Dzień wcale nie jak co dzień.

Wstałam rano, usiadłam nocą.
Jestem po 15-tu godzinach nieustannej pracy.
Pranie w pralce już drugi dzień, pies długo nie wybaczy mi suchej karmy,
zamiast zmieszanej z kaszą perłową piersi kurczaka,
koty opędzam tuńczykiem w puszce,
stos talerzy płonie ze wstydu nieumycia,
zmywarka sama nie chce się rozładować,
a na brudnym oknie wisi przylepiony starannie taśmą
list do św. Mikołaja.
Zobaczmy co my tu mamy…
Na początku-przyznaję-dałam się nabrać:
„Drogi Mikołaju!
Nie wiem, czy w tym roku byłam grzeczna…
No, już Ty to ocenisz.
W tym roku za moją grzeczność-niegrzeczność
chciałabym piękne Święta. Takie naprawdę piękne.
Z piękną choinką, z goździkami wbitymi w pomarańcze…
Potem, po zmiękczeniu Mikołaja przeszło się do meritum:
Chciałam, żeby ten list był piękny, ale mi nie wyszło, bo przecież nie umiem ładnie pisać.
Jeśli nie wyjdą Ci magiczne Święta, to w zamian chciałabym dostać:
The Sims 3-Cztery pory roku, zegarek albo torebkę,
perfumy oraz książkę z listami Lennona.
Mam do czynienia z mistrzem negocjacji- teraz trzeba pokazać,
że się wie, że Mikołaj jest obciążony ponad miarę,
ale znalazło się rozwiązanie:

Jeśli to dla Ciebie za dużo kochany Mikołaju,
to ostatecznie możesz szepnąć słówko Aniołkowi.
Ale od Aniołka na 1289034697% chciałabym dostać torebkę nową,
jakiś milusi sweterek i chyba tyle.

Nadszedł czas na lekkie zagubienie:
Ale Ty jesteś Mikołajem, więc co Cię interesuje Aniołek,
nie wiem po co to piszę…
Moment na  wprowadzenie elementu rywalizacji
pomiędzy Mikołajem, a Aniołkiem:
W sumie mogłabym dostać też słuchawki,  ale nie wiem od kogo z Was.
Niezbędny element troski:
Czy to nie za dużo kochany Mikołaju?

Co roku umieram ze śmiechu,
moja Młodsza da sobie radę w życiu, oj da!
Li.

Reklamy

67 Responses to Dzień wcale nie jak co dzień.

  1. antypoda pisze:

    Li, widać, że to Twoja krew, potrafi wszystko pięknie ująć w słowach. Rośnie kolejna Pani Mecenas ? :)

  2. antypoda pisze:

    Każdy wolny zawód to ciężki chlebek ;-). Teraz już na serio idę spać, bo oczy mi się kleją. Nie zapomnij naładować baterii w telefonie. Do jutra! Dobranoc! ;-)

  3. Ania M. pisze:

    Dobra jest:)

  4. ingrid pisze:

    umarlam. najpierw ze smiechu, potem udlawiwszy sie swiatecznym indykiem. :D
    jestem jej wierna fanka. od momentu gdy zanegowala sens mycia okien wiele, wiele miesiecy temu :)

  5. Ewa pisze:

    Świetne! Masz racje Li- etacik to super sprawa. Ale sam etat zwykle to marne pieniądze. A na bluszczyka wokół jakiegoś męża to samodzielnie myślące Stworzenie się nie nadaje:-)
    Jak myślę o jakimś miłym zawodzie, jednocześnie dobrze płatnym to przychodzi mi do głowy chyba tylko…. dentysta:-).
    Ja w quasi wolnym zawodzie zasuwam non stop. Omijać naukę z daleka!

    • Li pisze:

      żartowałam z tym etacikiem, będzie robiła co będzie chciała, najważniejsze być w zgodzie z samym sobą:)

  6. takatam pisze:

    O, i to jest temat na wpis :-)

  7. marianna01 pisze:

    Masz rację Ewo, ja pracuję w nauce i drugi raz bym nie poszła ta drogą. Praca dostarcza mi wszelkich satysfakcji, oprócz finansowej.
    Li, nie wiem , jaka ta torebka by miała być, ale ja mam do sprzedania jedną nową torebkę i ze 20 używanych, ale w dobrym stanie:) .
    Wyprzedaję bowiem wszystko co się da na allegro.
    Związane jest to z tym, że moja córka kończy właśnie studia w Warszawie i będę zmieniać mieszkanie . Ona zostanie z narzeczonym ( a pewnie wkrótce mężem) w mieszkaniu 3-pokojowym, w którym to sama się teraz rozbijam, a mnie kupią trochę mniejsze.
    Ilość rzeczy, które zgromadziłam mnie przeraża, więc zaczynam powoli się ich pozbywać.
    Jeśli gospodyni bloga pozwoli, to umieszczę tutaj link do moich aukcji, może coś Wam się spodoba. Na razie tam nie ma za wiele , bo to wymaga czasu takie umieszczanie, ale będzie codziennie coś przybywać.
    Najmocniej przepraszam, że się tak u Ciebie rozpisałam.
    Muszę pomyśleć chyba o własnym blogu:)

  8. marianna01 pisze:

    Nie wiem co teraz jest modne wśród trzynastolatek, ale będę też sprzedawać torebki mojej córki ( 23-latki). Też pewnie nie będą spełniać kryteriów, bo córka ubiera się teraz w stylu glamour:)

  9. jadowita pisze:

    Myślę, że moja trzynastolatka poprzestałaby na simsach. Torebki i perfumy, jeszcze nie, całe szczęście. Książki do niedawna jeszcze ją gryzły, na razie skończyła harry pottera, gdzie tam do lennona?! Do listy mogłaby ewentualnie dopisać konia :)

    • Li pisze:

      moja córka ma prawdziwego fioła na punkcie Beatlesów i Lennona. Normalnie psychofanka:P
      Perfum używa od dwóch lat, bo lubi ładnie pachnieć, z tym akurat nie walczę;-)
      Gusia jest bardzo dojrzała jak na swój wiek, podejrzewam wpływ starszej siostry.

    • jadowita pisze:

      taa, moja aga ma za wzór starszego brata – chyba bardziej niedojrzałego od niej :D

  10. baa pisze:

    hahaha, naprawdę sobie w życiu poradzi :D
    myślałam, że to Starsza.

  11. Aśka pisze:

    A ja bym chciała, żeby moja córka-czternastolatka zażyczyła sobie taka torebkę :-). Niestety mam w domu rockmenkę (rockwomenkę:-). Prawie zemdlałam jak zobaczyłam moje własne dziecko”na galowo”, lecąc od dołu: glany, czarne „rurki”, biała bluzka, ale szczelnie przykryta skórzaną kurtką :-)

    • Li pisze:

      moja chodzi do szkoły, gdzie taki strój by nie przeszedł.
      Nie przechodzą nawet kolczyki w więcej niż jednej dziurce na jedno ucho.
      Ani bluzy z kapturami- tego akurat nie rozumiem.
      Poza tym, ku swojemu ubolewaniu ma romantyczny typ urody- blond loki, niewinne spojrzenie- nawet czerwone martensy są pewnym zgrzytem;-))

    • Ania M. pisze:

      Moje obie w liceum były takim, gdzie mogły przyjść w zbroi, gdyby chciały (słynne I Społeczne na Bednarskiej).
      Starsza na studniówce miała tzw. gorset z kolczyków – na plecach dwa rzędy wbitych kolczyków w kształcie kółeczek i przez to prze-pleciona wstążka…
      Oczywiście należało to zdjąć po studniówce, bo spać się w tym nie daje.
      A jednocześnie wysoki poziom nauczania, świetni nauczyciele, wzajemny szacunek. To byłą szkoła!

  12. statler waldorf pisze:

    Dogadaj się z Mikołajem. Ty kupujesz choinkę, Mikołaj pomarańcze naćwiekowane goździkami. W końcu jest kryzys ogólnoświatowy. A aniołek na pewno dostanie odrębny list otwarty.

  13. aga9955 pisze:

    Ja mam dwoch synów, jeden 19 latek, drugi 13 latek. Nie bawią sie w listy. Wszystko jest wyrażane werbalnie. I to na pytanie: chłopcy ,a wy co chcecie od Mikołaja.
    Zgody chor orzeka: telewizor do salonu. Taki ze 42 cale. Bo nie mamy gdzie grac na playu. O. A potem nastepuje wyliczanka kazdego z osobna ich zupełnie personalnych potrzeb. :P

    No dopsz mowie. A dla mamy co Mikołaj przyniesie. I tu nastepuje cisza. Cisza trwa dłuzszy czas, nastepnie dowiaduje sie: mamo my bedziemy grzeczni, a od Mikołaja masz swiety spokoj.

    Ha.
    Jezeli chodzi o stan domu po powrocie z roboty, to prezentuje sie mniej wiecej podobnie. Stos prania w pralni, stado głodnych kotow z fochem, wywalony zwirek z kuwet, nie wyjete ze zmywarki naczynia, a w zlewie juz nastepne w kolejce po kąpiel.

    I tak codzienne zycie. Ostatnio zaproponowałam Mikołajom ,zeby zamiast swietego spokoju, albo dodatkowo dla matki właczyli program wspomagania w gospodarstwie domowym. To Mikołaj z mojej strony moze rozpatrzy sytuacje telewizora w salonie na dole. Jestem ciekawa czy zadziała powyzsza propozycja.

  14. marianna01 pisze:

    Moje dzieci (32 i 23) już od dawna listów do Mikołaja nie piszą.
    Teraz Mikołaj przynosi prezenty tylko mojej słodkiej 1,5 rocznej wnuczce Magdalenie.
    Dzieci muszą do Świąt poczekać.

  15. redmercedes pisze:

    Rozczulajacy ten list, i jak tu odmowic czegokolwiek, nawet torebki z parfois, choc prawde mowiac to tam takie ciociowate bardziej sa :-/

  16. Li pisze:

    nie wszystkie! ostatnio kupiłam jej taką z Big Benem, śliczną:)

  17. patrasova pisze:

    babki, ja się tu głowię, co by tu 13-latce zanabyć pod choinkę a tu proszę, wejdź na bloga Li a dowiesz się wszystkiego;) dzięks za inspirację

  18. aurora vulgaris pisze:

    Ładnie to tak czytać cudzą korespondencję?
    Nie rozumiem tylko jednego. Dlaczego ten list nie został wysłany do Laponii, a zawisł na szybie? ;D

  19. Asia pisze:

    Li, pracujesz ciężko, na swojej głowie masz cały dom – zastanawia mnie, czemu nie angażujesz córek w pomoce domowe. Przecież wyładować zmywarkę, rozwiesić pranie, czy zrobić coś zwierzętom ciepłego do jedzenia nie wymaga jakichś wielkich umiejętności. I ta lista do Św. Mikołaja zaraz po tym, kiedy wymieniałaś zaległości domowe…. czekałam na inną puentę szczerze mówiąc. ;)))
    Nie daj się, Kobieto, wyznacz obowiązki, niech trochę ciężaru matce kochanej zdejmą z pięknej główki. :))))) Pozdrawiam Was wszystkie!

    • Asia pisze:

      *w PRACE domowe, a nie w pomoce domowe.

    • Ania M. pisze:

      O zmywarce to Aga pisała, nie Li:)

    • Li pisze:

      Asia, przyznam się, że na gruncie wciągania moich córek w prace domowe poniosłam straszną porażkę.
      Obie uważają, że w dorosłym życiu będą głodować, ale na panią do sprzątania im wystarczy. Co jakiś czas robię awanturę i wtedy sprzątają swoje pokoje, przy czym sprawiedliwie muszę dodać, że Młodsza ma z reguły porządek.
      Kuchnia leży li i jedynie na mojej głowie, właśnie Karolcia piekła sernik, zrobiła pobojowisko.
      Ech, ale mają jakieś tam zalety, więc dla świętego spokoju odpuszczam, zaciskam zęby, wkurzam się i sprzątam.
      Porażka, porażka! A najgorsza jest świadomość tej porażki!

    • Ania M. pisze:

      Coś mi się więc pomieszało. Ale to przez trąbkę:)

    • Li pisze:

      Aniu, słyszałaś, że dzwoni? :P

    • Ania M. pisze:

      Przepraszam.
      Muszę się ogarnąć…

    • Asia pisze:

      Ania M. :D:D

      No tak, ciężka sprawa. Moja siostra wyręcza we wszystkim swoich synów (7 i 12 lat). Wynieść kubeczek do kuchni z biurka, przykryć kocem łóżko, zanieść brudne skarpetki do kosza w łazience to już by mogli sami, ale moja siostra nie widzi problemu. A ja się nie wtrącam, ani nie komentuję. Może ona myśli, że z czasem sami wpadną na to, że mogą jej pomóc. A nie zwracam jej uwagi, bo sama nie jestem matką i kto wie, jaka będę, pewnie nie lepsza, mądrzyć się każdy może. :D
      I tak najważniejsza jest miłość i zaufanie. :)

  20. ewawilińska pisze:

    Masz rację że odpuszczasz dla świętego spokoju.Jeszcze się w życiu napracują i nasprzatają …Niestety my kobiety pod tym względem mamy przechlapane.Mimo zmywarek, pań do sprzątania itp udogodnień…Ja po wielu latach walki z moimi panami odpuściłam.Dom jest dla ludzi a nie ludzie dla domu – hihihi – pozłacana myśl :)

  21. aLusia pisze:

    porażka matki jest dotkliwa… moja mamcia nie może do dziś się pogodzić ze swoją:) zawsze jak jej tłumaczę, że jestem z nowej szkoły żon to ona kiwa z rozpaczą głową pytając retorycznie: gdzie ja popełniłam błąd:):) oczywiście wszystko to jest a’propos mojego legendarnego zapału do szeroko pojętych prac domowych:)

    • patrasova pisze:

      miałaś dać przepis na ciasto;P

    • aLusia pisze:

      hahaha:) patrasowa, toż to cenny skarb rodzinny, co ja tu będę tak publicznie epatować!! :):) jutro przychodzą w gości sąsiedzi, to pewnie znów czymś błysnę, tylko muszę wstać na tyle wcześnie, żeby do 4 zdążyć:):) jak chcesz to przyjdź, może wtedy Ci zdradzę ten sekret:):):)

    • aLusia pisze:

      * do 14 miało być, oczywiście:)

    • patrasova pisze:

      jak widać jest i po 4 i po 14 jak się zorientowałam, że ciasto mi przeszło koło nosa;) ech, życie…

  22. Lola pisze:

    I jak ten Mikolaj moze jej odmowic? ;) Moje corki nie dosc, ze pisza list do Mikolaja to klada tez pod choinka list przypominajacy (zeby Mikolaj zapomnial). :)

  23. casablanca pisze:

    Dla mnie ten list to absolutne mistrzostwo świata:) Ja nie posiadałam tyle taktu i bardziej obcesowo „orientowałam” Mikołaja w sprawie moich potrzeb:) Mądra dziewczynka, poradzi sobie w życiu!

  24. dorusia7 pisze:

    List piekny:)Mam nadzieje ,ze Mikolaj dogada sie z Aniolkiem I wszystko dostarcza zgodnie z zamowieniem:)

  25. Majstersztyk :-))) Czapki z głów :-)))

  26. joannak. pisze:

    list cudowny:) mój starszy syn (lat 13)napisał do Mikołaja : ze bardzo prosi o zdrowie dla mamy, żeby mama była szczęśliwa i żeby bardziej szanował młodszego brata ( lat 9), a dla niego to kolejna gra na komputer, kolejna gra lego i coś tam jeszcze, od młodszego nie mogę się doprosić listu:) ehhh.

  27. Magda Lena pisze:

    Niezłe, jestem pod wrażeniem :) Zapiszę się do Twojej Młodszej na korepetycje :)

  28. nibeneth pisze:

    no, to Guska w zyciu nie zginie ;) tak to pieknie i zgrabnie ujęła, że nie sposób odmówic ;D ja czekam na list od mojej prawie 5-cio latki, juz wiem, ze bedzie tam gitara, barbie ksiezniczka i cos z Carsow:)

  29. Klarysa pisze:

    Mistrzyni negocjacji :)

  30. aLusia pisze:

    Liiii!!! przejrzałam swoje noże i żadnego nie miałabym śmiałości nazwać „takim naprawdę ostrym”… czy takim średnio ostrym będę w stanie wykonać decydujący cios chi mei, czy tylko narobię sobie dziadostwa? bo zaczęłam już, lekko skonfundowana, rozważać dupki pomidorowe…

    • Li pisze:

      kochana, jeden mocny cios i jaja się poddadzą:P
      Dupki zrób swoją drogą!
      A w ogóle to zadzwoń, pomądrzę się przez telefon.

    • aLusia pisze:

      donoszę uprzejmie, że dupki wyszły świetnie, prześlę fotę – o ile Twój telefon je przyjmuje:) nawiasem mówiąc – w pełni doceniam, z jaką subtelną delikatnością zaczęłaś mi naświetlać, że dupki to ciut mało:)::)

  31. Beem pisze:

    Czytałaś artykuł o trollach w dzisiejszej Wyborczej (s.26/27)? Straszny, smutny świat Internetu. Oby tam pozostał, a nie wylał się do realu. Chociaż… może… czy trochę już nie kapie?

  32. Beem pisze:

    Nie wiem, przypuszczam, że jeszcze nie, bo to dzisiejszy papierowy , a w sieci pojawiają się zdaje się z opóźnieniem. Jakby było konieczne, to może uda mi się zrobić skan, ale mój skaner jest A4 a gazeta większa. Pewno jutro się ukaże.

  33. Dzięki :-) na razie się może nie kłopocz, bo pewnie faktycznie się ukaże. Artykułu jestem ciekaw dlatego zapytałem.

    • Li pisze:

      nie mam dostępu do pełnej treści, poczekam jak w sieci ukaże się całość, ale już to co przeczytałam jest świetne!

%d blogerów lubi to: