Zakaz rozpaczania, palenia zniczy i ogólnej histerii.

Powiedziała, że odejdzie w poniedziałek i tak zrobiła.
Pełnia Księżyca, huragan w USA czy padający w Europie śnieg?
Gdzie jest teraz?
Stawiam na huragan, jednak charakterek miała dość gwałtowny.
(A może złagodniała i pada śnieżynkami w Krakowie?)
Najważniejsze, że już Jej nie boli.
I będzie dobrze, niczym nie musi się martwić!
Będzie dobrze, bo nie może być inaczej!

Li.

Reklamy

135 Responses to Zakaz rozpaczania, palenia zniczy i ogólnej histerii.

  1. Dorota pisze:

    Zabolalo to odejscie:(

  2. megimoher pisze:

    będzie ze mną na zawsze, spotkamy się na parapecie, w krzaku bzu, w morzu, kamykiem w bucie. Będzie dobrze. A jak ma być. ;,,,

  3. tafi pisze:

    Będzie dobrze…

  4. Tarsis pisze:

    Moze nawet bedzie lepiej niz dobrze?

    Ale jedno musze powiedziec: kurwa! :-(
    (Sorry, ale musialam)

  5. Gofer73 pisze:

    Trzeba wiedzieć kiedy dać spokój sobie i innym i odejść.

    Ten huragan to całkiem dobry pomysł. Mam nadzieję, że zawieje Chustkę w spokojne, radosne rejony.

  6. Ania pisze:

    Li, czy umiesz nam wytłumaczyć, dlaczego właściwie Aśka chciała, żeby po jej śmierci „zapanowała ogólna wesołość” – tak jakoś gdzieś powiedziała/napisała.

  7. ewarub pisze:

    Lataj, Chustko, wysoko i bujaj w obłokach…

  8. anulka pisze:

    Dobrze, że już ją nie boli. Nie męczy się w ogromie cierpień. Wierzę, że będzie blisko, przy swojej rodzinie i będzie czuwać nad Janem.

  9. Dorota pisze:

    Li najważniejsze ze Jej nie boli, masz racje:(,ale teraz boli tych co zostali.

  10. ptak pisze:

    Requiescat in pace.

  11. purple pisze:

    Na pewno będzie inaczej…

  12. Magda pisze:

    Wiedziałam. Jak jakiś anonim napisał w komentarzach u Joanny, ze ona nie żyje a Ty ciągle nie dawałaś znaku życia to czułam, że to koniec z Chustką. Ze względu na Jasia i Niemęża- bardzo mi przykro, ze względu na Joannę- cieszę się, ze już nie cierpi.
    Ze względu na siebie- cieszę się ze zdążyłam „poznać” taką fajterkę jak Chustka ( a dzięki niej jeszcze i Ciebie- super babkę z klasą).

    • Li pisze:

      Magda, nie dawałam znaku życia, bo byłam bardzo zajęta.
      Nie uważałam też, że muszę od razu po otrzymaniu wiadomości informować na blogu o Jej odejściu.
      Nic by to nie zmieniło, nic.
      A huragan przybiera na sile! Wkurwia się na komentarze,
      ja Wam to mówię :)

  13. kaliaa pisze:

    ciezko na duszy. lzy oczy zalewaja.
    a zycie toczy sie dalej,..
    bedzie mi brakowalo codziennej lektury
    to byl rytual
    huragan, na pewno huragan!

  14. Renata pisze:

    Najważniejsze, że nie ma już bólu i cierpienia…

  15. Jeny pisze:

    Szkoda, że nikt nie wyciągnie wniosków z tej kolejnej niepotrzebnej w męczarniach śmierci … zamiast tego pójdziecie pewnie na mammografię albo na cytologię,.. Sorki li ze piszę to u Ciebie, u Chustki nie chce tego robić…

    • Czyli co? Nie badać się i umierać szybko? Nie rozumiem. Wyjaśnisz?

    • Ania pisze:

      Jeny – napisz więcej. Wiadomym jest, że badania nie zwiększają przeżywalnosci – niestety.

    • @Ania Stadium, w którym zdiagnozowano raka się nie liczy?

    • Ania pisze:

      Stadium zdiagnozowania pomoże zazwyczaj w przedłużeniu życia, ale nie w wyleczeniu. Statystycznie mówiąc, a wiadomo jak jest ze statystyką ;)
      Uogólniając – moje podejście nie jest – nie badajcie się , ale raczej – nie tędy droga do wyeliminowania raka w ludzkości. Trzeba sięgnąc o wiele głębiej, o wiele dalej – to jednak wydaje się być mało opłacalne skoro tak niewiele wysiłku wkłada się w promowanie „zdrowego” trybu życia a tak dużo w promowanie tabletek…

    • Jeny pisze:

      Paweł Niezbecki wyjaśnię. Kolejna osoba podejmująca się leczenia umiera to daje do myślenia. Ta cała onkologia działa jak rosyjska ruletka, temu sie uda tamtemu nie, ale dlaczego tak jest nikt nie wie… Wiem, że wg lekarzy Chustka nie miała szans na wyleczenie, ale nawet przedłużyć życia jej nie umieli… Tylko wycinali kolejne narządy, można powiedzieć że ja dobijali kolejnymi niepotrzebnymi operacjami, do tego chemia, radioterapia i na to składa sie ich leczenie. A co do badań, to trzeba podchodzić do nich ostrożnie, różne opinie krążą o mammografach itp „nowoczesnych” aparaturach. Zamiast kampanii „jak wykryć że ma się raka” czekam na kampanię „co zrobić żeby raka uniknąć”. Doczekam się? Nie sądzę…

    • No nie, 2,5 roku przy takim raku, jak miała Chustka, to bardzo długo, I jednak przez większość czasu w nienajgorszej kondycji – to naprawdę całkiem sporo. Uniknąć raka, powiadasz? Trudna sprawa we współczesnym świecie. Statystycznie rzecz biorąc co drugi mężczyzna i co trzecia kobieta będą mieć w swoim życiu raka. Średnio trochę powyżej 40 procent populacji. Jak się dowiesz, jak unikać, koniecznie daj znać.

  16. Patti pisze:

    A u mnie w okolicach godziny 17 – tej śnieg padła na pomarańczowo….. to była Ona , na pewno:))

  17. Dorota pisze:

    li masz racje sandy szaleje ,juz prawie wszystkie drogi pozamykane,zakaz jazdy na autostradach,w Nowym jorku zlamalo dzwig,no koniec swiata.Mam nadzieje ze i tym razem nas oszczedzi.

  18. Magda pisze:

    A ja myślę, że po śmierci jakoś tak łagodniejemy. Ja bym stawiała jednak na płatki śniegu, hm..

  19. Gaga pisze:

    Dzięki, Li, za mądre słowa i temperuj komentarze….

  20. kotek pisze:

    Piłem w spale, spałem w Pile… Pamiętacie? Tak miało być. Też stawiam na huragan, zwłaszcza, ze one tam razem, z Magdą teraz poszaleją. Wyciągam pomarańcze, miało być pomarańczowo. Czuję wielką ulgę, że cierpienie się skończyło, bo tak jak Li wiem, jak to wygląda. Dbajmy o siebie, Chustka nas do tego goniła. Ile ona mi dała radości, to jest nie do wyrażenia. Uwielbiam ją i wszystko, co sobą reprezentowała. I parę łyczków za nią dziś wysiorbię.

  21. Dorota pisze:

    Tak wlasnie zrobie:)Li trafilam na twojego bloga z Chustkowej strony,jestem z Krakowa, chwilowo od 12 lat mieszkam w usa.To tak pare slow o mnie:) Bo sie nie przedstawilam:)Mam rok wiecej niz Ty:)

  22. sali pisze:

    Li, to rodzina, mąż powinni o tym informować… :(. Jak mogłaś :(. Zostałaś upoważniona?

  23. Patti pisze:

    Jutro idę do pracy w pomarańczowej sukience! Na Jej cześć!!!

  24. joannak. pisze:

    Li..cokolwiek by tu nie napisać…to zawsze znajdzie się jakiś troll…., dziękuję Ci za te słowa:”Najważniejsze, że już Jej nie boli.
    I będzie dobrze, niczym już nie musi się martwić!
    Będzie dobrze, bo nie może być inaczej!” dziękuję. A Ci na blogu Asi z tymi kropkami, gwiazdkami i innymi znakami – pochylcie głowy. w milczeniu.

  25. Kinga Kima Maki pisze:

    Ja mysle ze ten huragan powinien sie inaczej nazywac ;) dobrze ze juz nie boli. Dziekuje

  26. filemonka pisze:

    Z tym huraganowym charakterkiem Pan Bóg może mieć pewien kłopot, ale cóż, będzie miał go na własne życzenie…

  27. diable.weneckie pisze:

    Nie mam siły ani ochoty przewalać komentarzy na Chustce-kłaniam się tutaj.

  28. gdynianka pisze:

    Też się cieszę, że już nie boli, ale gdy pomyślę o małym chłopcu to serce pęka……

  29. Ania pisze:

    Potrzeba wielkiej odwagi, by dojść tam, gdzie ONA doszła! Dobrze, że CHUSTKA już nie cierpi…

  30. mamaleonka pisze:

    ładnie napisałaś, Li. Dobrze, że już Jej nie boli.
    Posłucham dzisiaj „Kiedy odwalę kitę” :)

  31. ulka pisze:

    A ja zwyczajnie ryczę!!! Chustka dawała siłę walki mojej Siostrze Fasolce… Egoistką jestem. Przepraszam.

    • kotek pisze:

      Ulka, popatrz na to w ten sposob – gdyby nie wola zycia Chustki nie byłoby jej juz dawno temu. Medycyna? To byl promil w tej walce, wiekszosc to niesamowita sila tej dziewczyny. I taki przyklad warto pokazywa wszystkim chorym. Łeb do słońca, walczyć dalej.

  32. michalina pisze:

    Myślę, że czas zakupić pomarańczowe chustki na cześć tej bardzo mądrej, trochę szalonej, ekscentrycznej Dziewczyny i nosić je jako znak rozpoznawczy „to my, od Chustki Wspaniałej”

  33. berealterego pisze:

    popatrzę sobie na te śnieżynki i powspominam, ile mi dobrego swoimi słowami dała.
    dobrze, że koniec cierpienia.

  34. Dorothea pisze:

    Nie ma we mnie histerii.
    Jest żal.
    I tęsknota…

    Nic nie poradzę.
    Taka jestem i tak czuję.

  35. Klarysa pisze:

    Nie może być inaczej! Ale jednak pustka boli…

  36. Żona Niczyja pisze:

    Pracując w szpitalu, widziałam nieraz, że śmierć czasem bywa przyjacielem. Ale została wielka księga, jak żyć dobrze, mądrze, wolniej.

  37. Basia pisze:

    uśmiecham się choć serce boli
    mały chłopiec musiał dzisiaj dorosnąć

  38. Gosia pisze:

    Nie wierze… Bardzo mi Jej bedzie brakowalo, jej wpisow i tego ze JEST… Cudna kobieta…
    Dobrze, ze juz nie cierpi, ale smutno…

  39. Magda pisze:

    Jest też za moim oknem. Jak zapowiadała. W kroplach deszczu.

  40. andziaos pisze:

    I huragan i śnieżynki. Dobrze, że już nie cierpi.
    Smutek też jest – to naturalne.

  41. Dominika pisze:

    A ja odkryłam kilka dni wstecz notkę, której nie czytałam, przegapiłam jakoś. Taki prezencik od Chustki – na otarcie łez. Bo płyną, mimo zakazu, mimo tylko znajomości wirtualnej. Bo tak pięknie pisała „Syneczku”.

  42. northern.sky pisze:

    ‚żyj uważnie’. piękne credo. niesamowita kobieta.

  43. Miśka pisze:

    milczę….

  44. nibeneth pisze:

    Ona na pewno w tym śniegu nad Krakowem…

  45. alpenlove pisze:

    nie lubię poniedziałków.. :/

  46. Ewa pisze:

    I łeb do słońca ……

  47. Marzena pisze:

    Czytałam jej bloga od ponad roku, zaczynałam od tego każdy dzień w pracy i była to ostatnia czynność jaką robiłam przed wyłączeniem komputera zanim poszłam spać. Nie mogę sobie wyobrazić, że nie będzie już tam więcej notek i jej myśli, pewnie będę tam jeszcze długo zaglądać a teraz i tutaj. Mam nadzieję, że gdziekolwiek teraz jest to nadal wystawia łeb do słońca.

  48. s pisze:

    Czapka z głowy… Pomarańczowej…

  49. Ania pisze:

    Ależ dziewczyny, Wy tutaj też histeryzujecie!
    Nie róbcie z Aśki świętej – to nie po jej myśli ;)
    Czy wy nie staracie się żyć jak najlepiej możecie, nie mówicie do swoich dzieci syneczku czy córeńko? Szlag mnie normalnie trafia jak to czytam!
    Wszyscy od dawna wiedzieli, że taki będzie koniec. I pozazdrościć, że dane im było się przygotować. Nie każdy dostaje taką szansę !

    Mój dom cały w świecach bo tak lubię… szczególnie kiedy śnieg za oknem, w głośnikach Chopin, ale mazurki :)

    • KJ pisze:

      moj tez w swiecach, mlodzi spią słodko w swoich łozkach, lapmpka wina obok mnie
      mysle o asce. tyle ze nie w kontekscie smierci ale mojego zycia. i bardzo mi sie to myslenie podoba.

  50. Szyszka pisze:

    Zakupiłam dwie flaszki wina. Najdroższą i najtańszą. A co :) Smakujmy życie. Póki trwa!
    Za Joannę i za Nas!

    „Kiedy Kitę odwalę”

    • Ania pisze:

      Super!

      Tak sobie teraz skojarzyłam, że dla Aśki to taki nowoorelański pogrzeb byłby bardziej wskazany, niż to typowo polskie „Dobry Jezu a nasz Panie daj Jej wieczne spoczywanie ‚ ;)

      (nie wiem jak wstawić bezpośredni link)

    • Ania pisze:

      Oh, samo się wstawiło!
      Musicie wytrwać do 4:45 żeby wiedzieć o co chodzi.
      I te typowe dla Nowego Orelanu pogrezbowe parasole :)

    • viki pisze:

      Aśce by się podobało:)

  51. cypresshill pisze:

    dobrze napisałaś. nic dodać.

  52. GG pisze:

    Dziś przypadkowo kupiłam pomarańczową piżamę. Siedzę teraz w niej, słucham muzyki, myślę i wspominam.
    Trochę łez i trochę uśmiechu.
    Dziękuję, że klimat tutaj sprawia, że nie czuję się w tym samotna.

  53. Szyszka pisze:

    4:45 spowodowało że poszły trzy kieliszki i do miksera trafiło kilo pomarańczy!

    • Ania pisze:

      Ale jak taki pogrzeb „pomaga” tym w żałobie, nieprawdaż? Ja na wiele pogrzebów szłam w nastroju całkiem spokojnym aby dopiero w kościele trafiły do mnie te cholerne, żałobne pieśni. I po co – czy tym co zostają nie jest już wystarczająco ciężko?
      Ja wiem, tradycja itd – jak to zmienić?
      Jam praktykująca katoliczka – ale nie lubię….

  54. aga9955 pisze:

    Myśle ,ze Ona jest, bedzie. W moim życiu ma swoje miejsce. W mojej pamięci.

  55. Olinta pisze:

    Mam hardcorową myśl. Czy istnieje możliwość, że Voldemort jest w USA. No to Joanna nazywa się teraz Sandy, kurza twarz…

  56. kotek pisze:

    Wytargałam z czeluści szafy pomarańczowy sweterek. Wyglądam w nim jak koszmarny sen każdego estety, ale czego się nie robi dla Chustki :) dobrze być tu z Wami.

    • Ania pisze:

      Na pohybel z estetami! Ale ja niestety nie mam nic pomarańczowego ;(
      Czekajcie….JEST! Córki pomarańczowa chustka do snowboarding.
      No wiecie…chustka…i to pomarańczowa :)

  57. casablanca pisze:

    Obiecała, że będzie gdzieś tam, daleko, wysoko, w innym wymiarze, w innym czasie czekać na nas wszystkie, a że czasu będzie nieskończenie dużo, mam nadzieję na całkiem interesujące rozmowy…

  58. MałaMi pisze:

    Tak mi się przypomniało, że Aśka napisała kiedyś, żebyśmy się tego nauczyły na pogrzeb, no to trza się nauczyć, bo jak nie, to jeszcze wstanie i nam …

  59. Szyszka pisze:

    Aniu, a ja mam całkiem pogięte wrażenia z pogrzebów. Na pierwszym mój dziadek rąbnął babci farbę do włosów i zrobił się na rudo (z siwego) cały pierwszy rząd od mszy po pochówek chichotał i przestać nie mógł. Na drugim Babcia zamówiła puzonistów ze straży pożarnej i szłam za nimi z przytupem bo się inaczej nie dało… itp.
    Nic na serio. Truizmy zostawmy trucicielom. Ja też znalazłam chustkę pomarańczową. I śpiworek syna ale raczej nawet jako beret się nie nada.
    Wracam do wina. Obiecałam sobie w tym tygodniu odkładane (!) usg. To będzie takie moje pożegnanie – coś dla siebie. W ramach akcji łeb do słońca.

  60. purple pisze:

    Kupię jutro dwie Pomarańczowe Dynie z jednej ugotuję zupę – zadaje mi się że u Ciebie na blogu kiedyś czytałam przepis?
    Drugą wydrążę,wydryluję zrobię oczy, usta,nos do środka świecę postawię na stole.Jakby nie było za dwa dni Helloween,duchy i strachy będą latać po ulicach może Chustka mnie nawiedzi przygotuję dla niej jakieś łakocie

  61. g. pisze:

    żal dupę ściska

    g.

  62. Ania pisze:

    Ja mam jakieś 15 pomarańczowych dyń wokół domu. Nawet o tym nie pomyślałam :)

  63. Jutka pisze:

    kliknęłam na stronę precelka żeby coś pożytecznego zrobić. dobrze tak tu między Wami posiedzieć. Ja obstawiam na śnieżynki !

  64. Marla pisze:

    Li.. jestem tu u Ciebie pierwszy raz a Chustkę czytałam… od DWÓCH TYGODNI…. ale przeczytałam WSZYSTKO od początku. Dasz wiarę, że ja dziś wino grzane z … POMARAŃCZAMI piję i że wpadłam na te POMARAŃCZE jakoś tak w okolicy 17:00???? Cóż to za Giganciara z tej Chustki była. Nie znałam Dziewczyny a czuję jakby mi ktoś wyjątkowo bliski odfrunął… Mega Człek!!!!!

  65. irbise pisze:

    zmroziło mnie…
    mam pomarańczowy szal…

  66. maczka pisze:

    a ja, myślę teraz o synku Chustki który szuka na niebie gwiazdy na której znajduje się Jego Mama …cokolwiek my dorośli powiemy/napiszemy … jak traci się Mamę to umiera cały Świat …wielkie kosmiczne wsparcie wysyłam Synkowi !!!

    • Jutka pisze:

      Dołączam się do wsparcia dla Jasia. Mądry chłopczyk, dobrze że Mama zdążyła Mu wiele rzeczy przekazać, nie tak wiele jakby chciała ale zawsze coś.

  67. rybenka pisze:

    Jestem na bardzo dalekim wyjeździe od kilku dni. Mam pomarańczowy szalik, pomarańczowe rękawiczki, przez przypadek?
    Podobno ich nie ma….

  68. Magda pisze:

    Dobry oment wybrała. Aż pomarańczowo od dyń. Och, tylko Ona tak potrafi.

  69. Dana pisze:

    A ja sobie posiedzę cichutko….

  70. Dorota pisze:

    Uprzejmie donosze ,ze dalej wieje i troszke strach jest:(Na szczescie mamy jeszcze prad:)Wszyscy siedzimy w domu i nawet pies nie ma odwagi wyjsc na zewnatrz:)Oby do jutra przetrwac:)Klik na precla wykonany i Droga Li pozdrow odemnie golebie na rynku:)

  71. walichnowska pisze:

    Kolejna niepotrzebna śmierć …

    • Monisieczka pisze:

      A ktora jest potrzebna? Zwlaszcza dla tych co zostaja?

    • statler waldorf pisze:

      Śmierć jest nieuchronna. Niepotrzebne jest cierpienie, bo co komu po nim. Ani nie uszlachetnia, ani nie wzbogaca. Żadnych z niego korzyści. Może tylko to, że wtedy śmierć jest ulgą od życia.

  72. Magda Lena pisze:

    Li, a ja tym razem nie mam nic mądrego do napisania… Więc zakładam dziś pomarańczową chustkę, bardzo ją lubię….

  73. błękitna pisze:

    Obstawiam śnieg i deszcz.

  74. mal. pisze:

    Li! A co na to Lec?

  75. Magda pisze:

    Dzień dobry,
    chcemy czy nie wstał nowy dzień. Więc klikam na precla, przypominam o tabletkach i życzę spokojnego (w miarę mozliwości) dnia.

  76. nikulam pisze:

    najważniejsze,że już nie boli…
    wyciągnęłam z szafy pomarańczową chustkę

  77. Tarsis pisze:

    Snilas mi sie dzisiaj Li, bylas drobna brunetka z wlosami do ramion…
    Sily dla Ciebie (chociaz pewnie i tak ja masz :-P)

    Calusy

  78. Tarsis pisze:

    no to prawie trafilam :-P

  79. Hawajska czekolada pisze:

    Żal. Każda śmierć jest niepotrzebna i nigdy nie ma na nią dobrego czasu.

  80. nibeneth pisze:

    Zostawiłam sobie dziś Tolę w domu, żeby się mały żbiczek kręcił koło mnie. Pójdziemy zaraz na zakupy, ja po pomarańczowa chustkę, Tola po coś fajnego.
    Taki klimat u Ciebie Li, siedzenia przy kominku z grzanym winkiem, ciepły.

  81. yenulka pisze:

    radio donosi że huragan się w cyklon przekształca – jak nic ręka Chustki.

  82. Zuzuza pisze:

    Co wy z tym huraganem. Chusti nie robiłaby ludziom źle i wbrew.Wariatka to ona była, ale dobra wariatka. Pewnie jutro z dzieciakami na Halołin straszyć będzie. A ja w przyszłym tyg. mammografia zamiast zniczyka co by mi Chustka nie przy….ła.

  83. Ania SW pisze:

    Po raz pierwszy coś skomentuję, chociaż podczytuję Cię od pewnego czasu. Nie zawsze się zgadzałam z tym, co napisałaś. Ale wczoraj przeczytałam Twój list do Ilony. To wyraz największej miłości pozwolić odejść wbrew własnemu pragnieniu, aby ktoś był obok. Wszyscy będą tęsknić, ale prawda jest, że najważniejszy jest kres niewyobrażalnego cierpienia. Kres, który jak wierzę, jest początkiem czegoś nowego.
    Pozdrawiam Cię Li. i pozwolę sobie przejrzeć Twoje archiwum, bo dotąd nie miałam okazji.

  84. kreska pisze:

    i trafiła dziś na główną na gazecie
    http://www.tokfm.pl/Tokfm/1,103085,12764919,Joanna__Chustka__Salyga_nie_zyje__Miala_36_lat.html

    wkoło pomarańczowe dynie – będą mi się od teraz z nią kojarzyć
    już jej nie boli ….
    ale jak myślę o Jasiu to serce mnie boli….

  85. Em. pisze:

    Pożegnanie w Hubertusa – kiedy setki jeźdźców będą się ścigać po łąkach i lasach za rudą kitą. Pożegnanie w dzień radosnego święta, kiedy setki jeźdźców i myśliwych będą po gonitwie śpiewać, śmiać się, raczyć trunkami i bigosem przy ognisku.
    Przewrotna ta Jaonna! I jak tu nie uszanować prośby o uśmiech, kolorowe ubrania i pomarańczowe chustki, no jak? :)

  86. kasia pisze:

    Jest takie stare powiedzenie: „Kiedy umiera wielka dusza, wiatry wieją jak oszalałe”. Im większa dusza, tym większy wiatr, by mógł ją unieść.
    To by tłumaczyło pojawienie się Sandy, bo Ona, Chustka jest wszędzie, teraz pada tysiącami płatków śniegu.

  87. jadwiga pisze:

    u mnie pomarańczowe liscie lecą z drzew a pośód nich Chustka tańczy na wietrze:::)))
    Babcia Jadzia

  88. Karolina pisze:

    Na Wyspach swieci piekne slonce, dzieciaki gotowe na Halloween, pomaranczowe dynie szczerza sie w bezzebnych usmiechach na kazdym prawie parapecie. Mialo byc strasznie a jest..? no wlasnie czy kazda z nas nie usmiechnela sie wczoraj, mimo lez? Czytajac czego nie robic, bo nam zaj…e, sluchajac Nohavicy, czytajac o szalejacej Sandy, patrzac na niby-nekrolog Chustki i poze-GNANIE Joanny? bo przeciez jest dobrze, bedzie dobrze, najgorsze juz poza Nia.. A teraz lby do slonca i byle do przodu. Kiedys sie przeciez spotkamy.

  89. martuuha pisze:

    Miałam wczoraj wspaniały wieczór. Oglądanie i rozwiązywanie z przyjaciółmi testu ze znajomości historii tvp, nikt nie zgadnie, jak to może emocjonować. Kibicowaliśmy jednej z nas. Dzielna była bardzo, wyglądała zjawiskowo i wstydu nie przyniosła ;) I nawet jeśli oglądaliśmy razem, choć każde w innym kącie, to w poczuciu, że jestesmy razem. Emocjonowałam się bardziej niż skokiem z kosmosu i zaśmiewałam do rozpuku.
    Czemu o tem?
    Bo żyć trzeba. I trzeba żyć dobrze. A przyjaźń jest mi do dobrego życia niezbędną. I docenianie małych wielkich chwil.

  90. żaneta pisze:

    Dowiedziałam się dopiero dzisiaj. I nieświadomie ubrałam pomarańczowy sweter. Oj, szaleją teraz z Madzią obie, szaleją. Bez bólu już, bez nostalgii.
    Li, czytałam jeden z Twoich starszych wpisów, jeden z pierwszych. Szacunek. Za to, że potrafiłaś powiedzieć DOŚĆ

  91. ostrestarcie pisze:

    pewnie głupio to zabrzmi (już brzmi), ale dopiero czytając komentarze uświadomiłam sobie, że wczoraj ok 14-ej wlazłam do sklepu by popatrzeć, ot, tak po prostu..i przymierzyłam sobie pomarańczową sukienkę..
    ładna była
    chyba wrócę.
    jak mi się coś poprzestawiało w głowie to proszę o wstrząs.
    może już popadam w histerię..

  92. irbise pisze:

    Nie stój nad mym grobem i nie roń łez.
    Nie ma mnie tam; nie zasnąłem też.

    Jestem tysiącem wiatrów dmących.
    Jestem diamentowym błyskiem na śniegu lśniącym.
    Jestem na skoszonym zbożu światłem promiennym.
    Jestem przyjemnym deszczem jesiennym.

    Kiedy tyś w porannej ciszy zbudzony
    Jestem ruchem – szybkim, wznoszonym,
    Ptaków cichych w locie krążących
    Jestem łagodnym gwiazd blaskiem nocnym.

    Nie stój nad mym grobem i nie roń łez.
    Nie ma mnie tam; nie zasnąłem też.
    Nie stój nad mym grobem i nie płacz na darmo.
    Nie ma mnie tam. Ja nie umarłem.

    Mary Elizabeth Frye

  93. Aleksandra Lempa pisze:

    Kochana Li!!!!!!!! Pierwszy raz pisze komentarz na Twoim blogu ,to ja walczaca resztkami sil fasolka . Po prostu chce Ci okazac szacunek za wszystko co do tej pory zrobilas : Dla Chustki i im podobnym.Powalcz tez troche o siebie !!!!!! Pani Joanna juz nie cierpi i to jest w sumie najwazniejsze

%d blogerów lubi to: