O niczym, więc dużo za dużo.

Chorowanie na poziomie zwykłej infekcji jest nawet przyjemne.
Można sobie dużo wybaczyć, podjadać dla zdrowia ptasie mleczko,
przesnuć się w szlafroku i gumce recepturce na włosach,
mieć w nosie cały świat i swój prywatny Katar.
Potem tylko trzeba się nabiegać, by dogonić sprawy,
które nie chciały położyć się i smarkać razem ze mną.
(Ta notka będzie zupełnie o niczym, ale muszę ją napisać,
by zakończyć pewien wątek, pewną znajomość i pewne złudzenia,
co do osoby, którą gościłam w swoim domu).
Od tygodnia kotłował się tu temat Marianny,
mniej lub bardziej zasadnie,
nie chce mi się wnikać w to kto i dlaczego kogoś wkurza,
wiadomo- nie wszyscy są entuzjastami hasła: Kochajmy się!
A już tego zrzędę statlera waldorfa kochać trudno,
choć ja go kocham i uwielbiam nad życie.
Wiadomo, że w komentarzach czasem aż iskrzy,
sympatie i antypatie rozkładają się w zależności od pory dnia,
andropauzy i PMS piszącego, ot- odbicie piekiełka z reala, choć uczciwie rzecz biorąc muszę przyznać, że z reguły jest miło i przyjemnie.
(Miałam pisać o niczym, a meandruję).
Ad rem: z Marianną z reguły było mi nie po drodze, różniło nas inne poczucie humoru, spojrzenie na świat i spora różnica wieku.
Ale była nić sympatii i tolerancja, z mojej strony nawet duża- czego probierzem była moja (nie)reakcja na zrobioną przez nią awanturę o niezaproszenie na spotkanie z paniąstarszą ( w sumie szczęka opada mi na to wspomnienie do dziś).
Nie z każdym muszę się zaprzyjaźniać,
ale z każdym mogę pogadać.
Marianna założyła bloga www.umarianny.wordpress.com.
Pomijam, co tam wypisywała na mój temat, przebolałam.
Ale tego, że wpuściła do siebie największego i najwredniejszego trolla XXI wieku- Koko vel ptysiek, vel ewawilińska, trolla  który tak bardzo dokuczał umierającej Chustce, który pisał wredne komentarze na mój temat u viki, który obrażał viki, który pluje jadem, ale pod innym  nickiem potrafi  każde słowo podlewać miodem- Mariannie nie wybaczę.
W ferworze niechęci do mojej osoby (choć doprawdy nie wiem w czym zawiniłam, to ja powinnam obrazić się za podrywanie statlera;-), nie zauważyła,
że Koko vel ewawilińska szydzi z niej bezlitośnie.
Marianno, u mnie od dziś  lądujesz w spamie,
mówię Ci ładne: żegnaj,
w każdej sytuacji należy być przyzwoitym człowiekiem
i nie obchodzi mnie co na to Seneka Młodszy.
Ani Lec.
Li.

Reklamy

54 Responses to O niczym, więc dużo za dużo.

  1. Li pisze:

    Nie zostawiajcie pod tą notką komentarzy, proszę:)
    Nie umiem ich wyłączyć, a nie ma sensu wałkować tego tematu.
    Causa finita!

  2. Chillax pisze:

    Oj, chyba ktos Ci obcasem/ szpilka na odcisk nadepnal…Buuu !
    A moze sama, niechacy, pod ostrzal sie podstawiasz ? ( bez ironii).

  3. Li pisze:

    Nie wyrzucę, no coś Ty:)
    Jest przejawem obywatelskiego nieposłuszeństwa;-)

    • Chillax pisze:

      Ale ja zawsze ( prawie) grzeczna jestem !
      Wstrzelic sie z wpisem na bloga o czasie odpowiednim nie moge !
      Lotnosc moja z gatunku metali ciezkich dzisiaj :( Minus trzydziesci stopni Celsjusz za oknem

    • Li pisze:

      jezu, gdzie te minus 30? U Ciebie?
      To przecież stan klęski żywiołowej :)

    • Chillax pisze:

      Wisonsin tak zamarzniete, ze moje Dziecie ma szkole odwolana!
      A ja robie literowki, gdyz moj dotykowy gadzet , na dotyk lodowatych palcow slabo reaguje. Byle do wiosny !!!

  4. marianna01 pisze:

    Nie miałam zielonego pojęcia , że ewa wilińska to troll,
    nie siedzę całymi godzinami w sieci.
    Skąd mam wiedzieć kto z komentujących jest trollem?
    Pisaliście, że trolla można się dochować po długim czasie blogowania, a ja początkująca jestem ( bo co to jest miesiąc).

    A awantury o Panią Starszą nie urządzałam, bo awantury nie są w moim stylu. Napisałam tylko z żalem, że mogłam też wziąć udział w tym spotkaniu , bo bardzo chciałam ją poznać , a byłam tuż obok.

    Skoro nie jestem tu mile widziana, to już się więcej nie pojawię. Żegnam.

  5. futrzak pisze:

    a może dobrze że tam sobie koko przystań zrobiła, może już nie będzie zainteresowana innymi?

  6. sisinka pisze:

    Marianna gościła u Ciebie w domu?!

  7. statler waldorf pisze:

    Aż mi lico pokraśniało po przeczytaniu wiadomego wyznania. Mróz i spożyte przeciwzamarzacze nie mają z tym nic wspólnego.

  8. viki pisze:

    Zazdroszczę Ci Li tej odwagi w wyrażaniu swoich uczuć i odczuć. Ja nie miałam odwagi napisać, jak bardzo mnie obrażono, wyzwano i od kogo miałam „anonimowy” komentarz. Ale nie tylko o odwagę chodziło, ale mimo wszystko i o dobro tej osoby, która tak mnie potraktowała.
    Masz rację, nie z każdym nam po drodze, co w sumie nie oznacza nic ponad to, co oznacza. Nie musimy wszyscy nadawać na tych samych falach. Przyjaciel naszego przyjaciela nie musi być nam przyjacielem.
    buziaki:*

  9. aurora vulgaris pisze:

    Zajrzałam w końcu do marianny. Po takiej reklamie, jakże by nie ;D No cóż, jaki jest blog każdy widzi, że tak sparafrazuję znane powiedzenie ;D Myślę, że nie ma co się rozwodzić nad jego zawartością, ani tym bardziej nad jego autorką. A Tobie moja Droga wypomnę – trzeba było jechać na koncert Diany Krall. Ona przynajmniej nie komentuje Twojego bloga :D

  10. Li pisze:

    Widzę, że wzięłyście sobie do serca moją prośbę o komentarzach pod tą notką:)

    • viki pisze:

      parafrazując pewien dialog z „Seksmisji” – to s.w. też jest kobietą ?
      ach Li, nie wiesz, że mózg człowieka nie słyszy słowa „nie” ?:)

    • aLusia pisze:

      jak zawsze – pruska dyscyplina:)
      Nawiasem mówiąc – o której Ty, na bogów, wstajesz??? Ja dziś wyjątkowo, z powodu – nomen omen głupiego sądu – wstałam o 7 i się słaniam…
      A drugim nawiasem – drogie dziewczynki oraz zacny kawalerze – jeszcze zatęsknicie za wpisami ostrymi jak brzytwa :)

    • aurora vulgaris pisze:

      Moja Droga, lekturę Twojego bloga rozpoczynam od treści zasadniczej, potem przechodzę do komentarzy, Twoje skrzętnie pomijając, boś się już było nie było wypisała;D więc zakaz umknął mojej uwadze.

  11. nibeneth pisze:

    o Matyldo… powiem tylko. Idę po telefon ;)

  12. Portofino ulala pisze:

    Li, czytam Cię od dawna, bo fajna jesteś, ale proszę Cię … z kim Ty gadasz :) Mimo zakazu napisałam, gdyż się wystraszyłam osoby M. Nie żartuję :)

  13. piotr pisze:

    czytałem luźno od czasu do czasu,ale taka eliminacja mi się zdecydowanie nie podoba, zawczasu się ewakuuje zanim mnie zespamujesz

    • Li pisze:

      Piotrze, nie znasz okoliczności, ale jak facet rzucasz fochem i wychodzisz ;-) Siłą tu Cię trzymać nie będę, a na spam trzeba sobie zasłużyć:D

  14. Ewa pisze:

    jestem do tyłu…ta cała koko to co to za jedna?

    • Li pisze:

      kobieta o wielu twarzach. Matka i podobno babcia. Specjalizuje się w wyjątkowo wrednym dowalaniu, wspięła się na szczyty dokuczania umierającej Chustce.

  15. jadowita pisze:

    Też będę nieposłuszna.

    Nie śledzę tak dokładnie komentarzy, i zdarza mi się pomijać niektóre wpisy, w ogóle chyba pierwszy raz dziś słyszę o koko. Przeszły mnie ciarki, jakby co, proszę, Li, weź pod uwagę że jestem niepełnosprawna i nie umiem wyrzucać komentarzy… z góry przepraszam :) jakby co :)

    w sumie, nie wszyscy muszą jeść sobie z dziubków. Poza blogosferą też :)

    Szkoda mi marianny bo mam wrażenie, że nie chciała narozrabiać, tylko tak niefortunnie z kamyczka poszła lawina.

    • Li pisze:

      Mnie też jest szkoda Marianny, jak szkoda mi każdego,
      kto nie rozumie co się do niego mówi (pisze).
      Jestem cierpliwa, ale też mam swoje granice.

      Wiadomo, że nie wszyscy muszą się kochać, ale życie w realu jest dostatecznie trudne, nie trzeba przenosić tych trudności do neta.
      Tu już i tak jest trudno, bo tu życie i emocje mogą być wyrażone tylko literami. Dlatego tak ważne jest, by skupić wokół siebie ludzi, którzy rozumieją co ja piszę, którzy współodczuwają, którzy patrzą w tym samym kierunku, a jak mają inne zdanie, to dlatego, że się ze mną nie zgadzają, a nie dlatego, że nie rozumieją co piszę.

  16. Paulina pisze:

    A mnie się wydaje, ze chciała, i ze należy trzymać się z bardzo daleka.

    • marianna01 pisze:

      Droga Paulino, nie chciałam, wierz mi.
      Jestem spokojnym człowiekiem i to wszystko niezmiernie
      mnie zaskoczyło i stało się jakby poza mną.

      Do dziś bardzo mnie to boli i nie mogę zrozumieć, czym
      zawiniłam i jak mam udowodnić, że wszyscy się mylicie
      co do mnie i nadinterpretujecie fakty na moją niekorzyść.

      Jak można wydawać wyrok na kogoś, kogo się nie zna na
      podstawie kilku zdań w sieci !

      Tak, byłam u Li, bardzo milo wspominam to spotkanie i dziewczyny, które tam poznałam są super ( łącznie z gospodynią :) ).

      Ale jeśli uważasz Paulino, że jestem trędowata to Twój wybór.

    • Li pisze:

      Marianno, ja już nie mam nadziei, że zrozumiesz, ja mam nadzieję, że nareszcie przestaniesz wałkować ten temat.
      Czy Ty naprawdę nie widzisz sprzeczności pomiędzy tym co piszesz u mnie, a tym co piszesz na swoim blogu?
      Daj sobie już spokój z tym tłumaczeniem, nie rozumiesz to nie rozumiesz, inni rozumieją. Tak widocznie musi być.

  17. agik pisze:

    Ja sobie jakiś czas czytałam Twojego bloga i pisze z pozycji obserwatora, który nie za bardzo wie osochozi, ale jest na tyle kumaty, że pewne rzeczy widzi.
    I mnie też jest Jej żal, bo wkroczyła na Wasze salony z wdziękiem rozjuszonego nosorożca, bardzo nieporadnie chciała wypromowac na Twoich, Li, plecach swojego bloga. A później z brakiem pokory właściwym nowicjuszom, którzy nie umieją przyjac wyciągniętej ręki i odbierają wszystko jako atak na siebie- poczuła się zaatakowana, zaciśnięta do ściany- tez zaczęła atakowac
    Trochę mi przykro było, jak czytałam te wszystkie kpiny z niej, tym bardziej, ze jej największą przewiną był brak umiejętności poruszania się po blogowych salonach. No i wspomniany brak pokory.

    A życie ucieka…

    • marianna01 pisze:

      Nigdy nie było moim celem ani zamiarem promowanie się na niczyich plecach !!! To wszystko zaskoczyło mnie niezmiernie.

      Zgadzam się z tym , że nie znam blogosfery oraz z tym, że niepokorna jestem. Znam swoją wartość i nikt, kpiący tu ze mnie ile wlezie, mi tego nie odbierze.

      Pozdrawiam was wszystkich (i wszystkie) :)

    • statler waldorf pisze:

      Marianno czuję się przez Ciebie pozdrowiony. Przyjmij wobec tego radę od starego zrzędy – wrzuć na luz, a życie w blogosferze będzie łatwiejsze. Bądź i Ty pozdrowiona, przez kogo sobie życzysz.

    • agik pisze:

      Marianno, a moze byś tak odpuściła?
      Nic do Ciebie nie mam i naprawdę mi Cię żal.
      Robisz z igły widły, rozpętujesz świętą wojnę na blogi, a tak naprawdę to o co to?
      Pisałam o swoich odczuciach, a takie właśnie odniosłam czytając Twoje komentarze. Zapraszałaś na swojego bloga, w kilku komentarzach. I ja zajrzałam- z ciekawości. Tylko, że… wtedy jeszcze tam nic nie było. Okazało się że zaprosiłaś sporą grupę ludzi ( czytelników Li) a nawet krzeseł nie postawiłaś.
      Dlatego odniosłam wrażenie, że uprawiasz coś w rodzaju spamu.
      Jeśli przychodzisz do czyjegoś domu, to nie zabierasz gości w tym domu zgromadzonych do siebie, twierdząc, że u Ciebie będzie lepsza impreza. I nie zaczynasz pyskówki dlatego, że jednak goście nie chcą iśc, bo im dobrze u gospodarza. A mniej więcej analogicznie postąpiłaś będąc gościem Li.
      I jeszcze- żebyśmy się dobrze zrozumiały- ja nie uważam, że zrobiłaś coś strasznego. Gafa trafi się każdemu. Kilka osób Ci próbowało delikatnie zwrócic uwagę, że trochę nie teges. A Ty zrobiłaś z tego wojnę. Masz pełne prawo stanąc w swojej własnej obronie, ale jeśli Cię mogę prosic- odpuśc już i daj się poznac lepiej, z innej strony. Najlepiej na swoim własnym blogu. Pisząc, publikując- o sobie, swoich odczuciach, swoich doświadczeniach, a nie o cudzych wojnach, które we mnie wzbudzają rumieniec zażenowania.

      Pozdrawiam bardzo serdecznie i uszy do góry

    • viki pisze:

      Marianno, podpisuję się pod tymi dwoma komentarzami agik.
      Ja też uważam, że nie zrobiłaś nic złego, ale Twoje zachowanie na blogu Li było co najmniej niefortunne, a obrażanie się za niezaproszenie Ciebie na prywatne spotkanie Li z koleżankami wprawiło mnie w zdumienie. Ale jak pisze agik, zaczynasz pisać i początki bywają trudne. Miałam okazję poznać Cię osobiście i w realu byłaś zupełnie inną osobą niż to teraz można by wnioskować z tego co się wydarzyło. Myślę, że warto by to wszystko przemyśleć na spokojnie, wypuścić parę i zacząć od nowa:) Życzę powodzenia.

    • statler waldorf pisze:

      Samodzielnie, bez żadnych sugestii czy zewnętrznych nacisków przepraszam osoby, które poczuły się urażone moimi uwagami. Osoby nie urażone przepraszam za powyższe przeprosiny.

    • Li pisze:

      Wzruszyłam się:) I znowu zapanuje powszechna miłość ;-)

  18. brulionman pisze:

    na freszu bez zmian, tym razem piaskownica :)

    • Li pisze:

      No cóż, nie zrozumiałam Twojego komentarza, co mnie niezwykle martwi w kontekście mojej wypowiedzi powyżej co do wzajemnego zrozumienia piszącej i czytających ;-)

    • brulionman pisze:

      martwi mnie tematyka postów pojawiających się na polskojęzycznym „freshly pressed”, wsród nich odpowiedź opisanej powyżej blogerki.

  19. Li pisze:

    No cóż, sam swoimi wejściami nabijasz mi statystykę i windujesz w górę w rankingu blogów;-)

  20. Li pisze:

    Ale nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło-spełniło się marzenie Marianny- jest w pierwszej dziesiątce najpopularniejszych dziś blogów na wordpressie- na ósmym miejscu! A ja na czwartym, o mój Boże…
    Nic tak nie winduje popularności jak naparzanie się baby z babą :P
    Choć ja u Marianny nie piszę.

    • marianna01 pisze:

      Nie imputuj mi proszę, co jest, a co nie jest moim marzeniem.

      Zapewniam raz jeszcze, że nawet o tym nie pomyślałam i ta cała popularność mi totalnie wisi.

      Chcę być czytana nie z powodu głupich przepychanek, które mnie napawają obrzydzeniem i bardzo żałuję, że dałam się podpuścić i wciągnąć w to bagno.

    • Li pisze:

      Marianno, powiedzmy sobie otwarcie- jest nam nie po drodze. Odblokowałam Ci możliwość pisania komentarzy, bo w gruncie rzeczy zrobiło mi Ciebie żal, nie Twoja wina, że nie „kumasz bazy”.
      Ale w żadne dyskusje wdawać się z Tobą nie będę.
      Pa!

    • Portofino ulala pisze:

      Li, mówi się – „nie czaisz bazy”, raczej :)

    • Li pisze:

      haha, no tak , nie kumam czaczy: P

    • Portofino ulala pisze:

      Oj tam, oj tam :)

  21. jadowita pisze:

    omg. chyba muszę wywołać jakąś naparzankę, bo słabo u mnie z klikalnością.

    Li, na słowa z Tobą nie wygram, ale może w kisielu?? :D mam wizję, jak się targamy za włosy i obrzucamy glutami…. Swoją drogą, to powinno działać relaksująco.

  22. Sohan pisze:

    Jak czytam takie smęty, to mam ochotę podsunąć je koleżankom z http://paskudy.wordpress.com/

    • Li pisze:

      Czytam Paskudy i kocham je miłością wielką, acz ukrytą.
      Jak chcą się pośmiać, to proszę bardzo, śmiechu nigdy za wiele,
      a szczególnie ze mnie;-) Chętnie poczytam, to w sumie byłby prawdziwy zaszczyt :D

%d blogerów lubi to: