… (dłuuuga ta notka, więc skróciłam tytuł).

Każdy ma chyba już dość nasilających się
okołobożonarodzeniowo próśb o wsparcie kogoś i czegoś.
Ale nie  da się nie zauważyć, że otacza nas wieniec nieszczęść,
z którymi nie da się walczyć- li i jedynie- siłą charakteru,
gdy potrzebne są pieniądze- nie na nowy krem pod oczy,
a na lekarstwo ratujące życie, czy niwelujące wyniszczający ból.

Obiecałam sobie solennie, że już nigdy nie będę angażować się w żadną pomoc na moim blogu.
Nie będę apelować, prosić, pośredniczyć i zbierać.
Ci co mnie czytają od dawna- wiedzą dlaczego,
Ci co mnie czytają od niedawna, wiedzieć nie muszą.
Nie, po prostu nie.
Żadnych więcej apeli, maili i notek za serce łapiących.

Ale człowiek musi wiedzieć, że może liczyć na drugiego człowieka i nawet od solennych obietnic zwalnia stan wyższej konieczności i zwyczajne poczucie, że to ja przecież mogę być następna- na kogo wypadnie, na tego bęc, nie mam żadnej gwarancji, że nie zachoruję na raka. Żadnej.
Bo obliczu tej właśnie choroby stoi się przed murem z napisem NFZ, obowiązuje kolejka i przestarzałe procedury.
Wiem, co piszę, bo wiem, ile starań naszej- było nie było-lekarskiej rodziny wymagało leczenie Ilonki.
Ta wiedza budzi mój strach.

Będąc więc człowiekiem, nie mogę być obojętna.

Pamiętam też dobrze swoją bezsilność, gdy ból był tak wielki, że nie do ukojenia.

Lubię Magdę, nawet bardzo ją lubię.
Jest ciepłą, dobrą kobietą.
Mieszka w małym miasteczku, ma niewielkie możliwości.

Ludzie „znający Chustkę”, na czele z Piotrem, jej Niemężem, choć mężem, chcą przekuć chustkowe nieszczęście na coś naprawdę wielkiego- Fundację zajmującą się walką z bólem
i pomocą ludziom chorym na raka.
W projekt zaangażowało się wiele osób.
Rejestracja Fundacji w KRS-ie wymaga czasu, na razie działa Akcja „Chustka” i w ramach tej właśnie akcji organizowana
jest pomoc dla Magdy.

W piątek 21 grudnia w Warszawie odbędzie się koncert,
z którego dochód w całości zostanie przekazany na rzecz Magdy- bilet kosztuje 100 złotych i całe 100 złotych dostanie Magda. Fundacja „Alivia”, której Magda jest podopieczną nie pobierze od wpłat żadnych prowizji, zwyczajowo pobieranych na działalność statutową Fundacji.
To samo dotyczy portalu e-bilet.
Zapytacie na co? Przeczytajcie tu.

Nie trzeba jechać na ten koncert, choć oczywiście wspaniale byłoby zobaczyć pełną salę.
Ale trzeba kupić bilet, można  złożyć się na niego w kilka osób,
nie wierzę, że nie da się tego zrobić.
Pięć osób to dwadzieścia złotych na osobę…

W sobotę do pociągu z Warszawy do Krakowa wsiadła panistarsza -Kinga wraz z Agnieszką Olejnik, przyszłym Prezesem Fundacji Chustka.
W przedziale były już dwie kobiety, które nie zwracając uwagi na innych, rozmawiały o sprawach firmowych, podwyżkach, zwolnieniach, korporacji…
w pewnym momencie zmieniły temat i jedna z nich zaczęła opowiadać drugiej o jakimś koncercie,
o dziewczynie która ma raka, małą córeczkę, nie ma pieniędzy na leczenie,
o tym, że jej znajoma aktorka organizuje ten koncert od strony artystycznej,
druga kobieta wyciągnęła 100 złotych i poprosiła o kupno biletu,
choć nie będzie mogła przyjść…
Kinga z Agnieszką nie mogły uwierzyć w to co słyszą, to była jakaś magia,
w końcu nieśmiało przyznały,
że one też są od tego koncertu, wzruszenie, z tamtej strony deklaracja większej pomocy…

Opowiadały mi o tym zdarzeniu w sobotnie popołudnie w mojej ulubionej knajpce na Kazimierzu, siedziałyśmy nad kawą
i innymi pysznymi, o których nie wspomnę
i zgodnie uznałyśmy, że to był ZNAK.

Li.

Reklamy

46 Responses to … (dłuuuga ta notka, więc skróciłam tytuł).

  1. kaś pisze:

    mam dreszcze….

  2. panistarsza pisze:

    Tak, to bylo magiczne, a nawet powiedzialabym mistyczne przezycie. Jeszcze do tej pory troche unosze sie nad ziemia :)

  3. casablanca pisze:

    Niesamowite, jaki świat jest mały… i dziwnie poplątany…
    Bilecik kupiony- chociaż, jak wiadomo, obecna nie będę….

  4. rybenka pisze:

    Az mnie dreszcze przeszly!!
    Nie ma przypadkow na tym swiecie
    Wszystko dzieje sie po cos!!

  5. marianna01 pisze:

    Pomagam Magdzie , zamieszczam też gdzie się da apel o pomoc.
    Byłam całkiem niedaleko Kazimierza o tej porze w sobotę.
    Tm bardziej żałuję, że nie dane mi było się z Wami spotkać. Trudno.
    Wiem, że to może było robocze spotkanie, ale znam wiele prominentnych osób i mam szerokie kontakty, więc mogłabym się przydać
    No cóż, nie będę i nie lubię na siłę się wpychać tam, gdzie mnie nie chcą.
    Życzę Wam owocnych i przyjemnych kolejnych spotkań w Krakowie.

    • Li pisze:

      Marianno, nie wiem doprawdy co mam odpisać na Twoje słowa. Najlepiej nic.

    • statler waldorf pisze:

      Dałaś czadu Marianno.

    • tempo giusto pisze:

      Marianno, piszesz, że znasz wiele osób, masz kontakty, mogłabyś się przydać.. super! w takim razie przydaj się i je wykorzystaj, chociażby reklamując koncert dla Magdy, to takie ważne! przecież możesz to robić nie czekając na jakiekolwiek zaproszenie do czyjegokolwiek grona, prawda?
      Li, pozdrawiam!

  6. g pisze:

    i mnie dreszcze przeszły!!! Piękne rzeczy robicie,Dziewczyny!!! Tobie Li ukłony z mojej strony płyną od dawna…za wszystko…
    A Marianna – to myślę sobie tak – od jakiegoś czasu chciałaby zostać zauważona i może do grupy zaproszona i pewnie poczuła się kiepsko…bo zazwyczaj pisze w innym stylu nieco… Marianno! Idą Święta!!!Będzie dobrze!!! :-)
    g

    • marianna01 pisze:

      A pewnie, że bym chciała. Do takiej grupy każdy by chciał:)
      Io ile mnie pamięć nie myli, to wiele dziewczyn pisało, że tych spotkań zazdroszczą, że też by chciały , ale daleko są.
      Ja byłam tuż , tuż, stąd mój żal i trochę nie w moim właśnie stylu pisanie. Zanim zaczniecie na mnie napadać, postawcie się na moim miejscu – Wy wszystkie liczne czytelniczki tego blogu.
      Uwielbiam Li i panią Starszą, byłam tak blisko, więc proszę zrozumcie mój żal.
      Więcej już tutaj pisać tak nie będę – obiecuję i obietnicy dotrzymam bowiem dziś podjęłam próbę założenia własnego blogu, na którym żale i pretensje wylewać będę do woli:)

  7. g pisze:

    Ja Cię rozumiem, nie oceniam, nie napadnę :-). Chętnie poczytam Twojego bloga- piszesz dobre, mądre komentarze- blog pewnie będzie podobny!
    g

  8. marianna01 pisze:

    I na koniec dodam , że do żadnej grupy nie chcę już być zapraszana. Zakładam własną grupę !

    • Li pisze:

      Marianno, moje spotkanie z Kingą to było spotkanie prywatne, bardzo się lubimy i naprawdę nie chciałabym za każdym razem myśleć, czy nie uraziłam kogoś spotykając się w takiej, a nie innej konfiguracji.
      Przecież -do licha- nie zejdę do podziemia :)

    • viki pisze:

      Marianno, zupełnie nie rozumiem dlaczego to, że Li chciała się pierwszy raz spotkać z osobami, które dotychczas znała tylko z bloga, uznajesz jako niechęć spotkania się z Tobą??? Pomyśl, może dziewczyny chciały porozmawiać na tematy, które miały pozostać tylko do ich wiedzy. Czy, jeśli Monika będzie się tutaj umawiać z kimś, oznacza że i my musimy w takim spotkaniu uczestniczyć, że i my jesteśmy automatycznie na nie zaproszone?
      Ja wiem jak chętnie pomogłaś Magdzie, ile dla niej zrobiłaś, poznałam Cię osobiście u Moniki i bardzo mile to spotkanie wspominam. Ten dzisiejszy wpis jest zupełnie niepotrzebny.
      Nie obrażaj się i nie stawiaj Li w takiej niezręcznej sytuacji

    • statler waldorf pisze:

      Ja się wproszę do Twojej Marianno grupy. Żebyś nie była taka sama.

    • Rybenka pisze:

      A ja troche zaczynam myslec, czy nie strzelic focha, tez nie zostalam zaproszona:P
      troche daleko bym miala, fakt….

  9. viki pisze:

    a jeśli piszesz Moniko o ZNAKACH to jak nazwać to, że gdy ostatnio do Ciebie jechałam, to w moim przedziale w pociągu WSZYSCY widzieli Ciebie w Ugotowanych ? ;P

    • Li pisze:

      nazwałabym dominującą pozycją tvn w segmencie programów kulinarnych:P I lepiej mi tego nie przypominaj!

    • aLusia pisze:

      znaki są:) o jakich nam się nie śniło…:)
      a skoro już się nawiązało do programu, to chciałam Ci donieść, że odzew „z ludu” jest jak najbardziej pozytywny: byłam jakiśczas temu u fryzjerki, która w ramach zabawiania mnie opowiadała o swoich ulubionych programach tv. Doszła i do tego – i zaczęła mówić, jaki to był fajny odcinek z ludzikami z krk, a najsympatyczniejsza to była – no, no, czy ktoś zgadnie? tak, oczywiście:):) prawie spadłam ze stołka ryzykując obcięcie włosów nie tam gdzie trzeba:):)

    • Li pisze:

      aLusia, rozumiem że uznanie mnie za najsympatyczniejszą spowodowało to prawie „spadnięcie? ” :D

    • nibeneth pisze:

      ja tam wierzę we wszelkie znaki na niebie i ziemi :)
      Ula, może sie jakoś umówimy na po świętach? chciałabym Cie usłyszec w pełnej krasie ;) może byc w ulubionej knajpce Li ;)

    • nibeneth pisze:

      viki, podasz maila? napisze na priva w sprawie Magdy

    • aLusia pisze:

      Li, Ty głupoLinko:):) chodziło mi o to, jaki świat jest mały, a już Smoczogród zwłaszcza – to marny milion mieszkańców:):)

    • aLusia pisze:

      nibeneth – bardzo chętnie po świętach, przed już zapewne nie zdążę… bardzo chętnie używam mojego nowego głosu i się nim chętnie chwalę:) Knajpka obojętna, jeszcze sobie dogramy, do knajpki możemy sobie jeszcze Li zabrać do kompletu, jak będzie miała ochotę:):)

    • nibeneth pisze:

      no, liczę, że ta ochota się u niej pojawi :) po świętach się ugadamy

  10. ZaTa pisze:

    boszszszsz…same znaki! mowię Wam: koniec świata blisko! ;)
    a na poważnie: ja wierzę, że Wasze akcje po prostu zataczają coraz szersze kręgi…być może w kolejnym przedziale też siedzieli tacy co coś słyszeli, i w kolejnym…

    • viki pisze:

      :))
      ZaTa, błagam, nadstawiaj uszu, może i o mnie coś tam mówią ..:P
      bo jeśli nie, to niech już ten koniec świata będzie!

    • ZaTa pisze:

      Nie poruszam się komunikacją publiczną ostatnio, ale będę czujna, o wszelkich znakach uprzejmie doniosę! ;)))

  11. marianna01 pisze:

    Tak bardzo chciałam poznać Panią Starszą, której wpisy czytałm od początku jej pojawienia się na blogu Joanny, że rzeczywiście trochę się zagalopowałam.

    Li- przepraszam. Nadal Cię lubię:)

    Viki, pisanie, że moim komentarzem obrażam Monikę to chyba przesada. Nie wiedziałam, że Monikę tak łatwo można obrazić, no cóż Ty ja znasz lepiej:)

    Tylko taka uwaga : spotkanie ogłoszone szeroko na publicznym blogu już prywatne raczej nie jest. Po co zaraz podziemie, wystarczy się umówić
    telefonicznie:)

    I skończmy dyskusję na ten temat, są poważniejsze sprawy.
    Teraz łzy leją mi się ciurkiem, bo właśnie się dowiedziałam, że
    zmarła moja koleżanka z portalu amazonki.net – Hania.

    • viki pisze:

      Marianno, ja napisałam, żebyś to Ty się nie obrażała:)
      Nie napisałam, że obrażasz LI :)

    • Li pisze:

      Marianno droga, to nie jest publiczny blog.
      To moje miejsce, prywatne.
      Proszę Cię, nie każ mi wprowadzać cenzury na informacje:
      co, gdzie kiedy, z kim i jak:)
      Ściskam i bez urazy, dobrze że nadal mnie lubisz;-)

  12. Aniaha pisze:

    no nie ma w zyciu przypadkow…
    :*

  13. sisi pisze:

    marianna, viki, dajcie spokoj baby… a kto by nie chciał ucałować Pani starszej, że o Li nie wspomne nawet :) buźka ogólna, peace and love

  14. Gofer73 pisze:

    A jesteście pewne, że przez przedział nie przeleciało coś pomarańczowego?

  15. polaczka pisze:

    Na świecie jest dużo ludzi z wielkimi sercami.Nie tak dawno u mnie w pracy kwestowałam dla naszej koleżanki, która też niestety zachorowała na tego typa chodzącego tyłem. Mimo że koleżankę znało naprawdę niewiele pracowników to wszyscy byli solidarni a nawet co nas bardzo wzruszyło dołożyła wcale nie małą sumę kobieta ,która po prostu przechodziła i usłyszała na co potrzebne są pieniądzę. Li super że angażujesz się w taką pomoc. Czasem naprawdę nie kosztuje nas to wiele a tak dużo znaczy dla osoby , której się pomaga. Myślę że włączanie się w taką pomoc daje też dużo nam jakoś tak jaśniej wokół się robi jak widzi się że tyle jest osób z otwartymi sercami. Pozdrawiam.

  16. Li pisze:

    Ale pochwalicie się kupionymi biletami? :)

  17. Ania M. pisze:

    Coś zjadło nową notkę! ;)

  18. casablanca pisze:

    No właśnie. Pokazuje się nowa, ale…

%d blogerów lubi to: