Jedna zdaje, druga rozwala.

Dziś wieczorem moja córka zdała egzamin na prawo jazdy.
Za pierwszym razem, moja krew, choć ja zdałam za drugim.
Bardzo się cieszę, to kolejny jej krok
do usamodzielnienia się, dorosłości
i podbierania mi auta.
Obiecała wziąć na siebie obowiązek robienia zakupów,
och- z wielką przyjemnością.
Córka zdała egzamin, a ja rozwaliłam przód auta,
tak to jest jak przy parkowaniu gada się przez telefon,
grzebie w torebce i nie zauważa metalowego słupka.
Huk był okrutny.
Zderzak do wymiany, spryskiwacz do lewego reflektora skasowany,
jeszcze coś bliżej niezidentyfikowanego odpadło,
pięknie, po prostu pięknie.
Ale to i tak nie psuje mi humoru.
Po burzy zawsze przychodzi słońce
i wszystko mija, nawet najdłuższa żmija.
Li.

Reklamy

33 Responses to Jedna zdaje, druga rozwala.

  1. rybenka pisze:

    Ja tez juz do tego doszlam, ze nie martwie sie jakims glupim ze slupem zderzeniem:))))
    Gratuly dla corki.
    Pierwszy razm no no no….

  2. Ania M. pisze:

    Gratulacje:) Dla córki, rzecz jasna:)

  3. aga9955 pisze:

    gratulacje dla corki, moj syn niestety oblal juz jedno podejscie. Bu.

    Rozwalonym przodem sie nie martw. Pan dr od samochodow zrobi operacje plastyczna i bedzie git.
    :)

  4. panistarsza pisze:

    A co tam głupi zderzak! Uśmiechaj się, Kochana

  5. Agnieszka, Łódź pisze:

    Zderzak do wymiany – dobrze, że Tobie nic się nie stało.
    Córce gratulacje złoże osobiście w piątek.
    A Tobie już dzisiaj gratuluję tak zdolnej Bestii;-)

  6. ostrestarcie pisze:

    może to coś to grill? bo ja się ostatnio dowiedziałam, że miałam w aucie grilla i wyleciał przy bum.

  7. Klarysa pisze:

    Jeśli trąbiłaś to jego wina, powinien się odsunąć! ;)
    Gratulacje dla córy!

  8. Aniaha pisze:

    myslalam o tobie dzisiaj, w poplochu szukajac auta. wiesz jak wygladaja wszystkie mediny swiata arabskiego i afrykanskiego? wszytskie rogi takie same. a zostawilam auto na rogu

    alezem sie ucieszyla, gdy je wreszcie znalazlam
    i usmiechnelam sie do Ciebie w myslach

  9. casablanca pisze:

    To tylko zderzak, a one są wymienne, już choćby ze względu na swoją nazwę… Witaj więc w klubie : )
    Kilka miesięcy temu jechałam po lód do drinków i przygrzmociłam przy cofaniu, bo sekundę wczesniej nikogo za mną nie było, a pies na tylnym siedzeniu zachuchał wszystkie szyby – taka była moja nieskuteczna linia obrony. Drinki za to były dobre, chociaż lód dosyć drogi…
    Gratulacje dla pociechy, to duży krok ku dorosłości.
    Oby teraz już tylko lepiej i milej Li !

  10. Aleksandra1973 pisze:

    Gratulacje dla corki…Moja corka nie chce robic prawa jazdy,mowi,ze nie jest gotowa i nie wie czy kiedykolwiek bedzie,ja swego czasu tez tak myslalam,a prawo jazdy zrobilam majac lat chyba 27 jak sie nie myle..
    Rozwalonym autem sie zbytnio nie przejmuj,to przeciez tylko auto,dobrze ,ze Tobie nic sie nie stalo.Ja kiedys przyrabalam w kontener,taki na odziez ,bokiem,huk byl straszny,ale szkody byly srednie…
    Pozdrawiam serdecznie:))

  11. Beem pisze:

    Nie mogę się dostukać do Li!

  12. Beem pisze:

    Ale czasem się udaje…

  13. Chillax pisze:

    Slupki atakuja tylko w samoobronie…
    Sprawdzilam.
    Chcialam dodac, ze teraz przykladem dobrego kierowcy swiecic musisz. Bez komorki, bez szukania po torebkach w trakcie jazdy…Ale, ale teraz to ty masz Kierowce i Pasazerem wymagajacym mozesz byc !
    Gratulacje dla Corki !

  14. asinek pisze:

    Gratulacje dla młodej Kierownicy!
    A zderzak, no cóż, jakaś równowaga w przyrodzie musi być… ;))))))))

  15. Magda Lena pisze:

    Li, to na poprawę humoru dowcip z „babskiego spotkania” u fryzjera:
    Poszła żona z mężem na zakupy do galerii handlowej. Na wystawie sklepu z bielizną zobaczyła piękny kostium bikini i mówi do męża:
    – zobacz kochanie jaki piękny kostium, kupiłabym go sobie…
    Na co mąż:
    – kobieto, masz dupę wielką jak kombajn, nie dla ciebie takie fikuśne gacie!
    Żonie zrobiło się przykro, nie kupiła kostiumu i pojechali do domu.
    Wieczorem mąż chodzi koło żony, przymila się, ociera, zagląda w oczy, robi aluzje. Na co żona mówi:
    – kochanie, dla jednego źdźbła ja kombajnu uruchamiać nie będę!
    No to miłego dnia dla wszystkich fajnych kobiet :)))))

  16. jadwiga pisze:

    Niestety telefon i słupek w parze nie idą, absolutnie, niestety lubie gadać przez telefon, najbardziej jak prowadzę samochód, mój ślubny dostaje cholery, a ja wszelkie operacje jedna ręką, ale rzadko bo rzadko czasami sie nie udaje, włąśnie odebrałam samochód z warsztaty po generalnej blacharce, trudno raz na kilka lat mówią że i księdzu wolno
    a młodej cześć i chwała za egazmin, zuch dziewcze
    pozdrawiam
    Babcia Jadzia

  17. Kawencja pisze:

    A wyobrazasz sobie, ze ja poderwalam na parkingu pana, zeby mi wybil szybe w samochodzie, bo sie mi zatrzasnely kluczyki w srodku? I tak mam co jakis czas. Staram sie co prawda szyby nie wybijac za kazdym razem (wspomniana sytuacja byla patowa), ale ciagle zapominam, zeby zamykac samochod tylko z kluczyka i radosnie naciskam przycisk na drzwiach.

    • viki pisze:

      Assistance wykonuje taką usługę, bez wybijania szyby :)

    • Licencja pisze:

      viki, a nie przeczytałaś drugiego czasownika? :P

    • maskana pisze:

      znam ten temat autopsyjnie…
      Najpierw tłukłam szybki najmniejsze, potem ktoś mi podpowiedział, że wieksze są tańsze, aż w końcu „dotarłam” do fachowców, którzy otwierają auto bez uszczerbku na zdrowiu, właściciela też:)

    • Kawencja pisze:

      To byla 12 w nocy, wracalam z lotniska i pomyslalam, jak to fajnie by sie napic wina. Sprawa stala sie pod sklepem. Dodam, ze mieszkam za granica i zwyczajnie nie chcialo mi sie czekac na assistance do 4 nad ranem. Niech zyje polski spontan! :)

  18. nibeneth pisze:

    Gratki dla Młodej, ja zdałam za drugim razem. 14 lutego, więc pewnie jakieś feromony miłosne odurzyły tego starego dziada, co mnie egzaminował :D
    Zrobiłam prawko dopiero ze dwa lata temu, czyli po 30 ;> Nie wyobrażam sobie teraz życia bez jazdy, kocham to!
    Natomiast mój małżon twierdzi, że on nie czuje tego klimatu i do tej pory nie chce zrobić.
    Aj, już się tego piątku doczekać nie mogę :)

  19. Sylwia_P pisze:

    Li, Ty przynajmniej słupka nie zauważyłaś, bo byłaś zajęta. Jesteś jak najbardziej usprawiedliwiona.
    Ja to się do garażu nie zmieściłam :) Oczywiście przez M., bo mnie zmusił do wjeżdżania, a ja codziennie miałam chętnego sąsiada do pomocy.  Pan mąż nie był zadowolony, no ale jest szczęśliwym posiadaczem autocasco, więc straty nie były dotkliwe, gorzej z moim kacem moralnym…

  20. Sylwia_P pisze:

    Starszej gratuluję! Zdolna, na pewno po Mamusi :)

  21. kasia pisze:

    Ja w swoim życiu i krótkim czasie posiadania dokumentu miałam trzy stłuczki, wszystkie parkingowe. M. chciał mi nawet wykupić ubezpieczenie uszkodzeń parkingowych, ale podobno się to nie opłaca.
    I tak, dwa razy do roku jeździmy do Polski autem, to jak jest potrzeba to oddajemy krowę do lakiernika.

    Nasz ulubiony w Krakowie to ten na Prandoty.

%d blogerów lubi to: