Wspólnota jednej miski.

zgoda

Zgodnie jedzące koty to przykład płynący z góry.

Myślałam po raz kolejny o rzuceniu blogowania.
Bo czego ja w związku z nim nie doświadczam,
dostałam nawet- i tu byłam naprawdę zdumiona-
napisany na papierze, pismem ręcznym
anonim zaadresowany do miejsca mojej pracy.
O mailach na mój temat rozsyłanych w necie nawet nie wspomnę,
niektórych poznaje się nie po tym jak zaczynają,
ale jak kończą.

Te trzy kropeczki są grubą kreską,
bo nad sprawami, które są już za mną
i na które nie mam wpływu przechodzę do porządku dziennego,
starając się do nich nie wracać.
A to, że ludziom chce się marnotrawić swój czas roztrząsywaniem, obgadywaniem, tworzeniem mitów mnie nie obchodzi.
Ilość osób mi niechętnych i tak nie ma wpływu na moje życie.
(A niech ich będzie i milion dwieście).
Ale za to ilość osób stojących
po tej samej jasnej stronie życia co ja,
wzbogaca je, koloruje
i niesie za sobą przyjemność kontaktów.

Dziś jest poniedziałek,
nareszcie wypiłam pierwszą wiosenną kawę,
ułożyłam sobie pracę w zgrabny stos,
życie znowu jest piękne,
cieszę się na tę wiosnę, bo gdy minie,
to będziemy po maturze!
(Jakoś tę presję maturalną odczuwam osobiście:)
Li.
PS. Po weekendzie spędzonym w knajpach
(grzeszyło się, niestety)
waga zrobiła mi dziś przykry numer
i pokazała 40 dkg więcej.
(I to przed jutrzejszą wizytą u lekarza, psiakostka!).
Ale nie żałuję, bo to był świetny weekend,
życie od czasu do czasu
musi być zdominowane przyjemnością!

W związku z powyższym motto na dziś:
„Wieloryby pływają cały dzień,
jedzą tylko owoce morza,
piją wodę, a i tak są grube”.

Reklamy

27 Responses to Wspólnota jednej miski.

  1. jadowita pisze:

    może jest to dowód, że sztuka epistolografii nie umiera? tak pozytywnie :) Owocnego tygodnia w ten piękny poniedziałkowy poranek życzę :)

  2. asinek pisze:

    Oooo, nie Ty jedna grzeszyłaś w weekend, uwierz mi;)jakoś w tygodniu lepiej mi wychodzi pilnowanie jedzenia… w weekendy wszystko o kant d…
    a anonimy do miejsca pracy dotknęły też moją mamuchę i męża – to przykre, ale jak wiadomo ludzie są różni: jedni się cieszą, że sąsiad ma świnię, a drudzy życzą by mu zdechła…

    dobrego poniedziałku;)

  3. olba6 pisze:

    Miłego dnia :-)

  4. Beem pisze:

    I Tobie samych dobrych dni, Li. Puściłam sobie Monty Ptythona i przypomniałam, jak strasznie śmiałam się na tym filmie, i teraz też, z uśmiechem. A niektóre Twoje sytuacje są przecież montyphytonowskie, czysty absurd. Myślę, że nie przypadkiem tu się znalazł :). Serdeczności.

  5. aurora vulgaris pisze:

    To niemożliwe, by ten maleńki kawałeczek tortu urodzinowego ważył prawie pół kilo ;D

  6. filantropek76 pisze:

    Ja z poniedziałkiem i wiosennym słońcem wracam do reżimu dietowego bo przed świętami miałam 61 z drobnym haczykiem a teraz mam 62 z hakiem ;-( plan .. na 27 lipca czyli ślub brata mieć 5 z przodu.. jakby były dwie 5 to byłoby super, ale jak mawia moja koleżanka z pracy:” a ty co prawie 40 na karku, dziecko urodzone a chcesz wyglądać jak siusiumajtka przed maturą?” nie, ale nie lubię wałeczków… wiosna , wiosna wiosna!! Miłego dnia i tygodnia!!
    Li czasem warto pogrzeszyć z dobrymi ludźmi ;-)

  7. nibeneth pisze:

    wiooooooosna :) jak tam Twój taras? bo ja chce na nim posiedzieć ;>

    ps. dlaczego, jak nie trzeba, to dzieć śpi cały dzień a jak potrzebuję godziny to drze się co 10 minut??? ;/

    • filantropek76 pisze:

      z tego samego powodu w weekend trzeba wyciągać z łózka a w sobotę i niedziele budzi cię o najpóźniej o 6 rano ;-)

  8. latte pisze:

    Dzielę dom z dwoma kotami i trzema psami. O ile koty zawsze jedzą zgodnie i elegancko, to psy… lepiej nie mówić ;-))) . Koty opanowały savoir vivre, a psy opuściły tę lekcję. W każdym razie moje na pewno były wtedy na wagarach.
    40 dkg to tylko duża szklanka wody! Po cóż się tym przejmować? Ja też walczę z puszystym nadmiarem i też moja waga, zamiast uśmiechu i jakiegoś małego minusa pokazała mi plus. Przełknęłam gorycz porażki, wszak to nie strata, to zysk ;-) .
    Miłego wiosennego poniedziałku. Świat pięknieje w oczach!

  9. Joanna Koss pisze:

    My tez balowaliśmy w sobotę ( dosłownie) :), decyzja o diecie już podjęta, ale najpierw wagę kuchenną „trza” zakupić i to niezwykłej urody:) masz jakieś propozycje?:) ściskamy Li:) moooooocno:)

  10. Julianna pisze:

    Li Kobietko !! Rzeczywiście czasem smutno mi na to patrzeć …, ale czytam, w cichości kibicuję i ciągle udaje mi się czasem usmiechnąć tak jak dziś. Motto na dziś jest genialne, Ściskam w pasie. Buziol !!

  11. Aniaha pisze:

    tez grzeszylam.
    taras!!! pokaz taras na wiosne :)

  12. Asia pisze:

    A ja tylko nieśmiało zauważę, że spadek wagi nigdy nie jest prostą w dół, a raczej wygląda jak ząbki piły … liczy się trend :-)
    Czyli wzrostem wagi się nie przejmujemy …
    Dlatego m.in. dietetycy zalecają ważenie raz w tygodniu, a nie codziennie – żeby nie tracić motywacji po wskazówce w górę.

  13. jadwiga pisze:

    odnoszone sukcesy stale powiększają ilość Twoich wrogów, im ich więcej tym większy sukces odniesiony, miej to gdzieś….
    pozdrawiam
    jadwiga

  14. Monika pisze:

    „Wielkość człowieka mierzy się liczbą jego wrogów ” Napoleon Bonaparte
    Im wiecej masz wrogów,tym większy twój sukces :)
    Miłego tygodnia,Li
    Monika

  15. maczka pisze:

    tęsknię

  16. statler waldorf pisze:

    Z motta wynika, że owoce morza i woda są zgubne. Nie bez kozery unikam.

%d blogerów lubi to: