Słoneczny czwartek, a ja uwięziona przy biurku!

Dopadła mnie szara, skrzecząca rzeczywistość,
uciekam jej, ale ona na niedozwolonym dopingu
przegania mnie pod koniec każdego dnia
i wysysa jakąkolwiek chęć do życia.
Mam bardzo dużo pracy,
poświęcam się jej niechętnie,
bo przez nią nie ma mnie tutaj,
ale z drugiej strony
mam za co żyć.
Ech, te wieczne wybory…:)
A na maile postaram się odpisać w weekend,
(hm, z dużą dozą prawdopodobieństwa,
plany weekendowe mam ślubno-towarzyskie).
Miłego czwartku!
Li.

Reklamy

22 Responses to Słoneczny czwartek, a ja uwięziona przy biurku!

  1. statler waldorf pisze:

    Plany weekendowe masz prawie zupełnie jak moje. Z tą różnicą, że moje nie obejmują ani ślubów ani spotkań towarzyskich.

  2. aba pisze:

    Taaa, nad morzem też przepiękna pogoda i wcale nie martwię się, że weekend ma być chłodniejszy pff

    A ja rocznicowo-ślubowo jak co roku do greckiej restauracji z całą czeredką – taka nasza mała świecka tradycja:)

    pozdrawiam również

    i po cichu- mija tydzień niediety – luźniej:) dziękuję:)

    • Li pisze:

      super! u mnie tylko, albo aż 30 dkg przez 5 dni, ale zaciskam zęby i czekam na lawinę :))

    • aLusia pisze:

      a ja dostałam paczkę żywnościową od mamusi, więc ten tydzień na pewno nie będzie dietowy… jedynie ż.p. może wchodzić w grę :)

    • aurora vulgaris pisze:

      A ja się w końcu przez weekend najem, bo w gościach nic tylko dieta i dieta, ewentualnie bar mleczny ;D

    • aLusia pisze:

      rzeczywiście, auroro, byłam świadkiem jak piszczałaś z głodu jak pies w azylu, albo dziecko w Bangladeszu…. dużo minie, nim, biedactwo, nadrobisz te niedobory :)

  3. kreska7 pisze:

    piękne plany weekendowe :)
    a co do skrzeczącej rzeczywistości pracowej – też mnie dopadła, jeszcze pewnie wieczorem będę klepać w laptop pracę a nie dla przyjemności – cóż pracownica na zwolnieniu,
    a i w sobotę mam pracę – i pół dnia wypada, ale za to będzie z tego coś na przyjemności ;)
    wszakże zawsze lepiej mieć tę pracę i płacę niż ich nie mieć wcale.
    słoneczne pozdrowienia z wybrzeża

  4. Hawajska czekolada pisze:

    Też marnuję się za biurkiem, a dziś tu u nas w Poznaniu ponoć rekordowo wysoka temperatura. Ja na weekend mam przebogate plany ogrodowo-tarasowe. Zaczynam jutro od wertykulacji trawnika i rozrzucenia nawozu, a potem posprzątam taras i zalegnę w fotelu i będę czarować magnolię by już rozkwitła, pąki ma iście imponujące.
    Czekam, czekam na ten weekend z utęsknieniem. Tylko najpierw muszę się do niego doczłapać….

  5. maskana pisze:

    mnie się marzy duża ilość pracy… póki co jedynym wysiłkiem jaki podejmuje jest walka z zarazem, który podstępnie wdarł się na salony.
    Pociesza mnie myśl, że w moim wieku, jeśli o poranku nic nie boli to namacalny dowód na to, żeM trup. Wobec tego uśmiecham się do myśli, że cały człowiek mnie boli…
    No, pomarudziłam, postękałam, pojęczałam… i od razu czuje się lepiej:)

    • A ja mam siestę popołudniową, którą spędzam na siedząco w ogrodzie :-) i nieustannie marzę o świętym spokoju. Na emeryturę miałem iść zaraz po przedszkolu. Nie wyszło… :-|

  6. Beem pisze:

    Oceanofstupidity, moja córka też tak postanowiła w kwiecie 5 lat. Też jej się nie udało…

  7. maczka pisze:

    to jeszcze w tym szalonym świecie sa ludzie co to mają odwagę brać ślub ?

  8. filantropek76 pisze:

    ja wczoraj obrzuciłam pogardliwym spojrzeniem moje m4, kosz z praniem i prasowaniem i poszłam z Helenką na plac zabaw – wróciłam zrobiłam dziecięciu kolację – wykapałam, poczytałam i … zasnęłam z nią ;-) dobrze nam się spało – witaj piątku weekendu początku!! plany – jak najwięcej czasu na powietrzu!! jakby dało sie trochę rozruszać stawy to byłoby super!

%d blogerów lubi to: