Poranne plotki.

Popatrzyłam ze zgrozą na jej stopy rozmiar 40, ubrane w dwie różne skarpetki.
Nie będzie Ci głupio na lotnisku, gdy będziesz przechodzić przez bramki? Ściągniesz buty i co?
Jak to co? Dwie różne skarpetki to jest mój znak rozpoznawczy i wszyscy już tak noszą!

I tak oto z niechlujstwa można uczynić cnotę.
Jest i bonus dla mnie, od dziś lekceważę dobieranie skarpet
w pary, nie znoszę tego robić, siebie do małżeńskiej pary
dobrałam wszak fatalnie.

Starsza kilkanaście minut temu pojechała z koleżanką na lotnisko
w Pyrzowicach, lecą dziś na cztery dni do Sztokholmu.
Odbieram je w sobotę o 14.00 i wpadłam na chytry plan połączenia lotniska z wcześniejszą wizytą u Magdy-Kseny,
będę już tak blisko, że to byłby grzech zaniechania.
Po drodze zabiorę Sisi i jedyne do czego muszę się przyłożyć,
to wyjazd z Krakowa w okolicach szóstej rano.
Ale znam takich co mnie obudzą:)

Mam przed sobą dwa dni wolności od moich zstępnych.
Guśka wraca pojutrze z zesłania u babci,
skruszona i pogodzona z losem.
Kilka razy dziennie zapewnia, że mnie kocha.
Przez telefon.
No cóż, zobaczy się rachunek za ten miesiąc.

Wstaję i idę sprawdzić stan auta, rano muszę być na Policji,
a wczoraj spóźniłam się na spotkanie- auto miałam idealnie pokryte lodem jak najlepszą glazurą,
godzinę zabrało mi doprowadzenie go do stanu używalności.

Wtorek-potworek uważam za zaczęty.
Mam świetny humor. Bez uzasadnienia!
Li.

Reklamy

27 Responses to Poranne plotki.

  1. asinek pisze:

    Nie ma to jak dobry zwyczaj – poranna kawa i wizyta u Li. Można się na podium załapać znów;)
    Uzasadnień dobrego humoru widzę widzę jednak wiele.

    • Li pisze:

      a co powiesz na to, że odkryłam gdzie moja córka ukryła kapsułki z kawą kofeinową? :)
      I mogę nie pić tego bezkofeinowego paskudztwa?

    • asinek pisze:

      Och, myślę, że to kolejne uzasadnienie…ale, ale, to nie TAK miało być!!!Bądź silna, Li, nie daj się pokusie

    • Li pisze:

      Uwielbiam oddawać się pokusie:P

    • aLusia pisze:

      to tak jak ja:) mówią, że wszystko co w życiu przyjemne jest grzeszne lub tuczące, więc w sumie nie ma co się katować unikami:)
      Niepotrzebnie chyba jednak zdradziłaś się z tym odkryciem – teraz przebiegła latorośl wymyśli jeszcze sprytniejszą skrytkę…

    • asinek pisze:

      Doskonale Cię rozumiem…sama zarzekam się od miesięcy, że rano będę jadła śniadanie , a nie piła kawę i żarła ciastka..

  2. Chillax pisze:

    Dwie skarpetki rozne i nie do pary – absolutnie na Topie , potwierdzam !

  3. kasik pisze:

    oj koko- mąż ci dokuczył ?
    dopiero co się skarżyłaś u Marianny:

    „ewawilińska Styczeń 19, 2013 o 8:14 pm Reply:
    Uwielbiam być trollem – bo na co dzień jestem sfrustrowaną,zaniedbaną zahukaną przez męża gospodynią domową …A internet daje mi moc…Moc trollowania.Jakie to wspaniałe i cudowne uczucie.”

    psychiatra się kłania

  4. kasik pisze:

    i dobrze!
    myślałam, że Cię nie ma i siedzisz na Policji ;)))
    to wyrzuć i mój wpis, bo to teraz już nie na temat :)

  5. kreska7 pisze:

    Jak miło Cię czytać przy kawie w pracy udając, ze robię prasówkę ;)
    A to chowanie kapsułek – to przecież wyraz miłości dziecięcia do matki – sama troska z jej strony :)

  6. bea2013 pisze:

    Dzień dobry!

    śledzę Twojego bloga od baaardzo dawna, przemyślenia są mi bliskie, dowcipy śmieszne, a atmosfera porannych kawek powalająca. I już nieraz chciałam napisać, skomentować itd. ale moje wrodzone lenistwo odpychało mnie od klawiatury.

    Dzisiaj mnie powaliłaś wpisem- moja córa lat 17 i trochę, używa tych samych argumentów na usprawiedliwienie noszenia skarpet nie do pary. A nosi się tak już od jakiegoś czasu. Krakowski znak rozpoznawczy czy co…?
    Ja używam tych samych słów co Ty , by ja zwstydzić – nic z tego.

    • viki pisze:

      bea- to również wrocławski trend :)
      trójka moich dzieci tak się „nosi” i po pewnym czasie sama stwierdziłam, że noszenie różnych skarpetek jest czymś naturalnym i zabawnym.
      Moja córka wracając w październiku z Dublina wystąpiła na lotnisku w takich różnych skarpetkach na, co wywołało salwę śmiechu, ale ona z wdziękiem ten śmiech odwzajemniła i było po prostu zabawnie.
      Swoją drogą mamy pierdyliony skarpetek w domu i nijak nie można dobrać par, mimo że starałam się kupować po kilka par w tym samym kolorze.Szkoda czasu na takie pierdoły ;)

    • bea2013 pisze:

      w sumie racja -:), tylko trudno przejść od tego dbania o malutkie dzieciatko, potem większe ….i wieksze…. i już sie nie wtrącać.
      A dwie różne skarpetki wyglądaja smiesznie, zwłaszcza w z bardzo starannie zadbaną „górą”.

      Moje młodsze jeszcze noszą do pary, choś przyklad siostry magnetyzuje.

    • viki pisze:

      bea- starsze robiły to z nonszalancji i bałaganiarstwa, najmłodszej natomiast to imponowało i robiła/robi tak, bo chce TAK jak oni- to taki symbol „dorosłości” ;)

  7. ZaTa pisze:

    swoją drogą…nie wiecie czasem GDZIE są te wszytkie skarpetki „od pary”??? ostatnio przeliczyłam i mam dziewczęcych skarpetek sztuk 14 (14!!!) poszukujących swojej drugiej „połówki”

    • agik pisze:

      Kiedyś postawiłam hipotezę, ze to pralka kradnie skarpetki… Ale nie. To one same odchodzą. Czasem jakaś focha złapie, czasem się zakocha i opuści swą drugą połówkę do pary, czasem wybierze los singla. Życie…
      Niektóre jednak wracają :)

  8. KV pisze:

    Co do par, to moja „skarpetka” też, niestety, okazała się jakaś lewa.
    Co do zdarzeń bardziej aktualnych: zstępny u wstępnych, okna pokryte gruba warstwą lodu-jak w igloo, praca przyszła kablem, co znaczy że nie muszę nosa wychylać z domu :).

  9. nibeneth pisze:

    moje dziewczę liczy dopiero lat 5 a już zauważam rozparowanie skarpetek :D

  10. ostra pisze:

    i zaraz środa…

  11. Lola pisze:

    Moja corka od pierwszej klasy, po lekturze ksiazki „Standing for Socks”, celowo dobiera rozne skarpetki . Wtedy wyrozniala sie na tle grupy, teraz wszyscy nosza mieszane, nawet mozna kupic paczki sparpet w ktorych kazda jest inna. Ile to sie czlowiek naszukal skarpet do pary, ile to skarpet bez pary wyrzucilam. Ulatwili sobie (i swoim pioracym matkom) zycie. :)

  12. Ania M. pisze:

    U mnie w domu liderem od noszenia niedoparowanych skarpet jestem ja sama, od dłuższego już czasu. Młodsza ciągle upiera się, że mają być przynajmniej podobne lub podobnej długości.
    Jestem trendsetterką?

  13. jadowita pisze:

    hmm, ciekawe kiedy ta skarpetkowa moda dotrze na prowincję…

    Ładnie, swoją drogą, wyglądał taki polukrowany świat. Przesiadłam się do autobusu – zero skrobania i zero nerwów :)

    • MW pisze:

      właśnie, też się zastanawiam – do nas jeszcze nie dotarła, a ja nie mam nic przeciwko.
      Li – odkuwałam wczoraj swoje auto czterdzieści minut z pomocą dwóch osób, jeżdzę 22 lata, w życiu czegoś takiego nie widziałam… też bym rzucila w cholerę, ale jechałam w miejsce, gdzie trudno dotrzeć komunikacją miejską, a taksówką – za daleko.

  14. foksal pisze:

    jakie kapsułki? Tchibo czy te droższe? ja uzywam Tchibo, np. kolumbijskie albo baya coś tam.

%d blogerów lubi to: