wiedza. Ty wiesz, ja wiem, inni wiedza.
    Starczy.

    U mnie dzisiaj podobnie, procenty na zagluszenie.
    Trzymaj sie

  10. ostrestarcie pisze:

    a ja myślę, że „dziegdź” nie jest wart tego postu. taki już ten świat- każdy jest inny i jak już otworzyłaś tą butelkę, to wypij za to, że są tacy ludzie jak Ty, a nie przez to że tyle trucizny też istnieje. robimy selekcję i otaczamy się dobrem, zło ignorujemy inaczej idzie zwariować.Zdrówko!

  11. Sylwia_P pisze:

    Li, brakuje mi słow, aby opisać, jaką jesteś Wspaniałą, Cudowną Kobietą i Dobrym Człowiekiem. Dziękuję Ci za wszystko, nie zmieniaj się, każdemu życzę aby spotkał na swojej drodze chociaż jedną taką LI :)

    • Li pisze:

      Sylwia, no proszę Cię, nic takiego Ci nie zrobiłam:)
      Nie chodzi o to, że ja jestem dobra, czy niedobra, chodzi o to, że tyle jest złych ludzi.
      Złych.

    • Sylwia_P pisze:

      LI, zrobiłaś, robisz i będziesz robić wiele dobrego, po prostu taki masz charakter:)

      Złych nie zmienisz, niestety w niektórych jest tyle jadu i zawiści, że nawet Twoja miłość i bezinteresowna pomoc dla bliźniego jeszcze bardziej ich rozjusza…

      Chorzy nieudacznicy… Cóż mogę powiedzieć, współczuję im bardzo …

    • rybenka pisze:

      Złych jest mniej niż dobrych. Tylko większą uwagę na sobie skupiają.

  12. Ania M. pisze:

    Szkoda, że jesteś tak daleko – wypiłabym z Tobą:)
    Trzymaj się.

  13. Jędz@ pisze:

    Ostatnio nie mam głowy, żeby pisać, ani czytać zbyt wiele. Dopiero od niedawna jestem mieszkanką wysp i muszę jebać na swoje 3 grosze. Sorry za słownictwo, się mi tu zmieniło, więc nie będę się silić na wersal.
    Ale piszę teraz gdyż się zawściekłam
    Znam osobiście i blogowo i pod każdym innym względem LI
    to niezwykłe co ona robi! Gdyby najgorsze zło w życiu mi się przytrafiło, to poszłabym do niej!. I wiem że nie tylko ja, znam więcej takich osób. Ludzie! Cieszcie się, że udało wam się dotknąć palcem skrzydła anioła! Jej skrzydła!

  14. Sara pisze:

    Li,weszlam na twoj blog przez blog Chustki – od wczoraj czytam,podziwiam i nie moge sie oderwac…jestes cudowna i niesamowita i w ogole, a zlymi sie nie przejmuj,naprawde nie ma sensu…zdrowko

    • Li pisze:

      mogę Ci wybudować dom, Saro. W tym jestem niezła:)

    • Sara pisze:

      :) ehh domek by sie przydal, narazie niestety nie zapowiada sie…ale na twoja kamienice z przepieknym tarasem sie slinie i powtarzam pod nosem”ja tez tak chce!” (a pozniej ze oczywisicie dlaczego niby nie, ze przeciez tez bym dala rade…taaa;)) pozdrawiam, poprawilas zlyyyy dzien

  15. Li pisze:

    Wiecie co? Kupiłam beznadziejną książkę- „Pięćdziesiąt twarzy Greya”, niech Was ręka boska broni przed sięgnięciem po tego gniota.
    I to ma być bestsellerowa powieść? W Stanach nakład przekroczył 15 milionów! Nic dziwnego, że mają recesję;-)
    Tragiczna książka, poziom kiepskiego harlequina!

    • Beem pisze:

      Nie wierzę, że kupiłaś Greya! :):):) Miał bardzo podłe recenzje w Merlinie od angielskojęzycznych czytelniczek, jak był jeszcze w zapowiedziach. Ale podobno uśmiać się można! Ale i wściec… A poza tym frajda zobaczyć go w sąsiedztwie Musierowicz w bestsellerach Merlina, haha.

    • statler waldorf pisze:

      Dość odważna lektura, jak na anioła, Aniele.

    • rybenka pisze:

      A ciekawam bardzo opinii na temat Paula Austera?

    • Li pisze:

      Koleżanka, z którą byłam w księgarni zapiszczała na widok tej książki i powiedziała mi, że dawno nie czytała czegoś tak świetnego.
      Myślę, że to jej pierwsza książka po 20 latach. Oczywiście, że nie czytałam recenzji, dopiero po pierwszych kilku kartkach, gdy jakoś tak… hm… zdziwiłam się :D

    • echoes pisze:

      Też kupiłam, na lotnisku, i przeczytawszy „Jednak w kategoriach romantycznych nie zaznałam dotąd porażki” oraz „i wzdycham z żalem zaprawionym kroplą goryczy” uznałam, że lepiej zagłębić się we własne myśli, niż brnąć dalej w tej grafomański bełkot :)

    • bbabs pisze:

      Ja kupiilam od razu trzy czesci bo mialo byc takie cudne :(( I teraz nie wiem co z tym zrobic??

  16. Li pisze:

    statler, mój zrzędo, Ty wiesz jaka potrafię być anielska ;-)

  17. momarta pisze:

    Li, to jesień. Ja też w tym roku ciężko ją znoszę. Ale ona minie, wierzę w to.
    Nie napiję się dziś z Tobą, bo piłam wczoraj i dziś łeb mi pęka:(
    Ale przepiję miętówką – Twoje zdrowie!

  18. omm pisze:

    Etam Li, tyle samo złych co dobrych jest.
    Tylko człek bezsilny w kierunku skretyniałego narodu obwinia siebie, że głupi.
    Olej. Rób swoje, dobro wraca. Sprawdzone.

  19. echoes pisze:

    Wieki całe nie byłam u Ciebie, Li, nadrabiam powoli… Przytulam mocno

  20. Monika pisze:

    Opowiem Ci moją dzisiejszą historię: wracaliśmy z weekendu, ciemno, sznur aut. W pewnej chwili, dwa przed nami zatrzymało się na awaryjnych, wysiadła blondynka, przeszła przed autem i coś przeciągnęła na pobocze i odjechała. Tym ” czymś” był pies, którego potrąciła, przeciągnęła go nie patrząc, że krwawi i go boli. Zostaliśmy tam my i jeszcze jakieś dwie babki z samochodu przed nami. Udało nam się jakoś pieska spakować i wziąć do auta, zawieźliśmy do weterynarzy w schronisku. Okazała sie suczką i chyba nic jej się bardzo groźnego nie stało. Całą drogę ją głaskałam a ona popatrywała na mnie, ale ani razu nie zawarczała. A jaki z tego wszystkiego wniosek? Nie wiem jakim trzeba być podłym człwowiekiem, żeby coś takiego zrobić, ale na nią jedną na drodze zostało czworo ludzi pochylonych nad psiakiem, gotowych ratować,w schronisku trafiła natychmiast w ręce dwóch czułych pań, które się nią zajęły z całowaniem w pyszczek włącznie. Widzisz, mam nadzieję, że taka jest proporcja podleców do dobrych ludzi. A tak a propos to suczka wygląda na przekochaną, czarna z białą krawatką, jest młodziutka i ufna. Mam tam numer 110 i może ją ktoś przygarnie. My niestety nie możemy, bo nasz bokser nie toleruje innych piesków, nie za bradzo lubi nawet suczki. Trochę przydługi ten wpis więc wybacz. Pozdrawiam, Monika

  21. Dorothea pisze:

    Nie jesteś głupia, do jasnej niemożliwej – nie jesteś!
    Rób swoje.
    Żyj i rób swoje , Li, na litość, rób!
    Masz mnie po swojej stronie.
    Zawsze.
    I słowem i uczynkiem.
    :***

  22. Monika pisze:

    Pamiętam, czytałam tę notkę szczególnie dokładnie, bo czytając dwa blogi po kolei, nie w każdy wpis się wgryzałam. Ale mając kota na punkcie psów i kotów i w ogóle zwierzaków wszelakich tu mnie wciągnęło. Mam tylko nadzieję, że ta sunia też znajdzie dobry dom, bo dobrze jej z oczu patrzy.

    • Li pisze:

      Monia, ja to mogę tylko się dziwić, że Ci się chciało czytać, zwłaszcza Licencję, tam naprawdę miałam objawy logorei ;-)

  23. Gosia pisze:

    Matko boska, a co Ty sie tak tym wszystkim przejmujesz, kobieto? Jeszcze sie taki nie narodzil, co by wszystkim dogodzil… wiec sie nie przejmuj i rob swoje :). Nie robisz w koncu tego, co robisz, by sie komus podobac, prawda? No wiec…?
    (A braci sie nie wybiera ;))

  24. M pisze:

    otwieram zaraz piwki i pije Twoje zdrowie, madra kobieto!!!

  25. M pisze:

    piwko, znaczy sie-;)

  26. Gosia pisze:

    Dzien dobry, LI :). Przeczytalam raz jeszcze dokladnie Twoja notke i pomyslalam, ze tak naprawde to Ty sama musisz wiedziec, dlaczego robisz, to co robisz i miec wewentrzne przekonanie, ze chcesz to robic i ze jest wazne to, co robisz.
    Wtedy, ani narzekajacy i atakujacy nic Ci nie zrobia, ani… tez nie bedziesz potrzebowala koniecznie potwierdzen od innych, ze to, co robisz jest sluszne i wazne. Mysle, ze Twoje czyny mowia za siebie i ze sama todobrze wiesz :).
    Pozdrawiam

    • Li pisze:

      Gosia, wewnętrzne przekonanie to ja mam.
      I to niewzruszone.
      Nie potrzebuję potwierdzenia, że to co robię jest słuszne, ale i nie potrzebuję zaprzeczeń:)
      Mówiąc wprost- jak się niektórzy ode mnie odczepią, to będzie mi dobrze:)

  27. kasia pisze:

    Li, bądż jak gołąb – sraj na wszystko dookoła. Ja cie kocham. i już.

  28. nibeneth pisze:

    Bądź głupia ile wlezie, im więcej TAKIEJ głupoty, tym świat jest lepszy :)

  29. Alex pisze:

    Głupota ponoć nie boli ;-) No comments needed!

    zostawiam tylko piosenkę :

  30. madzior17 pisze:

    Ech nie moge spac. Boli mnie gleboko w serduchu. Stracilam wiare w lepsze jutro.stracillam chyba wiare w Boga. Nie mam sil juz walczyc o mnie. Dlaczego tak jest ze o innych moge walczyc dobrym slowem i czynem a samej sobie nie moge pomoc? Gdybysmy mogli kupic szczescie bylo by moze prosciej. Ile jeszcze razy upadne, ile razy zwatpie? Staram sie byc dobrym czlowiekiem Boze a ty mnie caly czas powalasz na lopatki. Nie mam sil i checi znow sie podnosic,zawiodlam sie bardzo. Czsami w zyciu dzieja sie takie rzeczy ze ten limit goryczy juz jest zapelniony po brzeg. Czuje tylko wielka pustke. Ni wierze by warto bylo by sie nawet starac to zmienic. Przepraszam jesli wam smiece, przepraszam ze musicie to czytac, przepraszam ze zyje….

%d blogerów lubi to: