Jestem beznadziejną blogerką, bo…

… mało mię, mało.
Ale wrócę, takie jak ja zawsze wracają do swoich ulubionych miejsc.
Chwilowo nabieram niezbędnego dystansu i porządkuję realne sprawy.
Potrzebuję tego oddechu od internetu,
bo tu czasem jest większe bagno niż w realu,
a mnie  chce się  chodzić po czystym, nadmorskim piasku,
a nie brodzić w błocie.
Nie odpisuję na maile, bo na razie naprawdę nie mam czasu,
ale Krzyś obiecał mi wrzucenie skanów na bloga.
Może uda się w weekend.
A mój nowy system żywienia działa bez zarzutu,
po chwilowym i jakże przerażającym zastoju wagi,
dziś jest równe minus sześć kilo. Zaczęłam 2-go marca.
16-go kwietnia mam drugą wizytę w lekarza i bardzo się na nią cieszę.
Nareszcie jakiś sukces w moim ciągu życiowych porażek:)

Piszecie do mnie ciekawskie maile z pewnym pytaniem o pewnego bloga.
Nie chce mi się uczestniczyć w kolejnej aferze,
więc powiem Wam tylko tyle,
że pewnego dnia dostałam mailem
porażające i trudne do uwierzenia informacje,
na temat pewnego blogerki udającej, że ma raka,
przekazałam je komuś dociekliwemu,
bo zainteresowanemu jej sposobem leczenia,
a ten ktoś zrobił użytek ze swojego rozumu
i przeprowadził małe dochodzenie,
potwierdzające niestety fakt oszustwa.
Przy okazji stwierdzam,
że jednak rzeczywiście czyta mnie cały świat,
w tym ludzie z Bydgoszczy.
Bomba wybuchła więc niejako za moimi plecami,
ale jest to bomba, która może wyrządzić wiele zła,
bo może podkopać zaufanie do innego,
naprawdę chorego człowieka,
który bardzo potrzebuje pomocy.
Apeluję więc- pomagajcie, ale też sprawdzajcie.
Dziś każdy może założyć sobie bloga,
zachorować na nim na raka, żerować na współczuciu,
fałszować dokumentację medyczną,
wyłudzać pieniądze,
a teraz w panice kasować wszystkie swoje ślady w sieci.
Dno i wodorosty.
Pomagajcie, ale rozważnie, ludziom uczciwym.
A takich i bardzo potrzebujących pomocy nie brakuje-
u mnie w linkach jest Magda-Ksena, Gosia i Precel,
u Ani M.- Gabinka.

Nie można nie pomagać, ale nie dajmy się oszukiwać.
Ściskam Was mocno, za oknem zima,
wpadłam w Dzień Świstaka:)
Li.

Reklamy

107 Responses to Jestem beznadziejną blogerką, bo…

  1. viki pisze:

    jestem zmęczona tym wszystkim:/
    pozdrawiam Cię kochana :*

    • Li pisze:

      Viki, ale za to Koko nas kocha miłością wierną i nie do zaj…nia:D
      Choć mam wrażenie, że ostatnio jest trochę zdezorientowana – biedactwo nasze…:)

    • viki pisze:

      :)))
      Trudno się jej połapać w tym skomplikowanym, pełnym niespodzianek i zaskakujących wątków blogowym świecie;)
      Nie wiem czy doczytałaś, nim zrobiłam porządek w komciach, ale mam folderek, gdzie trzymam jej komentarze i nie jestem sama w tym kolekcjonowaniu. Przyszedł czas na oszustkę, przyjdzie czas i na koko.

    • viki pisze:

      mnie zastanawia ten nasz fenomenalny węch do wszelkiej maści oszustów ;P

    • aLusia pisze:

      jesteście koko-kokainą :)

  2. Li pisze:

    nie doczytałam, chyba się potnę z rozpaczy ;-)

  3. emka pisze:

    normalnie czasem boję się tego internetu :/

  4. sisi pisze:

    ja wogóle przestałam prawie czytac, pisać – to jest chore, jakieś grupki sie potworzyły, jeden na drugiego do mnie gada, teraz piszesz Moni, że ktos oszukuje… wiecie, powiem co myslę- nie kupię książki z bloga Chustki, nie kupię książki Niemęża- przelało się, coś mi juz w tym wszystkim nie gra! A teraz bijcie… :)

  5. Crocyat52 pisze:

    Cieszę się że wróciłaś choć na chwilę do blogowego świata ! Czekam na więcej bo Cię uwielbiam i mój Kraków dzięki Tobie podjeżdża mi pod okno!
    Wskanuj tę dietę, ciekawska na nią jestem z punktu widzenia profesjonalnego.
    Pozdrówka i całusy i co tam sobie zapragniesz.

  6. Hawajska czekolada pisze:

    Oj tak Sisi, zgadzam się z Tobą,,, też już prawie nie czytam, rzadko piszę. Nie wiem o jakiego bloga chodzi. Jak sprawdzić, kto pisze prawdę, a kto ją wymyśla w niecnych celach?

  7. maskana pisze:

    jesteś nadziejną blogerką bo… wracasz.
    Reszta jest milczeniem:)

  8. Magda pisze:

    Jak dobrze, że jednak okazałam się normalna, a nie tylko chorobliwie podejrzliwa. Już myślałam, że mój nos czuje smród nawet tam, gdzie nie ma. Uff, ulżyło, ale z drugiej strony gniecie kamień, że jak to? Li, Lubię Cię bardzo Cię,wiesz?

  9. filantropek76 pisze:

    LI – lubie do Ciebie zaglądać, czytać ale tak jak sama sie nie tłumaczę za to że zyje tez w realu i skazuje Ciebie na dni bez moich komentrzay tak samo nie oczekuje ze kazdego dnia i każdą chwile opiszesz na blogu… żyj pięknie z córciami, kotami a jak znajdziesz chwile i ochote podziel sie – pozdrawiam

  10. Li pisze:

    Nie ma co roztrząsać, oszustwo wykryte,
    oszustka wije się w wyjaśniających mailach, które niczego nie wyjaśniają, niesmak pozostał, tylko czegoś żal…
    Ale dziś jest już piątek, a ja zaraz muszę jechać do Bielska-Białej,
    nie chce mi się jak jasny gwint…:(
    Miłego dnia Wam życzę, podobno już mamy wiosnę tej zimy:)

  11. yenulka pisze:

    Li, miłego dnia – ja z tych co powstrzymują się przed napisaniem drugiego maila (zgodnie z Twoją prośbą) więc tym bardziej się cieszę że wracasz i nie zapominasz :)

    Gratuluję -6, tak trzymać :)

  12. Krzyś obiecał i czeka na maila ze skanami :-P

  13. Grenios pisze:

    co do wspomnianego w poście bloga, wyglądało to dosyć wiarygodnie. Fundacja Wsparcia Ratownictwa była zaangażowana, odbywały się akcje zbiórki na FB i koncerty organizowano w których brali udział mniej lub bardziej znani, a jednak … przykro. ale faktycznie zniknęła w pewnym momencie na blogu zakładka ewolucja sublokatora w której była chronologia wcześniejszego chorowania, potem blog był zablokowany, teraz skasowany. warto mówić, że takie sytuacje mają miejsce…jak to możliwe że to kłamstwa..

  14. aurora vulgaris pisze:

    W ogóle nie wiem, o co się rozchodzi ;D Ze swojej strony mogę jedynie powiedzieć, że z zasady nie pomagam nieznanym mi ludziom. Wyjątkiem są poranne, drobne datki pod przydrożnym sklepem na piwo, czy wino dla roztrzęsionych ;D

  15. sonusia pisze:

    Witam Panią Li ;) wreszcie widzę Tu życie ,jak miło ;) a zaglądam codziennie ..
    Pozdrawiam

  16. jadowita pisze:

    No, jo tyż nie wim, o co chodzi.
    Jak zwykle :D

    Jak dobrze, że się odezwałaś :) Bezpiecznej drogi :)

  17. Basia pisze:

    Li! Jak miło, ze jesteś choć troszkę:)) liczy się przecież JAKOŚĆ a nie ilość! ale wczoraj się ucieszyłam, znalazłszy Twój komentarz, bo już się niepokoiłam i różne scenariusze mi po głowie się snuły….ze lekka jak motyl sobie pofrunęłaś i tańczysz na stole …a te sieciowe afery- eeeeeeeeech, życie…ale ja bym sie strasznie bala, ze taka chorobę sobie wykraczę, ze się spełni, no ja widać ciemna i przesądna taka…A Bobcia pozdrawiam! wiernie♥

  18. Katarina pisze:

    Jakaś epidemia tych blogów…teraz piszą, że RakiJa też….to też zbyt cudowne ozdrowienie…. Matko komu wierzyć…komu ufać ?? Który blog prawdziwy ??

    • beata pisze:

      Kilka dni temu poprosiłam córkę, aby też poczytała o Marzence, bo mimo, że dziewczyna ma dryg do pisania,jakoś dziwnie zaczęło mi tam kłamstwem zalatywać. Na Majkę jestem wściekła, było mi jej tak żal(gdy pisała o przerzutach na wątrobę), że przez kilka dni nie mogłam myśleć o niczym innym.Jak tak można???

    • Ania pisze:

      Na litość boską, nim zaczniecie wzniecać kolejne dociekania, to może by tak sprawdzić? Bo plotka w sieci szybko się rozchodzi i można skrzywdzić kogoś wartościowego. „Teraz piszą…” – rozmawiałaś z tą osobą? Znasz ją osobiście? Okradła Cię z pieniędzy? W czym problem?

      Nie wiecie komu pomagać? Wpłacajcie przez fundacje, a nie na prywatne konta, chociażby podawane przez zaufanych znajomych. Nie chcecie przez fundacje? To wybierzcie realną pomoc – dla sąsiada, koleżanki z pracy etc. Nikt nie każe Wam się paprać w kolejnym internetowym bycie.

      Pozdrawiam

    • Li pisze:

      Aniu, to nie są plotki, niestety.

    • Ania pisze:

      Żeby była jasność :) Pisałam o Marzenie, by jej pochopnie nie oceniać i nie siać plotek. Zresztą jej sytuacja zapewne się wyklaruje w kolejnych dniach.

  19. justyna pisze:

    Przepraszam że zaśmiecam Ci bloga, ale jestem zszokowana tym co napisałaś. W głowie się nie mieści że Pani polonistka, matka 3 dzieci okazała się oszustką. Co trzeba mieć w głowie żeby wmawiać sobie i innym że się ma raka. Biedne dzieci, które mają taką matkę.

    • KASIA pisze:

      Hmmm, w mojej ocenie ta pani ma tyle do polonistyki , co ja do lotu w kosmos.Bardzo przeżywałam jej historię,sama uczę j.polskiego, mam dzieci, wzbudzila we mnie dużą empatię.Moja czujność została rozbudzona po kilku rażących(!) błędach ortogr. i styl. Szkoda ,że już wtedy nie przestałam rozmyślać o tej ”cierpiętnicy”. Wielu ludziom takim oszustwem wyrządziła dużo krzywdy.Mam cichą nadzieję , że w swoim lokalnym środowisku nie czuje się już tak pewnie….
      Li, pozdrawiam gorąco mądra kobietko;)

  20. krystynkaR1 pisze:

    Ja też wierzę, że zło tak jak i dobro – wraca…

  21. Baśka pisze:

    Pani Li, jesteś wielka, gonić oszustów!

  22. Ania pisze:

    Jeszcze jedno sobie pozwolę napisać. Teraz dostanie się blogom osób chorych. Wcześniej dostało się fundacjom (sprawa m.in. z KidProtect). Zapewne nigdy nie dojdziemy 100% prawdy, ale czujność to jedno, a podejrzliwość to drugie. Jeśli nie sprawdzamy i nie wiemy, to nie miotajmy oskarżeń w sieci. Są telefony, osobiste spotkania itp., gdzie można się uwiarygodnić, bo życie TO PRAWDZIWE ;) to nie tylko net.

    Wiele osób wierzy w słowo pisane. Być może jest to zakorzenione głębiej w nas, że to co czytamy musi być prawdziwe. Tym bardziej trudno zrozumieć, gdy blog przedstawia (chociaż po części) fikcję. A trzeba to dopuścić, tak samo, jak przesunięcia w czasie, koloryzowanie, dodawanie nowych wątków. Nie u wszystkich, ale to tylko sieć… Czasami warto wyjść poza – zgłosić się do „namacalnej” pomocy, jeśli czujemy taką potrzebę. Niekiedy wniesienie sąsiadce zakupów może przynieść więcej korzyści niż klepanie „jak bardzo Ci współczuję”.

    Rozpisałam się. Sorry Monika ;)

  23. Magda Mucha pisze:

    Weszłam tu, bo szukam. Aśka była mega. Tęsknię za nią. I znowu co? Afera. Ach, cóż. Naprawdę? To nie ja, za moimi plecami. Błagam. Li opamiętaj się. Generujesz jakieś chore chece. Potem udajesz, że to nie Ty. Dzecinada.Tak w kółko. Jesteś pereptum mobile. Ta udaje, ta zmyśla. A Ty? A TY? To jest jakieś nieporozumienie, jak mówi moja koleżanka w najwyzszym punkcie wzburzenia.
    Ps. Mogę być z KOko w jednym katalogu, ale to jest już nie do wytrzymania.

    • Li pisze:

      Nie obrażaj mnie stwierdzeniem, ze generuję jakieś chore hece. Ludzie mają do mnie zaufanie i piszą. Sama na to nie wpadłam, bo na blogu tej kobiety byłam może dwa razy, nie trafił do mnie, co tylko oznacza, że jednak jestem wrażliwa na słowo.
      Nie mam zamiaru siedzieć cicho w obliczu oszustwa na tak wielką skalę i z tak niegodnych pobudek. Udawałabyś dla kasy, że jesteś chora na raka? Prosiłabyś dobrych ludzi o wpłatę na leki ostatniej szansy? Zastanów się kobieto, co piszesz!
      Tu podaję linka do sfałszowanego badania PET:

      Lekarz, którego pieczątka widnieje pod badaniem, w rzeczywistości jest kardiologiem.
      Widziałaś kardiologa opisującego badanie PET?

      Co do Marzeny, wierzę że jej historia jest prawdziwa, tym bardziej że rozmawiałam z osobą, która ją zna w realu. Siła rażenia oszustwa Eksmisji dotknie wiele osób, i to jest w tym wszystkim najbardziej podłe.

  24. Magda Mucha pisze:

    Hej. Oczywiście wymoderuj mnie. Nie miałam zamiaru wskakiwać na stronę. Ale tak mnie jakoś wkurzyłaś, że szok. Nie znam blogerki oszustki i tak naprawdę nie o to chodzi. Ale opamiętaj się. Tak z serca życzę. Będziesz szczęśliwsza …

    • Li pisze:

      Najwidoczniej prezentujesz postawę zamiatania pod dywan.
      Każdy ma swój sposób na życie.
      Jeżeli jednak ktoś jest oszustem, nie należy udawać, że jest uczciwym człowiekiem, tylko po to by samemu mieć spokój i być szczęśliwszym.

  25. futrzak pisze:

    życie pełne niespodzianek, nawet to wirtualne.
    Miłego weekendu

  26. Katarina pisze:

    Li proponuje dokument wysyłać mailem. Mimo wszystko tam są dane tej osoby i nawet jeśli dokument jest nieprawdziwy, ona go usunęła i nie chcę upubliczniania danych, to już podbiega o ustawę. Nie piszę tego żeby próbować coś ukryć…tylko, żeby nikt nie miał nie przyjemności. Dane osobowe są chronione, jeśli osoba nie wyraża na to zgody, nikt innych nie może ich publikować, bez względu na wszystko. To jest bardzo ważne. Siedzę w tym i zajmuję się danymi i nie chcę żeby Ci ktoś narobił smrodu koło d… Lepiej umieść informację, że możesz wysłać na mail, choć to też nie jest zgodne z prawem. Pozdrawiam weekendowo

    • Li pisze:

      Katarino, ale to jest dokument który ta osoba sama upubliczniła w sieci, wrzucając na swojego bloga.
      A że żyje teraz swoim życiem, to inna sprawa.
      Nie usunę tego linka.

    • viki pisze:

      Li, ona kasuje wszystkie zdjęcia w sieci, blogi, ten dokument ktoś jej nieźle pomaga, ale są osoby, które zapisały wszystko na swoim dysku ;)

  27. Katarina pisze:

    Ale jeśli go usunęła to znaczy że nie życzy sobie upubliczniania danych. I może narobić Ci nieprzyjemności. Nawet jeśli jest on nieprawdziwy… Ale oczywiście to Twoja decyzja. Ja tylko w trosce :)

    • Li pisze:

      Nie ja umieściłam link w sieci, nie obawiam się niczego.
      Niech ta sprawa będzie przestrogą dla innych, którzy nieuczciwie zechcą sięgnąć po cudze pieniądze.

    • viki pisze:

      Katarino, jakich danych?
      Jest jej pseudonim artystyczny- Majka, nie ma nr Pesel, nie ma adresu, nie ma nr telefonu,
      jest podrobiona pieczątka wpasowana w spreparowany dokument, pewnie ściągnięty z neta
      O jakim zagrożeniu więc mówisz ?
      Bać się może oszustka, a nie my

    • viki pisze:

      i jeszcze jedno
      Fundacja Ratownictw Górskiego zbierała dla niej pieniądze( swoją drogą ciekawe czy status na to pozwala) i w dniu 14 marca ruszyła akcja dla niej, czyli w dniu, kiedy ona doskonale wiedziała, że jest zdrowa, pomijam fakt jej rzeczywistego chorowania. Zastanawiamy się, jakie dokumenty tam dostarczyła na dowód swojego chorowania, czy wogóle je dostarczyła.
      Fundacja ujawnia jej imię i nazwisko, więc nie ma co gadać o upublicznianiu danych, które są ogólnie dostępne za sprawą samej zainteresowanej

  28. danuta79 pisze:

    wystarczy w googlach wpisać eksmisja sublokatora i w grafice znajdzie się wiele ciekawych zdjęć dotyczących pani M. nie można tak nagle zniknąć z sieci bez echa..

  29. Katarina pisze:

    Tak dla odmiany… słoneczko za oknem…wiosna… czas się oczyści…cokolwiek mam na myśli…:) Chyba Li zostaną na Twoim blogu na dłużej…. poczytałam i się wciągnęłam – pozwolisz ? :)

  30. Kotek pisze:

    Matko boska… przeciez na takie rzeczy są paragrafy. A ile ludu tam się rzuciło czytać o cudownych lekach, ilu ludzi postanowiło na te leki wydać pieniądze? Szok. Koszmar jakiś. Dzięki, Li, robisz genialną robotę i na szczescie nie rusza Cię, gdy ktoś próbuje Ci dać prztyczka pt. „robisz hece”. Li robi hece??

  31. Magda pisze:

    Li, ja uwielbiam to, że dla Ciebie gówno to nie krem brulee, ale skoro inni uparcie chcą wierzyć, że jest inaczej, to niech się rozsmakowują i tyle.

  32. Lidka pisze:

    Droga Pani Li, rozumiem Pani oburzenie na niecnych wyłudzaczy, rozumiem, że ta afera może zaszkodzić prawdziwie potrzebującym pomocy, rozumiem, że Pani ma misję zbawiania świata od oszustów. Nic na tym nie zarabiając, rzecz jasna. A może gdyby Pani zainterweniowała w odpowiednim momencie, to ileś tam osób nie wpłacałoby pieniędzy na przedłużanie życia niejakiej Chustki (nie wiem, czy aktualnie jest błogosławiona, czy już święta), bo były to pieniądze wyrzucone w błoto – takiego raka się nie leczy, daje się choremu spokojnie umrzeć, kasa przydałaby się tym, którym można pomóc… I jaka jest Pani opinia na temat fundacji chustka, jak Pani myśli, co po wydaniu bloga w formie książkowej i opublikowaniu nieprawdopodobnie wzruszajacej historii wielkiej miłości pozostanie do sprzedania – relikwie w postaci kawałków torebeczek z zawartością? Oczywiście, wszystkie pieniądze zostaną przeznaczone na szczytny cel – walkę z bólem chorych terminalnie. Oczywiście…

    • Licencja pisze:

      zostawię Twój komentarz dla zobrazowania ludzkiej głupoty i małostkowości. No to pozdrawiam.

    • aurora.vulgaris pisze:

      Zadziwiające. Nawet nie to zadziwiające ,że Lidka tak myśli, bo w końcu niezbadane i nieprzewidywalne są meandry ludzkiego myślenia. Zadziwiające jest to, że Lidka swoje frustracje lokuje w tym, jakże spokojnym miejscu, które czasami, niestety i jedynie za sprawą podobnych Lidce bulgoce bezrozumem, zawiścią i jadem.

    • lju pisze:

      Przypominam że Chustka miała małego synka, dla którego każdy dzień dłużej spędzony z matka był BEZCENNY. Z tego i z wielu innych powodów uważam że te pieniądze nie były wyrzucone w błoto. Niektórzy jak widać nie zrozumieją dopóki nie poczują jak to jest na własnej skórze. A myślenie – podobnie jak empatia – ich boli. Kasia

    • viki pisze:

      Lidka, przede wszystkim zapominasz, że Chustka chciała żyć jak najdłużej i jej najbliżsi też tego pragnęli, więc nie pisz takich strasznych rzeczy.
      Wiem, zaznaczam WIEM, że nie Li rozpętała tą całą aferę, chociaż dowiedziała się pierwsza, ale dochodzenie zrobiły inne osoby. Czy Ty, wiedząc o tym, że ktoś wyłudza pieniądze przeszłabyś obok tego obojętnie, pozwalając na to by ten proceder trwał nadal? Jeszcze parę dni temu nikt nie mógł uwierzyć, dzisiaj mamy fakty i oszustka sama się przyznaje, zaciera ślady, ale zajęli się tym już prawnicy

    • Asia pisze:

      Szanowna Lidko, ile przekazałaś Joannie? Bo śmiem twierdzić, że zero. Tylko ktoś, kto nie robi NIC, nigdy nikogo nie wspomógł, ma w sobie tyle jakiejś takiej szczurzej bezczelności, żeby rozliczać kogoś z kasy, do której nie dołożył ani grosza.
      Otóż ja wielokrotnie wspomogłam Joannę, WIEDZĄC, że jest ryzyko tego, że nie będzie się mogła dłużej cieszyć życiem.
      Ale wiesz – GÓWNO Cię obchodzi, co robię ze swoimi pieniędzmi.
      My wszyscy mieliśmy taki kaprys i nic Ci, mała wszo, do tego, co robimy ze swoimi pieniędzmi i kogo wspieramy czy na co to idzie, czy na luksusowy miód, czy na leki czy na wieniec. Kupię książkę i kupię film, a Ty turlaj dropsa i trzymaj swój pryszczaty nos z daleka od MOICH pieniędzy. Boli Cię, że w podobnej sytuacji, pies z kulawą nogą by się Tobą nie zainteresował i tu Cię dotyka, zazdrość o tę życzliwość i sympatię, jaką czuli czytelnicy do niej, a której Ty nigdy nie doświadczysz.
      Wara Ci od moich pieniędzy.
      Jeśli coś wpłaciłaś i czujesz się poszkodowana – są sądy, idź i się sądź.
      A od naszych spraw won.
      PS Przepraszam Czytelników Li za rynsztok, ale musiałam napisać to w specjalnym języku, takim, by zrozumiała (przynajmniej komunikat, bo co do zrozumienia treści, to raczej nie mam złudzeń).

  33. ewa pisze:

    Odnośnie Marzeny….Pojęcia nie mam i bezpodstawnie nie chcę oskarżać czy blog jest kolejnym oszustwem czy nie ale…. zajrzyjcie na jej opis w zakładce „o sobie” i na ten opis z tego bloga:http://rozumna.blogspot.com/ .Podobne?
    Ewa

  34. polaczka pisze:

    Uważam, że powinno się napiętnować oszustów. Przez ostatnie afery coraz mniej ludzi ma ochotę na pomaganie. Słów brak.

  35. kasiotla pisze:

    Na boginie- dziewczyny piszace o tym że Li robi tu hece i organizuje polowania na czarownice- moje drogie opamietania trochę! Gowno o Li wiecie. To jedna z niewielu znanych mi osób, która przy okazji różnych niesmacznych sytuacji potrafiła zachować zdrowy rozsądek i obiektywizm. To, że ludzie tu akurat prowadzą dyskusje- no chyba o to chodzi- coś się zdarzyło – trzeba o tym pogadać. Każdy ma prawo do wyrażenia swojej opinii, byle w granicach dobrego smaku. Ja też jestem zniesmaczona- pal licho różnych oszustów i naciagaczy, bo to zjawisko stare jak sam swiat. Od tego jest prokurator chyba. Najbardziej rozczarowuje niekiedy postawa osób, którym się ufa a które sieją niepotrzebny zamęt. Kto wie ten zrozumie. Buziaki Li!

  36. kasiotla pisze:

    Zawsze pisząc z telefonu jestem kasiotla;). A to wciąż ja sisi:)

  37. kasiotla pisze:

    Aurora trzymam z Tobą. Też koncentruje się na moich zaprzyjaźnionych panach spod sklepu. Potrzebują gotówki, bo napić się człowiek musi i przynajmniej mnie nie sciemniają. I ilu naslucham się komplementów- a to wszystko za jedyne 2 zł. ;)

  38. Lidka pisze:

    Ojojoj, jestem wręcz zgruzgotana oceną. Głupia, małostkowa, bulgocąca jadem i zawiścią, a i jeszcze sfrustrowana w enklawie spokoju i nienakręcania afer, jaką jest niewątpliwie ten blog :)

  39. kasiotla pisze:

    Ee Lidka, dziewczę, Tys zwyczajnie głupia. A myślałam, że pogadamy sensownie. Cokolwiek by nie powiedziec to jak do ściany:)

    • Li pisze:

      do betonowej ściany ;-)
      Ale dajmy spokój, to być może nie Lidzia, a ktoś do niej zupełnie niepodobny.
      Wiadomo jak jest w tym necie… ;-)

  40. Margo pisze:

    Li tak trzymaj,nie zmieniaj się nigdy <3.
    Robisz dobrze pisząc o takich rzeczach.
    Ja już pisałam u Viki co myślę na ten temat.Jestem zniesmaczona i rozczarowana ludźmi którzy tak potrafią manipulować i oszukiwać.

  41. Lidka pisze:

    Ależ nie, droga Pani Li, nie jestem oszustką, zresztą, ma Pani mój adres mailowy, z prawdziwym imieniem i nazwiskiem,proszę sprawdzić, czy byłam kiedykolwiek notowana, pomijając mandaty za przekroczenie szybkości :) Nie mam bloga i nigdy nie miałam, nie zamierzam w najbliższym czasie zachorować na raka, a jeśli tak się stanie, to z pewnością nie będę się tą wiadomością dzieliła z resztą świata i nie poproszę o wsparcie, podatki płacę, nigdy niczego nie ukradłam i nie wyłudzałam. Co tam jeszcze? Poziom empatii zero, IQ zero :)

    • Li pisze:

      I tak trzymaj Lidziu, powodzenia w życiu.
      Oszustką niestety jesteś, bo oszukujesz samą siebie.
      Że niby taka fajna z Ciebie kobieta…:D

  42. Lidka pisze:

    O Jezu, to może sama IP podam, tylko nie bijcie!!! I mam konto na FB, ale zaraz skasuję :)

    • Li pisze:

      Lidzia, ale Ty jak widzę, masz poważny problem?
      Może chcesz o tym pogadać?
      Napisz do mnie, podam Ci telefon, porozmawiamy, uspokoisz się… mam bardzo kojący głos…

  43. kasiotla pisze:

    Lo matko. Chłodny wieczór mamy. Podobno wiosna ma się pokazać w przyszłym tygodniu.

  44. Baśka pisze:

    Li, jeszcze raz napiszę, że uwielbiam Cię za ujawnienie tego co czułam podczytując od czasu do czasu, tak trzeba trzymać. Ludzie są dziwne.Nie wolno akceptować draństwa, proszę Cię, nadal rób swoje jakby czasem Co:) Pozdrawiam s prowincji K-wa:)

    • Li pisze:

      Baśka, haha, niestrudzony ze mnie tropiciel zła :P
      (Ale prawdę powiedziawszy, to informacje same pchają mi się do poczty).

  45. maskana pisze:

    jest taki rodzaj adwersarzy, nazwijmy ich umownie ekstraordynaryjnymi interlokutorami, z którymi się nie dyskutuje bo sprowadzają do swojego poziomu i pokonują doświadczeniem.
    A przynajmniej tak im się wydaje… czemu dają upust w pełnych pseudo sarkastycznych wyznań komciach.
    Blogosfera nie przestaje mnie zaskakiwać:)
    Żal kropka pl.

  46. dorota pisze:

    Li – gratuluję tych minus 6. W tym przypadku minus równa się plus, zwłaszcza, że, jak pisałaś, temu minusowi towarzyszy lepsze samopoczucie :) I tego Ci życzę, trzymając kciuki.

    W kwestii pomagania osobom chorym – nie jest to wszystko takie proste. Oczywiście, przekazywanie pieniędzy komuś, kto jest pod opieką fundacji, która powinna sprawdzić wszelka dokumentację medyczną wydaje się najsensowniejszym postępowaniem. Tak własnie myślałam, do czasu, kiedy zachorował bliski znajomy moich znajomych. I trzeba było działać szybko, bo potrzebne były po prostu pieniądze na życie, dla niego i jego rodziny. Jego znajomi zorganizowali koncerty, akcję na fb, żeby zebrać kasę jak najszybciej. I sami przekazywali, ile mogli, a wszystko to przy jednoczesnym stawaniu na głowie, by nie złamac przepisów o zbiórce publicznej – bo chodziło o czas. Zresztą pewnie Li wie cos na ten temat, jak działać szybko, kiedy jest potrzebna błyskawiczna pomoc i po prostu nie ma czasu na dopełnienie wszystkich procedur. Tak też się zdarza i nikt z nas nie wie, czy nie będzie potrzebował takiego wsparcia.

    Dlatego aż mnie trzęsie, kiedy się okazuje, że kolejna „chora” osoba jest po prostu oszustką. Takie sytuacje powodują, że pomocy nie otrzyma ktoś, kto jej potrzebuje, naprawdę oraz natychmiast.

    Dywagacje nad kwestią, czy warto było pomagać Joannie są po prostu podłe. Nikt z nas nie wie, jak zachowałby się w sytuacji, w której można ugrać kolejny miesiąc, tydzień życia, nawet za cenę ogromnych cierpień. A zresztą, czy to takie trudne do pojęcia, że chce się choć chwilę dłużej pobyć ze swoim małym dzieckiem, ze swoimi bliskimi, nawet, jeśli jest to czas wyszarpywany po kilkanaście czy wręcz kilka minut dziennie? Czy trzeba być poddanym takiej próbie, by to pojąć? A poza tym – ile z tych krytycznie nastawionych osób dysponuje szeroką i głęboką wiedzą medyczną, która pozwala im stwierdzić, że były to działania wyłącznie nastawione na sztuczne podtrzymanie życia a nie mające na celu zapewnienie absolutne (acz bez gwarancji efektu) minimum komfortu funkcjonowania organizmu – czy raczej: wszelkie możliwe zmniejszenie ogromnego cierpienia?

    Wiosny nam wszystkim zyczę.

  47. Zwojtek i bartoniczek pisze:

    Li, Ty jesteś prawnikiem, to jest karalne mam nadzieję? Czy ta historia skończy się wykasowaniem bloga i dziękujemy?
    Swoją drogą wrzucanie zdjęć dzieci do netu przy takich okazjach, to mi trąca jakąś niepoczytalnością, tak samo jak golenie głowy na zero, więc może jednak jakaś choroba była… głowy tak to nazwijmy.

  48. Lidka pisze:

    Nie, droga Pani Li, to Pani ma problem tropienia i węszenia, wyszukiwania afer i robienia z tego wielkiego halo, bo czytalność tego bloga wzrasta, jak coś się dzieje, a to jakaś blogerka umrze, a to kogoś się namierzy w sieci i IP udostępni – karalne :)

    • Li pisze:

      No i tu gubi Cię Lidziu schematyczne myślenie.
      Ale nie chce mi się już z Tobą gadać, pragnę tylko zauważyć,
      że jak jest jakaś afera to przychodzą tu takie jak Ty.
      O czym to świadczy?
      :)

    • MB pisze:

      zadziwia mnie to, ze jedni kradna, oszukuja, wykorzystuja i zawsze znajdzie sie ktos, kto stanie w ich obronie…a ci zupelnie niewinni, ci calkowicie „switched on” zostaja obrzucani -i tu chcialabym napisac blotem, ale bardziej adekwatnie bedzie napisac – slowna sraczka…
      byloby to nawet calkiem smieszne, gdyby nie bylo az tak tragiczne

  49. Li pisze:

    Lidziu, wrzuciłam Twój komentarz do spamu.
    Mnie możesz obrażać, moich czytelników nie.
    Żegnaj, bye, bye !

  50. Joanna Koss pisze:

    Li:-) a maj juz prawie za rogiem:-) i nowy kot juz czeka na Ciebie:-)

  51. Anulkam pisze:

    Li, Ostrestarcie, jesteście wielkie a oszustka oby trafiła do więzienia…

  52. Magda pisze:

    A teraz Marzena z Rakija wypiera się znajomości z Eksmsją, podczas gdy Eksmisja gruchała do Niej w wielu komentarzach per „Kochana”. A pod jednym z grudniowych postów Eksmisja zapewnia na blogu Marzeny, że są w smsowym kontakcie, żeby się czytelnicy nie martwili brakiem nowej notki. Hmmm, no to jak to możliwe, że Marzena o Eksmisji nic nie wiedziała??? Jakaś plaga, czy co… Ohyda po prostu.

    • MB pisze:

      Moze i nie plaga (mam nadzieje!), ale na pewno kazdy jest teraz bardzo wyczulony i podejrzliwy… Moze Marzena po prostu nie sledzila tej historii ze wzgledu na swoje wlasne problemy… Ona wsrod „znajomych” na facebooku posiada Maje Markiewicz, ktorej adres na facebook zawiera ta oto informacje: monika311999, ale nie wiem czy chodzi o ta sama blogerke? Nawet jesli tak, to nie oznacza to, ze Marzena zna kazdego z „listy przyjaciol” w miare dobrze… Sama juz nie wiem.

  53. Marzena Erm pisze:

    Cześć :) Nie śledzę blogów, ale doniesiono mi, że ktoś tu o mnie gada, więc przybyłam ;)
    1. to że ktoś na swoim blogu twierdzi ze jest ze mną w bliskim kontakcie to nie znaczy ze tak jest a jak ktoś do mnie „grucha” na blogu to nie znaczy, że się znamy
    2. będąc w szpitalu i będąc odcięta od internetu dostałam 1 sms-a od niejakiej Mai z pytaniem co u mnie ze zdrowiem, odpisałam tak jak całej masie innych osób piszących do mnie do szpitala i martwiących się o mnie, dużej części z nich nie znałam i nie sprawdzałam czy czasem na swoich blogach czy w innych miejscach nie chwalą się bliska ze mną znajomością. Nie wiem nawet skąd Maja miała mój numer, nie znałam jej wcześniej. To była nasza jedyna wymiana sms-ów.
    3 Pani Maja odezwała się do mnie na fb i wymieniłam z nią jedną grzecznościowa informację ( dowiedziałam się że też jest blogerką i chorą) więc przyjęłam jej zaproszenie do grona znajomych.
    4 Od tamtej chwili nie miałam z nią kontaktu i i nie odpowiadam za to co pisała na swoim blogu. Nigdy go nie śledziłam, więc nie wiem co pisała.
    5 Po dużej ilości maili jakie do mnie trafiły na jej temat – wczoraj napisałam do niej na Fb żeby wyjaśniła mi o co chodzi. Usłyszałam że wyda oświadczenie i że jest chora tylko nie na raka
    6 Nadal twierdzę że tej osoby nie znam tak jak całej masy wspaniałych ludzi którzy mnie czytają, wspierają i do mnie piszą.

    Pozdrawiam całe tajne biuro detektywistyczne ;)
    Marzena Erm

%d blogerów lubi to: