Tytułem usprawiedliwienia nieobecności.

Nie ma mnie.
Sama siebie zgubiłam i nie umiem odnaleźć.
Nie ma mnie i na razie nie ma widoków
na zmianę tej sytuacji.
Życie w wirtualu ma sens tylko wtedy, gdy real cieszy.
Nie wiem, kiedy tu wrócę, nie wiem czy wrócę,
może już wyrosłam z blogowania,
a może tylko jestem zniechęcona.
Albo nie mam światu już nic do powiedzenia.
Smutno mi i tyle.
Li.

Reklamy

11 Responses to Tytułem usprawiedliwienia nieobecności.

  1. DaCapo pisze:

    Li, mieścisz się absolutnie w życiowo-blogowej normie… przyszło, pobędzie i przejdzie…ściskam….

  2. ja. online pisze:

    Li, no wybacz, zaglądam, czytam i nie mam zamiaru przestać.
    3maj się.

  3. cathy pisze:

    Mnie jest smutno,że Tobie jest smutno. Będę zaglądać- jak co dzień i liczyć na to,że smutki miną wraz z nadejściem wiosny. Jesteś mądrą kobietą , nie daj się zawistnikom…

  4. Paulina pisze:

    Smutno Ci , bo rzadko piszesz. Pisanie poprawia nastrój i otrzymywanie komentarzy na pewno też. Posłuchaj też piosenki „let the sunshine” i przypomnij sobie, że z czasem pojawi się więcej słońca.

  5. Ania M. pisze:

    Coś trzeba zrobić z tym realem.

  6. jadowita pisze:

    Szkoda:( mam nadzieję, że wkrótce wrócisz do siebie, w końcu silna z Ciebie baba.

    A kubki rzecz nabyta :)

  7. Aga pisze:

    Poczekamy – ta chwila słabości minie gdy przyświeci słoneczko i najdzie ochota na trochę szaleństwa – też na to czekam można rzec wyczekuję tego jak kania dżdżu:D

  8. Zofia De Dur pisze:

    Może przepis jakiś, jak to onegdaj bywało :) ? I co z TĄ książką , Li ?Coraz mniej do czytania w tej blogosferze :( i w ogóle :(

  9. JK pisze:

    :-) smuteczki przepedzi wiosna…pozdrawiam

%d blogerów lubi to: