Najlepszego!

Bąbelek

No i jak nie kochać tego Bąbelka, no jak?

Miałam pisać notkę o odchudzaniu, ale wolę iść do wanny.
(Piana sięga sufitu).
Mój brat ma dziś 40-te urodziny i zupełnie nie rozumiem,
jak to jest możliwe?
To przecież mój młodszy brat,
a ja przecież jeszcze nie mam czterdziestki.
(Cuda Panie, cuda!)

Życie nie ogląda się wstecz,
podzielone urodzinami, śmierciami, ślubami, pogrzebami,
powykręcane od problemów,
z bólem, z cierpieniem, z tęsknotą,
jednak -pomimo- cieszy, cholernie cieszy.
Li.

Reklamy

41 Responses to Najlepszego!

  1. Aniah pisze:

    no i dobrze z tym ślubem, życie trwa…
    wszystkiego najlepszego dla Brata

    rozkoszny Bobcio, mruaaaahhh
    warty kasy, jaką ma niego wydałaś, miauknęła leżąca obok mnie Minutka

    • Li pisze:

      och, Bobcio jest bezcenny. I pomyśleć, że mógłby nie żyć!
      Leciutko, minimalnie utyka na łapkę, w której ma tego gwoździa w szpiku, bardziej to słychać niż widać, ale poza tym jest w kwitnącej formie.
      Teraz odczuwa przemożny pęd do wiedzy, wszystkie swoje interesy przeniósł na łóżko Karolci i towarzyszy jej w nauce.
      Schodzi na dół tylko do kuwety i na jedzenie:)

    • Aniah pisze:

      a Bobek nie jest albinosem?
      Ja zazdraszczam kotow przytulnych. Minutka chodzi za mna jak pies, ale skóra ją boli od głaskania i się nie przytula. Tylko siada obok.
      A kuwety mam na gorze. Blisko dzięcięcych nosów jako memento. Tylko jakoś one wieczny katar mają na kocie szczyny, tylko ja z dołu wyczuwam…

    • Li pisze:

      nie wiem, czy jako albinos miałby takie piękne kolorowe oczy?
      Dla mnie jest ekstremalnym blondynem:)
      U mnie kuwety są pod schodami, moje córki świetnie opanowały wchodzenie po schodach na bezdechu:))

    • aLusia pisze:

      miałby chyba nawet bardziej kolorowe, bowiem czerwone :)

  2. viki pisze:

    Najlepszego dla Brata:)
    Ja go też kocham, za sushi ;)
    Życie trwa, mimo wszystko toczy się dalej i to jest w sumie optymistyczne

    • Li pisze:

      no to przyjeżdżaj i pójdziemy na sushi:)

    • aLusia pisze:

      i to jest przepiękna koncepcja :) nie wiem, czy wiesz, droga Li, ale pójdziemy też wtedy do gejowskiego klubu :):)

    • viki pisze:

      aLusia, wie, wie:)
      Czytała u mnie i o dziwo nie grzmiała, jak się nie pytając o zgodę wprosiłyśmy na imprezkę do niej i z nią ;)

    • aLusia pisze:

      to podejrzane, wielce podejrzane…. do mnie też nie grzmiała….. teraz to się zaniepokoiłam…. :)

    • aurora vulgaris pisze:

      Pewna moja znajoma, mieszkanka pewnego Zdroju wybrała się na dancing do zdrojowego przybytku, zapewniającego tę formę rozrywki kuracjuszom i nie tylko. Ponieważ była jedyną palaczką w swojej grupie towarzyskiej wychodziła samotnie na papierosa. Przy którymś papierosie zaczepiła ją również paląca kobieta zapytaniem: pani z towarzystwem, czy wyhaczyć, bo ja wyhaczyć.
      Rozumiem, że Wy do tego klubu gejowskiego to z towarzystwem ;D

    • viki pisze:

      oj auroro, sama wiesz, że np. w Scenie był różny element ;)))
      kto wie, co nas tam czeka ;)))

    • aurora vulgaris pisze:

      Jak to dobrze, że ja po swoja wygraną, czyli skrzynkę wina, zamienioną na mniejszy litraż alkoholi twardych przyjeżdżam w innym terminie ;D

    • aLusia pisze:

      aurora!! jakie dobrze??? czyżby to oznaczało, że dyskryminujesz gejów??? :)

    • aurora vulgaris pisze:

      aLusia, wręcz przeciwnie. Z nimi właśnie wypiję wygraną. Przyznasz, że czynność ta, w ich towarzystwie pozostaje zupełnie bezpieczną dla czci ;D

    • aLusia pisze:

      hmmm, czyli rozumiem, aurora, że wolisz sytuacje, w których twa cześć jest jednak mocno zagrożona :) :)

  3. Beem pisze:

    To jest chyba cecha młodszych braci. Mój też tak ma, jakieś nieprawdopodobnie poważne urodziny, gdzie mi do takich, a młodszy przecież był, jest i będzie. Liczyć nie potrafi.

  4. aLusia pisze:

    …czy te oczy mogą kłamać….. ? :)

  5. Ania M. pisze:

    A ja nawet brata nie mam….
    Siostry zresztą też nie.
    Tylko dzieci mam jakieś stare ;)

  6. eulalia87 pisze:

    cudo kociak… ja wczoraj wieczorem z racji braku wanny postałam 40 minut pod prysznicem…

  7. Asia pisze:

    Czyżbyś zamierzała schuść? Myślę o przejściu na montignaca i już pozostanie na tym sposobie odżywiania do końca życia (menu w miarę do zaakceptowania, restrykcyjne tylko liczby posiłków i pilnowanie połączeń). Ile schudnę, tyle schudnę, ale dosyć mam już tych huśtawek wagowych, jojo itd. Bez zmiany w głowie i zrozumienia jednej rzeczy: „kobito, już się w życiu najadłaś za troje” – nic mi nie pomoże…
    Żebym chociaż sport lubiła….echs. Napisz, jak zamierzasz zlichnąć. :D :*

    • Li pisze:

      Żadnych diet, już nigdy w życiu. Byłam u lekarza-dietetyka, kompletnie zrewolucjonizowała moje dotychczasowe szkodliwe odchudzanie.
      Nie mam teraz czasu, by to opisać, dość powiedzieć, że w ciągu 11 dni bez najmniejszego wysiłku, nie będąc głodną schudłam już 3 kg i codziennie jest mniej.
      Jest kilka zasad, których trzeba się trzymać, a podstawowa jest jedna: żeby schudnąć, trzeba jeść.
      Byle co trzy godziny! No i oczywiście nie wszystko, na co ma się ochotę, tak dobrze to nie ma, haha:)

    • Asia pisze:

      Ło, to czekam na obszerniejszą notkę. To, że trzeba jeść, by schudnąć, to akurat wiem. Gorzej z tym CO jeść i jak. 3 kilo w 11 dni to wspaniały wynik. Gratulacje! :)

    • statler waldorf pisze:

      Rozpoznam Cię gdy wrócę?

    • aLusia pisze:

      statler, hasło sobie umówcie, albo róża w zębach, czy co tam :)

    • statler waldorf pisze:

      Pomysł z różą dobry. Żeby nie strząsnąć Li, gdy rzuci mi się na szyję.

    • Li pisze:

      Haha, ale śmieszne.
      I ktoś tu mówił, że poznałby mnie nawet w piekle:P

    • aLusia pisze:

      pozna Cię. Po róży :)

  8. filantropek76 pisze:

    Li przeczytałam, że chciałaś pisać o odchudzaniu i pomyślałam o! to może po-odchudzamy się razem? ja od 10 lutego zjechałam 4 kg – w nadmiarze mam jeszcze 6, ale niestety zadowolona z -4 zaczęłam podjadać czekoladę (winą obarczywszy PSM) i waga stanęła ble! :-( wiec od dziś znowu restrykcje na węglowodany wprowadzam !! Miło czytać, że pomimo tragedii Twój Brat odnalazł pokój i siłę, i zaczyna nowe życie – najlepszego dla Niego! ja mam siostre młodsza o 7 lat i brata młodszego o 10 lat i wiecie co? siostra w tym roku skończyła 30 !! tzn ma tyle lat co ja!! Cuda Panie i dziwy !!

  9. rybenka pisze:

    pamietam, jak przezywalam 40stke mojego brata, mimo, ze starszy, bylam w szoku i w nim trwam, choc minela juz nastepna dziesiatka!!

    Niech zycie trwa, Twoj brat ma prawo do bycia szczescliwym przeciez,
    mam kuzyna, ktory stracil zone i tez nioedlugo ma swoj drugi slub. Bardzo mnie to ucieszylo.

  10. nibeneth pisze:

    och, a moja siostra kończy w tym roku 30 lat!!! to przecież NIEMOŻLIWE :)

    sto lat dla Brata, urodzinowo i masę szczęścia na resztę życia :)

  11. jadowita pisze:

    Gratulacje dla brata :) Zawsze mnie cieszy, gdy się okazuje, że w okolicach 40-tki można sobie poukładać życie.

    Ja też małymi kroczkami zmierzam ku likwidacji pewnych nadmiernie rozwiniętych partii ciała… Ale nie ważę się wcale. Nie chcę zapeszać :)

  12. sisi pisze:

    O to Twój brat to młodzieńki jest, dziecię niemal:) a skoro do tego to starszy brat;)
    Serdeczności dla Brata. A dla Ciebie oczywiście też- wszak każda okazja do serdeczności jest dobra:)

  13. kowaloova pisze:

    Ja też mam młodsze rodzeństwo, a i starsze również.
    I jakby nie było jestem młodsza od obydwojga ;)
    „(Cuda Panie, cuda!)”

  14. Owska pisze:

    Dołączam się i ja do listy osób czekających na notkę jak schudnąć bez diety :)
    Serdeczności Li i życzenia wielu dobrych chwil dla Brata i Bratowej :)

%d blogerów lubi to: