O niczym, a to aż jeden dzień z mojego życia.

Sąd w Opolu należałoby zrównać z ziemią.
I więcej nie napiszę, bo gdy nagle się zawali,
to będzie na mnie.
No cóż, trzeba będzie karnąć się tam jeszcze w październiku.
Ale po rozprawie, na której po raz kolejny nic się nie działo,
a sędzia spał, jak zwykle dyskretnie budzony przez protokolantkę,
poszłam z klientem do Wenecji,
to klimatyczna knajpka,
poczułam się wakacyjnie,
świeciło słońce, szumiała kaskada,
barka uspokajająco kołysała się na wodzie,
a wraz z nią świetna kawa w filiżance.
Zjadłam krewetki i wróciłam do Krakowa.
Straciłam dzień, czy go przeżyłam?
Pomyślę o tym w wannie.
Li.

Reklamy

17 Responses to O niczym, a to aż jeden dzień z mojego życia.

  1. maskana pisze:

    przynajmniej świata trochę zwiedziłaś:)
    a ja leżę w udarowych konwulsjach i zastanawiam się jak mogłam tęsknić za słońcem?;)

    • kreska7 pisze:

      ech mnie podpadł inny sąd i mam dużo nieplanowanej roboty na weekend – dwie duże skargi na raz :(
      nagle zmieniła się linia orzecznicza i boleśnie to odczułam ech

  2. aLusia pisze:

    prosz Cię!!! :) odszczekaj to zaraz!! przypominam Ci, co się stało, jak zostawiłaś za wycieraczką pewnego samochodu karteczkę z grzecznym napisem: proszę tak nie parkować, bo jeszcze coś się stanie :):) to był luźny cytat, ale co się potem stało!! :) :)

    • Krysia pisze:

      A co się potem stało? Zdradź tajemnicę!

    • aLusia pisze:

      yyy,,, nie wiem, czy mam uprawnienia :) jakby co, to chętnie powiem :):)

    • Li pisze:

      aLusia, że też pamiętasz tę historię!
      Daję Ci uprawnienia, chyba to nawet opisałam, prawda?

    • aLusia pisze:

      taaak, nieraz sobie myślę, żebym tak miała taką pamięć do ważniejszych rzeczy! pamiętała koniugacje niemieckie i takie tam…
      otóż niedługo po pojawieniu się karteczki o niewinnej wszak treści, krzywo parkowany samochód uległ tajemniczemu samozapłonowi….. i wtedy okazało się, że jego właściciel doskonale wie, kto napisał pogróżki i wsadził je za wycieraczkę…. tak więc pewnego dżdżystego wieczoru do drzwi rezolutnej autorki zapukała policja aż kipiąc pytaniami :)

  3. Beem pisze:

    Zajrzałam do tej opolskiej Wenecji – pozazdrościć. Poczytałam, co szef kuchni poleca – och, pożarłabym, zdecydowanie, jestem jednak mięsożerna. Choć i krewetki nie dałabym sobie zabrać.

  4. Lady in Blue pisze:

    Szkoda, że nie mieszkam w Opolu.. chętnie odwiedziłabym tę knajpkę… zazdroszczę Ci możliwości odpoczynku w wannie.. ja mogę najwyżej rozmyślać pod wodospadem prysznica…

    • Li pisze:

      Dlatego zrobiłam sobie i to i to.
      Wanna na totalne zmęczenie, prysznic na pobudzenie:)

  5. Kowaloova pisze:

    O…o… wanna. Ja bym tak z chęcią plus!!
    Ale nie mam. Prysznic musi wystarczyć ;(

  6. ognik pisze:

    Li, ja z zupelnie innej bajki dla wszystkich szczuplejacych pieknych kobiet, pamietasz moze pisalam w komentarzach jak wazne jest rozciaganie, zobacz na co trafilam, DOSKONALE! jest troche darmowych porad, sa do kupienia cwiczenia, swietna grupa wsparcia !!

    http://www.curvyyoga.com/

    http://www.youtube.com/user/CurvyYoga?feature=watch

    to co kochane? rozciagamy sie?

  7. thealcann pisze:

    Stracony dzień jest dla mnie wtedy, gdy nie mogę zrobić tego na co mam ochotę lub co sobie wcześniej zaplanowałem i muszę się zająć czymś czego nie lubię. Wtedy tracę dzień ;).

  8. Iv pisze:

    Li, napisz prosze o efektach niediety
    Odchudzam sie razem z Tobą ale bez Twoich wpisów trace motywacje i ciekawość mnie zżera jak Ci idzie ;)

    • Li pisze:

      Iv, minus osiem i pół. Trochę mi teraz wolniej idzie, ale to nie szkodzi, efekt będzie trwalszy. A potem znowu ruszy z kopyta:)
      Za trzy tygodnie przejdę na 1300 kcal.

  9. Iv pisze:

    Ja, minus 8. Gonię Cie, gonię :)

%d blogerów lubi to: