Marnowanie życia?

Zamknęłam się w zamku mojego domu
i nie spuszczam zwodzonego mostu.
Chce mi się zwyczajnie być w domu
i cieszyć się spokojem.
Niedoskonale wyprasowałam zasłonę w łazience dzieci,

2l

1la

3l

 

10la

przebrałam stos papierów na stole,
zrobiłam obiad i zdjęcia łazienki córek na życzenie
(uprzedzając krytykę-telefonem:)
i nareszcie wyrzuciłam choinkę,
smętnie schnącą na tarasie.
Spadała efektownie przez cztery piętra, aż sięgnęła betonowego dna,
napsuła mi krwi,
to i skończyła marnie
(i niech to będzie ostrzeżeniem dla niektórych).
Przepuszczam beztrosko pomiędzy kolejnymi latte
godziny tego weekendu,
gdzieś tam głęboko słyszę głos o marnowaniu czasu,
o konieczności tego i tego, nawet i tego, nie mówiąc o tym,
o obowiązkach i pracy.
Ale czy sprawianie sobie drobnych przyjemności,
leniuchowanie, leżenie i czytanie,
gotowanie, sprzątanie i prasowanie
nie są dowodem na to, że mam cudowne życie?
Bez bólu, choroby i strachu.
Z całą resztą sobie poradzę. Nie może być inaczej.
Li.

Reklamy

15 Responses to Marnowanie życia?

  1. hawajska czekolada pisze:

    Cudownego życia! :-) właśnie na przekór dacie w kalendarzu …. rozpaliłam w kominku, a na tarasie postawiłam lampiony z zapalonymi swieczkami. Mam cały świat gdzieś . I jest mi dobrze :-)

  2. hawajska czekolada pisze:

    O matko…. Gdzie się podział mój cebulowy awatar?!?! Nie podoba mi się ta nowa zgorzkniała mina! :-)

  3. Ania pisze:

    Cudownie tak „marnować życie” :)
    Ja w ramach dogadzania sobie w drodze powrotnej z pracy kupiłam impulsywnie wspaniały świecznik na taras :) Teraz siedzę popijając niespiesznie czerwone wino, zastanawiam się czym je zastąpić jak już od jutra ;) zacznę dietę. I masz rację, dobrze tak jest…bez tego strachu…

  4. momarta pisze:

    Zazdroszczę tym, którzy dochodzą do takich wniosków jak Ty już za młodu. Ach, to wieczne poczucie winy! Uch, to ciągłe poczucie obowiązku! Ja ciągle jeszcze nad nimi pracuję:(
    Przedostatnie zdanie, jakie napisałaś w swoim poście, wydaje się być kluczowe. Pieprzyć pierdoły, trzeba po prostu żyć i się tym cieszyć.
    Miłego wieczoru (i jutrzejszych imienin, chyba że jesteś sierpniowa?)

    • momarta pisze:

      Czemu mnie pokarało takim awatarem? Życzenia przecież złożyłam! Przyłączam się do Hawajskiej: my chcemy starych awatarów!!!

    • Li pisze:

      no dobra, ale żeby potem nie było, że talia nie taka!

    • Li pisze:

      jestem majowa, majowa!!! :)

    • aLusia pisze:

      Ha! Nawet ja sybaryczę w ten dziwny tzw weekend ;) aż sie nie poznaje – chyba traumatyczne doświadczenie mi zmieniło optyke ;) i nie ma co żałować – jak mówił Oskar Wilde – co byś nie zrobił człowieku , to i tak będziesz żałować ;) więc cieszmy sie ;)

    • aLusia pisze:

      No i talia nie taka !!!!!! ;)

    • momarta pisze:

      Li złota! Dziękuję Ci za szybką i sprawną rekonstrukcję twarzy! A talia mi obojętna, stawiam na szczupłe pęciny (ten awatar ma chyba nawet parę zapasowych!):))
      Miłego świętowania (plus moc uścisków ode mnie!)

  5. panistarsza pisze:

    Kobiety! A wstawcie sobie zdjęcie zamiast awatara!!! Skoro mnie się to udało zrobić…. Syrenka kopenhaska :)

  6. jadowita pisze:

    tak, ten już prawie historyczna majówka pełna była drobnych przyjemności :) rozprawiłam się z całym zaległym prasowaniem – z przyjemnością :)

  7. Dot. pisze:

    A ja powiem tylko jedno: CUDNA ŁAZIENKA

%d blogerów lubi to: