PS.

Prawda zwyciężyła, można poczuć satysfakcję, ale ma ona gorzki smak.
Skopiuję oświadczenie Eksmisji, opublikowane u niej na blogu,
żeby zostało tu u mnie na lata jako świadectwo,
że internet wcale nie jest anonimowy, że nie można bezkarnie oszukiwać ludzi dobrych i wrażliwych, że wyrządzono wielką krzywdę naprawdę potrzebującym pomocy, bo zwyczajnie poważnie nadszarpnięto zaufanie.
Ale ufajcie, ufajcie!
Tylko rozważnie i nie bezkrytycznie.
I na tym kończę jakiekolwiek zajmowanie się tą przykrą sprawą.
Oko pomalowane, grzywka idealna, idę na miłe spotkanie w kawą w tle, spokojnej niedzieli moi Kochani,
dziękuję za zaufanie jakim mnie obdarzacie
i niewątpienie w słuszność
przynajmniej niektórych moich poczynań :))

Ostre, Viki, Joasia, Aneta i inne Niestrudzone Tropicielki niegodziwości-przybijcie piątkę:))

I jeszcze jedno: zbieżność nazwisk Moniki „Majki”Markiewicz
i Magdy „Kseny” Markiewicz jest absolutnie przypadkowa.
Magda bardzo potrzebuje naszej pomocy, bardzo!
Za nią ręczę. I gorąco proszę o nawet najmniejsze wpłaty.

Li.

……
Oświadczenie                                                                                        Bydgoszcz 7.04.2013

 Pewnie większość jak nie wszyscy z Was odwróci się ode mnie po przeczytaniu tego. Nie wiem czemu tak się stało….jestem chora ale moją chorobą nie jest rak tylko coś czego nie wiem… Wmówiłam chorobę sobie, wmówiłam mężowi że jestem chora, bliskim, przyjaciołom, całe ostatnie lata żyłam chorobą. Utożsamiłam się z nią tak, że odczuwałam ból, czułam potrzebę współczucia… Utożsamiłam się tak bardzo, że zaczęłam kłamać… a potem już nie wiedziałam jak z tego wyjść… Największą ofiarą całej mojej „choroby” jest mój mąż…. bo nie wiedział nic, cały czas był przekonany, że jestem chora…, tak nauczyłam się z tym żyć… tak działać…. nie ma sensu opisywać szczegółów…. Nie chciałam nikogo skrzywdzić…. ale tak się stało. O suplementach o których pisałam, czytałam naprawdę i naprawdę te suplementy kupowałam, brałam, bo przecież były mi potrzebne… Może przez to dla domowników byłam bardziej wiarygodna… wydawało mi się że wychodzą mi włosy, więc ogoliłam głową, czułam że jestem chora, tylko nic tego nie potwierdzało… Dziś wiem, że to był inny rodzaj choroby – choroby psychicznej – bo jak to inaczej wytłumaczyć…. Wiem że odwrócą się od mnie wszyscy i bliscy i dalsi….ale powinniście odwrócić się tylko ode mnie bo mój Mąż o niczym nie wiedział, zresztą dzieci też nie… To jak bardzo zidentyfikowałam się z chorobą sprawiło, że zaczęłam pisać bloga… posty o moim Mężu, o dzieciach były prawdzie, przeplatałam je tylko moją „wmówioną chorobą”. Pieniądze ludzie zaczęli sami oferować… na początku odmawiałam…każdy ciągle mówił o wsparciu finansowym nas, ktoś już nie wiem kto z znajomych, namówił mnie na napisanie apelu…nie potrafiłam z tego wybrnąć. Marek był przeciwny…. cały czas powtarzał, że damy sobie radę…. Z każdej zbiórki jednak bardzo szybko się wycofywałam…czasem za późno. …. O tym, że Fundacja może mnie wziąć pod opiekę dowiedziałam się od moich znajomych, którzy sprawdzili, że jest to możliwe. Koncerty były organizowane za moją wiedzą. Oni też mi zaufali – na wyrost. Nie potrafiłam z tego wybrnąć. Mój mąż wierzył w moją chorobę, ubyło mu przez to co najmniej 5 lat, nabawił się schorzeń kręgosłupa, nie raz nosząc mnie na rękach. Każde badanie, o którym mu mówiłam bardzo przeżywał, ale zawsze robiłam tak, że „niby badania” miałam wtedy kiedy on ciężko pracował. Stracę przyjaciół – taka jest cena wmówienia choroby…. ktoś zapyta dlaczego ?? Nie wiem, któregoś dnia po prostu zaczęłam się źle czuć, bolały mnie węzły głowa. Poszłam do lekarza…lekarz wyczuł powiększone węzły, były jakieś tam podejrzenia….a ja uwierzyłam że mam nowotwór i tak zaczęłam z nim i jego przerzutami żyć. Pieniądze, które zebrałam na pomoc namawiając do tego nieświadomego męża sukcesywnie oddamy co do złotówki każdemu kto wpłacił na konto. Poddam się także terapii psychiatrycznej aby nauczyć się żyć bez udawania choroby. Pewnie tego nie zrozumiecie ale „choroba” naprawdę mną zawładnęła…. odczuwałam bóle, zawroty, omdlenia…słabości…. Marek… milczy na ten temat. Widzę, jak jest zawiedziony. Mówi tylko, że musi zadbać, żeby dzieci nie odczuły skutków tej sprawy. Może terapia wyjaśni dlaczego i jaka jest tego przyczyna – ja Was z swojej strony przepraszam… Nic więcej nie ma sensu mówić….. Proszę Was o wybaczenie, może zrozumienie… może znajdą się ludzie, którzy umieją wybaczać i dawać drugą szansę…

Monika Markiewicz „Majka” Autor: 趕出 – z chińskiego Eksmisja o 11:29 

 

Reklamy

31 Responses to PS.

  1. ona3569 pisze:

    Bez komentarza.

    • northern.sky pisze:

      E tam. Mi sié nasuwa jeden komentarz. Ja pierdole.

      Ps. zrozumiem, Li, jak wykasujesz.

  2. Magda pisze:

    Tylko jakoś poczucia ulgi mi brak…

  3. futrzak pisze:

    biedna dziewczyna. mam nadzieje że znajdzie siły żeby się leczyć.

  4. Bożena pisze:

    Wcale nie jest biedna. Chce wzbudzić współczucie i wybrnąć z tego bagna ucieczką w „chorobę”psychiczną….

  5. JK pisze:

    wstrętna manipulantka ! mam nadzieję że teraz nie łże…

  6. Ania M. pisze:

    Jest biedna.

  7. Kaisa pisze:

    Jeśli można, to chciałabym zapytać, czy to oświadczenie eksmisji wynika z tego, że sama się opamiętała, czy może ty – Li znalazłaś dowód na jej kłamstwa i oświadczenie napisała zanim wszystko w blogosferze się wyda? Jakieś 3 miesiące temu zaczęłam czytać Eksmisję i bardzo jej współczułam, mocno trzymałam kciuki za wyleczenie. Niesamowicie się ucieszyłam, że po Pauli Pruskiej, Magdzie Prokopowicz i Joasi Sałydze komuś w końcu udało się zwalczyć sublokatora. Teraz jest mi niezwykle przykro, a najgorsze, że nie wiadomo ile jeszcze takich oszustek/oszustów jak Eksmisja czai się na blogach.

    • Li pisze:

      Kaisa, ja nie mam zasługi w rozpracowaniu oszustwa, a li i jedynie w jego ujawnieniu światu.
      Ja tylko dostałam maile od kogoś, kto ją zna w realu:)
      Ale całą robotę wykonała Ostre, sama choruje i zainteresowała się lekiem, który tak cudownie uzdrowił Eksmisję. I tak to się zaczęło…

      Nie piszcie, że jest biedna.
      Teraz postawiła sobie sama diagnozę- choroba psychiczna.
      Bardzo to wygodne, aczkolwiek nie wykluczone, ze rzeczywiście tak jest.
      Tylko, że człowiek chory psychicznie raczej nie uważa, że jest chory.
      To świat i ludzie, którzy mu mówią, że jest chory, wg niego są chorzy.
      Co będzie to będzie.
      Skądinąd wiem, że sprawa została skierowana do organów ścigania. I jak wyjdzie, że jest chora psychicznie, postępowanie zostanie umorzone.

    • viki pisze:

      Przeszliśmy kilka faz przyznawania się do oszustwa, stopniowego ujawniania prawdy, zawsze pod naporem faktów i naszych zarzutów.
      osobiście śmiem sądzić, że mąż musiał wiedzieć, czytał bloga, a tam były informacje o poddawaniu się wlewkom itd.. Mieszkając pod jednym dachem, z dziećmi … hmmm trudne to raczej. Korzystanie z pieniędzy na inne cele niż leczenie, też powinno dawać do myślenia mężowi.
      Były wyimaginowane „choroby onkologiczne”, teraz mamy „psychiczną”. Moim zdaniem to próba ucieczki przed odpowiedzialnością.
      Żal mi osób, których dobre serce zostało oszukane, ale jeszcze bardziej to, że ci naprawdę chorzy pewnie będą teraz podejrzewani o najgorsze intencje.
      Smutne to wszystko

    • Ania M. pisze:

      Jest biedna. W sensie moralnym. Niezależnie od motywów, chorób, szczerości czy nieszczerości.
      Tak to widzę.

    • Li pisze:

      Aniu, masz rację. W sensie moralnym jest biedna.
      I jest jak zaszczute zwierzę, nie chcę się jednak nad nią litować, bo żyje, jest zdrowa i da sobie radę.
      Nie gadajmy już o tej kobiecie, są ważniejsze sprawy.
      Zaniosłam ptakom na podwórko chyba ze dwa kilogramy ziaren, po pół godzinie nie było ani jednego. Niesamowicie są wygłodzone!
      Bardzo jest mi żal zwierząt tej zimy.

    • Ania M. pisze:

      U mnie na jałowcu pod oknem sroka ma gniazdo – wczoraj wspinał się do niego kot. Zleciały się srocze sąsiadki, ale on nie bardzo się bał. Dopiero mnie udało się go przegonić. Wiem, że prawa natury, ale u nas koty są na osiedlu najedzone, a tej sroczce kibicuję od jakiegoś czasu:)

    • futrzak pisze:

      oby więcej takich afer się nie przytrafiło.
      Zmieniając temat, pięknie dziś, wiosennie! co do zwierząt to u nas na wsi spacerują już sarny, pewnie takie głodne są.

    • Li pisze:

      Futrzaku, obyś tego w złą godzinę nie wymruczała:)

    • Beem pisze:

      No i mężowi ubyło podobno 5 lat – jakiś zysk zawsze jest

  8. Margo pisze:

    jejku ja też własnie tak pomyślałam,ze ten mąż to musiał wiedzieć o tym, nie chciałam się wtrącać po już dość napyszczyłam u Viki :
    żal mi tylko dzieci…….bo nie wiem jak z takim czymś można żyć….
    u mnie wyszło znowu słoneczko!!

  9. Mamusia pisze:

    … dopiero co się zapoznałam z sytuacją..
    szok

  10. miki pisze:

    mnie najbardziej „bolą” zdjęcia niby chorej eksmisji chyba z córką ….wystarczy otworzyć grafiki w googlach …..

  11. wieloraki pisze:

    Moniko,
    Ja w innym temacie. Chciałem się pożegnać i raz jeszcze podziękować za wsparcie i pomoc dla Joanny.
    Do zobaczenia za czas jakiś.

  12. MB pisze:

    O cholerka, to tylko ja widac zielona, jak szczypiorek na wiosne, bylam…

  13. matilde79 pisze:

    chciałam dodać tylko jedno: z tego co się orientuję, to nie każda choroba psychiczna świadczy od razu o pełnej niepoczytalności skutkującej umorzeniem postępowania…jak dla mnie ona prawdopodobnie ma zaburzenia psychiczne, ale niekoniecznie wpływające na poczytalność…albo to zwykła patologiczna kłamczucha – tacy ludzie tez są.

  14. Paulina pisze:

    Oświadczenie jest napisane lepszym językiem niż pisany był blog, który pisany był bardzo prostacko. Myślę, że napisał je prawnik.

  15. omm pisze:

    Smutne.
    Smutne, że człowiek musi się posuwać do takich rzeczy, żeby zyskać „odrobinę” uwagi. Że jakiekolwiek oszustwo przychodzi tak łatwo i tak łatwo jest tłumaczone sobie samemu.
    A wydawało by się, że logicznym jest dać wybór: jestem krzywa, koślawa i zwariowana do Ciebie należy wybór czy chcesz ze mną przebywać.
    Smutne, że inni ludzie się tak łatwo wkręcają w takie historie a potem równie łatwo linczują, swoją odpowiedzialność składając w cudze ręce.
    Ech :(

    • Li pisze:

      Bo ludzie wierzą, jedni współczują, drudzy czekają z ciekawością co się wydarzy, tych pierwszych żałuję, bo często pomagają, tych drugich nie żałuję, bo oni krzyczą najgłośniej, że film miał inne zakończenie niż się spodziewali. I idą na następny seans.

  16. Grenios pisze:

    dobrze wiedzieć że Fundacja Wsparcia Ratownictwa wydała oświadczenie na FB w sprawie zbiórek dla Majki. Szkoda, że jej mąż nie napisał ani słowa do osób na FB do których w grudniu wysyłał prywatne wiadomości na FB w sprawie prośby o pieniądze na ich prywatne konto.

  17. Agnieszka pisze:

    Marzena też cudownie ozdrowiała, aż wierzyć się nie chce i zaraz pieniądze będzie zbierać… dużo ludzi przestanie pomagać naprawdę chorym i to jest smutne

    • Li pisze:

      Muszę Cię zmartwić- niektórzy chorzy na raka zdrowieją.
      I niech będą zdrowi do końca świata i o jeden dzień dłużej.

  18. dar pisze:

    od śmierci Chustki nie byłem na żadnym rakoblogu , poprostu nie wyrabiałem , Pau , Ania , Magda i Chustka , nie znam tematu Majki , ale miałem coś na wzór tego osobiście dziewczyna umierała mi na telefonie kilka razy przez 14 miesiecy smsy telefony tylko o raku nerki leczeniu w Monachium i tak na okragło trudno było nie uwierzyć ale dzięki temu poznałem takie osoby jak Magda Chustka , pisałem z Magda jak sobie radzić z tym z Chustką nie raz jak to przetrwać , i nagle dziewczyna zniknęła z mego życia , przestały działąc telefony , meile , konto na fejsie okazało się lewe , kilku znajomych przypadkowych a osoba o takim Imieniu i Nazwisku nie istnieje w tym przedziale wiekowym , no cóż sa ludzie i parapety , dla których uczucia mają drugorzędne znaczenie , życze tej dziewczynie gdzie kolwiek jest , aby nigdy nie zachorowała naprawdę na te cholerną chorobę pozdr. d

%d blogerów lubi to: