Polityka to dopiero potrafi zdołować!

Samopoczucie mam dalej pod psem (choć pewnie nie  pod takim jak moja suka- zadowolona z siebie leży na kanapie i obgryza kość, fundując mi kolejną plamę),
a wieści dochodzące ze  świata za oknem wcale mi nie pomagają.
Ciekawa jestem Waszego zdania o odrzuceniu przez- pożal się Boże-
Sejm możliwości dyskusji nad wszystkimi projektami ustaw dotyczących związków partnerskich.
Śledziłam tę sprawę i jestem zdruzgotana-
po pierwsze nie przygotowaniem posłów,
(bo mam wrażenie że większość nawet nie przeczytała tego nad czym dyskutowała,
przy czym trudno nazwać dyskusją debatę o tak niskim poziomie),
po drugie kolejnym pokazem polskiego grajdoła i zapyziałego zaścianka, szafującego wytartymi do dziur komunałami bez pokrycia,
po trzecie  wystąpieniem ministra sprawiedliwości,
które tylko kolejny raz  potwierdza jak wielką pomyłką jest obsadzenie tego człowieka z Krakowa na to stanowisko.
Całym sercem jestem za związkami partnerskimi, za małżeństwami wśród osób tej samej płci, za wolnością, równością i brakiem dyskryminacji.
Nie godzę się na nadawanie małżeństwu osób różnej płci pierwszeństwa przed inną formą związku.
Bo niby dlaczego?
Jakie mam prawo do regulowania cudzego życia?
Do wnikania w intymność?
W kwestii orientacji seksualnej i uczuć każdy ma prawo do godności.
Kto chce- niech bierze ślub i modli się, by nie był tym co trzecim małżeństwem, które się rozpadnie.
Kto nie chce- niech żyje jak chce!
Małżeństwo jest wymysłem człowieka,
powstało wraz z biurokracją i nie z nadania boskiego.
Czuję wstyd i smutek, jak dobrze, że moja córka chce wyjechać z tego kraju, sprzyjam jej całym sercem.
Li.

Reklamy

71 Responses to Polityka to dopiero potrafi zdołować!

  1. megimoher pisze:

    tujnia i mrok, jestem zbulwersowana, ale czego się tu spodziewać.

  2. futro76 pisze:

    Po tych komentarzach co czytam u Zazie, to też bym chętnie wyjechała.
    W piątek usłyszałam od znajomych że oni kuzyna- geja nie wpuszczą do domu, bo mają małe dzieci i je pozaraża.
    Wczoraj że mniejszości seksualne mają lepiej, bo im państwo pomaga(?!) i że teraz to modnie jest być gejem.
    Krew mnie zalewa.

  3. Ania M. pisze:

    Podzielam Twoje zdanie, Li.
    Uważam też, że powinna być dozwolona adopcja dzieci przez pary jednopłciowe. I nie uważam, że to może komukolwiek zaszkodzić – po prostu procedury adopcyjne powinny być bardzo staranne niezależnie od płci rodziców.
    Ale nie wyjechałabym :)
    Nie sądzę bowiem, aby gdzie indziej było jakoś zdecydowanie lepiej. każde miejsce ma pewnie swoje bolączki i zjawiska, które by nas wkurzały.
    Może trzeba zmieniać na lepsze TO miejsce?

    • Ania pisze:

      Powiem szczerze, że obawiam się, że przy tym progu nienawiści w PL do homoseksualnych par, takie adoptowane dzieci byłyby zarżnięte przez rówieśników. :( To jeszcze dużo wody musi upłynąć…

    • Ania M. pisze:

      Pewnie mogłoby być trudno, ale zapewne wiele dzieci wolałoby mieć takie trudności, niż nie być przez nikogo kochanym…

    • baa pisze:

      uważam, że nikt nie powinien adoptować dzieci, ani pary hetero-, ani homoseksualne. bo to kłamstwo. za miłość i opiekę dostaje się bonusik – pokazuje się otoczeniu, że się ma dzieci. opieka tak, i dla tych, i dla tych – z prześwietleniem kandydatów…

    • Ania M. pisze:

      szczerze mówiąc nie rozumiem… Baa.
      Skąd wiesz, jakie są ludzkie motywacje?

    • viki pisze:

      baa- moja przyjaciółka zaadoptowała dziewczynkę, bo po 6 latach starań okazało się, że nigdy nie urodzi. Pola i całe jej otoczenie wie, że mała jest dzieckiem adopcyjnym, więc nie chodziło tu o oszustwo, a o stworzenie domu i otoczenie miłością niechcianego przez biologicznych rodziców dziecka. Myślę, że niewielu osobom przyświeca chęć tylko oszustwa i pokazania się przed ludźmi.

    • emka pisze:

      Moje dzieci, nauczone w domu iż fakt że są adoptowane nie jest żadnym problemem, z pełną beztroską poinformowały o tym dzieci w szkole. Od tamtego momentu minęło 5 lat a one nadal żyją na marginesie klasy, odrzucone ze względu na adopcję i problemy zdrowotne które zafundowała im mamusia chlejąc podczas ciąży. 90 % dzieci adoptowanych to dzieci z silnymi zaburzeniami różnego rodzaju. Ktoś napisał, że dziecko adoptowane to chwalenie się przed społeczeństwem że mam dziecko! A widziałeś/aś kiedyś dziecko z FAS? Dziecko z zaburzeniami adoptowane w tym kraju przez parę homoseksualną to byłaby gehenna… tak dla rodziców jak i tych dzieci. Moje córki nie potrafią zrozumieć dlaczego są tak odrzucone, a ja nawet nie wiem co miałabym im powiedzieć :(

    • Ania pisze:

      Emka, to niezwykle przykre, co napisałaś. Ale to wynika wyłącznie z ograniczenia umysłowego niektórych rodziców. Tylko co to za pocieszenie dla dzieci, niczemu niewinnych. :( Nie wiem, w jakim są wieku, ale może dobrze byłoby tę sprawę poruszyć bez ogródek na zebraniu klasowym? Chociaż na zebrania to z reguły też chodzą ci normalniejsi rodzice…
      Wszystkiego dobrego dla Was

    • baa pisze:

      bardzo mi przykro, Emka, współczuję Twoim córkom i Tobie.. Tak, może poruszenie tego tematu na zebraniu klasowym, tak jak pisze Ania, coś by pomogło??

    • emka pisze:

      bardzo dziękuję za empatię. Walczę z tą sytuacją już piąty rok i się poddałam :( Były zebrania klasowe, rozmowy z nauczycielami a nawet z poszczególnymi rodzicami. Oni uważają, że nic złego nie robią a przecież nie mogą zmusić swoich dzieci do lubienia kogoś skoro ich dzieci mają wolną wolę! To naprawdę są słowa rodziców. Mieszkam w małym, zaściankowym miejscu, gdzie mieszkają mali ludzie a każde odstępstwo „od normy” jest piętnowane dwakroć silniej niż w dużych miastach. Niestety nie mogę się stąd wynieść bo mam trzydziestoletni kredyt, a przeprowadziłam się tutaj żeby dzieciom było lepiej. A sam problem adopcji i stanu zdrowia dzieci, które trafiają do adopcji jest naprawdę bardzo złożony. Jeszcze raz dziękuję za empatię. Pozdrawiam

  4. viki pisze:

    obawiam się, że to nie jest tak, że my dziwnych posłów wybieramy, tylko to my jesteśmy dziwni.. ,przekrój społeczeństwa wybiera z przekroju kandydatów i ci na Wiejskiej ( ach, jakże adekwatna nazwa ulicy ; D ) są tacy, jaka jest większość z nas Polaków i ta myśl jest dopiero straszna :(((
    czytałam komcie u zazie i płakać się chce :/

    • tempo giusto pisze:

      niestety, jestem podobnego zdania, co Viki. niestety, bo wolałabym móc myśleć inaczej :/
      jestem zażenowana ciemnotą i arogancją naszych (bądź co bądź, choć sama na nich nie głosowałam) posłów!

    • baa pisze:

      zgadzam się, Viki, poza jednym szczegółem – i na wsiach, i w miastach są dziwni i straszni ludzie. owszem, ze wsi pochodzę, ale generalnie generalizacje są krzywdzące…

    • viki pisze:

      baa, nie chciałam urazić nikogo ze wsi, mało tego, sama chciałabym tam mieszkać, serio. Ja tylko zażartowałam z nazwy. Znam wiele osób mieszkających na wsiach, prostych, pracowitych i mających otwarte serca i umysły.

  5. marianna01 pisze:

    Podpisuję się pod wszystkim, co napisałaś.
    A posłanka Pawłowicz to kuriozum. Ręce opadają.
    Nie piszę więcej, bo mnie zlinczujecie :)
    Dobranoc.

    • Li pisze:

      Marianno, nie chciałabym być niegrzeczną, ale na swoim blogu do Koko vel ewawilińska napisałaś tak:
      „Daj spokój biednej Li…
      Żal mi jej, ale chcę się wreszcie od niej, jej blogu i jej komentujących odciąć „.
      Bądź raz w życiu konsekwentna, bardzo Cię proszę.

    • aLusia pisze:

      Marianna jest jak sekta – niestrudzenie bombarduje miłością …. spryciula skądinąd, zauważyła zapewne, że teraz tłum rzuci się czytać, jak w notkach ostrych jak brzytwa wyzewnętrza się na temat złych ludzi i swojej nieznajomości zasad netu…

    • Li pisze:

      Dzięki za taką miłość, w dzień profilaktycznie dostaję lanie,
      a w nocy wchodzi mi do łóżka :P

    • Aga pisze:

      Marianka daj se sianka i zajmij się handlem na ebayu jak nie masz co z wolnym czasem zrobić…
      Pozdrawiam Li;)

    • viki pisze:

      rzeczywiście – rence opadywują obserwując tą konsekwentną niekonsekwencję :P

    • statler waldorf pisze:

      Marianna na swoim blogu zamieściła zdjęcie niemłodej już Marianny w stroju roboczym objazdowej sprzedawczyni lodów w Łebie w sezonie letnim. Dla sprawiedliwości muszę stwierdzić, że nie wygląd jest problemem Marianny.
      A merytorycznie – nieważne kto z kim śpi, ważne żeby się wyspać.

    • Patti pisze:

      Jakie cudowne stosunki ………..panują na blogu Marianny …….i partnerka do rozmów taka słodka…….z ewunia spijają sobie słowa z dzióbków:)))

    • Luuuudzie błagam. Nie sączcie jadu.
      To niczemu nie słuzy.
      Może lepiej po prosztu zbyc milczeniem taki komentarz, a nie przysparzać wejśc na bloga wspomnianej M.

    • tralala pisze:

      Li proszę wywalaj tę pania do spamu, wszak na jej bloga pies z kulawą nogą nie zagląda, jedynie dyskusje z jakąś ewkąwilińska prowadzi, robi sobie statystyki bywaniem tutaj, fuj.

  6. Ania pisze:

    Nie będę się powtarzać, bo już się napisałam u Zazie. Po kilku latach w nieformalnym związku, stwierdziliśmy, że czemu nie ślub, tak naprawdę z punktu widzenia wygody trochę jest na plus, trochę jest na minus (nie dostałam przedszkola, bo obsiadły temat samotne matki :P). Ale fakt tego, że ja miałabym innym zabraniać legalizacji, nie mieści się mi w głowie. Ale ja prosta dziewczyna jestem :)

  7. Chillax pisze:

    Na politykow zasniedzialych i prawa/mentalnosc z XIX wieku (lub wczesniej) , jestem wkurzona !!!
    Nie tylko w Polsce.
    Sami pozwalamy, aby cwoki i buraki decydowaly o naszych prawach, gdyz nie chce nam sie w wyborach uczestniczyc…bo nie warto ..?!?!
    Zaangazujmy sie choc ciut, ciut w lokalna, dzielnicowa lub osiedlowa polityke. Poprzyjmy kandydata, ktorego idee sa zgodne z naszymi, lub sami kandydujmi !

    Przepraszam Cie Li za agitujacy ton komentarza, ale zaangazowanie polityczne jest moja pieta achillesowa.
    Ktos wspomnial o Zazie – Super Szacun ! ( tzn. popieram :) )

    A Twoj blog jest dla mnie super politycznie poprawny (wink, wink) i dla ducha mily .

    • Li pisze:

      no cóż, znajoma przesłała mi sms-em wiadomość, że ten wpis „nie da mi aprobaty na blogu”, tak jakby to było dla mnie najważniejsze. Aha, i jeszcze że się kompromituję.
      No to przynajmniej kompromituję się w dobrym towarzystwie:)

    • Ania pisze:

      Fajni znajomi :>

    • Li pisze:

      konserwatywna i zamknięta na świat. Oraz obsesyjnie pisowska.
      No cóż, bywa i tak.

    • Chillax pisze:

      Badzmy tolerancyjni rowniez dla przyjaciol o innych orientacjach politycznych :-)
      Li, moze Ty za polityke bys sie wziela? Zastanow sie . I nie, nie zartuje.

  8. patrasova pisze:

    kompromituję się zatem solidarnie;)
    I też się cieszę, że moje najstarsze dziecko ma sporą szansę na studia poza PL, bo może potem nie będzie chciała wrócić. Kompletny absurd, ale szczery.

  9. baa pisze:

    dzięki, Li, za ten głos.

  10. krystynkaR1 pisze:

    Popieram Twoje zdanie Li i przykro mi, że w takim ciemnogrodzie przyszło nam żyć…

  11. W kwestii małżeństw i związków partnerskich Bóg to na pewno ma czas na biurokrację ;-))))

  12. jadowita pisze:

    Cóż.

    Po pierwsze, jacy wyborcy, tacy wybrańcy. Ci ludzie nie wzięli się znikąd.

    po drugie – może i sama jestem ciemnogród, ale uważam zobowiązanie na papierku można nazwać ślubem, umową, związkiem, jakkolwiek – i zgadzam się tu z autorką wątku
    http://wymuszonyblog.blogspot.com/2013/01/ze-zrozumieniem.html
    że po prostu będzie to ślub inaczej nazwany a dodatkowe regulacje dla par hetero są zbędne.
    im mniej przepisów, tym lepiej, a nasi wspaniali posłowie są gotowi wylać dziecko z kąpielą

    po trzecie – pozostałe związki z pewnością wymagają uregulowania prawnego. Jestem jednak realistką – nasze społeczeństwo do tego nie dorosło. Jesteście tutaj i na kilku innych blogach może postępową i otwartą, ale jednak mniejszością.

    A dowodem na to są ludzie, którzy siedzą w sejmowych ławach.

    Ps. przepraszam, ale nie mogę – Statler, krytyka czynów czy wypowiedzi – rozumiem, ale ubioru – to niesmaczne. Chyba, że to nie była krytyka, bo wypowiedź nie jest jednoznaczna :)

    • statler waldorf pisze:

      Wypowiedź jest jak najbardziej jednoznaczna. Z wyglądu Marianna daje radę i to by było na tyle. Coś jeszcze wytłumaczyć?

    • jadowita pisze:

      Przepraszam, jeśli źle zrozumiałam Twoją wypowiedź odnośnie ubioru:) Może niepotrzebnie rozebrałam ją (wypowiedź) na części pierwsze.

  13. Anycymon pisze:

    Nie mieszkam w Polsce, ale ostatnio często myślałam o powrocie. Śledziłam poczynania w sprawie związków partnerskich, tak jak i w sparwie aborcji i kilku innych. I strasznie mi przykro, bo przez takie kwiatki, jak ten ostatni, do ojczyzny wrócę nieprędko.

    W kwestii wyborów i tego, że niby sami wybieramy tych matołów… Właśnie dlatego głosowałam (a zagranicą wymaga to ciutkę więcej determinacji), bo nie chcę, aby Polska na mapce Europy zawsze była pierwszym krajem na wschodzie, od którego zaczyna się zaściankowość. I nie chcę słuchać: trzeba było głosować, nie masz prawa narzekać.

    No i co z tego?? Widać nie ma znaczenia na kogo się głosuje, bo to, co mówią ci przeklęci pseudo-liberałowie przed wyborami, nijak się ma do tego kim są naprawdę. Pierwszy raz w swoim krótkim, bądź co bądź, życiu poczułam się tak strasznie oszukana przez polityków. Widać jeśli chcę zmian, zostaje mi tylko głosować na Palikota…

    A kiedy czytam wypowiedzi niektórych wykształconych posłów, to tylko kiwam głową z niedowierzaniem….

  14. Ma pisze:

    Hej, czytam Twojego bloga z wielka przyjemnoscia od pewnego czasu ale nigdy nie komentuje. Dzis postanawiam jednak skomentowac i przyznac Ci calkowita racje. Obawiam sie tego co sie dzieje w kraju i pomimo tego ze wrocilam do Polski kilka lat temu coraz bardziej sklaniam sie do ponownego wyjazdu tym razem na stale. Jestem mezatka , nie mamy dzieci – swiadomy wybor. Wobec kryteriow rzadu nie jestem przydatna spoleczenstwu…

    • kreska7 pisze:

      Ach Li – zgadzam się z Tobą niestety, przerażenie moje coraz większe budzi to dzieje się w tym kraju, jak nie umiemy prowadzić dyskusji, szanować drugiego człowieka, być tolerancyjnym itd
      Lekcje nietolerancji przerabiałam od podstawówki – jako dziecko nie chodzące na religię.
      Teraz mam odwagę nie puszczać małolatów na religię w szkole i przedszkolu.
      A moje wykształcenie powoduje to, ze jestem wyczulona na pewne kwestie – szczególnie posznaowanie równości.
      Właśnie sobie poczytałam konstytucję:
      „….
      Rzeczpospolita Polska jest dobrem wspólnym wszystkich obywateli.

      Rzeczpospolita Polska jest demokratycznym państwem prawnym, urzeczywistniającym zasady sprawiedliwości społecznej

      Rzeczpospolita Polska jest państwem jednolitym.

      Rzeczpospolita Polska strzeże niepodległości i nienaruszalności swojego terytorium, zapewnia wolności i prawa człowieka i obywatela oraz bezpieczeństwo obywateli, strzeże dziedzictwa narodowego oraz zapewnia ochronę środowiska, kierując się zasadą zrównoważonego rozwoju.

      Małżeństwo jako związek kobiety i mężczyzny, rodzina, macierzyństwo i rodzicielstwo znajdują się pod ochroną i opieką Rzeczypospolitej Polskiej.

      Przyrodzona i niezbywalna godność człowieka stanowi źródło wolności i praw człowieka i obywatela. Jest ona nienaruszalna, a jej poszanowanie i ochrona jest obowiązkiem władz publicznych.

      1. Wolność człowieka podlega ochronie prawnej.
      2. Każdy jest obowiązany szanować wolności i prawa innych. Nikogo nie wolno zmuszać do czynienia tego, czego prawo mu nie nakazuje.
      3. (1) Ograniczenia w zakresie korzystania z konstytucyjnych wolności i praw mogą być ustanawiane tylko w ustawie i tylko wtedy, gdy są konieczne w demokratycznym państwie dla jego bezpieczeństwa lub porządku publicznego, bądź dla ochrony środowiska, zdrowia i moralności publicznej, albo wolności i praw innych osób. Ograniczenia te nie mogą naruszać istoty wolności i praw.

      1. Wszyscy są wobec prawa równi. Wszyscy mają prawo do równego traktowania przez władze publiczne.
      2. Nikt nie może być dyskryminowany w życiu politycznym, społecznym lub gospodarczym z jakiejkolwiek przyczyny.

      1. Kobieta i mężczyzna w Rzeczypospolitej Polskiej mają równe prawa w życiu rodzinnym, politycznym, społecznym i gospodarczym.
      2. Kobieta i mężczyzna mają w szczególności równe prawo do kształcenia, zatrudnienia i awansów, do jednakowego wynagradzania za pracę jednakowej wartości, do zabezpieczenia społecznego oraz do zajmowania stanowisk, pełnienia funkcji oraz uzyskiwania godności publicznych i odznaczeń.

      Każdy ma prawo do ochrony prawnej życia prywatnego, rodzinnego, czci i dobrego imienia oraz do decydowania o swoim życiu osobistym.

      1. Rodzice mają prawo do wychowania dzieci zgodnie z własnymi przekonaniami. Wychowanie to powinno uwzględniać stopień dojrzałości dziecka, a także wolność jego sumienia i wyznania oraz jego przekonania.
      2. Ograniczenie lub pozbawienie praw rodzicielskich może nastąpić tylko w przypadkach określonych w ustawie i tylko na podstawie prawomocnego orzeczenia sądu.

      1. Każdemu zapewnia się wolność sumienia i religii.
      2. Wolność religii obejmuje wolność wyznawania lub przyjmowania religii według własnego wyboru oraz uzewnętrzniania indywidualnie lub z innymi, publicznie lub prywatnie, swojej religii przez uprawianie kultu, modlitwę, uczestniczenie w obrzędach, praktykowanie i nauczanie. Wolność religii obejmuje także posiadanie świątyń i innych miejsc kultu w zależności od potrzeb ludzi wierzących oraz prawo osób do korzystania z pomocy religijnej tam, gdzie się znajdują.
      3. Rodzice mają prawo do zapewnienia dzieciom wychowania i nauczania moralnego i religijnego zgodnie ze swoimi przekonaniami. Przepis art. 48 ust. 1 stosuje się odpowiednio.
      4. Religia kościoła lub innego związku wyznaniowego o uregulowanej sytuacji prawnej może być przedmiotem nauczania w szkole, przy czym nie może być naruszona wolność sumienia i religii innych osób.
      5. Wolność uzewnętrzniania religii może być ograniczona jedynie w drodze ustawy i tylko wtedy, gdy jest to konieczne do ochrony bezpieczeństwa państwa, porządku publicznego, zdrowia, moralności lub wolności i praw innych osób.
      6. Nikt nie może być zmuszany do uczestniczenia ani do nieuczestniczenia w praktykach religijnych.
      7. Nikt nie może być obowiązany przez organy władzy publicznej do ujawnienia swojego światopoglądu, przekonań religijnych lub wyznania.

      Wszystko pięknie – w konstytucji jest RÓWNOŚĆ RÓWNOŚĆ RÓWNOŚĆ – tylko jeszcze, żeby posłowie, dziennikarze i żałosny minister sprawiedliwości przeczytali i spróbowali zrozumieć KONSTYTUCJĘ!!!

    • aurora vulgaris pisze:

      A kto czyta Konstytucję? Każdy kandydat na posła powinien zdać egzamin z jej znajomości i to powinno warunkować wpisanie go na listę wyborczą. Poza tym w RP nie ma wyborów bezpośrednich do Sejmu. Głosujemy na partie, które „namaszczają” swoich wybrańców przyznając im pierwsze miejsca na listach wyborczych. Najczęściej nie są to kandydaci, na których oddajemy swój głos. Rzadko kiedy, ktoś z dalszym numerem wchodzi do parlamentu. Taka „jedynka” startuje z okręgu, w którym nigdy nie mieszkała, nie zna problemów mieszkańców, ani problemów regionu i do kolejnych wyborów me je za nic. Nie głosujemy na swoich reprezentantów, więc nie piszcie, że takich sobie posłów wybraliśmy.

  15. panistarsza pisze:

    Li, oglądałam tę „debatę” w tvn24 i poza wstydem i upokorzeniem, że to parlamentarzyści mojego kraju nic innego nie czułam. A już z pewnością nie byłam zaskoczona. Niczego innego się nie spodziewałam. Ani po indywiduach z prawej strony sceny (profesor! prawa! Krystyna Pawłowicz to obraza mojej inteligencji), ani po, pożal się Boże, ministrze Gowinie i jego zwolennikach w PO. Najgorsze jest to, że przy następnych wyborach pewnie znów zagłosuję na PO, bo nie widzę alternatywy. I znów będzie to głos „przeciw”, a nie „za”. Bo boję się PISu et consortes, nie wierzę SLD, a tym bardziej Palikotowi, który swój (niewątpliwy) intelekt zużywa na cyniczne gierki obliczone na wyższy wynik wyborczy. No chyba, że wbrew moim, od lat głoszonym przekonaniom, że kto nie głosuje nie ma prawa do krytyki, tym razem wybory zbojkotuję. Ale to mnie też będzie uwierało.
    Myślę, że sprawa jest beznadziejna i może musi minąć jeszcze kilka kadencji władz wszelkich (ustawodawczych i wykonawczych), żeby nastąpiła zmiana, żeby przyszli inni, może lepsi jakościowo politycy. Co stwierdzam, zważywszy na mój podeszły wiek, z niejaką rezygnacją.

    • Basia pisze:

      właściwie wystarczyłoby mi sie tylko podpisać pod tym, co napisała i Li, i panistarsza , i viki, i zazie wczoraj…ale ja zaczynam mieć poczucie winy, że to ja dokonuję takich złych wyborów, więc może nie powinnam wybierać, bo nie umiem… może łatwiej byłobygdzieś u obcych- bo ich problemy- nie moje, a te w kraju też mnie wtedy nie dotyczą? i święty spokój? chyba nie mam szans doczekać jakiejś normalnej politycznej przyzwoitości…dotrzymywania słowa …eeeeech

    • Paulina pisze:

      Myslałam o tym samym dziś rano i doszłam do tych samych niewesołych wniosków. Zupełnie nie ma na kogo głosować, a nieoddanie głosu oznacza uławienie wygranej partii, przeciw której od kilku lat głosuję

    • panistarsza pisze:

      Znalezione przed chwilą na FB:

      „Zaczyna się od marihuany, a to najczęściej pierwszy krok do związków partnerskich.” – powiedziała posłanka Krystyna Pawłowicz pytana o metodę in vitro.

      Byłoby śmieszne, gdyby nie było tak strasznie żałosne

    • aLusia pisze:

      dfpanistarsza, to jest naprawdę straszne to jest Monty Phyton na żywo … i tak, byłoby śmieszne, gdyby to powiedziała jedna pani drugiej pani pod mięsnym, a nie posłanka publicznie… Zgadzam się również z aurorą, że posłowie powinni mieć egzaminy kompetencyjne zarówno z konstytucji jak i z ogólnej wiedzy z dziedzin, w których mają głosować. Oczywiście wiem, to utopia, wtedy w ogóle nie byłoby posłów….. ale jeżeli nawet do urzędu są takie egzaminy, to dlaczego nie do sejmu i senatu? dlaczego musimy opłacać takie kołki umysłowe, które nie mają pojęcia ani o świecie, ani o współczesnej medycynie? którzy głoszą i forsują swoje zapyziałe poglądy jak jakieś prawdy objawione? Do wyborów trzeba iść, ale – na bogów – na kogo głosować??

    • statler waldorf pisze:

      Patrząc na tę panią nie mam wątpliwości, że żyje ona w czystości cielesnej i że z tego powodu ma bardzo nieczyste myśli. Niektóre nawet artykułuje z pasją godniejszą większej sprawy.

  16. DaCapo pisze:

    Li, mój brat obchodzi dzisiaj 30 urodziny. I wiesz co…. i moi rodzic i ja chcielibyśmy go uściskać, a nie możemy, bo między innymi przez ten nasz polski ciemnogród najpierw wylądował w Dublinie, a od roku jest w szczęśliwym związku małżeńskim z mężczyzną, tyle tylko, że w Brazylii….

  17. j pisze:

    Sami wyborcy Tuska i jego (p)osłów. Wybraliście go, narzekacie, ale i tak zagłosujecie na niego kolejny raz. Więc się nie dziwcie że jest jak jest.

  18. 4ad69 pisze:

    Powtórze się:
    Moja córka wybrała życie poza granicami tego państwa chaosu i nierządu, wspieram ją i rozumiem.
    Sama poszłabym w jej ślady, gdyby nie mój wiek, firma, mama która wymagac bedzie opieki..

    Protest popieram i chce walczyc- długo siedziałam przyglądajac sie bandzie nieudaczników imitujacych Rzad i udajacych zarządzanie państwem.
    Jestem w zwiazku nieformalnym juz od lat, nawet banki udzielajace kredytów uznaja nasze prawa i nie robia problemów.

    Jesli jest gdzies w Polsce miejsce i ludzie, którzy maja moc i potrzebe przeciwstawienia się temu ciemnogrodowi, to rzeknij słowo- będe wspierac, pomagac, udzielać sie.
    Tylko gdzie sa ci ludzie?
    Do kogo mam sie przyłączyć?

    I jeszcze- odszukałam posła, na którego głosowałam w poprzednich wyborach- sprawdziłam jego głos i juz wiem, ze nastepnym razem nie dam sie oszukać ciemniakowi! Drżyj Pan, Panie Tomczykiewicz!

  19. krystynkaR1 pisze:

    http://liberte.pl/zwiazki-tak/
    Przepisałam link zamieszczony u Stardust.
    Tu można dać wyraz swojemu oburzeniu zachowaniem posłów. Tekst jest napisany, trzeba tylko podpisać.
    Może jak dużo osób to wyśle to da im to do myślenia? Pokażmy, że jest nas wiele, inaczej myślących.

  20. Gagacik pisze:

    Czytam właśnie Pilipiuka i podzielam zdanie bohatera Jakuba Wędrowycza: „Stosunek do ustroju państwa: Obsesyjnie negatywny”.
    Ech, mi to się już nawet gadać nie chce na ten temat. Ja zmian w Polsce nie dożyję, a stosunkowo młode dziewczę jestem.

  21. Kotek pisze:

    Dla mnie zainteresowanie tym, co dorośli ludzie robią ze sobą w łóżku, o ile nie jest to niczyja krzywda, jest niezdrowe. Jeśli coś miałabym określić mianem zboczenia, to właśnie zainteresowanie cudzym życiem seksualnym – z kim, jak, ile razy itp. Czy to nie jest chore? I kropka. Do tego się to sprowadza. Wolałabym też, żeby po mojej śmierci moje dzieci wychowywali ludzie przyzwoici, dobrzy, otwarci, mądrzy. Niech to będą heteroseksualiści, geje lub lesbijki, o ile spełniają powyższe warunki i nie – nie wolałabym dla moich dzieci rodziców hetero. Hetero czy homo – pragnę dobrych rodziców dla moich pociech.
    Co za obleśny kraj, w którym żyję i umrę.

  22. Klaudyna 69 pisze:

    Przeczytałam Twoją notkę, pomyślałam, przebiegłam wzrokiem komentarze i po namyśle postanowiłam wyrazić swoją opinię…Oczywiście trochę boję się, że moje zdanie będzie zaściankowe i z ciemnogrodu, ale trudno…to moje zdanie i chciałabym je wyrazić…Jestem przeciw związkom partnerskim…jestem przeciw i koniec kropka…powinny do mnie przemawiać podane argumenty…wolność i równość…i wstyd mi za to, że nie przemawiają…nie mam nic przeciw homoseksualistom…nie uważam ich preferencji seksualnych za chorobę czy ułomność, tacy urodzili się, tak pojmują miłość i do tego mają prawo…jak najbardziej…zastanawiam się, jak postrzegałabym świat będąc na ich miejscu…pewnie uważałabym, że panuje dyskryminacja i niesprawiedliwość….na pewno…uważałabym, że moje prawa są łamane, że chciałabym zalegalizować związek z ukochaną kobietą…mieć prawo do ślubu i rozwodu, do wspólnego majątku i do miejsca przy łóżku chorego partnera i nikt nie powinien mi tego zabraniać…My hetero jesteśmy w większości, oni homo są mniejszością…czy większość powinna zagłosować za prawami mniejszości? Zgodzić się na to, aby zawierali małżeństwa i żyli jak mąż i mąż, żona i żona? Jeżeli się zgodzimy, to co będzie dalej? Czy tak pojmowana wolność jest dobra, wartościowa? Czy przyniesie same plusy bez minusów? Przemawia przeze mnie zaściankowość i ciemnogród? Jeżeli pozwolimy na zawieranie małżeństw to i na adopcję dzieci, bo niby dlaczego nie? Wiesz…tu gdzie mieszam w małej dzielnicy jednego ze śląskich miast borykamy się z patologią, znieczulicą i nieszczęściem dzieci. Obserwuję tę naszą wolność z katedry nauczycielskiej i martwię się, co będzie za kilka lat….mamy tyle problemów, że dyskutowanie o związkach partnerskich jest naprawdę nie na miejscu. Uczę małe dzieci….obecnie klasę II i jestem przerażona, bo dzieciaki mają tak bardzo pomieszane życie, że to aż boli. Na dwadzieścia osób w klasie w pełnej, szczęśliwej rodzinie wychowuje się piątka…reszta to konkubinat, rodziny patologiczne, rekonstruowane, gdzie ojciec mieszka i wychowuje dzieci z siostrą swojej żony, inne dziecko ma dwie mamy, dwóch ojców, cztery babcie i tyleż dziadków i każdy z każdym drze ze sobą koty, jedna dziewczynka jest wychowywana przez samotną matkę, która ma kolejnego partnera, jest dziecko, które zażywa lekarstwa, bo wykryto u niego zaburzenia zachowania, jest agresywne i wulgarne, ale ono w swoim życiu napatrzyło się na niejedno…a teraz wychowuje go świetlica socjoterapeutyczna i ochronka sióstr Elżbietanek, u jednego matka poszła w tango na kilka miesięcy, odebrano jej prawa rodzicielskie i przekazano babci dziecka, a kiedy wróciła skruszona, pomieszkuje i każe nazywać się mamusią…mogłabym wymieniać jeszcze wiele przykładów głupoty i lekkomyślności rodziców…których wynikiem są zaburzenia zachowania, agresja, wycofanie, brak poczucia bezpieczeństwa, dziewczynka nie odrabia zadań domowych, bo mama nie ma czasu, jest cały dzień w pracy, dzieci mają w swoich pokojach telewizory, żeby nie przeszkadzały rodzicom, co oglądają? Nie pytaj? Dwie dziewczynki mogłyby prowadzić zajęcia na temat seksu…Ale przecież dorośli mają prawo do szczęścia, życia po swojemu, podejmowania decyzji, mają prawo, ale co z dziećmi…Może rodzina typu ojciec matka nie spełnia już swoich funkcji? Pewnie związek partnerski homo dałaby więcej miłości i oddania takiemu dziecku? Być może?!Ale homoseksualiści są w mniejszości i zawsze będą..dzieci homoseksualistów też zawsze będą w mniejszości…co z ich potrzebą tożsamości, naśladowania, szukania autorytetów, funkcjonowaniem w grupie rówieśniczej. W jaki sposób one poradzą sobie z całym światem, gdy do tego dojdzie jeszcze szukanie odpowiedzi dlaczego mam dwie mamy albo dwóch ojców…ok w teorii jest słówko „tolerancja” a w praktyce jak to słówko będzie funkcjonowało…Uwielbiamy naśladować Zachód, wszystko, co stamtąd pochodzi jest dla nas godne naśladowania…ale czy naprawdę wszystko musimy powielać…może do pewnych rozwiązań powinniśmy dorosnąć jako społeczeństwo…może słowo „tradycja” nie tylko ma negatywny oddźwięk? Związki partnerskie, eutanazja, zabawa genami, sztuczne zapłodnienie, broń w domu..wszystko w imię wolności i równości…ale czy dorośliśmy do tego i czy nie wykorzystamy tego przeciwko sobie…Klaudia

    • Li pisze:

      Pytanie, czy naprawdę homoseksualiści to mniejszość?
      Myślę, że tego akurat nie można być pewnym.
      Ale jakoś nie mogę zrozumieć, dlaczego w jednym rzędzie piszesz o związkach partnerskim i patologii.
      Co ma piernik do wiatraka?

    • viki pisze:

      Klaudio, ja jestem mocno zszokowana Twoim komentarzem. Zadajesz pytanie: „My hetero jesteśmy w większości, oni homo są mniejszością…czy większość powinna zagłosować za prawami mniejszości? Zgodzić się na to, aby zawierali małżeństwa i żyli jak mąż i mąż, żona i żona? Jeżeli się zgodzimy, to co będzie dalej? Czy tak pojmowana wolność jest dobra, wartościowa? Czy przyniesie same plusy bez minusów?”

      A jakim prawem stawiasz siebie, swoje zdanie nad zdanie tej mniejszości? Dlaczego Ty i większość ma decydować o innych LUDZIACH. Dlaczego”oni” mają być zdani na Twoją łaskę i niełaskę, zrozumienie lub jego brak? Dlaczego jeden człowiek ma na coś pozwalać innemu i decydować o nim i jego życiu?
      Jednocześnie podajesz przykłady na patologię tych „normalnych” rodzin, aby za chwilę uderzać w ton troski o te dzieci pochodzące z rodzin par homoseksualnych. Martwmy się o te, które potrzebują pomocy już, a nie wymyślajmy problemy, których nie ma. Gwarantuję, że dziecko wychowujące się przy parze homoseksualnej jest dzieckiem kochanym i chcianym, nie z przypadku, nie bo wina było za dużo lub nie stosowano środków antykoncepcyjnych, bo ksiądz nie pozwala. Jakim prawem my mamy decydować o innym RÓWNYM nam człowieku? Czyżby powrót do czasów nadludzi, wyższej rasy?

    • agik pisze:

      No, ja na pewno nie wykorzystam przeciw sobie.
      Żyję w konkubinacie od 18 lat. Z jednym mężczyzną. Kocham go.
      Razem pracujemy. Chciałabym móc opiekowac się nim, jeśli by była taka potrzeba. Chciałabym, żeby on mógł się opiekowac
      mną. Chciałabym byśmy mogli po sobie dziedziczyc, bez wnoszenia opłat. Chciałaby miec wzajemne prawo do chronienia go, jeśli zajdzie taka potrzeba.Nawet mi na wspólnym rozliczaniu nie zalezy.
      Zaiste, okropnych rzeczy chcę dla siebie i swojego ukochanego.
      Strasznych i godzących w społeczeństwo, tradycję, Święty KOściół Powszechny ( ciekawe dlaczego tylko jeden? ) i pewnie w Ciebie też.
      Nie tworzę patologii.
      Może jestem trochę szurnięta, ale to wcale nie zanczy, ze niepoczytalna i z tej racji powinnam się poddac leczeniu, żeby mnie naprostowano na jedynie słuszną zyciową drogę. taką jak większości.

      W ten sposób mam odebrane prawo do wprowadzenia porządku wartości w moim życiu.

      Ja te mniej formalne środki nacisku mam wygarbowane na skórze własnych pleców. Dopiero teraz, kilka miesięcy temu, po 15 latach życia w tym miesjcu, zostałam „przyjęta” do lokalnej społeczności. Wcześniej te wstrętne baby ( tak swoją drogą, dlaczego tak jest, że nikt nie jest tak okrutny i podły, jak jedna kobieta względem drugiej kobiety?) niemal pluły mi pod nogi z pogardy. Tak jakbym tylko czyhała na to, zeby uwieśc spoconego, śmierdzącego piwksiem męża jednej, czy drugiej.

      Nie zasługuję na pogardę. Zasługuję na szacunek. I chcę by miało to odzwierciedlenie w prawie.

      I jeszcze coś Ci powiem. To tylko kwestia czasu. Mozesz sobie tupac nogami, pisac emocjonalne teksty o biednych patologicznych dzieciach, ale nic nie jest w stanie stanąc człowiekowi, którzy dąży do szczescia. I do sprawiedliwości.
      To się jeszcze nie udało nikomu.
      Debata o tym, dlaczego ktoś uważa że nie mam prawa realizowac się tak, jak ja chcę, nawet jeśli to inaczej niż wszyscy też nie przeszkodzi.

      Pozdrawiam serdecznie

    • viki pisze:

      agik, ale Ty mimo wszystko masz wybór, bo możesz pójść do urzędu, podpisać papiery i mieć formalny związek, ale pary homoseksualne już takiego wyboru nie mają, a to jest już dyskryminacja

    • jadowita pisze:

      ok, żyjesz w konkubinacie, Twój wybór. Ja też. Ale deklaracja – ślub czy cokolwiek innego, to po prostu podpisanie papierka. w usc. Więc po co tworzyć dodatkowe byty prawne, skoro jest już instytucja, która zapewnia parom (na razie hetero) to, czego się domagają?

      Rozumiem Klaudynę i wcale mnie nie szokuje – nie uważam, żeby komukolwiek odmawiała jakichkolwiek praw i predestynowała siebie do określania, co jest dobre a co złe.

      Zrozumiałam jej wpis jako wołanie „nie czas żałować róż, gdy płoną lasy” i to ma sens. W jej otoczeniu ważne są inne sprawy, które powinny mieć pierwszeństwo, zapewnienie dzieciom bezpieczeństwa i warunków do nauki a dzieciorobom środków antykoncepcyjnych.

      W mojej okolicy nie ma kolorowych parad gejów, domagających się tego i owego. Nie mam też patologii opisanej przez klaudynę, ale nie neguję jej istnienia. To są po prostu różne światy.

      Problem w tym, że dzieci ze świata klaudyny będą wybierać następnych posłów. I chcesz czy nie, ale będzie ich więcej, niż oświeconych i otwartych na świat obywateli europy o upodobaniach erotycznych dowolnych.

    • ZaTa pisze:

      # problem par homoseksualnych – rozumiem
      # problem par hetero, ktore nie chcą związku (czyt. małżeństwa), bo pociąga za sobą prawa i obowiązki, a jednocześnie chcą związku cywilnego (czyt. partnerskiego), bo cierpią z braku praw, czasem obowiązków – NIE ROZMUMIEM!
      Agik – naiwnie myślisz, że usankcjonowanie związku partnerskiego zagwarantuje Ci, że „te wstrętne baby” przestaną pluć Ci pod nogi?
      Klaudyna69 – rozumiem co chciałaś powiedzieć…
      viki – niewykluczone, że każde dziecko wwychowywane przez parę homo jest (byłoby) dzieckiem kochanym i chcianym, ale zagwarantowanie, że jest szczęśliwe byłoby już troszeczkę na wyrost…zwłaszcza w naszym społeczeństwie, przed którym jeszcze długa droga, żeby dorosnąć w pełni do akceptowania „inności” (choć być może jak napisala Li, to hetero niedługo będą tymi „innymi”)

    • Portofino ulala pisze:

      Klaudyna 69, dziękuję Ci za Twój wpis :) Po przeczytaniu wcześniejszych komentarzy, między innymi z określeniami cyt.: obleśny kraj czy polski ciemnogród, odczuwałam nie tylko dyskomfort estetyczny. Ulegajmy namiętnościom w innych sytuacjach, a w tego typu sprawach, moim zdaniem, potrzebna jest wiedza, prawdziwe zrozumienie tematu i dużo taktu po każdej z dyskutujących stron. A wypowiedzi niektórych Pań posłanek – no cóż, obłęd rzecz ludzka, jednak leczenie bywa skuteczne :)

    • Ania pisze:

      O dzięki Viki, napisałaś to, co właśnie ja chciałam powiedzieć.

  23. viki pisze:

    jadowita- zwróć uwagę na pytanie Klaudyny :”Zgodzić się ?”
    Dlaczego mniejszość ma być zdana na naszą zgodę ? Dlaczego Ty i ja mamy się godzić? To się im należy. I nie mówmy, że są sprawy ważniejsze, bo można równolegle pracować nad jedną sprawą i drugą. Równie dobrze można się zastanawiać czy ważniejsze jest budowanie dróg i co za tym idzie poprawa bezpieczeństwa na drogach- mniej wypadków, kalectw, czy może lepiej dać pieniądze na leczenie chorych onkologicznie, bo oni już potrzebują pomocy, a tych co zginą w wypadkach jeszcze nie ma, oni się pojawią.

    • Klaudyna 69 pisze:

      Viki,
      wierz mi ja bardzo mało znaczę, żeby godzić się czy nie godzić, to ode mnie nie zależy, chodziło mi o debatę i zdanie większości w Sejmie…zauważyłaś ile osób było za, a ile przeciw? Nie mam ochoty dyskutować na temat rasy nadludzi, bo daleka jestem od tego. W życiu nie pozwoliłabym sobie na to, aby komukolwiek mówić, jak ma żyć. Bardzo współczuję homoseksualistom, bo mają pod górkę z każdej strony…tylko dlaczego?
      Odpowiedz mi Li, co powoduje, że taka gorąca dyskusja ma miejsce, piszesz, że mogłabym się zdziwić ilością ludzi innej orientacji seksualnej. Więc dlaczego ustawa nie przeszła automatycznie, z buta, tylko wywołuje takie reakcje, polemiki, gorzkie i ostre słowa z jednej i drugiej strony? Czy można to tłumaczyć jedynie ciemnogrodem i zaściankowością? Może to wymaga czasu, zastanowienia, Może trzeba do tego dorosnąć, dojrzeć? Potrzeba nam chyba cierpliwości i dystansu, żeby nie bluzgać i rzucać inwektywami, ale znaleźć jakiś kompromis. (http://hartman.blog.polityka.pl/2013/01/26/zwiazki-partnerskie-czarnej-reakcji/).
      Nie chodziło mi o porównywanie problemu z patologią, raczej o pokazanie kolejnego problemu, z którym będą zmagać się dzieci w podstawówkach i gimnazjach niekoniecznie w stolicy i w większych miastach. Czy ustawą zmieni się odczucia ludzi z małych miasteczek i wsi?Prawdą jest, że uważam małżeństwo za sakrament, ale to mój wybór. Moje życie. Moja kuzynka żyła w konkubinacie pięć lat, teraz zawarła związek małżeński w USC i to nic nie zmieniło w moim stosunku do niej, absolutnie, kocham ją jak siostrę i chciałabym, aby była szczęśliwa.
      Uważam także, że para homoseksualna nie powinna mieć dzieci, nie dlatego, że nie będzie okazywać im miłości, tylko, że dziecko żyje nie tylko w rodzinie, ale i w lokalnej społeczności, zresztą to jest tak szeroki temat i tyle pytań, a nie chcę nadużywać uprzejmości Li. Zostawiam więc ten temat.
      Viki, jeszcze ostatnie zdanie :)
      Nie jestem zwolennikiem równoległego prowadzenia spraw, bo można się nieźle w nich zaplątać. Wydaje mi się, że należy skupić się nad elementarnymi problemami, a jest ich masa w każdej dziedzinie.
      I to by było na tyle…pozdrawiam serdecznie Klaudia

  24. jadowita pisze:

    A czy nie to jest istotą demokracji? Że większość decyduje, wybiera, określa itd, czyli zgadza się na coś?

    Gdybym ja miała decydować o programie w tv, 24 godziny na dobę leciałby tenis. I co? jestem w mniejszości, bo leci piłka nożna, a w moim kraju nie ma imprezy rangi WTA.

    Prawda, zawsze staniemy przed JAKIMŚ wyborem. Zazwyczaj będzie to mniejsze zło. Wypowiedzi osób wyżej pokazują, jaki jest stosunek do adoptowanych dzieci, a zatem – jak istotne jest też przyzwolenie społeczne. O ile drogi czy chorzy interesują wszystkich, to w innych kwestiach (swoboda wyznania czy orientacja) jesteśmy w ogonie europy, i nie wskoczymy od razu na czubek drabiny. Trzeba po szczebelku.

  25. jadowita pisze:

    ZaTa… ja również pod Twoją wypowiedzią. Zgodna z nas para :D

    przyszło mi jeszcze do pokręconej głowy – ustawami się ludzi nie zmieni. I nie przymusi do zaakceptowania czegoś, czego się boją, wstydzą, bo ja wiem?

  26. :)ominika pisze:

    Ja tylko dorzuce link z Wysokich Obcasow ktory wyjasnia czego NIE DA sie zalatwic droga obowiazujacych obecnie rozwiazan prawnych jesli nie jest sie malzenstwem: http://www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obcasy/1,114757,13317093,FAQ__Zwiazki_partnerskie__kiedy_notariusz_nie_pomoze.html Mi pomogl uswiadomic sobie ze jednak sa pewne obszary gdzie regulacje by sie przydaly.

    • michalina pisze:

      Klaudyno ,jesteś jedynym rozsądnie brzmiącym głosem na tym forum. Nie tłumacz się ,zgadzam sie z toba .,głosy popierające cię ktorych jest pewnie dużo więcej sa moderowane i nie pokazują się .Sama poprawność polityczna .

%d blogerów lubi to: