Internet wynosi, koronuje, niszczy i zabija.

Wszystkie portale, które najpierw na głównej stronie
pisały o udanym żarcie australijskich dziennikarzy,
którzy podszywając się pod królową Elżbietę,
uzyskali od pielęgniarki informację o stanie zdrowie księżnej Kate,
teraz na głównej piszą o śmierci tej pielęgniarki,
podkreślając że osierociła dwoje dzieci.
I huzia na Józia, teraz dziennikarze to hieny,
mają krew na rękach, trzeba ich zlinczować.
Zawieszeni w pracy, są podobno ” w stanie szoku”.
Mnie jest ich żal.
Są, li i jedynie, produktem zapotrzebowania dzisiejszego świata na takie właśnie informacje,
na podniecanie się gawiedzi, której to aktorce widać majtki,
a która ma w śmieciach kartony po piwie.
Nie rozumiem tej kobiety-pielęgniarki,
bo nic i nikt nie powinien zachwiać jej życiem do tego stopnia,
by zostawiła dwójkę swoich dzieci.
Że poszedł śmiech po internecie i w brukowcach?
Za chwilę będzie inne, „godne” śmiechu wydarzenie.
Może ktoś nie ogoli pach, a komuś wypadnie jedynka.
Pryszczate nastolatki, bezrobotni hejterzy, sfrustrowane gospodynie domowe, będą siedzieć po drugiej stronie
swoich przestarzałych kompów i przez chwilę poczują się ważni,
bo w ich mniemaniu dokopali komuś wrednym komentarzem.
A niech mają,
paradoksalnie moja przygoda w „Ugotowanych”
i komentarze pod programem pokazały mi śmieszność przejmowania się opiniami w necie.

Bardzo szkoda mi tych osieroconych dzieci,
będą dorastać w przekonaniu,
że nie były dla swojej matki najważniejsze na świecie.
Li.

PS. Kobiety! I Wy Mężczyźni też- wejdźcie na bloga viki, proszę.
Tam się robi coś ważnego dla innej matki i innego dziecka.

I zupełnie nie przypominam o głosowaniu na Precla,
że trzeba wejść tutaj, zjechać na koniec notki,
kliknąć w pomarańczowy banerek, a potem w zdanie pod nim.
Spadliśmy z pierwszego miejsca,
ale przy odpowiedniej mobilizacji możemy tam wrócić.
Głosowanie trwa jeszcze tylko sześć dni,
trzeba głosować codziennie,
liczy się dosłownie każdy głos!
To tak tytułem(nie)przypominania:)

Reklamy

42 Responses to Internet wynosi, koronuje, niszczy i zabija.

  1. ostrestarcie pisze:

    w jakim stanie trzeba być by odebrać sobie życie? a tak wiele ludzi o nie walczy..

  2. kuulka pisze:

    Li, Ty mnie przerażasz.
    Jesteś w swoich wpisach ostatnio tak kompatybilna z tym, co się u mnie dzieje, że zaczynam się mocno niepokoić ;)
    Pozdrawiam Cię ciepło, niech Ci się ta weekendowa praca pali w rękach. Twoje zdrówko (kawą oczywiście:))

  3. kuulka pisze:

    Omatkozcórką, ależ mam avatar… Cóż. Dostrzegam jednak cień podobieństwa:)

    • Li pisze:

      Kobieto, jakie Ty robisz piękne rzeczy! Weszłam na Twojego bloga i oniemiałam z zachwytu, jak można zwykłościom nadać taką niezwykłość!

    • kuulka pisze:

      Li, jestem cała w pąsach… ^-^
      Dziękuję:)
      PS. Ciekawe, gdzie mi się podepnie ten komentarz ;-)

  4. marianna01 pisze:

    Głosuję, u viki byłam, kupiłam losy i bilet na koncert .Czyli zadania wykonane. Zaproszenie na dziś aktualne. Mam sushi:)

  5. viki pisze:

    ja zrobiłam Klik:)
    a teraz Wy do mnie myk! :P

  6. viki pisze:

    a notka , moja Li- super:)
    tak, to co się dziej to mamy na własne życzenie.

  7. dorusia7 pisze:

    Klikam juz z dwoch komputerow na Precla :(No musi Precel wygrac:)

  8. Ula pisze:

    A skąd wiesz jaka była przyczyna samobójstwa, może to po prostu przelało kielich goryczy? To tylko net, sama dobrze wiesz jak jest przekształcana rzeczywistość.
    Zresztą nie ma zupełnej pewności, że to samobójstwo.
    Także powstrzymałabym się z tak daleką idącą oceną.

    • Li pisze:

      Oj, Ula, a ja jakoś jestem pewna, że to samobójstwo, że w szpitalu dostała reprymendę, a może nawet groźbę zwolnienia z pracy. Pomijając jej motywy, musiała być doprowadzona do skrajnej rozpaczy, jeżeli nie myślała o swoich dzieciach.

    • Gaga pisze:

      Li- też jestem tego zdania.

    • Ula pisze:

      To jednak pewność oparta na domysłach.
      Jak było nie wiemy.
      Wiele razy przewiozłam się na przekłamaniu mediów.
      Np słynny piekarz, został nawet człowiekiem roku. Rozdawał chlebek, który mu zostawał i rzekomo za to zastał ukarany(nie płacił podatku od darowizny), musiał zaprzestać działalności, tak to media przedstawiły.
      W rzeczywistości nie płacił podatków od wszystkiego, narosły długi, a ten podatek od darowizny niewielki ułamek od tego długu.
      A ludzie współczuły..
      Takich przypadków można mnożyć na potęgę.

    • baa pisze:

      nawet jeśli to była kropla przelewająca, to też głupio..
      nie chce mi się wierzyć, że w internecie, mimo, że ludzie nie stoją/siedzą obok siebie fizycznie, działają prawa psychologii tłumu :(

  9. Ania pisze:

    Ja rozumiem tę bezdenną rozpacz. Mojego kolegi też nie dało się powstrzymać. Lata mijają, ja nie staram się zrozumieć, bo życia mu to nie wróci. Mimo niewątpliwej opieki, przegrał ze swoimi demonami. Nigdy nie byłam fanką tych telefonicznych żartów. Pewnie nic się nie zmieni, kobiety bardzo żal.

  10. jadwiga pisze:

    Nie powinno byc takiej rzeczy na świecie, ktora byłaby ważniejsza od własnych dzieci, ale zwariowany swiat zamieszał w głowie kobiecie i wydało jej sie, ze właśnie tu nie ma dla niej miejsca.Wielka szkoda bo któż zajmie sie jej dziećmi, kretynów nie brak, a internet? trzeba mieć mocne nerwy i tyle, ale jak ich nie ma to co?
    pozdrawiam zycząc udanego weekendu
    babcia Jadzia

  11. A ja bym tak pochopnie nie dziwiła się tej kobiecie. Przecież nie musiało być tak, że popełniła samobójstwo właśnie z tego powodu. To mogła być ta kropla, która przeważyła czarę… Współczuję autorom żartu, bo przecież tego nie chcieli. Nie wiemy, jak w pracy potraktowano tę kobietę. Żart chwalono, a ona mogła dostać naganę lub usłyszeć, że taki błąd ją dyskwalifikuje, bo szpital uważa za priorytet ochronę informacji itp. To co nam się wydaje do przeżycia, dla drugiego może być końcem świata. Jak ktoś jest silny psychicznie – niech się cieszy, to jak wygrać los na loterii. Ale to nie jest coś zależnego od nas, więc nie należy oceniać tych, któym takiej siły brak.

  12. I jeszcze jedno – ewentualna groźba utraty pracy nie znaczy dla każdego tego samego. Jak ktoś ma np kredyt, albo ledwo wiąże koniec z końcem – może się takiej utraty przerazić nomen omen – na śmierć. Zwłaszcza jak nie ma 20 lat i o jego najgorszym zawodowym błędzie wie cały świat, co raczej w szukaniu pracy nikomu nie pomaga.

  13. jadowita pisze:

    przyszło nam żyć w ciekawych czasach, niestety.

    Pięciominutowe gwiazdy, pięciominutowe tragedie, pięciominutowe miłości…

    Dobrze, że są miejsca, gdzie ważne i dobre rzeczy trwają.

  14. filemonka pisze:

    „I huzia na Józia, teraz dziennikarze to hieny,
    mają krew na rękach, trzeba ich zlinczować.
    Zawieszeni w pracy, są podobno ” w stanie szoku”.
    Mnie jest ich żal.
    Są, li i jedynie, produktem zapotrzebowania dzisiejszego świata na takie właśnie informacje,
    na podniecanie się gawiedzi, której to aktorce widać majtki,
    a która ma w śmieciach kartony po piwie”

    No niezupełnie tak; to jest sprzężenie zwrotne. Zapotrzebowanie kreowane jest przez chęć zysku, czyli wydawców różnej maści gazet. Dziennikarze, którzy już nie są sensu stricte dziennikarzami przekraczają jedna po drugiej granice. Nie tylko dlatego, żeby zadowolić czytelników, ale i nie stracić pracy u wydawcy, a pewnie w niektórych przypadkach wciągająca i uzależniająca gra w zdobywanie ludzkich tajemnic właśnie na granicy ryzyka. Gdyby pielęgniarka nie popełniła samobójstwa dziennikarze dostaliby nagrodę pieniężną!
    Zupełnie inną sprawą jest kuriozalne traktowanie rodziny królewskiej przez społeczeństwo brytyjskie.Tak jakby czas dla królewskiej rodziny zatrzymał się na epoce wiktoriańskiej, podczas gdy inne rodziny królewskie w europie żyją praktycznie jak inni obywatele.

    • Ula pisze:

      Dziennikarze wykonują to co od nich oczekują.
      My wszyscy, którzy czytamy durne plotki o gwiazdach szytych ma miarę potrzeb publiki też dokładamy cegiełkę do upadku kultury.
      Szaleją liczniki na artykułach np portalu fakt, a poziom tych artykułów poniżej jakiejkolwiek krytyki, błędy zarówno stylistyczne, jak i ortograficzne, a najgorsza jest tematyka.
      Nie umiem odpowiedzieć na pytanie dlaczego ludzie żyją życiem innych, czy ktoś przytył czy schudł, kto jak ubrany, itd.
      A życie domowe ucieka.
      Ależ się rozpisałam.
      Napiszę jeszcze, że niesamowicie mnie wnerwiają chamskie, złośliwe wpisy, nie tylko na blogach, pod artykułami.
      Ja rozumiem, że można się z czymś, czy z kimś nie zgadzać, ale skąd u ludzi tyle złej energii?!
      Wyładowanie?

    • maczka pisze:

      filemonka ma rację …po raz pierwszy nie zgadzam sie z Twoim stanowiskiem, moja Droga Li !
      w/w

    • Li pisze:

      a czy ja powiedziałam, że Fil nie ma racji? :)

  15. Ania pisze:

    Olaboga – a ja nawet nie wiedziałam, że ona jest w ciąży, nie mówiąc już o szpitalu i samobójczej pielęgniarce. Nie ma to jak boska nieświadomość…polecam ;)

  16. baa pisze:

    tak, ja też przestałam czytać, oglądać tych, co biją pianę, i dowiaduję się o czymś, gdy to już duża sprawa..
    pięknie opisuje zjawisko T. Pratchett w „Prawdzie” z cyklu Świat Dysku”.

  17. Gaia pisze:

    rok temu bylam przez moment na celowniku mediow, mysli samobojcze sie pojawily (dzieci nie mam, sklonnosci depresyjne i owszem), ucieklam, schowalam sie na tydzien i odrobine przycichlo, ale jeszcze sie czasem czkawka odbija a wszystko zapoczatkowal tekst kolezanki, ktora niczego zlego na mysli nie miala, dziewczyna jest na poziomie i artykul nie byl „plotkarski”, afera z tego nakrecona kosztowala mnie sporo zdrowia i pieniedzy-zaplacilam za lekcje: nigdy nie miec nic wspolnego z mediami, NIGDY
    wiekszosc tzw. dziennikarzy to hieny i sepy, i prosze nie mowcie, ze takie jest zapotrzebowanie-jesli ktos taki zawod wybiera, to oznacza, ze takie wyznaje wartosci moralne, paparazzi i popluczyny dziennikarskie NIE MUSZA teo robiac, robia BO CHCA

    • Gaia pisze:

      oops, dodalo sie dwa razy, prosze o wykasowanie poprzedniego ;)

    • porta celeste pisze:

      oj, ale jest takie zapotrzebowanie. naprawdę jest. wartości moralne to sprawa osobna, której nie chciałabym roztrząsać jako osoba związana nieco z branżą zawodowo i bardzo z nią związana prywatnie. natomiast prawo popytu i podaży obowiązuje w mediach jak wszędzie indziej. takie czasy nastały, że popyt jest nie na głębokie reportaże, ale na historyjki o tym, kto się upił, kto pokazał goły tyłek, a komu nie udała się operacja plastyczna. ludzie tego chcą i to trzeba im serwować.
      tych akurat dziennikarzy nie bronię – w ogóle nie bronię żadnych, którzy posuwają się do podobnych zagrywek dla sensacji, niebaczni, że mogą komuś zaszkodzić. ale nie uważam, że takich jest większość. jak w każdym zawodzie, są ludzie i tępe gnomy.

    • Gaia pisze:

      no wiec ja takich nie karmie-moj swiadomy wybor, nie kupuje i nie czytam, nie ogladam i nie slucham, schamieniu i zdebileniu mowie nie
      na prostytucje i narkotyki tez jest popyt, dla mnie to dokladnie to samo-zawsze sie znajda tacy, ktorzy to wykorzystaja i spienieza…

  18. Ewa pisze:

    Przde wszystkim to Wil& Kate, powinni zaraz po ujawnieniu dziennikarskiej prowokacji, pokazać klase i powiedzieć, że nic się nie stało, a może nawet wesprzeć biedną pielęgniarke historyjką o wlasnej wpadce z mediami.
    A z samobójstwami to czesto jest tak, że jeden drobny incydent potrafii przelać czare goryczy

  19. maczka pisze:

    …cdn uważam że dziennikarze powinni ponieść surowa karę , bardzo surową, gdzieś w końcu sa granice smaku, tonu i TUPETU.Mam nadzieję że sumienie będzie ich gryzło do końca ich dni, a reszta dziennikarskiej braci zastanowi się zanim podejmie podobne kroki …

    • Li pisze:

      Renia, no co Ty? A co robił Janusz Weiss i cała Polska miała ubaw?
      Mieli pecha, że trafili na pielęgniarkę, która nie poznała australijskiego akcentu. Sami mówili, że byli bardzo zaskoczeni!

  20. maczka pisze:

    Li co to za porównanie? Weiss to dziennikarz odpowiadajacy na zapytania; polecenia tematów przez słuchaczy …nikt przez Jego wnikliwość nie ucierpiał personalnie i nie szukał rozgłosu w tak prymitywny sposób !
    …Li haloooo !

  21. Li pisze:

    wyobraź sobie, że do maczki dzwoni telefon: Tu Prezydent Komorowski, co u Pani słychać?
    No i co? uwierzysz?
    Nie ma co demonizować żartu tych Australijczyków- był głupi, ale nie podły.

    • maczka pisze:

      Prezydenta Komorowskiego znam osobiście :) więc nie byłoby zdziwienia … w końcu letnie domy mamy w odległości 10 kilometrów :)
      dzwoń kobieto, do mnie …

  22. Takie żarty zawsze są podłe. Nikt nie lubi być wkręcany. Nie ma człowieka, który nie zareagowałby w takiej sytuacji emocjonalnie. W pełni zgadzam się z tym co napisała maczka. Dziennikarzy nie żal mi ani trochę tym bardziej, że mogli przewidzieć konsekwencję tego żartu gdyby raczyli użyć mózgu. Wiadomo było, że to się skupi na jednej osobie, która te informacje przekazała. Jak daleko jest w stanie posunąć się człowiek, który został upokorzony? Odpowiedź już znamy. Nie czyń drugiemu co tobie niemiłe. No co? Czyżbym się mylił?

    • Li pisze:

      Krzysiu, ja tak nie podchodzę do tej sprawy- dla mnie to był głupi dowcip, który przyczynił się do tragedii.
      Przyzwolenie na takie dowcipy było od lat- wystarczy posłuchać popularnych stacji radiowych, jak świat światem ludzie byli wkręcani, jedni potrafili się z tego śmiać, inni się obrażali.
      Tu zadziałał ślepy los- pielęgniarka była Hinduską, co pewnie ma znaczenie, może nie znała realiów, może nie przyszło jej do głowy, że królowa angielska nie zadzwoniłaby do szpitala, ot tak.
      Jakie konsekwencje mogli przewidzieć Ci radiowcy?
      Sami byli zaskoczeni, że zostali połączeni i została im udzielona
      informacja. Płyniecie z maczką na fali świętego oburzenia, które narodziło się dopiero po śmierci pielęgniarki.

  23. Wbrew pozorom bardzo łatwo przewidzieć konsekwencje takiego „żartu”. Wystarczy (och.. no wiem, że to trudne dla niektórych) POMYŚLEĆ, że ktoś może stracić pracę, że może czuć się upokorzony ale co tam skoro jest przyzwolenie społeczne na takie akcje to czemu nie?
    Na pewno nie będę bronił dziennikarzy. Zbyt wiele rzeczy widziałem tu w sieci (m.in. zabawy w podszywanie się pod kogoś) bym mógł stanąć w obronie ludzi, którzy zamiast zająć się prawdziwym dziennikarstwem bawią się w takie rzeczy.

%d blogerów lubi to: