Studium sobotniego popołudnia.

Wstałam, spojrzałam w lustro, jęknęłam i wróciłam do łóżka,
by dalej spać.
Wszak sen dodaje urody, a ja mam braki na jakieś sto lat.
Spać, spać, spać i śnić kolorowo, by mieć przeciwwagę dla szarości na jawie.
(W taki dzień jak dziś nawet czerwone auta są mniej czerwone).
Spać, spać, spać, by nie dopuszczać czarnych myśli i przespać problemy,
spać, spać, spać, by mieć usprawiedliwienie dla nie zajmowania się tym, czym zajmować się na jawie powinnam.
A powinnam przede wszystkim rozebrać choinkę,
choć chyba rozebrać jej bardziej się nie da-
nagle straciła wszystkie igły,
leżą pod nią grubą, zieloną warstwą, z upodobaniem wylegują się na niej koty, potem wraz z nimi igły wędrują po całym domu,
spadając w miejsca bardzo egzotyczne, takie jak łóżko Młodszej.
Muszę więc wstać, muszę, muszę, muszę.
Wstanę, zrobię sobie kawę, udam, że nie zauważam
podrzuconych przez  Starszą kapsułek z bezkofeinową,
wezmę prysznic, ubiorę się, unikając spojrzenia w lustro,
zbiorę włosy w kucyka, włączę głośno muzykę i będę udawać,
że rozbieranie choinki, sprzątanie, pranie i odkurzanie
jest najlepszym pomysłem na spędzenie sennego,
sobotniego popołudnia w wielkim mieście.
Na szczęście wieczór zapowiedział się z miłą wizytą.
Li.

Reklamy

12 Responses to Studium sobotniego popołudnia.

  1. redmercedes pisze:

    Sa wciaz CZERWONE :)))

  2. ostrestarcie pisze:

    a choinki stoją jeszcze w innych domach, i też zaczynają być tematem rozważań.
    plany senne mi nie wyszły, choć organizm woła..:(

  3. Ania pisze:

    Nienawidzę! Nienawidzę rozbierania choinki…
    Moja jak na razie gełęziowe ręce smętnie opuściła, ale wieczorami, gdy mieni się kolorowymi światełkami, jest ciągle prześliczna. A w dzień to po prostu na nią nie patrzę :)
    Miłego wieczornego wizytowania…

  4. jadowita pisze:

    no przecież nie od dziś wiadomo, że nie ma lepszego sposobu na spędzanie soboty, niż sprzątanie :) dlatego też sprzątam w czwartki. Albo wcale :D

    Miłego wieczoru, Li :) Przyjaciele to też niezły sposób na zmęczenie :)

  5. Grażyna pisze:

    Nie miałam choinki. 22-go grudnia rozchorowałam się, a że mieszkam sama… wiadomo, nic nie muszę, Leżałam całe święta, 27-go musiałam (?!) iść do pracy. Nie pamiętam co robiłam… 30-go nawrót infekcji, 2-go stycznia MUSIAŁAM (???!!!) iść do pracy. Nie pamiętam co robiłam… 5-go stycznia 40 stopni gorączki. Leżałam do dzisiaj. W poniedziałek muszę iść do pracy (ha, ha, ha). Plus – nie MUSZĘ ROZBIERAĆ CHOINKI!
    pozdrawiam

  6. nibeneth pisze:

    a co sądzisz o środzie z pyszną kolacją? :)

  7. Gosia pisze:

    Jeszcze nigdy nie komentowałam Twoich postów, mimo że czytam Cię już dłuższy czas:) Dzisiaj jednak czuję że muszę w końcu to napisać! Bardzo lubię Cię czytać! Jesteś zabawna, konkretna wydaje mi się że gdybym Cię znała osobiście to lubiłybyśmy się :) Oczywiście snuję takie domysły na podstawie tego co piszesz:) Pozdrawiam i życzę szybkiego powrotu do zdrowia:)

  8. Ania M. pisze:

    Nigdy nie rozbieram choinki – to zawsze jest rola reszty rodziny. Kiedyś w związku z tym stała do marca. W końcu mąż uznał, że na Wielkanoc nie będzie dobrze wyglądać. A przecież można by zmienić wystrój, np. wyciąć z bibułki kurczaczki i zajączki.

  9. 4youu pisze:

    Powiadasz, że sen konserwuje? Ale przecież konserwanty są be, nie zdrowe. Nawet konserwy tak nie za bardzo służą zdrowiu.

  10. Basia pisze:

    Droga Li! z pewną taka nieśmiałością pozwalam sobie zauważyć, że już poniedziałek…nie śpisz już chyba ? Jak się masz?

  11. statler waldorf pisze:

    Niezła sobota. Ze trzy dni już trwa. Czarna dziura pod choinką, czy co?

%d blogerów lubi to: