Notka wpadkowa.

Wieczorem byłam  u mojego lekarza-dietetyka.
Zostałam pochwalona za malejące BMI:))
Czarodziejski aparat pokazał,
że od 2-go marca
ubyło ze mnie 24 kostki masła.
O tyle mniej mam na sobie
– nie bójmy się tego słowa-
tłuszczu.
Wizualizacja robi wrażenie, co? :))
Nie głodzę się, jem więcej niż jadłam przed dietą,
jem na pewno inaczej, zdrowiej i uważniej.
Wychodzę teraz z domu w ramach nagrody,
lekkim krokiem pójdę na Rynek.
(Napiję się wody, a co!)
Ale gdy wrócę, to napiszę czego dziś się dowiedziałam.
Będą nowe skany na Niediecie!
Całusy dla wszystkich wspierających!
Li.

Reklamy

36 Responses to Notka wpadkowa.

  1. Ania M. pisze:

    A ja siedzę i jem delicje.
    Muszę pomyśleć nad motywacją…

  2. Joanna Koss pisze:

    Cudnie:)) jestem taka z Ciebie dumna:) jak się w końcu spotkamy to szans nie będę mieć, aby Cię dogonić :) będziesz lekka jak piórko:) ale nic to, ja po 5 maja tez zaczynam :) i tez będę lekka jak piórko:)) buziaki Li:)

  3. EB pisze:

    Gratuluję Li i nie ukrywam że czekam z niecierpliwością na nowe skany. Ja dziś w ramach dodatku do niediety machnęłam 10km, przed chwilą wróciłam z joggingu. Jestem pozytywnie zaskoczona tym jak szybko wracam do wypracowanej w nie tak dawnej przeszłości kondycji.
    24 kostki masła, wooow!!! widzę to, widzę! ;) ;) :)

    • greta pisze:

      też właśnie zrobiłam dyszkę, myślę o pół maratonie w październiku:)

    • aLusia pisze:

      EB, naprawdę szybko wróciłaś do formy? to znaczy jak szybko? bo ja miałam – na razie – dwumiesięczną przerwę w aktywności fizycznej, teraz mogę delikatnie coś zacząć, ale bardzo delikatnie, a strasznie się martwię, jak widzę, w jakim tempie człowiek traci formę – miliard razy szybciej, niż wypracowuje…

    • EB pisze:

      Alusia- ja biegałam regularnie ponad rok, max po 17km w ciągu jednego treningu, przygotowywałam się do półmaratonu z nadzieją na maraton w przyszłości. Po czym przyszło załamanie, depresja i od pierwszych dni lutego do kwietnia przykoksowałam 15kg jedząc praktycznie sam cukier i tłuszcz, leżąc i zaniedbując całkowicie aktywność fizyczną. Na niediecie jestem od 1,5tyg. W tym czasie przez 2 dni spacerowałam po 5km z psem, następnie przez 6 dni biegałam o poranku w bardzo wolnym tempie po 5-6-7km, a wczoraj wieczorem udało mi się przebiec moją pierwszą dyszkę od stycznia, kiedy to biegałam jeszcze regularnie. Na wadze mam dopiero -3kg, ale układ krążenia już jest wydolniejszy co widzę po tętnie podczas biegu. Pierwsza piątka to było 191u/min, a wczoraj już około 160u/min.

      Greta- półmaraton w październiku? a gdzie? może się spotkamy ;) ja mam na razie w planach Bieg Niepodległości w Gdyni na początku maja.

    • greta pisze:

      EB, w Cardifff, w Walii;)

    • EB pisze:

      ;-) ;-) :)

    • aLusia pisze:

      EB – czyli działa to u Ciebie na zasadzie – szybko przyszło, szybko pójdzie :) oby, trzymam :)
      Ja na szczęście przez okres niećwiczenia nie przybrałam, ale motywacją do pilnowania się były zbyt fajne i drogie ciuchy :) jednak ciało be ćwiczenia to już nie to…. biegać na razie jeszcze nie mogę, ale będzie mi przyświecać Twój przykład :)

  4. hawajska czekolada pisze:

    Super :-) ja dopiero raczkuję w założeniach Twojej diety, ale też już czuję nieznaczny luz w pasie :-) całuski Droga Li !!!

  5. Dorothea pisze:

    Noszszsz w mordę misia – 24 kostki masła to nie byle co!
    Szacun i kongratulejszyn, szanowna Pani Li :)
    Ja póki co walczę o zachowanie nienajgorszego wagowo status quo (w mem wieku znaczy:), po czem planuję kolejne uderzenie – niedietę, jeno zdrowe odżywianie (cd) – i wespół wzespół sport, sport – amatorski wszakże, ale sport!
    Kije, baseny i górskie wędrówki – i rower, koniecznie rower:)
    Pozdrawiam Cię, wspieram całą sobą, a Ty pokłoń się od mię grodowi Kraka, Bramie Floriańskiej i wszelkim pozostałym krakowskim cudownościom (na Kleparzu zjedz w mej intencji bunca – mniam!) – nie będzie mi dane w tym roku w Krakowie być.
    Co się odwlecze to nie uciecze, zatem przyjdzie czas, że dotrę.

    P.S. Pisz o kolejnych kostkach masła – to cholernie motywuje!
    Buziaki:***

  6. asinek pisze:

    A jakie kostki? po 200 czy 250 g? czy może osełki po 300? ;))))))))))) Gratulacje! a wizualizacja maślana niezwykle dopingująca!
    ja nie wiem ile kostek mi ubyło, ale spadły mi po 3 cm w talii i po 4 na każde udo! Twoja niedietę traktuję raczej dowolnie ( smaruję chlebek masłem;) – ale jem co 3-4 godziny małe porcje – właśnie czas na śniadanie! Li i Drogie Panie – smacznego!

  7. sisi pisze:

    przytyłam- a tak się starałam:(, opuszcza mnie własnie motywacja wszelka:(

  8. filantropek76 pisze:

    Li – gratulacje!, tato naprawił mi rower, buty do biegania w planach zakupowych, waga kuchenna do niediety w drodze… 27 lipca ślub brata – mój cel mieć 5 z przodu z lekkim luzem do 6 ;-) duzo to nie jest do zgubienia ale…

  9. mago pisze:

    Miło zaczynać dzień z dobrymi wieściami. Gratuluję Li:) i sekunduję kolejnym krokom ku pięknu:)

  10. pat pisze:

    dziewczyny z niediety, po jakim czasie zobaczylyscie pierwsze spadki wagi?

    • Li pisze:

      W sumie od razu po parę deko, ale równe 2 kilo po 10 dniach.
      Pat, napisz do mnie maila z jakiej wagi schodzisz, bo to ważne.

  11. Basia pisze:

    piękna wizualizacja!!!:-)))
    i gratulacje
    ja też zaczynam czuć leciutki luz w spodniach
    jakie to jest miłe uczucie

  12. sisi pisze:

    Wydrukowałam diete mamie- ona zaczyna od zaraz:), zobaczymy. Ja idę biegać – jakbym długo się tu nie pojawiała, to znaczy że dostałam zawału lub mój organizam od nadmiaru ruchu przeżył jakis szok i nie mogę się otrząsnąc;)

  13. Kawencja pisze:

    Ja mam po jednym dniu 300 gram mnniej. Tak naprawde zaczelam w niedziele, ale niesmialo i od obiadu, bo na sniadanie sie zapomnialam i wcielam dwa jajka na miekko :)
    Musze przyznac, ze niedieta dobrze dziala na moje samopoczucie – czuje sie lzej, mam lepszy nastroj. Moze to tez kwestia nastawienia, ze chudne, bo chce. Nikt mnie nie zmusza.
    Moja waga wyjsciowa to 85 kg. Marze o zgubieniu 10 kg do polowy sierpnia, zeby nie straszyc Hiszpanow na plazy. A docelowo to mam w planach 65 kg.

    • statler waldorf pisze:

      A moje śniadanie to stek około 25 dag i po nim też mam dobry nastrój.

    • Agga pisze:

      to masz Kawencja tak samo jak ja, start z 84 i do lipca, czyli w 2 miechy, byloby milo miec 7 z przodu.
      a chcialabym wazyc tak do wzrostu (164-100) 64 kg

    • Kawencja pisze:

      To zupelnie jak ja. Pewnego razu rano, po steku tak sie ucieszylam, ze klepnelam sie w udo. Trzeslo sie do wieczora. Od tamtej pory jem breje.

    • statler waldorf pisze:

      Może udo ma epilepsję?

    • Kawencja pisze:

      A moze brak androgenów, a co za tym idzie owlosienia na rzeczonym udzie wydluza czas trwania procesu? Ktoz to wie. A nuz sie uda odchudzic uda i problem zaniknie?

    • Agga pisze:

      dobre to udo :D :D
      ja dla motywacji poszłam jeszcze do personalnego trenera, bo wiesz, jak już się umówisz i facet czeka to nie ma wymówek, trzeba iść. gorzej jak ćwiczę na orbitreku, czuje jak jak mi się poślady obrywają, a tu mięśniak (w dodatku miły i niegłupi, po prostu tragedia…) się przygląda i przygląda…
      To się już żadnych grzeszków później nie chce (w sensie kulinarnych się nie chce)

  14. jadowita pisze:

    Bardzo zazdroszczę silnej woli, systematyczności i konsekwencji. I to kto, konsekwentnie niekonsekwentna Li !!! :)

    niestety jestem żywym i całkiem sporym dowodem na to, że nawet intensywne i urozmaicone codzienne ćwiczenia nie muszą dać absolutnie żadnych efektów wyszczuplających. A motywację mam zerową obecnie… Opalę się, będę optycznie szczuplejsza :D

    • Agga pisze:

      cwiczenia bez diety nie odchudzaja, przynajmniej zdaniem trenera…

    • aLusia pisze:

      zdaniem mojego też…. trenerzy to potwory… przypomina mi się jak Bridget Jones poszła na personalny i właśnie taki mięśniak powiedział jej, że tłuszcz z pośladków opiera się na tłuszczu z ud – czy coś w tym stylu :) – było jej tak wstyd, że więcej nie poszła :) :)

    • Agga pisze:

      moj ma ksywe Killer :)

  15. patrasova pisze:

    Babki, wychodzi na to, że tylko ja na takiej ilości pieczywa nie mogę schuść a wręcz przeciwnie????? czy coś robię nie tak? bo załama stuka do drzwi;/

  16. patrasova pisze:

    o, superancko, akurat jestem w krk
    dogadamy się smsami jutro, ok?

%d blogerów lubi to: