Jestem najgorszą matką na świecie i jestem z tego dumna!

Wymierzanie kary ukochanym córkom zawsze było moją słabą stroną
i najjaśniejszym przykładem mojej konsekwentnej niekonsekwencji.
Bo jak karać kogoś, kogo tak bardzo się kocha?
A teza o karaniu dla dobra dziecka jakoś mnie nigdy nie przekonywała.
Do dziś.
Bo oto dziś nadszedł sądny dzień dla mojej Młodszej i kara jest potężna.
Tak potężna, że dowiedziałam się, iż jestem najgorszą matką na świecie- automatycznie weszłam więc do elitarnego klubu matek burzliwie dojrzewających nastolatek.
Kara jest również dotkliwa, przemyślana przeze mnie starannie,
to kara na wspomnienie której będą napływać do oczu dziecka łzy.
Jest to więc- mam nadzieję- kara bardzo wychowawcza, zapamiętywalna.
Przykro mi, ale muszę być twarda nie miętka.
Młodsza kolejny raz z rzędu przekroczyła dozwolony limit
150 złotych na rozmowy
z komórki, raz przełknęłam rachunek 400 złotych, następny był trochę niższy- 320 złotych,  uznałam że robi postępy,
potem znowu skoczyła na 360 złotych, to było miesiąc temu, przeprowadziwszy z nią rozmowę, wykazałam bezsens dzwonienia na komórkę przyjaciółki z Ełku, gdy może dzwonić z naszego domowego telefonu po godzinie 18.00 bez limitu,
wkurzyłam się na tekst, że „nie chce się jej schodzić po słuchawkę na dół”,
ale miałam nadzieję, że moje argumenty o tym, że lepiej kupić sobie fajne buty niż nabijać kiesę T-mobile trafiły do tej główki z blond lokami.
Dzisiejszy rachunek na kwotę 400 złotych zmusił mnie do działań ekstremalnych i oświadczenia,
że oto przegadała koszty podróży do Ełku na super ferie z przyjaciółką.
Trudno, zostanie w domu, będzie obrażona, nieszczęśliwa,
ale może zapamięta po wsze czasy czym jest kryzys, recesja, konieczność ograniczeń, prośba matki i konieczność spojrzenia dalej niż czubek własnego noska.
Serce mi pęka, bo bardzo cieszyła się na ten wyjazd,
ale nie mogę ulec, nie mogę!
I jutro kupuję jej pre-paida, koniec z luksusem abonamentu.
Aż  nauczy się, że pieniądze nie spadają z nieba.
Co o tym myślicie?
Li.

Zdjęcie winowajczyni.
Ściągnięte z jej profilu na fb, więc może nie zabije. Bardzo je lubię.

Guś2

Reklamy

57 Responses to Jestem najgorszą matką na świecie i jestem z tego dumna!

  1. Magda pisze:

    Nie Li, nia każ Jej w taki sposób. Zmień tą karę, please!

    • Li pisze:

      Już za późno. Straciłabym resztkę autorytetu;-)
      Ale poważnie rzecz biorąc- nie chcę jej zmieniać, musi się nauczyć, że życie to nie same przyjemności za które (za)płaci matka i czasem ojciec. Mnie się chciało podejmować dla niej trud podróży 1200 km zimowymi polskimi drogami, a jej się nie chce zejść po schodach po telefon stacjonarny i zadzwonić nie na komórkę, a na numer domowy?

    • Adam pisze:

      Magda, jeśli Li jej nie ukarze zrobi jej krzywdę. Co będzie następnym krokiem nieodpowiedzialności? Ciąża? Przecież konsekwencjami się nie przejmujemy.
      Swoja droga czy koleżanka z Ełku tez ma takie rachunki? Czy tylko Li sponsoruje te przyjaźń?
      Prepaid to najlepsze rozwiązanie. Jak Li będzie chciała dofinansować córkę to wymyśli jej mycie samochodu za pieniądze czy coś takiego. Ciekawe tylko czy te zarobione pieniądze tez się tak łatwo wyda :)
      Trzymaj się Li!

  2. ingrid pisze:

    lubie to!
    jestem zdania, ze dzieci ucza sie i zapamietuja pewne prawdy ponoszac konsekwencje. tak narawde to nie kara, to efekt jej gadania przez telefon. musi sie nauczyc, ze nie jestes skarbonka bez dna. ze pieniadze kiedys sie koncza, ze ja wyda na telefony, to nie ma na bilet.
    najtrudniej jest niestety, nam matkom, wytrwac przy tego typu postanowieniach. wiec, zycze Ci, wytrwaj, nie zlam sie i nie wysuplaj dla niej na bilet.
    moge tylko dodac, ze ja naleze do tego klubu od dawna.
    buzi.

    • Li pisze:

      no widzisz? czerpię od najlepszych:*
      Zalinkuj bloga pod nickiem, proszę!

    • Magda pisze:

      Ja się na konsekwentną matkę wobec tego nie nadaję, za „miętka” jestem. Znam to o sercu i dupie, ale żal mi młodego Li-lątka okrutnie. Kara niech będzie dotkliwa, surowa, ale nie TAKA.

    • ingrid pisze:

      och Li! uroslam chyba z 10 cm :D
      a powaznie, musze sie przyznac, ze od kiedy zostalam matka, ze zdziwieniem obserwuje, ze proces wychowywania dzieci bywa bolesny dla obu stron. mnie jest naprawde przykro kiedy mowie dziecku: zniszczyles cos specjalnie, bezmyslnie (prawdziwe wypadki sa wylaczone z tej grupy) pieniadze na nastepna przyjemnosc przeznaczamy na napraw/odkupienie. nie chodzi o to czy mamy pieniadze, czy nie. chodzi o to, na kogo chcemy wychowac swoje dzieci. oni musza sie nauczyc, ze kazde nasze dzialanie niesie ze soba konsekwencje, a za konsekwencje jestesmy odpowiedzialni my sami. klaps w pupe, czy szlaban na tydzien tego nie nauczy. powoduje tylko frustracje i zlosc.

    • ingrid pisze:

      Magdo: ona nie jest mala, to nastolatka. kiedy nadchodzi czas na wychowywanie dzieci? za pare lat bedzie juz za pozno.
      tym bardziej, ze Li z nia wczesniej rozmawiala. to nie jest wiadomosc jak grom z jasnego nieba: od dzisiaj masz mniej wydawac na telefony. Li o to prosila kilka rachunkw wczesniej. i jak to z gledzeniem matki bywa: niewiele osiagnela.
      jestem przekonana, ze po tych feriach dziewcze nigdy wiecej nie przekroczy wyznaczonego limitu.

    • Li pisze:

      Gusia w kwietniu kończy 14 lat, wygląda na 18, ma prawie 1,80 cm, jest bardzo dojrzała jak na swój wiek, inteligentna i to mnie chyba najbardziej wkurzyło- brak inteligencji! :)

  3. Dorothea pisze:

    Jesteś najlepszą matką na świecie.
    Pre-paid to superrozwiązanie.
    Nima kasy = nima gadania!
    A konsekwencje (bo to nie kara!) w postaci nie-wyjazdu do Ełku – najlepsze z możliwych.
    Nie złam się!

    (kiedy dorosłym już pociechom odcięłam kasę na wakacje obacwaj się obraziły, po czym piernikiem znalazły sobie robotę! Zdążyły ją już zmienić, ale jej wartość znają, pracują dobrze i wiedzą, że pieniążki nie biorą się z bankomatu:)
    Wspieram i popieram – obuocznie, obuusznie, czterokończynowo i siercoszczipatielnoje takoż!

  4. kreska7 pisze:

    telefon na kartę oczywiście, a szlaban na całe ferie? sroga kara ale skoro nic innego do niej nie przemawia? a ona ma swoją kasę- kieszonkowe, oszczędności? może daj je opcję, że sama musi sfinansować wyjazd? Ja bym tak zrobiła ale moja jeszcze smarkata – ma 11 lat i telefon na kartę ;)

    • Li pisze:

      nie na całe ferie, a tylko na tydzień. Wyjazdu raczej nie da rady sfinansować, koszt paliwa tam i z powrotem to jakieś 900 zł :)
      Bilety kolejowe ok 400. W sumie ciągle do końca nie zdecydowałam czy jadę, czekałam na ostatni moment i możliwie najaktualniejszą prognozę pogody.

  5. Aleksandra1973 pisze:

    Li ,kara moze i surowa,ale zapamieta i moze ja to cos nauczy.
    Ja rowniez podobne rzeczy przechodzilam z corka,choc akurat nie chodzilo o telefon,moja corka juz pelnoletnia,ale dalej uczaca sie,konczy szkole w przyszlym roku,wiec dalej na moim utrzymaniu.
    Czasem rodzice musza podejmowac tak drastyczne kroki,zeby dziecko nauczylo sie,ze nie jest pepkiem swiata i czasem tez trzeba sie stosowac do roznych regul w domu,czasem tez cos od siebie dac,a nie tylko brac.Moja corka rowniez przechodzila rozne dziwne etapy,wiec wiem jak jest ciezko wytrwac w swoim postanowieniu i nie dac sie zlamac,smutna minka dziecka,czego Tobie rowniez zycze.Pozdrawiam serdecznie

  6. diable.weneckie pisze:

    Ja póki co mam na stanie 8-latkę i 5-latka (który owinął mnie wokół palca i dobrze mi z tym;)). Więc napiszę tylko – jaka piękna dziewczyna!

  7. kobietazlasu pisze:

    Guśka piękna, kara też:) ale coś mi się wydaje, że się złamiesz a może nie;)? Dla nas matek to trudniejsze tzn konsekwencja w dotrzymywaniu słowa karom:D

  8. Ewa pisze:

    śliczna dziewczyna , ale jak może być inaczej ….po takiej matce!
    a kara….no cóż , ostrzegałaś , nie posłuchała …..trudno, sama sobie jest winna. I na pewno wyjdzie jej to na dobre, chociaż teraz to ona jest innego zdania:).Pozdrawiam.

  9. Asia pisze:

    Ciekawa jestem, czy koleżanka z Ełku też ma takie rachunki? Czy tylko Gusia (Ty) ponosicie koszty tej telefonicznej komunikacji? ;)
    Popieram karę, choć rozumiem ból serca. Ale czasami nie można inaczej….te rachunki są/były stanowczo za wysokie i już pierwsza kwota powinna dać jej do myślenia, że trochę przesadziła. Mimo to kolejne miesiące lekceważyła prośby matki. To już nawet nie chodzi o pieniądze, chociaż jak na rachunki nastolatki naprawdę masakryczne, ale o to, że licząc na pobłażliwość mamy, zlekceważyła ją, pewna, że znowu się jej upiecze. Argument, że nie chce jej się schodzić po słuchawkę… no comment. ;) Przecież później w życiu też nikt nie będzie wiecznie za nią pobłażliwie płacił rachunków. A konsekwencja musi być dotkliwa, inaczej po co w ogóle? Młoda ma to odczuć, zapamiętać i na drugi raz wziąć pod uwagę ewentualną powtórkę z rozrywki. Pomysł z pre-paidem super. Zresztą – Boże, jest skajp. Darmowy. Miała naprawdę możliwość uniknięcia nabicia rachunku – to była jej decyzja, by działać po swojemu bez zmian, bez wysiłku, bez choćby próby samokontroli, a mama sobie może mówić….. No i przyszła konsekwencja.
    Nawiasem mówiąc….400 zł przegadać…. no, dzielna mała I śliczna!:D
    Trzymaj się, Li!:*
    Tej konsekwencji. :D

  10. geemonika pisze:

    A juz myslalam, ze tylko ja mam „mietkie i niepamietliwe” serce :-) .
    Wybaczam duzo, moze zbyt duzo…ale po dwoch ostrzezeniach – konsekwencje nastepuja !
    Gdybym byla na Twoim miejscu, to szlaban na telefon bym zalozyla ( tu byl problem:-) ). Do Elku bym jednak zawiozla. Ferie ! Dla Matki niech tez ferie od dzieci beda!
    Na Twoim miejscu jednak nie jestem, wiec zrob to co uwazasz za sluszne ( te kilometry za kolkiem…odstraszaja )

    Super foto Guski !

  11. gdusia.wp pisze:

    Najważniejsze Li żebyś wytrwała w karze a karę nałożyłaś niechcący na Siebie również , bo teraz serce boli , kara na pewno wychowawcza mam 16 latkę moja ma limit 69 zł na rozmowy i jak przekroczy to płaci ze swoich z trudem zaoszczędzonych pieniędzy .
    Życzę powodzenia wiem łatwo nie będzie ( może rzeczywiście szlaban na telefon by wystarczył , ja mam miękkie serce i mi szkoda więc uważnie rozdaje kary i tylko takie które mogę dotrzymać i nie ulec kochanemu dziecku )

  12. rybenka pisze:

    sto euro za telefon corki – dla mnie to jakis kosmos!
    Moze to dobry znak,taka starodawna forma komunikacji, nie wiem, moje dziecko do komunikacji uzywa FB,

  13. korall pisze:

    Telefon na kartę od gimnazjum, „stacjonarne” słuchawki na każdym piętrze i nie ma problemu:) Dodatkowe karty we własnym zakresie (w ramach np. stypendium naukowego) wymagają choćby zastanowienia:) Z własnego doświadczenia wiem, że życie bez limitów jest największą „karą” dla dziecka i nie pokrywa żadnych deficytów. Bądź konsekwentna świetna matko:))) Pozdrawiam.

  14. elw pisze:

    Nie pozostaje mi nic innego jak zgodzić się z Ingrid, i Gdusią…….sama czekam na to co przyniesie burza hormonów mojego starszego. Jak zaczną się dziewczyny i trzeba będzie na kino lub pizzę dawać. Ale czasy się trochę sfeminizowały więc liczę, że koszty się rozłożą po połowie, ale brak szarmancji już mnie niepokoi. Jedno jest pewne szacunku do pieniądza należy uczyć. Jak chciałam mieć swoją gitarę to musiałam ważyć cukier w sklepie (kiedyś nie przywozili paczkowanego po 1kg), potem zrobiłam sweter na drutach i sprzedałam go w galerii wrocławskiej (nie rozwijałam dalej ani talentu ani biznesu), potem kopałam działkę starszej pani, żeby mieć na bilet do szkoły…..nigdy kasy nie wydałam na ciuchy ani kosmetyki, ciągle było coś ważniejszego i przyziemnego, i to smutne spojrzenie matki która straciła pracę i nie było jej stać na takie rzeczy.

  15. ZaTa pisze:

    jak patrzę w te oczka za okularami, to coś czuję, że jeszcze będą uruchomione negocjacje…i próba zamiany kary na inną, może ciut mniej bolesną…
    (też mam w domu dwie takie negocjatorki :)

  16. ela pisze:

    Li, popieram Cię! Sama najlepiej wiem, jak trudno wytrwać w takim postanowieniu, ale jak już karę dałaś, to nie powinnaś jej zamieniać na lżejszą. Bo lżejsza, mniej dotkliwa, to już nie taka prawdziwa kara… I pokazuje, że z matką można negocjować. Na początku pogrozi paluszkiem, ale potem zawsze i tak ulegnie. A jak jej założysz szlaban na telefon, to będzie oczywiście korzystała z innych opcji (stacjonarny, FB, skype), więc na polu komunikacyjnym OK, ale nie nauczy jej ta sytuacja tego, że każde nasze działania pciąga za sobą określone konsekwencje. I warto przed działaniem na chwilę się zatrzymać i pomyśleć…
    Oj, żebym to ja w praktyce taka mądra i konsekwentna była… Przechodzę akurat ten sam okres. Moja w tym samym wieku. I kocham, i łeb bym urwała…
    Podsumowując: wytrwaj!!!

  17. krystynkaR1 pisze:

    Bardzo smutne ma oczy na tym zdjęciu… A co do limitów na rozmowy to w tej chwili większość operatorów w ramach abonamentu ok 100 zł ma opcję „rozmowy bez limitu”. Ja jestem w T-Mobile i za 80 zł mam rozmowy na telefony i komórkowe i stacjonarne bez limitu. Na terenie Polski. Sprawdź czy nie kończy Ci się wkrótce umowa to mogłabyś negocjować

  18. Gofer73 pisze:

    Jako matka prawie 13 latka uważam, że masz rację.

    Dzisiejsze dzieciaki mają postawę pt. „jak się zepsuje/zgubi/wyczerpie to mama/ tata kupi”.

    zero zastanowienia się nad tym, że różne rzeczy nie przychodzą w życiu łatwo.

    A nie przychodzą przecież.

    I mimo, że mam spore zaufanie do swojego syna, póki co nie zrezygnuję z prepaida.

    Jeszcze nie.

  19. sisinka pisze:

    ojej, a ja kręcę nosem jak co miesiąc muszę załadować moim chłopcom po 50 zł. 18 i 14 lat. ale chłopcy są z innej planety, takiej na której obsikuje się toaletę.

  20. Lolkowa pisze:

    Też miałam problem z telefonem jako nastolatka:)
    Kilkukrotnie, ale miarka się przebrała na wakacjach we Włoszech.
    Rachunek 700zł – dziś to dużo kasy a 10 lat temu podejrzewam, że dwa razy tyle;) Jako, że byłam już po wakacjach, zastosowano mi inną karę – za telefon musiałam zapłacić sama czyli na ponad rok pozbawiono mnie kieszonkowego, które wówczas wynosiło 50 zł:)
    Było ciężko, ale nigdy więcej nie zdarzyło mi się przeholować:)

  21. oliwka pisze:

    Ma rację Gofer. Mama kupi, otóż to. Jak ja to znam!
    Granice muszę być jasne i kara powinna być. Ale pozbawić dziecko tak wyczekiwanej radości… ech, trudno być matką.
    Ja bym chyba dała opcję, żeby mogła zapracować na ten wyjazd, niech samochód Ci odśnieża codziennie, albo nie wiem co?
    Nie wiem kiedy u Was są ferie, i czy jest na to czas, ale myślę, że mogłabyś w ten sposób chociaż złagodzić tę okrutną karę. Na pewno i tak ją zapamięta…
    A pre-paid to świetne rozwiązanie, moja ma od początku i nie było nigdy problemów. Inna sprawa, ze ma dopiero 11 lat :)

  22. aurora vulgaris pisze:

    Moja Droga, wiesz, że zawsze podziwiam tę pruską dyscyplinę ;D, w której wychowujesz dzieci, ale myślę, że tym razem nie wytrwasz, choć powinnaś.

    • aLusia pisze:

      tak, auroro, pruska dyscyplina i szwabski dryl to cechy, które zawsze, od szczenięcia, podziwiałam u Li :):)

  23. błękitna pisze:

    Kara dotkliwa, ale wg mnie jak najbardziej słuszna. To ie pierwsze przzekroczenie lmitu, miała szansę przystopować, kasy mało nie wygadała. Li, trzymam kciuki, żebyś nie odpuściła.
    A winowajczyni bardzo łana i wygląda na sympatyczną. Szkoda tych ferii, ale cóż, trzeba ponosić konsekwensje, nie?

  24. Anycymon pisze:

    400 zł miesięcznie za telefon…. o mamo… Przecież w abonamentach do 100 zł/mies. (z tego co pamiętam) jest tyle darmowych minut, że trzeba by gdzinę dziennie gadać, żeby przekroczyć…! No a poza tym jest Skajp – tam do woli, i to z kamerką! Zdolne dziewczę, nie powiem :)

    Podoba mi się wychowanie, które bazuje na przekonaniu, że dziecko musi nauczyć się doceniać pewne wartości i zrozumieć, że nic nie spada z nieba. Podoba mi się pomysł: jak przekroczysz limit, resztę płacisz sama. Podoba mi się, kiedy pieniądze/komputer/zbytki XXI wieku są zasłużoną nagrodą, a nie czymś, co dzieci traktują jako oczywistą oczywistość.

    Na zdjęciu faktycznie Młodsza wygląda na Starszą! :)

  25. katecat pisze:

    A dlaczego właściwie nastolatka ma telefon w abonamencie, w dodatku tak niekorzystnym? Jest tyle korzystnych ofert w pre-paidach. Sama mam play z taryfą 0 do Play – doładowuję 30 zł ,za to mam miesiąc ze free do play, można gadać 24/7, po miesiącu z tych samych 30 wykupuję smsem pakiet 0 do play na miesiąc, kosztuje 10, i tak samo za miesiąc i za miesiąc. Za 30 pln rozmawiam do oporu 4 miesiące. Z kolei moja przyjaciółka w Orange ma abonament 69 zl i w tym za free do orange, t-mobile, plusa i play. Wystarczy poszukać lepszej oferty.

    • Li pisze:

      Jak podpisywałam umowę, to wydawała mi się niestety bardzo korzystna;-)
      Już postanowiłam, że zmienię jej na Playa, muszę tylko sprawdzić do kiedy mam umowę. Ale to chyba nie dziś, głowa mi pęka, jestem strasznie rozbita, odwołałam wszystkie spotkania i zostaję w łóżku.

    • Justa pisze:

      Ach Kochana Li – miałam podobnie – rok temu na skutek ostrego przewinienia moje wówczas 15-letnie dzieciątko dostało ode mnie karę: nie pojechała na pożegnalny obóz klasowy w gimnazjum mimo że była już zapisana i jechali prawie wszyscy… Nie wiem kogo bardziej to bolało – Ją czy mnie ale skutek był, Przez ten rok nie zdążyła Jej się żadna wpadka. Nauczyła się że akcja pociąga za sobą reakcję i to nieodwołalną. Odchorowałam to kilkudniowym bólem głowy, był moment że żałowałam tak ostrej kary lecz z perspektywy czasu wiem że skoro rozmowy i ostrzeżenia nie pomagają czasami trzeba sięgnąć po broń większego kalibru. Ciebie ściskam i wspieram – jesteś bardzo mądrą, wspaniałą matką! PS I oczywiście nieustannie i z każdym dniem mocniej Cię kocham!

  26. katecat pisze:

    I przyjaciółce z Ełku starter za 5 pln i może młoda gadać ile jej bateria w telefonie pozwoli. ;)

  27. Kotek pisze:

    Karę uważam za adekwatną i raz wdrożoną przeprowadziłabym do końca. I wiem co mówię – pobłażanie i niekonsekwencja to mieszanka wybuchowa. Choć serce matki krwawi… ciężkie jest rodzicielstwo.

  28. Kotek pisze:

    Jedno jeszcze nie daje mi spokoju… rodzice koleżanki z Ełku wcale nie finansują tych rozmów? Wszystko na Twoich barkach, Li?

  29. joaska77 pisze:

    Moje córy 15 i 13 lat, mają telefony na kartę. Doładowuję po 30 zł i ani grosza więcej.Radzą sobie inaczej, GG, Skype Facebook.
    Już po pierwszym przekroczeniu dałabym moim córkom ostrzeżenie o dotkliwej karze, teraz ratuje Cię tylko konsekwencja, choć wiem,że łatwo nie będzie:(

  30. Nai pisze:

    Trudna decyzja, Li, ale słuszna. Gusia jest już dużym dzieckiem, w tym wieku trzeba sobie radzić z rozumieniem takich pojęć jak np. „konsekwencje”. Nie pierwszy raz jej się to zdarzyło, dostała już od Ciebie żółtą kartkę, teraz przegięła. Jako pedagog (bardzo mnie to bawi, nie wiedzieć czemu) :) z wykształcenia uważam, że podążasz słuszną, choć wyboistą drogą :) Życzę niebolącej głowy i smacznej latte i żebyś dała radę wytrwać w postanowieniu bycia złą oraz najbardziej wyrodną z matek!

  31. Aisha pisze:

    Ciekawie tu u Ciebie,tym bardziej,że za chwilę też będę mamą…:)

  32. L. pisze:

    Wystarczy kupić kartę startową plusa, za rozmowy do tej samej sieci płaci się 29 groszy za jedną rozmowę niezależnie od długości, można gadać 5h za 29 groszy. Nie wiem jaki jest w tej chwili koszt takiej karty, pewnie z 5 lub 10zł.

  33. ostrestarcie pisze:

    no to szacun za konsekwencję, ja bym zmiękła.. u nas rekordowy rachunek padł na 800 zeta to było dawno temu i niestety nie było prepaidów. Na szczęście postęp szedł szybko

  34. Również jestem zdania, że kara być może jest dotkliwa ale spełnia swoje zadanie. Gusi jednak mimo wszystko współczuję.

    Pamiętam swoje pierwsze rachunki za telefon. Póki za stacjonarny płacili rodzice, miło się rozmawiało ale jednak człowiek trzymał ten zegarek w ręku. Natomiast po pierwszym rachunku za swój prywatny telefon, który opiewał na sumę ponad 400 zł powiedziałem sobie: „Dość! Telefon mną rządzić nie będzie” i skończyło się wiszenie na telefonie. W sumie dość łatwo mi to przyszło. Pewnie dlatego, że mieszkam w takim regionie Polski gdzie oszczędność jest na porządku dziennym ;-)))))

  35. patrasova pisze:

    lajkuję, utrzymałabym karę, choć serce krwawi, się wie.
    Notabene kilka razy w tygodniu ląduję w klubie wyrodnych matek, jestem niesprawiedliwa, najgorsza, nie kocham swoich dzieci, nic nie rozumiem i co tam jeszcze, wykrzyczane wielkim drukowanymi literami. A potem jak emocje opadną i rozgadamy spięcie, to BYWA, że przyznają mi rację a mowa o dwóch dziewięciolatkach. O starszej, pełnoletniej, nie wspominając.

  36. anna pisze:

    Ja mam synka 6letniego. Czasem też myślę że jestem najgorszą matką na świecie. Nie zawsze mnie słucha, dużo psoci, jest uparty. Ja też jestem uparta. Często mi go żal, kiedyś bardzo chorował. Czasem klaps, czasem krzyk. Mały też często krzyczy, bije mnie łyżką, kopie w drzwi. A za chwilę wrzeszczy-DO MAMY!!!!! Normalnie ręce opadają. A przy tym kochamy się bAAARDZO to super chłopczyk, pełen energii i uśmiechu. Chyba większość z matek stanęła kiedyś przed pytaniem-czy jestem najgorszą matką na świecie/

  37. Patti pisze:

    Li , popieram w całej rozciągłości, ściśliwości, szerokości i kij wie jeszcze w czym. Jest akcja jest reakcja. KONSEKWENCJA to wg mnie najlepsza przyjaciółka rodzica nastolatka (tki).

    U mnie to działa . Szczególnie w sprawach dużego kalibru. Młoda w tym roku kończy 18 lat . Poszła pierwszy raz na 18 -tkę . Wróciła w stanie moooooooocno wskazującym. W zasadzie ją przywieźli. Jak ją zobaczyłam w drzwiach to myślałam ze zawału dostanę!!!
    Udawała że wszystko jest ok. Nie wychodziło z bardzo. Odesłałam gnojka do łóżka – z pijanym nie gadam. W nocy wycieczki do toalety i czułości z kibelkiem były parokrotne, zatrucie jakich mało. Serce sie krajało ale nie wstałam do niej. Rano obudzona bo idziemy do kościoła. Oczywiście kac gigant . Przy śniadaniu ojciec powiedział jedno zdanie: Jeśli powtórzy się to jeszcze raz – będzie to twoja ostatnia impreza do momentu studiów. Z ojcem nie ma przelewek.
    W kościele tak źle się czuła ze wybłagała o klucze do auta i poszła sie położyć o nie dała rady siedzieć w ławce. Cały dzień zielona, blada na przemian.
    W poniedziałek popołudniu, wielkie przeprosiny i zapewnienie że to pierwszy ostatni raz! Jak na razie trzyma się dzielnie. Wie czym to grozi. Wynegocjowała z ojcem jednego drinka na początku imprezy.
    Zobaczymy co dalej:)))

    Pozdrawiam Patti

  38. agpela pisze:

    Popieram i co więcej – wiem, że Córka za kilka lat zrobi to samo :)
    Powie:
    „Dobrze zrobiłaś mamo, szkoda, że nie wcześniej :)”
    Pierwszy raz komentuję, ale czytam od jakiegoś czasu :)
    Pozdrawiam :)

  39. ivise pisze:

    400 zł i potem zejście do 360 to poprawa??????? Chryste, w jakim świecie my żyjemy????? 400 zł to miałam na utrzymanie się przez miesiąc na studiach. Kilka lat temu raptem. W szoku jestem. Naprawdę. Wkurzam się sama na siebie kiedy mój rachunek za telefon przekroczy 100 zł, a jestem matką dwojga małych dzieci, dzwonię dużo, sytuację finansową z mężem mamy niezłą jak na obecne warunki…. Błagam, nie łam się, Li. A Wy kwoki nie gdaczcie, że nie da rady i się złamie. Może to faktycznie kara też i dla Li. Bo ja bym się chętnie progenitury pozbyła na jakieś dwa tygodnie. Ale w perspektywie lat już doceniam – lepiej się przemęczyć dwa tygodnie niż potem całe życie „mamo, bo ja mam taki pilny rachunek i pożycz na wieczne nieoddanie…”

  40. Anka pisze:

    Ajajaj, to sie porobilo. Jestem za kara, niestety. A czemu? Mam kuzynostwo, ktore bylo wychowywane w duchu (slowa wujka) „moje dzieci beda mialy wszystko”, ” ja moje dzieci ustawie”. Dzisiaj te dzieci maja 40 i 45 lat. Cale zycie ssia od rodzicow pieniadze. Kuzyn 45 latek dotychczasowe swoje zycie przebalowal. Na studia zdawal 3 razy, za kazdym razem wujek dawal kase, kuzyn jechal do duzego miasta obok na egzamin i oblewal, wracal z jakas historyjka czemu sie nie udalo. Po 20 latach przyznal sie ze nigdy nie poszedl na egzamin, tylko przebalowal kase z tamtejsza narzeczona, i ze to jej wina oczywiscie. Kilka miesiecy temu moja mama pojechala do Polski w odwiedziny, jest chrzesna kuzyna. Kuzyn odwiedzil ja kilkanascie razy, wizyty byly jakies za bardzo, grubymi nicmi szyte. Mama stwierdzila, ze chyba D. ma nadzieje ze chrzesna cos odpali. Przed wyjazdem mamy, kiedy bylo wiadomo ze jednak nic nie odpali, wujek zrobil mojej mamie awanture, ze taka z niej chrzesna i ze ” nawet na papierosy DZIECKU nie dala”. Tak, tak. Moja odpowiedz na to byla, ze skoro DZIECKU to czekolada chyba powinna wystarczyc.
    Latwo jest sie wymadrzac, ale zycie raczej zawsze pokazuje ze zbytnia poblazliwosc i zaslepienie wzgledem dzieci nie sa dobre.
    A corke masz piekna. Ktos napisal, ze ma smutne spojrzenie na tym zdjeciu. Ja nie widze smutku, ja widze inteligencje. A ze to po Tobie, to dasz sobie rade. Powodzenia. ;)

  41. tempo giusto pisze:

    Li, jasne, że dobrze zrobiłaś. dla dzieci tylko pre-paid! ale spokojnie, możesz liczyć na jej inteligencję. zobaczysz, co będzie, jak sama zacznie zarabiać. jak będzie oszczędzać każdą swoją złotówkę (w odróżnieniu od twoich). wiem coś o tym ;)
    pozdrawiam i zdrowia życzę :)

  42. Joanna pisze:

    A ja jednak przyznam, że kara mi się nie podoba. Tzn. byłaby bardzo dobra, gdyby córka wiedziała wcześniej, że jeśli tyle a tyle przegada, to nie pojedzie, bo przegada koszt podróży. Gdybym ja kilka miesięcy z rzędu mogła wygadać te 300-400 zł (które w ogóle jest dla mnie kosmiczną kwotą jak na rachunek telefoniczny), to byłabym bardzo zaskoczona, gdyby nagle okazało się, że przez to nie jadę na ferie. No ale ja w jej wieku miałam od rodziców 50 zł na telefon na trzy miesiące. I wiecie co? Wystarczało;)
    Wydaje mi się (może nie mam racji), że kara daje efekt największy wtedy, gdy nie jest karą, a konsekwencjami. Czyli – o ile się wie o tym wcześniej. Wydzwonisz 400 zł? To nie ma pieniędzy na podróż. Nie posprzątasz pokoju? To nie można zaprosić koleżanki. A tak, jak dowiaduje się karany po fakcie, to już mniej, bo nie wie, jakie działania jakie mają konsekwencje. Widzi tylko „przez cztery miesiące nic mi się nie działo, a tu nagle taka kara!”. Bardzo mylące i chyba bardzo niekonsekwentne…
    Może przesadzam, ale od kilku lat obserwuję ten problem – nastolatki nie wiedzą, gdzie leży granica. „Tyle razy mama nie reagowała a teraz nagle dała mi szlaban”. Brak jasno wytyczonych granic jest dla nastolatka bardzo niszczący, powoduje utratę stabilności, poczucia pewności.
    A „nie chce mi się schodzić na dół po słuchawkę” też martwi, bo świadczy o totalnym nieszanowaniu pieniędzy. Ktoś chyba ma tych pieniędzy za dużo;). Ja w jej wieku miałam kieszonkowe, miałam co trzy miesiące 50 zł na kartę do telefonu. Naprawdę wystarczało. A jak przestało, zaczęłam udzielać korepetycji…

%d blogerów lubi to: