Ech…

Dziś niebo miało kolor nieskończonego błękitu,
rzadki to widok nad Krakowem.
Zbłękitniało dla Marka Jackowskiego.

Zasmuciła mnie wiadomość o jego śmierci,
przecież nie miał jej w najbliższych planach.
Ostatnio za dużo myślę, nie są to myśli wesołe,
jest jak jest,
trzeba walczyć,
pozwalam sobie tylko czasem
na luksus tęsknoty
za niegdysiejszą bezmyślnością i beztroską.
Czasem słońce, czasem deszcz… u mnie ciągle ostatnio pada.
Przygniatają mnie problemy,
ale gdy dziś przez cały dzień sprzątałam taras,
rozkładałam namiot, sadziłam kwiaty,
zaświeciło we mnie na chwilę słońce.
Może idzie zmiana?

Nie chcę skończyć się nagle
i tak zupełnie bez przygotowania.
Li.

Reklamy

21 Responses to Ech…

  1. cathy pisze:

    Mnie też rzeczywistość przygniata i też powtarzam sobie ,że muszę jeszcze walczyć, bo dzieci trzeba wykształcić. A ON już w swoim błękitnym niebie…

  2. maskana pisze:

    idzie. I tego się trzymaj(my):*

  3. Basia pisze:

    idzie, na pewno idzie ku lepszemu…jakiś Anioł w Krakowie przecież nad Tobą czuwa…Że przysnął na chwilę? no,bywa

  4. Beem pisze:

    A broń Boże, co Ci do głowy przychodzi, jakieś nagłe końce! Czemu takie ostateczne myśli? A co my byśmy mieli robić, chyba podążyć za Tobą, żeby nie stracić kontaktu? Proszę szybko zwizualizować sobie coś przyjemniejszego. Jackowskiego szkoda, pewno, że tak, ale od dawna żył innym życiem w innym mieście. A wspomnienia zostają. no i taras czeka, to może człowieka wykończyć, ale jaki będzie piękny! Już po zimnej Z., można szaleć.

  5. iwonaw pisze:

    od teraz na pewno poprawi się twoje samopoczucie! taaaki taras to jest lux,&zen :) milego dnia!
    ps. gratuluję minus 9. i zazdroszczę jakniewiemco!!

  6. Zofia De Dur pisze:

    Lubię radykalne działania, więc nagle może być / spodziewać się śmierci trzeba zawsze :( / Taras jako namiastka raju jak najbardziej :) Gdyby tylko jesień miałaby być za np. trzy lata :)

  7. baa pisze:

    dużo pięknych chwil na tarasie i nie tylko, Li

  8. Kotek pisze:

    Tyle ze to „przygotowanie” oznacza zwykle odchodzenie bardzo przykre… rozwazalam kiedys co lepsze – smierc nagla i niespodziewana, czy choroba albo pozna starosc, ktore pozwalaja sie na bazie swiadomosci „przygotowac”. Wolalabym jednak nagle. Swiadomosc koniecznosci odejscia dopadla mnie w okolicach trzydziestki. Brdzo to bylo przykre, a jeszcze smutniejsze, ze ta swiadomosc gdy raz przyjdzie, to juz nie odchodzi i nieco paskudzi codziennosc. Takie zycie.

  9. asinek pisze:

    …że tak polecę słowami klasyka :
    …”Już nowy jest dzień i cały świat znów otwiera się przed tobą
    Trzeba tylko trochę chcieć, i nie zamykać serca nie zamykać oczu”…
    „After the flood all the colors came out”….

    wspaniałego tygodnia Ci życzę;)

  10. Kowaloova pisze:

    Idą zmiany – zauważyłaś, że słońce świeci na Ciebie!
    Radości! Radości Ci życzę!

  11. ognik pisze:

    Ray Manzarek z The Dors tez, ale on mial 74 lata…

  12. Marta pisze:

    Li, jestes super kobietą. i bardzo mądrą

  13. statler waldorf pisze:

    Nie żebym się specjalnie sadził, ale zauważam, że bez obecności pierwiastka męskiego ten blog gaśnie.

    • Beem pisze:

      Nie każdy męski pierwiastek go rozpala, ale mupettowe zdecydowanie działają dodatnio. No i trudno się dziwić :).

    • aLusia pisze:

      wniosek z tego statler, że musisz się bardziej starać….:)

    • statler waldorf pisze:

      Staram się staram i co z tego jak dostaję na zmianę czarną polewkę w postaci szczawiowej z ryżem albo kosza. I nie jest to bynajmniej kosz kwiatów, a kosz ze śmieciami do wyniesienia.

    • Kowaloova pisze:

      Li… Li… jak tam?

    • aLusia pisze:

      oj tam, póki pozwala wrócić z kubłem to nie ma tragedii, gorzej jak wręczy w jednorazowym worku…..

    • Li pisze:

      Dostaje worki jednorazowe,
      ale zawsze może wrócić umyć ręce:)))

      Szczawiowa jest pyszna, w końcu Cię do niej przekonam, zrzędo!

  14. Agnieszka pisze:

    wracaj Li, już się niepokoję…

%d blogerów lubi to: