Pochwała przedpołudniowego lenia.

Woda szumi zachęcająco,
wpadając do wanny równym strumieniem.
Piana rośnie szybciej niż plotka w internecie,
a już z pewnością ładniej pachnie.
Niedziela zaznacza swoją obecność dzwonami
w pobliskim kościele i brakiem ruchu za oknem.
Za godzinę mam gości,
pośpiech wskazany, zrobię więc sobie relaks w pigułce,
odpoczywanie jest stanem ducha,
a jak do tego dołożę zanurzenie się w pachnącej wodzie,
kubek z latte i książkę,
to mam przed sobą cudowne pół godziny,
czego i Wam życzę.
Woda mi stygnie, idę!
Li.

Reklamy

11 Responses to Pochwała przedpołudniowego lenia.

  1. kobietazlasu pisze:

    po latte weź tabletkę;) dobrego dnia!

  2. Sylwia_P pisze:

    Li, miłej niedzieli Ci życzę.
    Rano upiekłam chleb, kawkę wypiłam kończąc pełną humoru książkę, teraz piję drugą, bo czas na czytanie i głosowanie  Ściskam serdecznie !

    • ostrestarcie pisze:

      ło matko- tyle rzeczy od rana! ja ledwo oko otworzyłam..

    • Sylwia_P pisze:

      ostrestarcie,
      moi synowie, jeszcze na tyle są mali, że dbają, aby mamusia od rana miała co robić…
      pozdrawiam

  3. Maria pisze:

    o tabletkach proszę pamiętać,,,

  4. margo pisze:

    LI,super,że imprezka się udała,teraz odpoczywaj:-)
    oczywiście klikam,klikam:-)

  5. agata pisze:

    Obfita piana z rana to niezły pomysł. Buziaki, Li :)

  6. Beem pisze:

    A co czytasz?

  7. filemonka pisze:

    Li, pewnie nie będzie Ci się nudziło w poniedziałek, ale może masz blisko do Galerii pod Czarnym Kotem/Mostowa 1/U2/… i jednak znajdziesz chwilę aby tam zajrzeć o godzinie 17:00 dnia 19.11.2012.
    Odbywa się tam spotkanie dyskusyjne na temat „Cielesności” w oparciu o twórczość krakowskiego artysty malarza Zbyluta Grzywacza. Polecam wystawę i spotkanie. Kuratorem wystawy jest Joanna Boniecka, moja znajoma. Jeśli nie będziesz miała czasu na dyskusję, to chociaż wystawę zobacz :)

  8. nibeneth pisze:

    kurcze, tak fajnie jak teraz widze, gdzie robisz kawe, wanne widze i w ogole całe Twoje domostwo :) no i koty :)

  9. Dorothea pisze:

    Ja zaś – wymoczona w aquaparku – capię chlorem!
    I nawet moczenie w wannie nie pomogło:P

%d blogerów lubi to: