Przy robocie o sobocie.

Wyzyskiwane dzieci pojechały na cotygodniowe zakupy.
Jakim cudownym zrządzeniem losu było zrobienie prawa jazdy przez Karolcię!
Sprzątam, a to nieustanne perpetuum mobile, niekończąca się historia,
efekt pracującej bez chwili wytchnienia fabryczki kłaków, sierści i kurzu.
Uwielbiam takie zawieszenie pomiędzy pracującym piątkiem, a leniwą niedzielą,
nie patrzę na zegar, po prostu jestem w domu i działam,
popijając z wielkiego kubka herbatę z pigwą.
Muzyka snuje się pomiędzy piętrami, dziś mam fazę na Turnaua, na zmianę z Santaną,
pośpiewuję sobie bezkarnie, a co tam… nikt mnie nie słyszy.

I można zapomnieć o problemach i smutkach, nic nie szkodzi,
że to zapomnienie minie wraz z wieczorem,
pomyślę o tym jutro,
dziś w sobotnie popołudnie chcę być beztroska,
schowana w domu, ciesząca się ze zrobionych porządków,
błyszczącej podłogi i gotującego się obiadu.
Li.

Reklamy

15 Responses to Przy robocie o sobocie.

  1. madeoftrouble pisze:

    a co na obiadek?

  2. Li pisze:

    Tortilla:)

  3. Li pisze:

    i zupa cebulowa , jak ktoś mi przywiezie cebulę:)
    Dziewczyny wcięło z tymi zakupami.

    • novembre pisze:

      Bardzo lubię ten moment, początek weekendu, zapach rosołu konkuruje ze świeżo wyjętym z piekarnika ciastem.. Do tego świeża pościel, wywietrzona i pachnąca.. Dzięki zapachom przenoszę się w dzieciństwo..

      Pozdrowienia
      novembre

    • Li pisze:

      wietrzenie pościeli w krakowskim powietrzu gwarantuje niepowtarzalny zapach :D

  4. aurora vulgaris pisze:

    Gdy ostatnio gotowałaś cebulową nawet aLusia zaniemówiła, jak mniemam, z zachwytu ;D Jeśli jest szansa, że zostanie trochę do jutra to wpadnę na talerz :D

    • Li pisze:

      cebulowa nigdy nie zostaje!
      Ale dla Ciebie zawsze zrobię wielki gar! :*
      Statler też kocha moją cebulową :)

    • aurora vulgaris pisze:

      Statler, zdaje się, z Twojej ręki zje wszystko ;D
      Szczęściara :D

    • Li pisze:

      wszystkiego niestety nie, za Chiny nie mogę go przekonać do białego sera. I do rukoli. Ale ośmiorniczki zjada garściami:)

    • Li pisze:

      a poza tym, z całym szacunkiem, ale to on jest szczęściarzem :D

    • aLusia pisze:

      sprawa oczywista, że z zachwytu, jeszcze mnie potem z dwa miesiące trzymało :):) ie mogłam przepić winem, ot co. Na szczęście już mogę :):)

      p.s. jeśli ktoś aluzju nie paniał, to powtórzę większymi literami: TERAZ MOGĘ!! :)

  5. Jędz@ pisze:

    to dzisiaj nie będę zawracać ci głowy sprawą wiadomą. Zadzwonię jutro. Odpoczywaj kochana!

  6. ostrestarcie pisze:

    Też stosuję takie wykorzystywanie ;) Wolę sprzątanie od marketu.

  7. filantropek76 pisze:

    Li kochana ja też tak mam! naszło mnie na wielkie sprzątanie a teraz siedzę z herbatą sama (corcia śpi )w ciszy i porządku i napawam się weekendemB-) aa i nawet na zimowym spacerze byłyśmy ogladalysmy sople wiszące z dachów i tęsknie wygladalysmy wiosny:-)

%d blogerów lubi to: