Są dni, gdy nie piszę, a wtedy…

… zamykam za sobą ciężki tydzień z ciśnieniem 203/110 w tle.
Przysięgam- biorę pigułki, codziennie.
Ale jak przychodzi wielki stres połączony ze zmęczeniem
i gwałtowną zmianą pogody,
to padam jak ścięty len i robię cztery rzeczy:
leżę w ciemnościach, jęczę, rzygam (excuse-moi)
i modlę się o koniec, bo ból głowy jest nie do zniesienia.
Potem zasypiam snem kamiennym i rano mam 113/78.
To nie jest normalne, nienawidzę tych stanów słabości,
ale przynajmniej już potrafię je przewidzieć,
bo narastający, specyficzny ból głowy daje mi znak o zmarnowaniu reszty dnia.
Ale dziś już piątek, na szczęście mało intensywny,
a nawet przyjemny, będzie dobrym wstępem do weekendu,
w sobotni wieczór idę na imprezę, w niedzielę do kina,
śniegi stopniały,
chce się wychodzić z ciepłej norki hen! na szeroki świat.
(Dziękuję Wam za głosowanie na bloga Zakurzonej,
dzięki Wam dostała się do drugiego etapu konkursu,
znowu trzeba będzie wysłać sms-a, pomożecie?)
Czas witać dzień powstaniem!  (Lec)

Wstaję więc o tej barbarzyńskiej porze, sen już mnie opuścił,
może zrobię coś pożytecznego,
a może tylko pożytecznie poleżę sobie w łóżku
z herbatą i książką, w ciepłym kręgu lampy,
ze śpiącymi kotami,
gdy świat jeszcze nic ode mnie nie chce.

A może wyskoczę po świeże bułki na Kleparz
i zszokuję własne dzieci?
Li.

Reklamy

33 Responses to Są dni, gdy nie piszę, a wtedy…

  1. jadowita pisze:

    Na pociechę dodam, że ciśnienie spada. Ale to niekoniecznie musi oznaczać poprawę samopoczucia ciśnieniowców, niestety. Wiatry zawsze są nieprzyjemne.

    osobiście, zamiast roztopów wolę mroźną zimę. wydaje mi się, że organizm lepiej to znosi. No ale jak się jeździ cudnie :)

    miłego weekendu :) ja zaczynam dziś kuligiem, chyba na kołach?

  2. Aurora pisze:

    A może sama je upiecz, to będzie dopiero szok w trampkach ;)

    Mam takie same plany weekendowe, będzie czad, pozdrawiam :D

    • Li pisze:

      Aurora, musisz zmienić nicka, bo tu już króluje jedna aurora, bliska w dodatku sercu memu :)

    • viki pisze:

      w pierwszym momencie też pomyślałam, że to nasza stara ;))) znajoma :)
      ale drugie zdanie absolutnie było zbyt mało vulgarne ;))

  3. Hawajska czekolada pisze:

    Wczorajsza wichura dała mi nieźle popalić. Nastrój pękł jak balonik. W pracy to się jeszcze jakoś trzymałam, ale już w samochodzie w drodze do domu pofolgowałam łzom…
    Dobrze, że już piątęk, marzy mi się snucie po domu, może padać deszcz, snieg, wszystko mi jedno…
    W planach też mam kino, na co się wybierasz?
    Pozdrawiam seredcznie i miłego dnia!

  4. patrasova pisze:

    Łączę się w bólu, też jestem homeopatką ( uwielbiam to słowo;)).
    Jak napisałaś, ze czas wyskoczyć z norki, to zwizualizowałam sobie futro z norek;] które zrzucasz;]

  5. nibeneth pisze:

    ja wczoraj myślałam, że urodzę ;/ aaa… nie wiem, czego mi się chce! bułek z kleparza ;>

  6. Beem pisze:

    Napisałam długi komentarz i go niechcący skasowałam. Psiakrew, To w skrócie: współczuje migren, kiedyś byłam ofiarą, straszne są. Na zakurzoną i Świat książek już nie my głosujemy, tylko jury. Zazdroszczę wyprawy do kina, na pewno będzie udana, wicher wywiał nam na pewno sporo zanieczyszczeń wielokrotnie przekraczających normy. Zdrowia i energii żvczę!

  7. patrasova pisze:

    bułki rulez!;D

  8. ania pisze:

    Bułki trułki- się odchudzam a Wy tak…
    Wyobrażnia podsuwa obraz chrupiącej, pysznej ze świeżym masłem. normalnie czuję zapach.

    • Li pisze:

      i tak nie poszłam, uznałam że nie powinnam jednak jeść świeżych, chrupiących bułeczek, koniecznie z masłem;-)

  9. Dorota pisze:

    Li, wyguglaj sobie hasło: dieta dr Dąbrowskiej, a najlepiej spraw jakąś jej książeczkę (malutkie, cieniutkie).

    Ty nie musisz się tak męczyć ze zdrowiem.

    Dąbrowską wypróbowałam po wielekroć.
    działa.

    to serio zależy tylko od Ciebie.

    3m się.

  10. zakurzona pisze:

    Ja także bardzo dziękuję za głosowanie. Wszystkim :)
    I chyba teraz już tylko jury będzie oceniać.

    Bardzo mnie cieszy, że fajny weekend przed Tobą.
    A wczoraj ewidentnie coś było z ciśnieniem w ogóle – sama zdychałam, a wielkich problemów nie mam zwykle.

  11. KASIA pisze:

    LI, podczytuję Cię od kilku miesięcy i muszę przyznać , że baaardzo ciepła i fajna z Ciebie osoba.A miłe usposobienie + lekkie pióro =prawdziwy blog;) pozdrawiam ciepło

  12. jadwiga pisze:

    miałam napisać kilka porad, ale w koncu Ty Li jesteś duża dziewczynka i wiesz co robisz, nie moge Ciebie tak rozpieszczać, buziole, ale coś z tym zrobić trzeba
    j

  13. futrzak pisze:

    z Viki sie zgadałyście dziś chyba, że moich komentarzy nie bedziecie publikować, bo co elaborat napisze to go sieć porywa i tyle z moich błyskotliwych i niesamowicie zabawnych komentarzy….

    • viki pisze:

      słowo daję, że nie mamy z tym nic wspólnego:)
      ja wczoraj wpisywałam komcie u kogoś i nie pokazywały się, a za chyba 4 razem pokazało się info, „że stwierdzono duplikat komentarza”
      dzisiaj jak tam weszłam spodziewałam się 4 identycznych wpisów, a tu NIC – nie ma…

    • futrzak pisze:

      wybaczam Wam, litościwie:D

    • Li pisze:

      :) ja jestem niewinna!

  14. Starsza pisze:

    Szoku nie było.

    • Li pisze:

      jak choć raz przyniesiesz mi śniadanie do łóżka, ale nie w czasie choroby, to będzie mi się chciało iść po świeże bułki :P

  15. foksal pisze:

    tez miewam ten problem. kiedy przekraczam pewną wagę, ciśnienie skacze potwornie. moja koleżanka to prawie sie przekręciła z tego powodu. ale wzieła się za Dukana, schudła 20 kg i odstawiła tabletki. mozna powiedzieć, że wyleczyła się z nadciśnienia dietą.
    ja nie mam aż tyle silnej woli. nienawidzę dużych ilości białka, wolę węglowodany i pewnie skończy się na tabletkach…

  16. ostrestarcie pisze:

    zszokuj jutro mnie, bo pieczywa zabraknie…

  17. Beem pisze:

    I znowu jest dzień, w którym nie piszesz….oby inne powody, niż zdrowie

%d blogerów lubi to: