Trudno wypuszcza się dziecko w świat, ale jak mus to mus.

Nie wiem co zrobić, by wylecieć z rankingu blogów.
Tkwię w tej pierwszej dziesiątce w towarzystwie,
od którego trzeba uciekać co sił w wirtualnych nogach,
Bo ja piszę dla siebie i tych z Was,  którym chce się ze mną pogadać,
albo przynajmniej przez chwilę czytania o mnie pomyśleć.
Popularność zawsze niesie za sobą ryzyko przypadkowych wirtualnych spotkań, a na to jestem za leniwa,
by nie rzec-nieśmiała.
Chce mi się być w kącie i mieć stamtąd swoje zdanie,
którego konsekwencją jest pisanie tego co mi się podoba,
a nie tego co chcieliby czytać przypadkowi czytelnicy.


Znowu wstałam skoro świt, życie nocne daje mi przynajmniej upragniony czas tylko dla siebie, spokój i ciszę.
A korespondentka ze Szwecji donosi rzeczy straszne, które oczywiście bardzo mnie śmieszą, uwielbiam jej maile z podróży, to świat do którego nie mam już bezpośredniego dostępu, mogę tylko łapczywie czytać, co mi pisze.
Bawi mnie jej zdziwienie rzeczami oczywistymi,
ale przecież  każdy ma swoją Amerykę do odkrycia.
Niestety dorosła i już nigdy nie będzie dzieckiem z matką na wakacjach.
Oddajmy jej głos:

„Mamut!!!
Nasz pokój ma 2×2 m2 (serio, zrobię zdjęcie i potem wyślę)
i nie ma okien.
Najbardziej komiczne jest to, że przestrzeń wspólna jest przeogromna i jest wielkie lobby, a pokój jest taki jak dwie nasze pralnie i jak wchodzimy razem z Mary,  to najpierw ona wchodzi, zamyka drzwi i przechodzi dalej,
a dopiero potem ja, haha.

Ogólnie Sztokholm jest super, tylko za drogi i za zimny,
ale dajemy radę, delikatnie przemarzając.
Jesteśmy strasznie zmęczone i zaraz idziemy spać,
pomyliłyśmy ulice w drodze z dworca centralnego do hotelu,
wysiadłyśmy na złym przystanku metra
i błądziłyśmy 2h,  dopóki nie przejęłam od Mary mapy
i nie okazało się, że jesteśmy praktycznie na naszej ulicy…”

„Jedzenie w sklepach jest strasznie drogie, wiesz że 3 paczki papieru toaletowego kosztują tu 50 zł?”

„…Mogę zapomnieć o zdrowym odżywianiu, bo najtańsze są bułki (mimo że i tak kosztują średnio 14 koron = 7zł) no ale oczywiście nie oszczędzamy aż tak bardzo,
na śniadanie kupiliśmy sobie po smoothie i babeczce…”

„..Ogólnie jest fajnie, miasto jest naprawdę piękne, jutro planujemy jechać do największej Ikei i centrum handlowego, więc pewnie kupię sobie jakiś sweter albo czapkę (bardzo bym chciała, bo w mojej zamarzają mi uszy,
a tu wyobraź sobie panuje zasada, że im większy pompon tym większy lans), a potem będę głodować, haha.

Pojutrze też już mamy zaplanowane, chcemy iść do największego w EU sklepu jeździeckiego (no, kto chce ten chce, ale przecież wiem,  jak Mary to cieszy) a potem do tego muzeum ze statkiem Wikingów, ale kosztuje 130 koron, więc same nie wiemy czy warto, ale innego statku Wikingów nie ma!”.

Dziecko pojechało bez swojej karty bankomatowej, która połknięta przez bankomat nie została na czas odzyskana.
Dałam jej na wszelki wypadek (o święta naiwności!) swoją kartę kredytową.

„…Najgorzej to się czuję bez mojej karty, bo to taka niemoc :( Będę bała się płacić kartą Twoją, bo Szwedzi są strasznie praworządni i dzisiaj poszłyśmy do Lidla, ale nic nie kupiłyśmy w końcu, a nie było wyjścia
dla klientów bez zakupów, więc wzięłyśmy najtańszą rzecz w sklepie tj. 330 ml bardzo podejrzanego „piwa” za 3k , to jest w ogóle najtańsza rzecz jaką widziałam w całej Szwecji (w której jest od wczoraj ),  2% alkoholu i pani nas obie spytała o dowody!
Chyba boimy się to wypić swoją drogą, więc stoi
tu sobie i się z niego śmiejemy…”

„…Wzięłyśmy po 2 gripexy profilaktycznie bo -10 C mrozu i pokój bez okna, ale za to z  dziwnymi wiatrakami, to nie za dobre połączenie.
Właśnie zamilkłyśmy na chwilę i okazało się,  że jest tu bardzo głośna rura- lol -mam nadzieje że zasnę, bo normalnie nie mogę spać, gdy  słyszę Twoją muzykę z dołu, masakra!…”

„…Znalazłam ci strasznie ładnego kota, ale w takiej
sklepo-pracowni (jest na wystawie) że aż się boję wejść zapytać o cenę,
ale odważę się w końcu…”
( w domyśle- mogę użyć Twojej karty?
Ale jak ładnie podane;-)

Rzuciłam niewinną uwagę, że nie zawsze śpi się w luksusie
i okazało się, że trafiłam w czuły punkt podróżnika:
„CZY TY KOBIETO WIESZ DO KOGO TY MÓWISZ W OGÓLE!
Uwierz mi, ja już swoją lekcję braku luksusu miałam!

Lwów, Psków, Smoleńsk i wiele innych miejsc
tak strasznych, że Ci się nawet nie śniło! …”

„…Przeczytałyśmy w internecie, że ktoś miał tu w łóżku robaki i od razu nas wszystko swędzi, mimo że pokój w przeciwieństwie do łazienek jest turbo czysty…”

Myślę, że trzeba wysłać ją do Azji.
Już sobie wyobrażam maile.
Li.

Reklamy

35 Responses to Trudno wypuszcza się dziecko w świat, ale jak mus to mus.

  1. Ania pisze:

    No to uspokoiłaś mnie niejako – moje leci kilka tysięcy kilometrów od domu – czasami to lepiej nie mieć kontaktu :)

  2. ingrid pisze:

    Li, Kochana, czy Ty masz znowu bezsenna noc? U Was sie przeciez jeszcze najwczesniejszy ranek nie zaczal…
    oraz odwazna jestes, ze jej dalas karte kredytowa. podziwiam.

    • Li pisze:

      A czemu odważna? To mądre dziecko, ufam jej, ale na wszelkie wypadek na karcie są jakieś nędzne resztki, uzupełnię w razie potrzeby;-)

      Spałam trzy godziny i wstałam, bo lepiej męczyć się na siedząco. Muszę coś począć z tą bezsennością, oszaleć można, tęsknię za swoimi snami!

    • czarnawiewiorka pisze:

      Nie wiem, jak do końca jest z tymi kartami, ale jak byłam w Szwecji to potrafili poprosić dowód albo paszport przy płatności kartą . w każdym razie dokument ze zdjęciem.

  3. ingrid pisze:

    Li, poszlam na strone Mosebacke Hostel. daja fully equipped kitchen where pasta is free! free pasta! dziecko glodne chodzic nie bedzie. okien faktycznie nie widac, ale moze dzieki temu jest cieplej? w koncu na polnoc (brrrr) pojechala. zauwazylam tez przystojnego, mlodego Szweda w recepcji. no i spozywczak 30 m od hostelu…

    Ps. po odlozeniu sluchawki poszlam ucalowac Starszego i otulic kolderka. ma prawie 39C.

  4. sisinka pisze:

    Podoba mi się, że macie do siebie zaufanie. Pępowina odcięta jak należy. W części o rankingu słychać nutkę dumy i samozadowolenia, hihi. No, ale w końcu jesteś w tej pierwszej dziesiątce, więc się należy. Choć to od poziomu pozostałych zależy czy to wysoko czy nie, a sądząc po tym, co niektóre starsze Panie wypisują, to loty niezbyt wysokie. E, tfu, tfu robię się zgryźliwa.

  5. faalka pisze:

    Jesli nie chcesz byc widoczna w Googlu skonfiguruj WordPressa – no index, no follow.

  6. A mnie wciąż podoba sie jak piszesz, moze nie komentuje ale caly czas Cię czytam
    Twoja wierna czytelniczka
    Nika z prawie Krakowa

  7. faalka pisze:

    Duuuzo statkow Wikingow jest w Oslo. Ale zeby placic 150 koron. Hmm… moze lepiej zainwestowac w wiekszy pompon? :)

  8. yenulka pisze:

    ja będę chodzić w kółko przez cały czas jak go nie będzie, i zagryzać paznokcie. A jak wroci udawać że wcale tego nie robiłam.

    to co że pierwszy raz wyjedzie sam pewnie za jakieś 10 lat z hakiem – plan już można opracowywać, co nie?:)

  9. gdusia.wp pisze:

    Co rano zaglądam zawsze czytam czasem tylko piszę , miłego dnia życzę !

  10. viki pisze:

    Li, maile od Karolci CUDNE- czytałam i się śmiałam :) Swoją drogą ma talent, po mamusi:)
    Moja Piękniczna latała w ciągu ostatniego roku 14 razy i siwiałam za każdym razem:/ Sama się boję latać, więc ten strach o własnego dziecko mnie paraliżował. A opowieści hotelowe to oddzielny temat i bardzo niewesoły :/

    • statler waldorf pisze:

      I słusznie, że boisz się latać. Lisice nawet te przebrane w jenota, nie latają.

    • viki pisze:

      oj statler…
      Niech Ci będzie, żem lisica..
      Przychodzę do Li, bo Ją lubię, bo świetne ma pióro, które sprawia, że nawet zwykłe przyziemne sprawy nabierają kolorów, a nie po to by wdawać się w utarczki. Lubię żartować z ludźmi, którzy na żartach się znają i mają dużo dystansu do siebie. Ja go mam i naprawdę nie takie złośliwości po mnie spływały Jeśli Ci to sprawia przyjemność, w czymś Ci ulży, to dokazuj dalej. Widziałam Cię w akcji tutaj wielokrotnie- były momenty, że miałeś rację, ale były i takie gdzie dowalałeś Mariannie nawet za to, że pozdrawiała Li. Wiesz, mam odwagę to powiedzieć i cokolwiek byś teraz na mnie powiedział, to wierz mi, nie ma to znaczenia. Wiem, że lubicie się z Li, ja też się z Nią lubię, a przestrzeń tego bloga jest tak wielka, że myślę iż miejsca starczy dla nas wszystkich, mimo że jak widzę działam na Ciebie jak płachta na byka ;P

    • statler waldorf pisze:

      Tak po prawdzie to w ogóle na mnie nie działasz. Ale nie łam się, na mnie działa tylko napar z rdestu.

    • viki pisze:

      No poświęcasz mi, osobie nieinteresującej, swój czas, czyli jakoś działam. A łamać się z tego powodu??? Dobry żarcik:)
      Na mnie działają tylko wyjątkowo interesujący Mężczyźni i dopiero brak zainteresowania z ich strony mógłby mi dać do myślenia:P

    • Li pisze:

      Ja to Was muszę sobie przedstawić…:)

    • statler waldorf pisze:

      Li zapewniam Cię, że i za tą panią się nie uganiam.

    • Li pisze:

      Tu akurat masz czego żałować :P

  11. ostra pisze:

    czytam, czytam

  12. Beem pisze:

    Jest inny statek Wikingów, ale nie w Szwecji, w Oslo jest, czyli w Norwegii, na takim cypelku ma muzeum, pięknie eksponowany,, widziałam na własne oczy, no i słyszałam tam, że jedyny :).
    Li nawet nie wiesz, ale przecież wiesz na pewno, jak miło jest rano znaleźć nową notkę od Ciebie! Przyjemność, zadowolenie rozlewa się po całym jestestwie. Nie dziw się, że jesteś w czołówce rankingu blogów, nic na to nie poradzisz, vox populi – vox Dei, a dzięki temu człowiek zajrzy czasem na przejęte misją notki sąsiadów – przekazy takich oszołomów, że nie do wiary. Jakiś świat równoległy z nami koresponduje? Mają niezłą frekwencję, ciekawe, czy to tylko ciekawość ludzi tam pcha? Chyba nie, bo ja zajrzałam raz, czy drugi i już wiem, że nie ma po co. Widocznie ludzie potrzebują tego, tak, jak inni (ja!) ciebie, Li. *

  13. aurora vulgaris pisze:

    A co Ty masz do Azji? Tam zasadniczo jest czysto, zwłaszcza w krajach buddyjskich. Robaków nie ma, bo się je jada ;D Afryka to jest wyzwanie! :D

    • aLusia pisze:

      aurora….po raz pierwszy muszę się z Tobą nie zgodzić…:( pojedź do Indii, poznasz nową definicję słowa „brud”… Koleżanka po obejrzeniu moich zdjęć chciała zrezygnować z wyjazdu tam – tyle, że było już na to za późno, więc również przeżyła tę higieniczną przygodę:) Można również zredefiniować pojęcie „smród” ….

    • aurora vulgaris pisze:

      aLusia, Indie to Indie, że tak zapodam tę prawdę życiową ;D Niby Azja, ale kto tak myśli? Poza tym, nikt przy zdrowych zmysłach ;D do Indii nie jeździ. Zresztą, każdy rozsądny człowiek siedzi w domu ;D

    • echoes pisze:

      W Azji zasadniczo nie jest czysto. Zwłaszcza w dużych miastach. Mnie w jednym przywitały szczury, w innym karaluchy. Co nie zmienia faktu, że Azję uwielbiam! Mimo nędznego poziomu usług hotelowych :)

    • aLusia pisze:

      „zasadniczo czysto” brzmi jak ten stary kawał o radio Erewań i rowerze:):) ale podziwiam, jak w białych rękawiczkach przeprowadziłaś dowód wprost, że od zdrowych zmysłów to mi daleko :):) Postaram się siedzieć teraz w domu, może ta terapia mi wzmocni zmysły:):):)

  14. Ania M. pisze:

    Ona ma talent i poczucie humoru, świetna jest :)

  15. Beem pisze:

    Aaaaa! Zajrzałam na dzisiejsze Tops Posts WordPressa – inna zawartość niż na ogół, i rozumiem, czemu towarzystwo Ci nie odpowiada. Ale popatrz, taka marnota jedzie do góry, bo pisze o Tobie! Albo na zmianę o Twoim blogu. Ma dużo do powiedzenia, he he, i to na jeden temat, no właściwie dwa – ona i Ty. Ale jesteś skuteczna, brawo,

  16. ladybird pisze:

    Boskie są te maile:-)

  17. Patti pisze:

    Chętnie wezmę parę godzin bezsenności od Ciebie bo ja śpię w każdych możliwych okolicznościach i ile fabryka da………..

    Pozdrawiam :))

  18. :)ominika pisze:

    Zgadzam sie z Aurora, Azja to jest cywilizacja, zwlaszcza Azja PdWsch :) Afryka to jest wyzwanie. Niemniej jednak punkt widzenia zalezy od punktu siedzenia i mysle ze Azja to dobry start jesli ktos nie podrozowal poza Europa Srodkowa i Zachodnia. A mejle od corki fantastyczne tak czy siak :)

  19. Ania pisze:

    Jaki znowu ranking? :)

  20. pojechana pisze:

    „Chyba boimy się to (piwo) wypić swoją drogą, więc stoi
    tu sobie i się z niego śmiejemy…” – Twoja córka powinna prowadzić bloga, będę jej pierwszą wierną czytelniczką :-) A na przeszkolenie z anty-luksusu zapraszam do siebie- czyli do Chin :-)

%d blogerów lubi to: