Cd.

Mój rytm doby zwariował.
Położył mnie do łóżka o dziesiątej,
dosłownie ścinając mnie z nóg.
Wstać nakazał o wpół do drugiej, dał trzeźwość umysłu
i brak chęci na sen.
No cóż, odpiszę Starszej na maila, wezmę długą kąpiel
i zacznę dzień.


A ze Szwecji płyną kolejne wiadomości:
„… w sklepie jeździeckim Mary szalała kupując
różowe czapeczki na uszy dla konia i złoty brokatowy bat!

„…Zgubiłyśmy się w Ikei i prawie dostałyśmy ataku paniki, bo ona jest w kształcie ślimaka/koła i ciągle chodziłyśmy w kółko,
a na dodatek śledził nas jakiś straszny,
naprawdę straszny starszy pan
w czarnym płaszczu.
Gdyby miał czarne okulary to pomyślałabym,
że sztokholmska policja namierzyła Mary
za to nieszczęsne 100€.

Na szczęście był niegroźny i uciekłyśmy mu gdzieś na dziale poduszek (potem nas znalazł, ale tylko dziwnie się patrzył
i nic nie mógł zrobić, bo dla odmiany stałyśmy w miejscu, więc
nie mógł za nami podążać).
Wyjście znalazłyśmy śledząc z kolei innego pana,
bo wyglądał jakby tam zmierzał i faktycznie,
wyprowadził nas prosto na kasy!…”

„… Sztokholm jest piękny!
Ach, winie Cię za to, że się tu nie urodziłam…”

„…W Szwecji w restauracji IKEA nie ma łososia!
Skandal na wielką skalę, co to w ogóle ma być?
W dodatku jak się o niego spytałam, to pan bardzo się
zdziwił i pokazał mi na wędzonego.
Wszystkie te historie o tym że Szwedzi
są zdrowi, bo jedzą dużo ryb to bujda,
narodowym jedzeniem są tu hot dogi
bo są dosłownie wszędzie!…”

I tym sposobem minął im kolejny dzień.
(A ja mogę wyręczyć się mailami na blogasku).
Jestem w wielkim niedoczasie, znowu!
Dopiero co wygrzebałam się spod sterty zaległości,
a już wpadłam pod następną.
Niekończąca się to historia, z jednej strony gwarancja pracy,
z drugiej gwarancja zmęczenia i frustracji.
Cieszę się, że mogę choć poczytać o tym,
jak moja córka dobrze się bawi, że ma przygody,
że chce jej się tym ze mną dzielić,
że pisze, że kocha w jednej linijce z zapytaniem,
jaki ma limit na karcie.
Tęsknię i trudno mi się pogodzić z tym,
że wyfruwa w szeroki świat.
Ale jak mus to mus.
Li.

Reklamy

19 Responses to Cd.

  1. Chillax pisze:

    Li, do innej strefy czasowej musisz sie przeprowadzic aby w nocnych godzinach sie wyspac ! Zapraszam do mnie – tu dopiero ciut po osmej wieczorem :-)
    Fajne jest to, ze masz tak wspanialy kontakt z Dziewczeciem na ” wyjezdzie „. Cuda techniki zawsze sa przydatne, ale nawet najlepsza technologia nie pomoze gdy nie ma bliskosci .

  2. sisinka pisze:

    Li, coś musi być w powietrzu, może księżycowa pełnia? Ja też dziś nie spałam pół nocy, co prawda kaszląc i smarkając, ale jednak.
    Ten złoty, brokatowy bat brzmi nieźle.

  3. nibeneth pisze:

    Przytulanie to podstawa :) Z racji tego, że plany wieczorne z wczoraj przeniosły się na dzisiaj, to przysiadłam po 21 na foteliku, na mała pogawędkę z małżem i wstałam z niego po północy :) Byłam pewna, że rano wyszykuje ich do przedszkola i padnę do wyra, ale nie, zebrałam się i odwiozłam do pracy i pl=a, bo telefon mojego męża twierdził, że na tamta chwile było -15 st C – kłamał, ale oni byli z tego powodu bardzo szczęśliwi :D
    Li, do wieczorka, nie damy Ci zasnąć o 22 ;)

    • Li pisze:

      mam nadzieję. Poza tym ostrzę sobie zęby na mojito :)

    • nibeneth pisze:

      nie szczuj ;> ja ostatnio wypiłam morze mojito… bezalkoholowego :D

    • aLusia pisze:

      a ja na spotkaniu w knajpce z pracownikami wypiłam 6 mojito, wprawiając ich w bezbrzeżny szacunek:) nikt nie wiedział, że zamawiałam bezalkoholowe, z powodu iż przyjechałam autem:):) Robienie wrażenia mam w małym paluszku z kolorowym lakierem:)

    • Li pisze:

      Ja przyjdę na piechotę i nie będę mieć żadnych wewnętrznych barier… :)

  4. Beem pisze:

    Super, super starsza. Naprawdę ma talent do życia i do relacji. Można się zdrowo zapowietrzyć, a myślę, że i ciebie mimo tej karty sytuacja cieszy. Jak fajnie, że relacjonujesz :). Myślę, że wszyscy są uśmiechnięci.

  5. Paulina pisze:

    naprawdę straszny starszy pan może również szukał wyjścia… i biedny nie mógł podążać, gdy śledzony obiekt stał w miejscu…. Straszny….. może zsiniał z zimna?

  6. aurora vulgaris pisze:

    Jak wiesz od dawna jestem fanką literackiego talentu Twojej starszej córki i tak sobie myślę, że to ona wcześniej napisze dzienniki z podróży, a powinna, niż Ty coś z siebie wydasz ;D

  7. aba pisze:

    też się zdziwiłam tym łososiem :) podziękuj Starszej że pozwoliła byś się z nami podzielila wrażeniami. Świetnie się czyta!

  8. megimoher pisze:

    mój rytm dobowy wygląda tak, że jeszcze nie spałam, jak dodałaś posta, a teraz dzieńdobry, obudziłam się pół godziny temu i już bez bólu głowy (bo o ósmej sprawdziłam- bolała). Szczęściara zimowa ze mnie, o tej porze roku nie muszę wstawać. Ale robota się mnie przez to sypie, bo co ja dzisiaj zdążę?
    Szwedzkie posty czytam z przyjemnością i rozbawieniem, parę lat temu miałam też takie zdziwienia;-) na łososia zapraszam do Ikea do wro, chociaż u was też pewnie jest. Nie to, co we Szwecji.

    • Li pisze:

      haha, no właśnie. W krakowskiej Ikei łososia pod dostatkiem.
      Nie to co w Szwecji :))

    • viki pisze:

      Mnie brak w łódzkiej IKEA rostbef’u :(
      Dawniej był podawany na ciepło oraz na zimno z sałatką ziemniaczaną
      Czy w Waszych miastach jest nadal podawany, czy tylko w tym dziadowskim mieście go brak ?

      Felietony Karolci powalające ;)

    • gaga pisze:

      viki!!!
      foch
      gaga

  9. Michalina pisze:

    “… Sztokholm jest piękny!
    Ach, winię Cię za to, że się tu nie urodziłam…” – mnie najbardziej urzekł ten fragment.. Ma pióro dziewczyna.. wiemy po kim :)

%d blogerów lubi to: