Niespodziewana rozkosz, mhmmm…

photo (1)

Karolcia zrobiła świetne zdjęcie biegnącej Gusi i Kary.
Pierwszy raz zobaczyłam,
że Kara biegnie naprzemiennie na łapach z lewej albo z prawej strony.
Śmiesznie to wygląda!
Jestem chwilowo szczęśliwym człowieczkiem,
naprawdę niewiele wystarczy, by mnie uszczęśliwić,
Karolcia (niedobre dziecko! Dwie godziny przetrzymywała tę rozkosz w torebce!)
przed chwilą zagrzechotała opakowaniem kryjącym dziesięć kapsułek kawy,
i to z kofeiną.
I by je dostać, już obiecałam jej złote góry,
a głównie kasę na walentynkowe wagary
(jak o nich wiem z góry, to są legalne).
I napawam się teraz tym cudownym zapachem,
mleko spieniło mi się idealnie,
ekspres aż drżał z długo powstrzymywanej żądzy parzenia,
a ja… ach, wzięłam ją do ust po okresie beznadziejnie smutnej abstynencji,
jednak ja i kawa, to duet doskonały,
nie mogę jej nie mieć,
bo jestem nieszczęśliwa i może mam zdrowsze serce,
ale za to pęknięte z żalu i rozpaczy.
Na jednej się nie skończy, bo akurat jeżeli chodzi o dostarczanie sobie rozkoszy
to preferuję zdecydowanie opcję-dużo, dużo, dużo, jeszcze!
mhmmmmmm….
Li.

Reklamy

24 Responses to Niespodziewana rozkosz, mhmmm…

  1. Ania M. pisze:

    Bardzo fajne zdjęcie.
    I nie wiedziałam, ze psy mogą tak biegać… :)

  2. Zofia De Dur pisze:

    Ale jaja :D :D :D :D ! Z tym psem, znaczy indywiduum :D !

    • ania pisze:

      Oj tam zaraz psa „Indywiduem” obrazać.
      Kara to przeciez poczciwy INOCHODZIEC.
      Choc właściwie chyba to pierwsze lepiej brzmi….

  3. aLusia pisze:

    ładujesz drugą kawę o północy? po okresie abstynencji? ale nie będziesz przesadnie zaskoczona faktem, że nie będziesz spać:)? nie chcę oczywiście tu robić konkurencji innym zrzędom, ale to było silniejsze ode mnie…. wiem, wiem, zupełnie nieromantyczne :):)

    A Karusia znów udowodniła, że jest nowym, doskonalszym wcieleniem pewnego stwora imieniem Żaba:)

    • Li pisze:

      Po kawie śpię najlepiej i już wiem, czemu nie mogłam spać-byłam na głodzie :P

      Żaba była niepowtarzalna i jedyna, nikt nie miał takiego psa
      o rozmiarach szczura i charakterze lwa!
      Ale masz rację, Kara coś w sobie z Żaby ma:D

    • aLusia pisze:

      :) więc zupełnie niepotrzebnie się męczyłaś, nie wiem w imię czego….
      W kwestii Kary wydaje mi się, że współczynnik żabowatości zwiększa się jej z wiekiem, może jeszcze jej tak uszy urosną i nogi się wysuną na boki? :)

    • Li pisze:

      Żaba w swoich najlepszych latach
      (jakby były jakieś inne:P ) ważyła maks 1,5 kg,
      Kara waży 12.
      Ale mają to samo wierne spojrzenie i uwielbienie dla karmiącej pani, czyli mnie :)

    • aLusia pisze:

      oczywiście, że są różnice, wszak nie jest klonem, tylko inkarnacją :)

    • Li pisze:

      a pamiętasz jakie Żaba miała cudownie osadzone łapki? Jakby przyklejone do boków.
      Czasem o niej myślę i mam straszne wyrzuty sumienia, straszne.
      Jak Karolcia przyszła na świat to pojechała do teściów. Do dziś pamiętam jej spojrzenie przez szybę auta. Płakała.
      Uległam presji Marka, który jej nie lubił. Jaka byłam głupia!
      Miała 17 lat, nie przesadza się starych drzew. I co by się stało, gdyby spała obok niemowlaka?
      Odeszła pół roku później z pękniętym sercem. I mnie przy niej nie było.
      Minęło prawie 19 lat, a ja do dziś nie mogę sobie tego wybaczyć.
      No i doprowadziłam się do łez. Wzięłam Karę ze schroniska myśląc o Żabci. Ale musisz przyznać, że był to sensacyjny pies:)
      W sensie, że budziła sensację;-)

    • aLusia pisze:

      absolutnie sensacyjny :) za te łapki własnie miała u mnie najwięcej punktów, jak krokodylek :):)i ten jej wrodzony spryt – na imprezach wiedziała kiedy gości ogarnia ułańska fantazja i chowała się zawsze w szafie :):)

    • aLusia pisze:

      a Marek za to załapał mnóstwo punktów ujemnych…. zresztą – Żabcia pierwsza się na nim wyznała sikając tylko po jego stronie łózka i przy jego części szuflad :)

    • Li pisze:

      Dodatnie szybko się skończyły:)
      No i popatrz, kto by pomyślał, że Żaba tak zna się na ludziach?
      Że też nie wyciągnęłam właściwych wniosków z jej sikania w jego kierunku;-)

    • aLusia pisze:

      przypominam sobie, że wzbudzało to w Tobie pewne refleksje, ale je skutecznie tłumiłaś..

  4. aLusia pisze:

    na rozweselenie, tak a’propos dzisiejszej abdykacji :)

  5. elw pisze:

    i dlatego wpadam na kawę :) i zakalca

  6. Joanna Koss pisze:

    Kochana, pozwoliłam sobie wysłać do Ciebie maila ( tytuł ma wierna czytelniczka), czy mogłabym liczyć na info w tej sprawie? i tak na marginesie w sobote na tv4 oglądałam film pt ” mój przyjaciel hatchiko” o jezu… dawno tak się nie spłakałam. Ten pies 10 lat czekał na swojego pana w tym samym miejscu ( a pan umarł w pociągu wracając do domu)aż ten wysiądzie z pociągu i razem pójdą do domu…..i wtedy mi wszystkie te psiaki, co tak wiernie czekają np na rondzie 2 lata na pana stanęły przed oczami….i naprawdę czasem taki pies lepszy od ludzia, wierny do końca….
    buziaki AK

  7. jadowita pisze:

    Lubię Cię taką erotyzująco-elektryzującą, Li :)

    Zwierzowe spojrzenia są bywają niesamowite. Jakby nadrabiały brak mowy :)

  8. Basia pisze:

    Li! U Ciebie zawsze zmysłowo i rozkosznie;)))

  9. mallica pisze:

    Doskonale Cie rozumiem. Bylam na przymusowym odwyku od kawy przez miesiac (pan doktor stwierdzil ze moja nadzerka kawy nie lubi). Po miesiacu doszlam do wniosku ze trudno nadzerka musi sie przyzwyczaic i z kawa zaprzyjaznic bo ja bez niej nie funkcjonuje ;) Musze jednak przyznac ze ogranczenie konsumpcji spowodowalo ze teraz za kazdym razem jak na kawusie sobie pozwalam to smakuje jeszcze lepiej!

%d blogerów lubi to: