Wtorek-potworek.

Duet gwałtownej zmiany pogody i deszczu  jeszcze nigdy  nie zawiódł swoim wpływem na moje samopoczucie.
Narastający ból głowy pozbawił mnie jakiejkolwiek aktywności życiowej
i wsadził do łóżka.
Niewiele pamiętam, bo ciśnienie 205/115 skutecznie pozbawia chęci do życia.
Muszę chyba znowu zmienić leki,
albo lepiej o nich pamiętać,
bo to głównie niepamięć jest przyczyną moich okresowych problemów.
Tak, tak- przypominajka w komórce, kartka na lodówce,
tatuaż na nadgarstku- wszystkie te pomysły są świetne,
ale co z tego, jak ja i tak nie chcę pamiętać, nie cierpię być
chora, nie znoszę leków, nie chcę, nie chcę!
Całkiem spokojnie wypijam więc zieloną herbatę z miodem
i cytryną, wybaczcie, ale dziś nie odpiszę na maile,
nie mam siły ani ochoty, skupię się na przetrwaniu zawodowego dnia,
boli mnie cały środek.
Pomyślę o nich jutro.
Jest piąta rano, sen już nie przyjdzie.
I znowu czuję skradający się ból głowy, a kysz!
Li.

Reklamy

28 Responses to Wtorek-potworek.

  1. Adam? pisze:

    leki warto brać i to w terminach przypisanych. czas jakiś temu miałem zapaść wieczorną związaną z przewlekłą chorobą. do mojego ulubionego specjalisty zadzwoniła Ewa jako, że jest bardziej zbliżona do kręgów medycznych i zarówno lepiej opisuje objawy jak i dokładniej wysłuchuje zaleceń z zachowaniem zdolności do zadawania pytań podchwytliwych, a czy jak to to nastąpi tamto, lub jeśli nastąpi tamto to czy to? po konsultacji w trakcie której padło i pytanie, czy jeśli to to zwiększyć dawkę leku C coś mnie olśniło. otóż od tygodnia nie brałem leku C bo mi się był skończył w pudełku podręcznym, porannym, nie uzupełniłem zapasu i oczywiście zapomniałem. a potem nie brałem bo skoro nie ma to znaczy, że zbędny. tak więc zalecam branie ;-) , by moc wzmóc i móc dawać dobro, głupotę i samo dobro.
    Pozdrawiam

  2. Li pisze:

    Ooo, widzę że nie tylko ja wcześnie wstałam:)
    Masz rację z tymi lekami, mnie też jakiś czas temu skończył się jedne, ale ponieważ nie zauważyłam różnicy w moim stanie, to beztrosko go pomijałam. A to złeeee kumulowało się, kumulowało, aż wybuchło.
    Idę dziś do lekarza, nie przeżyję następnego razu.

  3. asinek pisze:

    O, nie tylko Ty wcześnie wstałaś;) ja wstaję 5:05…ech…ale dzięki temu 14:30 jestem wolna w sensie obowiązkowo zawodowym oczywiście;)
    Też nie lubię brać leków, na każdy łypię złowrogim okiem a jeszcze jak poczytam ulotkę – koniec, umieram od samego czytania. Wiem to może głupie, ale zawsze myślę, że któryś z tych najrzadszych a najbardziej zjadliwych działań niepożądanych trafi własnie mnie.
    Ale jak trzeba je brać – to trzeba. Ważne by były starannie dobrane.
    Tak więc do lekarza i dbamy o siebie, dbamy! ;)
    Dobrego dnia Li;)

  4. panistarsza pisze:

    Ja mogę brać leki tylko takie, które bierze się raz dziennie, tylko rano. Bo tylko przy śniadaniu pamiętam. Na razie to wystarcza. Jedna tabletka „lekowa” i jakieś Falvity i takie tam trany z okazji zimy nadchodzącej. Gdyby było trzeba brać w ciągu dnia – byłoby gorzej. Więc Cię rozumiem.
    Idź do lekarza, Kochana, trzymaj się

  5. bbabs pisze:

    Wlasnie zmienilam lek. Mialam wiele efektow ubicznych tego starego oprocz utraty apetytu zlosliwosc po prostu ;) zycze poprawy samopoczucia

  6. Urszula pisze:

    Zielona herbata przy tak wysokim ciśnieniu? Przecież ona je jeszcze podnosi, podobnie jak czerwona.

  7. Tarsis pisze:

    Oby bylo lepiej !
    Pamietac musisz, nie ma innej opcji…
    Ja tak jak Pani Starsza, jak musze cos rano lyknac, (a musze) to jeszcze jakos daje rade, w ciagu dnia i wieczorem juz gorzej…
    Dobrej srody!
    U mnie od poniezdialku nieprzerwanie gesta mgla :-(

  8. Dorothea pisze:

    Li, ja nie mam słów.
    Takie ciśnienie jest niebezpieczne!
    Pozwalam sobie na Ciebie nakrzyczeć – trudno, najwyżej poniosę konsekwencje.
    Znajdź na siebie sposób, ja Ciebie bardzo proszę – może przypominajka w telefonie? Może kalendarz na kompie???
    Cokolwiek, cokolwiek.
    Byle nie TAKIE ciśnienie…

  9. Ewa pisze:

    Spieszę się do pracy ….życzę zdrowia, dobrego humoru , motyli w brzuchu i optymizmu:)….i można świat doganiać:)

  10. mk pisze:

    ach te leki o bisokardzie przypominam sobioe ok popołudnia jak zaczynają mis ie łapy telepać i też nie ma na mnie bata w tej kwestii

  11. martuuha pisze:

    Niestety doskonale rozumiem. Negowanie choroby na wszystkich płaszczyznach, z nawykowym „niepamiętaniem” o lekach. Ale jak tu pamiętać o 5 tabsach dziennie, przy czym każde o innej porze, przed jedzeniem, po jedzeniu, przed spaniem, whatever. Potem zbieram bęcki od lekarzy, potem ponoszę konsekwencje, potem przez chwilę ejstem grzeczną pacjentką, a potem raz zapomnę. Potem drugi raz. I tak o…

  12. kotek pisze:

    Biorę leki na nadciśnienie od 28 roku zycia, czyli juz 7 lat. Poczatki byly straszne. Poczucie ze w tak mlodym wieku jestem uwiazana do medykamentow, czulam sie z tym okropie i tak jak ty, Li, NIE CHCIALAM tego brac. Az uswiadomilam sobie, ze nie wziecie nawet jednej tabletki grozi naglym zawalem. Wiec stwierdzilam, ze za mloda to ja jestem na zawal, a nie na to, zeby lyknac codziennie tabletki.

  13. Beem pisze:

    Li, uważaj, co ty sobie myślisz! Nie wolno takiego ciśnienia! O, jak ja cię rozumiem, nienawidzę leków i to tych stałych, a najbardziej to nienawidzę, kiedy wychodzę z apteki z nową porcją przepisanych na receptę i ponuro myślę ile to fajnych rzeczy ze te pieniądze mogłabym kupić. Dzieciom każ przypominać, powinno podziałać.

  14. ostrestarcie pisze:

    przypomnienie w telefonie jednak jest pomocne..

    • rybenka pisze:

      dzieki tobie Ostre ja sobie zrobilam w telefonie przypominajke,, b, Li, to moze zadzialac, polecam!

    • tempo giusto pisze:

      telefon dobra rzecz – też przypomina mi o tabsach. a dla najważniejszych oznaczam sobie dni tygodnia, bo po paru latach brania piguł robię to tak odruchowo, że potem za cholerę nie pamiętam, czy już łyknęłam, czy jeszcze nie :D
      Li, dbaj o siebie! pozdrawiam :)

  15. sisi pisze:

    Li, nie umiem się przyzwyczaić do tego miejsca- wciąz mi tu jakos tak…buuu :(

  16. 76sarah pisze:

    Hahaha, śmieję się w głos, bo z lekami codziennymi też jestem na bakier. Mam zażywać rano i wieczorem a robie to czasem…i nie mówie tego lekarzowi, no żeby nie krzyczał… a ciśnienie to masz niezłe…

  17. sensualnie pisze:

    Wtorek nie należał do najlepszych, jeśli chodzi o bóle głowy – i mnie nie były one wczoraj obce.

    • Li pisze:

      Przeczytałam niedawno, ze Kraków pod względem klimatu jest najgorszym miastem na świecie. A ja niestety jestem meteopatką.

  18. Em. pisze:

    „Następnym razem wiatr nie powieje, wariat skoczy i nie przeżyje.
    Zdumiewa mnie taki brak szacunku do życia.”
    „aha, ale to nie ma nic wspólnego z ogromnym ryzykiem utraty życia?
    Wiadomo- jego życie, jego ryzyko. Mnie to przeraża.”
    „I masz rację- nie rozumiem, za bardzo kocham życie, by zrozumieć.”

    Droga Li, no jak tak można? Tak bardzo szanujesz życie, a wzięcie tabsów na nadciśnienie z rana jest dla Ciebie większym wyzwaniem niż skok z kosmosu? Tak bardzo boisz się ryzykować, że aż zapominasz o tabletkach? Tak bardzo kochasz życie, że aż nie rozumiesz, że nadciśnienie trzeba codziennie trzymać w cuglach?
    Ech… widać jedna czy dwie tabletki z rana to istny sport ekstremalny.
    Kochasz życie, szanujesz życie – no to dbaj o siebie!
    Tabletki przy ekspresie, na laptopie i jakoś może nie zaginą zapomniane :)

    • Li pisze:

      Ale mi słusznie pojechałaś:D
      Właśnie piję sobie kawę (bezkofeinową), mleko spieniło mi się perfekcyjnie, głowa nie boli, ciśnienie tylko umiarkowanie podniesione, ech… życie znowu jest piękne.

  19. aurora vulgaris pisze:

    Ja na temat Twojego ciśnienia się nie wypowiem. Albowiem moje słowa, które byłyby zbitkiem słów powszechnie uznanych za obelżywe i niecenzuralne mogłyby Ci dodatkowo to ciśnienie podnieść. Ale jeśli dzisiaj nie pójdziesz do lekarza to zawlokę Cię tam osobiście, a wtedy i chirurg będzie konieczny.

    • Li pisze:

      Aha, już się boję:P

    • tempo giusto pisze:

      aurora! zawlecz, zawlecz! Li, nie znamy się, więc ja Cię nie zawlokę – zażyłość nie ta ;) do tego za daleko, nie sięgnę, ale postraszę Cię inaczej. z pewnością wiesz, czym ryzykujesz, tak sobie lekceważąc swoje zdrowie, ale ci przypomnę. taki na przykład tętniak w mózgu, podobałby Ci się?

%d blogerów lubi to: