Gdy się boję, wiem co czytać.

Od pewnego czasu czuję, że jestem w jakimś przełomie życia,
ścierają się we mnie płyty tektoniczne moich poglądów,
marzeń i decyzji,
i albo lekko drżę, trzęsąc swoim światem,
albo wybucham i dymię.
Najważniejsze,  że nie pozostaję na te ruchy obojętna.
A co na to Lec?
Z walki myśli rodzi się pokój człowieka.

Kiedyś żyłam inaczej i znowu ma rację Lec:
Zaoszczędził sobie moc zmartwień, ma je teraz z procentem.

Życie nauczyło mnie wiary w konieczność zmian,
ciekawości w zaglądaniu za róg i walki ze strachem o byt.
Bo to przecież jasne, że się boję.
Czasem boję się tak,  że zwijam się z bólu
i czuję jak mi brakuje powietrza.
A co na to Lec?
Miąższ życia-twardy orzech.

Strach jest okrutny, dławi i otumania, paraliżuje rozum
i odbiera jasność spojrzenia.
Najbardziej w życiu walczę ze swoimi strachami,
bo w tylu sprawach jestem tchórzem i tylko honor nie pozwala mi zwiać.
Rozsądny stosunek strachu do rzeczywistości pomaga żyć,
przerost strachu jest zbrodnią na samym sobie,
bo zabija poczucie własnej wartości, marzenia,
wiarę w siebie i radość życia.
A co na to Lec?
Ratowałem siebie z wielu tragicznych opresji.
Przyznaję, nie czyniłem tego bezinteresownie.
Liczyłem na siebie w przyszłości.
Żenujące jest,  że wiem o tym.

Strach towarzyszy mi codziennie, taki wstrętny, nieprzystojny,
złośliwy, wymagający, bezlitosny, nieprzewidywalny,
piętrzący trudności,
wierny towarzysz snubrakowaczy, wiarybraków, czarnowidów
i tej nielubianej części mnie,
utkanej z (ir)racjonalnych lęków.
Niczego tak nie pragnę jak spokoju.
Ale gdy go już znajduję, gdy wchodzę w ciepły bąbel
poczucia bezpieczeństwa, zaczynam szukać,
gnać i prowokować los.
Najwidoczniej jeszcze nie dojrzałam
do fotela i ciepłych kapci.
Wyznaczyłam sobie jeden mały cel- jego małość wynika
z prostego porównania dotychczasowych dokonań- tak,
jest mały, zupełnie malutki, ale ciągle nieosiągalny,
z powodu prozaicznego lenistwa.
A co na to Lec?
Nie sięgnąłby nigdy wielkości bez tych kłód rzucanych mu pod nogi.

Kocham Pana, Panie Lec.
Li.
PS. Tak, tak- na pierwszym blogu pisałam najlepsze notki.
Na (nie)usprawiedliwienie podam, że trochę ją przerobiłam.
(Uśmiech od ucha do ucha).

Reklamy

44 Responses to Gdy się boję, wiem co czytać.

  1. rybenka pisze:

    Chcialby Pani zjesc ciastko i je miec, jak rozumiem?
    To dosc trudne, sa tacy,ktorzy twierdza, ze to niemoziwe.
    Ale nie chce podcinac ci skrzydel…

  2. Ania M. pisze:

    Parę Lecowych zdań wzięłam sobie do serca. A jedno najbardziej.

  3. :)ominika pisze:

    O, szalony, spontaniczny spokoj, Fantastyczny pomysl, Li:)

  4. Aniaha pisze:

    meno meno
    przerwa przerwa
    nie sadzisz?

  5. antypoda pisze:

    Bo na pierwszym blogu nie było ścierania się dwóch światów (mam na myśli wojenek międzyblogowych, dyskusji z anonimami). Tam miałaś swój azyl, były żale, były radości, był „starszy pan – wiesniak”, był pan piszący wierszem, była kobieta koń, kolejne czerwone buty w kolekcji, byłaś tam bardziej kolorowa, rzekłabym wyrazista i niezawadzająca nikomu ;-).
    Nie obraź się, ale teraz za dużo czasu poświęcasz w angażowanie się w „coś” co zazwyczaj przynosi Ci ból i targanie emocji.
    Tęsknię za Licencją na bloga ;-).

    • Li pisze:

      nie obrażam się, sama nie rozumiem skąd tyle nienawiści w narodzie w stosunku do mojej osoby. Ale możliwe, że jestem niestrawna:)
      I popatrz, tamten blog też był bardzo popularny, ale nigdy nie było takich jazd jak tutaj, nigdy! Może dlatego, że ja nie czytałam innych blogów, poza dwoma, trzema zaprzyjaźnionymi, nie zostawiałam komentarzy, nie wdawałam się w dyskusje, które do niczego nie prowadzą.
      Tak, właśnie wczoraj postanowiłam wrócić do korzeni.
      Świata i ludzi i tak nie zmienię.
      Nie będę pisać przecież o Nemo, ani o kobiecie-koniu, starszy pan i starczy śmiech też są już historią, ale może przyjdą inni, równie ciekawi.
      Bardzo jestem zmęczona atmosferą wojny, wzajemnego niezrozumienia i wiecznych pretensji. Bardzo.
      A Tobie droga moja ukochana Agato na zawsze przypadnie „zaszczyt” bycia moją pierwszą czytelniczką i komentatorką! :****

  6. Dorota pisze:

    Li nie gnaj tak,usiadz z nami wypij herbatke,zaczerpnij troszke spokoju:)

  7. Gaga pisze:

    Li
    Stara:D baba:D jesteś i nie wiesz, że jak miałki człowiek komuś
    dowali, to przeżywa orgazm?:)))

  8. antypoda pisze:

    Dziękuję za ten zaszczyt ;-)*.
    Cieszę się, że koniec wojny, bo czasami zgrzytałam zębami, nie komentowałam aby nie podburzać. Niech się to w końcu uspokoi.
    Lubię dzień zaczynać od czytania Twojego bloga. Miłego wieczoru ;-).
    Jak tam zdrówko?
    Moje ok, z babcią gorzej :(. Demencja to okropna choroba, paskudna!!!

  9. antypoda pisze:

    „miłego wieczoru” miało być na końcu, coś sobie kliknęlam i szyk się przestawił ;-).
    Za to dowcip dodam.
    Przychodzi facet do domu publicznego.
    Wchodzi do przydzielonego pokoju, leży naga piękna panienka, facet rozbiera się…
    – panienka patrzy i mówi: – to rośnie jak pan płaci ;-P.

    Dowcip odnośnie reklamy mBanku w TV (facet z świnią)

  10. singluje pisze:

    „…gdy wchodzę w ciepły bąbel
    poczucia bezpieczeństwa, zaczynam szukać,
    gnać i prowokować los.”

    Oh jak wspaniale mnie ujęłaś!
    Pewnie nawet nie wiedziałaś – to już wiesz :)

    Spokojnej nocy.
    s.

  11. gunia24 pisze:

    Li, to bardzo ważny tekst dla mnie, nawet jeśli trochę zmodyfikowany to wciąż zawierający sedno. Dzięki, że do niego wracasz. „Szalonego spokoju” Ci życzę! :) Sobie, jeśli pozwolisz, też. ;)

  12. Dorota pisze:

    Ja sie pytam grzecznie ,gdzie przypomnienie o precelku????

  13. panistarsza pisze:

    No właśnie, nie przypomniałaś i wczoraj zapomniałam o precelku :(

    Ale teraz wróciłam do domu, już jest wtorek i klikam

  14. kotek pisze:

    Urodzinowo zyczylam Ci spokoju, Li, rowniez dlatego, ze i dla mnie spokoj jest najwazniejszy. Nie jestes sama w swoich niepokojach, choc nie sadze, by Cie to w jakikolwiek sposob pocieszalo. Cmok, dobrego dnia.

  15. baa pisze:

    dobrego dnia, Li. banerek kliknięty, przypominam o tableteczkach:)

  16. Hawajska czekolada pisze:

    Nie pamiętam już, kiedy dokładnie i jak odkryłam Twojego bloga. Po prawdzie – nie pamietam nawet, który to był blog – czy blogspot, czy wczesniejszy. I tak przeczytałam oba – od pierwszego wpisu po ostatni. I czytam Cię nadal, rozpoczynam z Tobą swój pracowy dzień, takie doborowe towarzystwo – Ty i świeżo zaparzona kawa w porcelanowej filiżance :-)

    To prawda – zmieniłaś się na przestrzeni tych 5 lat, ale zawsze niezmiennie to jesteś Ty. Lubię Cię zadumaną, zmęczoną, wesołą, zaangażowaną, w pędzie przed siebie i w melancholijnym spokoju. Lubię podglądać Twoje życie – jest dla mnie inspiracją do mojego lepszego życia.

    Cieszę się bardzo, że jesteś. Dobrze Cię znać.
    Dziękuję!

  17. estera pisze:

    Czytam i widzę siebie.Jesteś jak lustro. Tylko ja jeszcze nie wiem,co dalej,nie wiem w którą stronę,właściwie nie jest tragicznie,powinnam się cieszyć.Chyba.

  18. Klarysa pisze:

    „przerost strachu jest zbrodnią na samym sobie,
    bo zabija poczucie własnej wartości, marzenia,
    wiarę w siebie i radość życia”
    To właśnie ja :/
    Spokoju Ci życzę, jak najbardziej szalonego!

  19. szarywrobel pisze:

    mój ex chciał mi zabrać piłę stołową, rzekł „przecież boisz się jej używać” no więc powiedziałam, że owszem boję, ale używam, bo czego się nie robi, żeby żyć.

  20. filantropek76 pisze:

    kochani a moge prosić byście też na Matiego głosowali – precel prym wiedzie a Mati na 6 miejscu -dzieki Wam tam trafiłam, Mati z „Bliskomnie” jest więc jemu kibicuje… sorry Li alepokoju bym nie miala gdybym nie poporsiła ;-)

  21. martuuha pisze:

    z ciekawości – bardzo archiwalna ta notka?

    w moim odczuciu nawet jeśli się pewne problemy powtarzają, to już jesteśmy dalej, wyżej na sprężynie, i niby to samo, a jednak inaczej, już na innym poziomie. (chcę wierzyć :))

    serdeczności!

  22. Basia pisze:

    Przepraszam, że tutaj i że abstrahując od tematu głównego. Li, czy wiesz cokolwiek o Jasiu? Myślę o nim codziennie, codziennie łapie mnie potworny jakiś smutek , nie mogę przestać sobie wyobrażać własnych dzieci w tej sytuacji. Piotr nic nie pisze, wiem, że nie musi , to nei nasza sprawa, ale nie potrafię tak po prostu, wraz ze śmiercią Chustki, odciąć się od tej historii. Nie kieruje mną wścibstwo, po prostu niepokój który ciągle we mnie siedzi….

    • Li pisze:

      Basiu, ale dlaczego? Jaś przecież ma ojca, nie został sam.
      Myślę, że dla własnego dobra, powinnaś odciąć się od tej historii.

  23. Basia pisze:

    Wg mnie został sam, straszliwie sam…

  24. filemonka pisze:

    Li, wraz z biegiem czasu i strach ewoluuje, jest jakby mniej aktywny. Powolutku zaczyna Ci „wisieć” pani Konsekwencja. Jednocześnie też bierze górę rozsądek, który podpowiada, że spotkanie z panią Konsekwencją w wersji hard tak sobie Ciebie raduje. Zdecydowanie jesteś na etapie, w którym wolisz towarzystwo pani Rozwagi. A tzw. święty spokój to stagnacja, a więc mały kroczek do pani Nudy, której – znając Ciebie – nie dasz nigdy żadnych szans, jako towarzyszki na dłużej ;)

  25. Pietrov pisze:

    Pogratulować tylko, że możesz znaleźć jakieś lekartwo na strach w tym co czytasz

%d blogerów lubi to: