Idą, będą, przeminą, a narobić się trzeba.

Robię Wigilię. Pierwszy raz w życiu.
Oczywiście ma być niezwykła, magiczna,
a potrawy wigilijne mają wprowadzić gości w osłupienie nad moim kunsztem kulinarnym, gotowanie na ekranie oblige.

Będzie nasza trójka, mama, mój brat z narzeczoną
i Gabriel- Meksykanin z krwi i kości.
Siedem osób, plus pies i cztery koty.
Zrobiłam dziś listę potraw, na zielono zaznaczając te,
które pracowicie i w pocie czoła kupię w najgłębszej tajemnicy.
Te w czerwieni zrobię osobiście i mam w sumie na to wielką ochotę.
Na szczęście kartka jest głównie zielona…
Li.

PS. Szaruś jest w szoku-jak to? Nie będzie lepienia pierogów???

Szary

Reklamy

51 Responses to Idą, będą, przeminą, a narobić się trzeba.

  1. dorusia7 pisze:

    Mam nadzieje ,ze na zielono to lista skladnikow:):)

  2. aLusia pisze:

    to takie gotowanie w moim stylu:):) dzięki bogom za porządne
    możliwości:)

  3. dorusia7 pisze:

    Az kot wpadl w deprescje ,ze nie bedzie lepienia pierogow.Biedne kocisko:)

  4. Ania M. pisze:

    Jaki piękny nos:)

  5. takajedna pisze:

    Powtarzam moj wpis raz jeszcze, pod nowym postem. Przeczytalam przypadkiem w sieci wpis Gabrysi, ktora moze jeszcze pamietacie z wpisow u Chustki. Przeczytalam i zrobilo mi sie smutno. Moze mozna cos zrobic, zeby te jej swieta byly troche cieplejsze? Moze ktos sie jeszcze dolaczy, chocby 10 zlotych? Zeby byly prezenty dla dzieci.
    w te byc moze(wg slow autorki) ostatnie jej swieta (odpukuje, odtanocowywuje kazaczoka, ale zycie bywa…). Trzeba napisac do Gabi, mail jest na dole bloga. http://gastrinoma.blogspot.de/
    ps. Jest to moja spontaniczna inicjatywa, Gabrysia nie ma z nia nic wspolnego.
    ps. oczywiscie wplacilam pare groszy. moze znajdzie sie jeszcze jedna- dwie osoby? ot tak, po prostu.
    Dziekuje Li za zamieszczenie tego apelu na swoim blogu. Zycze szczesliwych Swiat.

    • Li pisze:

      to nie ja zamieszczam ten apel, tylko Ty :)
      Moje zdanie wyraziłam jasno u zazie, choć w tym akurat przypadku prześlę parę złotych.
      Ale bardzo Cię proszę- to jest ostatni taki apel, następne będę kasować.

    • Jeny pisze:

      takajedna tak jak poradziłaś napisałam do Gabi maila. mam nadzieję że pare stówek sie uzbiera i te święta dla Gabi będą chociazby pod względem finansowym spokojne.

  6. antypoda pisze:

    Li, kocurek Twój ma chyba krzywy zgryz ;-))). A tak na poważnie to kocurek prześliczny.
    Magicznych świąt Ci zazdroszczę, bo ja nie mam weny ani ochoty i siły by sprostać oczekiwaniom wszystkich moich domowników, ale wiem, że zostanie mi to wybaczone ;-). Dzięki Bogu, wyrosła mi pociecha, która uwielbia pichcić, jest niezastąpiona w pieczeniu ciast.
    Właśnie skończyłam szyć zasłonki do kuchni, padam ze zmęczenia. Całusy…

    • Li pisze:

      nie ma krzywego zgryzu, tylko wampirze kły:) na wszelki wypadek, gdyby w następnym życiu miał być wampirem:))

    • ZaTa pisze:

      a może to po poprzednim życiu mu zostały? :)
      kimkolwiek/czymkolwiek był w poprzednim wcieleniu w aktualnej formie jest przecudny!

  7. Chillax pisze:

    Wyzwanie jest ! Ty Wigilie przygotowujesz – najbardziej skomplikowany posilek Polskiej Kuchni, a ja przygotowuje obiad w pierwszy dzien Swiat – w Hameryce i dla Hamerykanow ( jedyny rodzinnie celebrowany tutaj oprocz Swieta Dziekczynienia).
    Powodzenia Tobie i sobie zycze :-)
    p.s Foch za kociaki, ktore mialy namiary …

    • Li pisze:

      a wiesz, że nie śpię? jakaś taka bezsenna ta noc, w końcu wstałam, bo ile można baranów policzyć…:)
      Napisałam maila, możesz się odfochować:*

    • Chillax pisze:

      Foch odwolany ! Wracam do stresow ze Swiatecznym Menu.

    • Chillax pisze:

      Przypomnialo mi sie ! Gdy moi goscie sie pytaja : ” Czy cos przyniesc?” – odpowiadam im czesto : ” Przynies cos co lubisz jesc „. Moze to byc przekaska, salatka, deser. Taki uklon w strone Potluck tradycji, a i mile urozmaicenie przy wielokulturowym stole. Gdyby mi sie przytrafil totalny, kulinarny blamaz, to gosc bedzie mial swoja ulubiona potrawe :-) . Lub tez ja zdobede nowy przepis !

  8. marianna01 pisze:

    Droga Li, służę konsultacjami w sprawie Wigilii,
    a konkretnie w sprawie potraw (otoczki religijnej
    ci u mnie nie było) .
    A czuję się uprawnioną do bycia konsultantką,
    ponieważ urządziłam do tej pory sama 31 kolacji wigilijnych.
    W tym roku będę po raz drugi na Wigilii poza domem
    ( u narzeczonego znaczy), bo bardzo mi się to spodobało
    w roku ubiegłym.

    I jeszcze mały apel :
    Mam do oddania spakowane 2 duże torby ( typu tych z Ikei)
    z rzeczami dla nastolatki . Chętnie je przekażę komuś potrzebującemu pomocy, ale jest taki warunek, że trzeba po te rzeczy podjechać do mnie. A mam te rzeczy przygotowane, bo
    organizujemy w pracy „Szlachetną Paczkę” dla wybranej rodziny
    i koledze się pomyliło, powiedział, że w rodzinie jest 14-letnia
    dziewczynka, a okazało się , że to chłopiec. Wprawdzie też 14-letni,
    ale pewnie nie chciałby dostać dziewczyńskich ciuchów:)
    Proszę o kontakt w tej sprawie albo przez Li ( ma mój nr telefonu), albo e-mailowo: olga08@interia.pl

    • Li pisze:

      Marianno, ale ja sobie poradzę przecież, tak tylko napisałam, żeby trochę pomarudzić :)
      No i mam Mamę, która w kwestii potraw wigilijnych jest dla mnie najwyższym autorytetem!

  9. asinek pisze:

    Li, trochę jakaś tablica.pl się Tobie tu robi…
    ja pierogi ulepiłam w ubiegły łykend +145 uszek (a mojej mamie mówiłam, że jest nienormalna gdy tyle zrobiła, ech..życie).
    Szaruś ma przerażenie w oczach, chyba musisz ku jego spokojności choć parę pierogasów sklecić;)

    • marianna01 pisze:

      Najmocniej przepraszam za przyczynienie sie troche do tej tablicy.pl i umieszczenie apelu o odebranie rzeczy, które mogą się przydac komus w potrzebie.
      Ja o nic nie proszę, ani dla siebie, ani dla nikogo, chcę dać coś komuś od siebie.
      Mam własny blog od niedawna, ale gdzie mi tam do popularności tego blogu , więc zamieszczanie tego apelu u mnie mijałoby się z celem.
      Dodam , że mieszkam w Krakowie, nie posiadam samochodu, a w sobotę rano wyjeżdżam na 2 tygodnie do Wiednia. Nie mam więc fizycznej możliwości przekazania tych rzeczy osobiście komus potrzebującemu, już nie mówiąc o tym, że nie znam nikogo takiego.

    • aurora vulgaris pisze:

      Zadzwoń do PCK. Tam wiedzą, kto jest potrzebujący. Przyjadą, pobiorą i przekażą komu trzeba.

    • asinek pisze:

      azaliż, doprawdy Marianno, by służyć pomocą nie trzeba być przecież posiadaczem bloga popularnego, nieprawdaż?
      miłego pobytu w… Wiedniu;)

  10. viki pisze:

    Li, zazdroszczę tego zielonego :)
    Ja jeszcze nie dorosłam do tego, bo ja z tych co to” jak się nie urobisz po pachy, to ci nie smakuje” :)

    • asinek pisze:

      viki-mam to samo. a później ogarnia mnie samouwielbienie, gdy inni mlaskają, mruczą nad talerzem z zadowolenia i chwalą…no, jakby nie patrzeć – osiągam pełnię własnej próżności;)

    • viki pisze:

      :))
      ta rodzinna tradycja obawiam się, że skończy się na mnie, bo jakoś nie widzę swoimi oczami wyobraźni moich dzieci nad garami w ich własnych domach :)

  11. Li pisze:

    Na razie to mam gorączkę, jestem bardzo osłabiona i nie mam siły wyjść z łóżka.
    Efekt sztucznego zbijania gorączki i grania bohatera przez ostatnie trzy dni…

    • rybenka pisze:

      Ojej, to niedobrze, niedobrze!
      Niestety w tym stanie to zadne leczenie bez lezenia nie-po-mo-ze!!
      Lez i zdrowiej!!

    • aurora vulgaris pisze:

      Moja Droga, w tym stanie rzeczy machnij całą Wigilię na zielono. I tak nikt się nie zorientuje ;D A Ty leż i wypacaj toksyny.

    • asinek pisze:

      Wódka i herbata gorąca i do wyra, a później strugi potu i rano jak młody bóg, tzn, bogini raczej;)

    • aLusia pisze:

      aurora oczywiście ma rację – cała na zielono i dobra mina. I jeszcze możesz opowiadać jak robiłaś:) – tu tylko trzeba uważać, żeby nie przeholować – teściowa mojej sis raz opowiedziała jak to zrobiła wykwintną galaretkę, po czym nastąpiła demaskacja jak pies ukradł jedną ze stołu i drogi mój szwagier jak gdyby nigdy nic uzupełnił ją przynosząc sklepową z kuchni….:)

    • aLusia pisze:

      co do leczenia – ponoć najlepiej leczy się alkoholem…koleżanka – neurolog nawet mój tajemniczy bezgłos chciała leczyć za pomocą białego wina i kolorowych drinków z parasolką:):)

    • aurora vulgaris pisze:

      aLusia, doszły mnie słuchy, że przemówiłaś ludzkim głosem. Gratuluję, choć z drugiej strony szkoda, bo nie będziesz już tak piorunująco kontrastować. Filigranowa kobietka, a głos grabarza po dziewięciodniowej trzydniówce ;D

    • viki pisze:

      auroro- przeżyłam ten piorunujący kontrast:)
      piękna kobieta i głos zza grobu :)
      aLusia :***

    • aLusia pisze:

      kochane viki i aurora – dziękuję, kochane, z moim nowym głosem chce mi się góry przenosić :) teraz dopiero mam możliwości werbalne, gdyż głos mój słowiczy opiera się na przeponie – wredna męska część świata jęczy, że „skończyło się dobre”, ale co mi po nich, jak są takie superowe kochane kobiety!!:):) proponuję leżącą imprezę, podczas której będę Was zabawiać anegdotami i ariami operowymi:) :)

    • aLusia pisze:

      a, i jeszce oczywiście gorące całusy dla Was :*******:) i dla Li, żeby się wirusy od niej wyprowadziły :***

  12. marianna01 pisze:

    Li, współczuję i zdrowia Ci życzę.
    A czy Twoje duże córki nie mogłyby pod Twoim kierunkiem przygotować tej Wigilli? Nic tak nie integruje rodziny, jak wspólne gotowanie.
    Np. mnie wspólne z córką pieczenie i dekorowanie pierniczków bardzo z nią zintegrowało :)

  13. nibeneth pisze:

    Li, zdrowiej Kochana, toz to koniec świata za chwile, powitasz go z gorączką? ;>

    Ja na święta do teściowej. Z tego co pamiętam, to długo sama wigilii nie zrobię, bo dopóki ona zyje… bla bla bla. Ale może to i dobrze, cholera wie,

  14. ostra pisze:

    A ja ciągle szukam wigilijnego gwoździa programu na stół- zdradzisz coś?

  15. Beem pisze:

    Szaruś w szoku, niezależnie od przyczyny, jest przerozkoszny. Ale masz oko!

  16. futro76 pisze:

    lepiej nie lep pierogów, polepiłam, jak się rzucili do sprawdzania czy dobre aby, to na święta muszę znowu ulepić.

  17. Li, zdecydowanie powinnaś zamieszczać więcej zdjęć w swoich tekstach. :-) Szczególnie czworonogów :-)))

%d blogerów lubi to: