Nagle odkryta prawda.

Zima zaskoczyła polskich drogowców i mnie.
Bo  śnieg na kwitnących begoniach,
na pełnych życia pelargoniach,
na dachu ciągle nie złożonego ogrodowego namiotu
jest najzimniejszym świadectwem tego,  że spadł za wcześnie.
Jakiś taki mam beznadziejny nastrój.
Na pewno coś wspólnego z nim ma fakt,
że równo za tydzień kończę 45 lat.
Przy najbardziej optymistycznej wersji doszłam do połowy mojego życia.

Viki przypomniała mi notkę z ubiegłorocznych urodzin,
ze słowami mojej Mamy w tle.
Pośmiałyśmy się, ale potem naszła mnie refleksja,
że to był dla moich zamierzeń  stracony rok.
Jestem za rozrzutna i przepuszczam czas, swój czas,
ponoszę  stratę bez sensownego uzasadnienia.
(Niby walczyłam o przetrwanie, ale to usprawiedliwienie niskich lotów).

Li.

Reklamy

42 Responses to Nagle odkryta prawda.

  1. Miśka pisze:

    W Poznaniu tylko postraszyło, a dziś piękna pogoda;))
    I zagłosowałam!;)

  2. kotek pisze:

    Staram sie patrzec a zime pogodnie, zwlaszcza ze nie dotyka mnie miejski wymiar tej pory roku – bloto, brud, szarosc. Ciesze sie puchem i wyciagam ciezkie buciory. Psy uwielbiaja spacery w sniegu, ciesza sie jak dzieci, a ja staram sie z nimi. Przetrwamy i zime, Li, byle do przodu.
    Klik.

  3. gdynianka pisze:

    W Gdyni ani trochę śniegu, mokro,szaro, buro….

    • Li pisze:

      a wiesz jak zaczął się mój dzień?
      Musiałam strząsać śnieg z woliery, bo bałam się, że siatka się urwie i koty znajdą drogę ku wolności.
      A potem zrzucałam śnieg z dachu namiotu- metodą autorską, waląc miotłą od spodu… a to dopiero jesień!

  4. nibeneth pisze:

    drugie zdjęcie magiczne :)

  5. aga9955 pisze:

    Li w Poznaniu nie ma śniegu, Świeci słońce, ale to jakos nie poprawia nstroju. Starsze na wyjeżdzie, mlodsze u babci na wywczasach, a ja sama z kotyma:) Na ogrodzie jeszcze tylko orzech nie rozebrany z lisci całkiem. I kominek mi sie nie chce rozpalic. Bu.

    Pozdrawiam Aga

    ps. skończylam w zeszłym tygodniu 41. Fuj.

    • Miśka pisze:

      oj tam oj tam – ja w kwietniu 44 – czterdziestki są świetne!!!
      Mądre, doświadczone, znające własną wartość – i tego się trzymajmy!

  6. ostrestarcie pisze:

    u mnie jeszcze leżaki na tarasie.
    chyba ten rok nie był taki stracony, prawda?

  7. andziaos pisze:

    U mnie też leży to białe na zielono-żółtych liściach krzewów.
    Li, uśmiałam się z Twojej autorskiej metody:) Ja wczoraj zwalałam śnieg z drzewek grabiami :) jedyna pociecha – jaśniej jest. Miłej niedzieli.

  8. viki pisze:

    Li, nocne Polek rozmowy są bezcenne ;)))
    buziaki:*

  9. Sara pisze:

    widze ze Poznan juz sie odzywal wyzej, ale jeszcze ja potwierdze – piekne slonce, sniegu brak…:) byly dwie kawy juz, teraz biala herbata i hiszpanski…a za chwile basen w planach.pozdrawiam,milej niedzieli!

  10. Ania M. pisze:

    U nas i słońce, i topniejący śnieg. Nie mogę się nazachwycać:)

  11. Szyszka pisze:

    Nie zmarnowałaś roku. Zainwestowałaś go. Na olbrzymi procent. I zobaczysz – jak wróci będzie lawiną pozytywnej energii. Jestem tego pewna w 100% choć dopiero od kilku dni czytam twój blog. :) A na te wszystkie zimowe stany… gorąca czekolada.

  12. Dorota pisze:

    U mnie nie ma sniegu,ale szykujemy sie na huragan sandy:)Klik na precla wykonany.

  13. sensualnie pisze:

    Jeśli relacjonujemy:
    * rankiem (- 1) z wszechobecnym śniegiem,
    * aktualnie (10).

  14. purple pisze:

    Śniegu zazdroszczę…podobno w Uk ma być sroga zima więc może i mnie podsypie

  15. Gaga pisze:

    Ło matko :P
    Znowu przypominam o przypominaniu:)

  16. W razie czego po prawej stronie na górze jest baner, który odsyła na bloga Gosi a tam należy kliknąć w baner, który odsyła na stronę gdzie można zagłosować.

  17. kotek pisze:

    Koty odmawiaja zaakceptowania zimy. Nosy przy szybach i wielkie niezadowolenie, koci foch w pelni. Nie mam serca wyrzucic na mroz.

  18. Magda Lena pisze:

    Li, u Was gorzej niż u nas w górach :). Śnieg na kwitnących begoniach to jest profanacja, całkowicie się z tym zgadzam :) (całe szczęście moje schowane na tarasie, ale czas się z nimi pożegnać, bo jak nie śnieg to mróz zakończy ich żywot).
    Jest okropnie, zimno, bez słońca i w ogóle brrrr.
    A tak serio serio: żaden czas nie jest stracony, zawsze się czegoś uczymy, coś dobrego robimy w życiu swoim i innych, nawet jak nie idzie coś po naszej myśli, nawet jak nie ma spektakularnych zmian, to nie jest tak, że czas był stracony i rok był stracony – czego najlepszym dowodem jest Twój blog. Jak masz jakieś wątpliwości, co do ogromu pozytywnych rzeczy, jakie robisz – rekomenduję lekturę :).
    Uściski, może poniedziałek przyniesie łaskawszą aurę :).

  19. Gagacik pisze:

    „Tu nastąpił szloch, ale nie mój.” To mój ulubiony fragment z tamtej notki. Pamiętam, jak się wtedy śmiałam :)
    Li, ja ostatnio żyję z przeświadczeniem, że straciłam 32 lata życia, tak że u Ciebie nie jest tak źle ;)
    P.S. Jeżeli było coś straconego, to te okresy, w których Twoje notki nie pojawiały się regularnie.

  20. Nai pisze:

    Tak odnośnie koty vs. zima – mam wrażenie, że koty zimą smutnieją. Moja kupa czarnego futra, obecnie pozostająca u moich rodziców, zimą oblega kaloryfery, tudzież mości się pod lampkami biurkowymi. Naiwnie też wykłada swe zmarznięte cztery litery w plamach światła na podłodze, licząc chyba na to, że się wygrzeje, jak w słońcu. A w ogóle dla mnie nie ma nic piękniejszego, niż jesienny kot, tzn. kot w październikowym słońcu wygląda tak jakoś … poetycko ;D

    Li, podpisuję się pod słowami Szyszki – oby ten rok to była genialna inwestycja, która szybko się zwróci z nawiązką dobrej energii. Ale na życzenia urodzinowe jeszcze czas :)

    Lubię zdjęcia Twojego tarasu, sama nie posiadam, więc miło popatrzeć na Twoje dzieło, i połudzić się, że się kiedyś dorobię własnego. Spokojnej nocy Ci życzę!

  21. kotek pisze:

    Mysle, ze jakby tak zrobic bilans nie roczny, ale np. 10-letni, to okazaloby sie, ze kazdy z nas zmarnowal kupe czasu Ale ja np. od dwoch lat czasu nie marnuje -jestem z Chustka, ucze sie, wspolodczuwam, a to jest szkola, na jaka nie sposob czasu zmarnowac. Pomyslcie – ilu ludzi dzieki Chustce i dzieki Li nauczylo sie pomagac. Przeciez to jest warte wiecej niz rok zycia.

    • Li pisze:

      Ojtam, nie mam powołania do bycia samarytanką, wolałabym zrobić coś dla siebie, coś z czego byłabym dumna.
      Z codziennej wegetacji dumna nie jestem.
      Pomoc Chustce to było tylko pisanie maili, nie uświęcajmy tego, proszę.

  22. kotek pisze:

    Li, ja nie uswiecam, ja tylko wskazuje, ze byla idea, checi i dzialanie . A dumna mozesz byc, zdaje sie, z dwoch powodow, ktore sprowadzilas na swiat, otaczasz opieka, i to te dwa powody zostana po tobie. Nie wiem, co moze byc wazniejszego, niz te dwa twoje dokonania. To sa lata codziennego wysilku i morze milosci. I niech to trwa.

  23. panistarsza pisze:

    @ kotek> pięknie napisane!

  24. Szyszka pisze:

    A w kwestii zimy: mój syn pięciolatek zaraz po obudzeniu podreptał do szyby balkonowej. I zaczął chichotać! Mamo, mamo zima zrobiła mi prezent! Spadł śnieg na moje urodziny!
    Wieczorem w łóżku liczył prezenty: pierwszy śnieg od zimy; lego od Mateusza, Hero Factory od Babci itd itd… Lecz mimo radości malucha, przez ten chwilowy podmuch zimy właśnie płyn w sprzęgle mi się „ściął” i jazda to masakra… Bilans więc mamy constans. Jak w przyrodzie.

  25. bleryon pisze:

    W Warszawie jest pętla tramwajowie na wyscigach. Co roku zbiera się tam ekipa, która instaluje siatki, zeby śnieg torów nie zawiewał, bo wygwizdów jest. W tym roku także – w piątem postawili zaporę, w sobotę spadł śnieg. Ci ludzie nie byli zaskoczeni! Ewenement moim zdaniem.

%d blogerów lubi to: