Zmiany są twórcze, więc tworzę:)

Dwa miesiące bez pisania bloga
uświadomiły mi bezsens jego dalszego pisania.
Nieodwołalnie schodzę więc z tej ścieżki mojego życia,
przede mną kilka nowych kierunków.
Ale już nie w necie.

Dziękuję Wam Kochani Czytelnicy, że byliście.
Po statystykach widzę, że ciągle tu zaglądacie,
ale już nie ma po co.
Biała kartka ekranu pokryła się kurzem,
Lec się wyprowadził,
a ja całkiem spokojnie wypijam trzecią kawę
i zamykam za sobą drzwi.
Całusy!
Li.
Na koniec chciałabym dostać prezent, bo interesowna ze mnie kobieta. Zaglądnijcie do Magdy, TU i proszę-pomóżcie, pomóżcie!

Reklamy

54 Responses to Zmiany są twórcze, więc tworzę:)

  1. megimoher pisze:

    dziękuję. żałuję.

  2. Olinta pisze:

    Nie można żyć życiem innych.
    Każdy ma swoją drogę.
    I chwała Li za to, że tyle czasu TU spędziła.
    A wiecie co jest najlepsze?
    Że odsyła nas dalej, tam gdzie jesteśmy potrzebne.
    Często tu bywałam, rzadko zabierałam głos.
    Niektóre rzeczy nie znalazły we mnie zgody i wolałam siedzieć cicho.
    Czasem prowokowałam.
    Najpierw u Chustki, potem tutaj.
    Może dotrę do Magdy.
    Mam własną stronę netową i wielką pasję, więc mam gdzie być w sieci.
    I co najdziwniejsze?
    Jest późna pora dla ogółu, a dla mnie normalka czyli po 2-giej w nocy.
    I jestem tu sama.
    Pierwszy raz od znalezienia tego bloga.
    I po raz ostatni.
    Smutno to zabrzmi, ale życiowo:
    żegnaj Li.

  3. Basia pisze:

    Li! dziękuję za tyle pięknych, wspólnych chwil!

  4. Asia pisze:

    No trudno, domyślałam się, że tak będzie. Pewna brzydka pseudo dziennikarka z Olsztyna z popsutymi zębami i jakiś nieudaczny rencista skądś tam zaglądali tu codziennie kilka razy z nadzieją na kolejną pożywkę dla upuszczenia swojej frustracji. To się czuło, tego rodzaju ludzie są jak pluskwy, trudno je wytępić, zniechęcić do żerowania. Zło wraca, zawsze, tyle pocieszenia.
    Dziękuję, Moniko, za kawał dobrej literatury, za kobiecość buchającą z niemal każdego posta, za dowcip, za wytrwałość w tępieniu trollic uprzykrzającym życie Joasi, za „normalność”, która przecież nie jest wolna od błędów, ale przez to bliższa. Dlatego wielu z nas Cię naprawdę polubiło i stało (stoi) za Tobą murem.
    Pozdrawiam Cię i do napisania na @ jeszcze kiedyś.
    Asia

    • Li pisze:

      Asiu, dla jasności: Pani Aneta Markiewicz z Dywit pod Olsztynem i Pan Dariusz Polniak z Tych, nie mówiąc o Panu Tomaszu Żechowskim z Krakowa (podobno z rodziny słynnego Stefana Żechowskiego, wuj się chyba w grobie przewraca) nie są przyczynami mojej decyzji. Owszem, są dokuczliwi, ale patrzę na nich z litością- to źli ludzie, tacy co psa kopną, kota otrują, koleżance wbiją nóż w plecy, nikomu nie pomogą, są rakiem internetu.
      Przestaję pisać, bo mam światu nic do powiedzenia:)
      Wypaliła się we mnie ta formuła:)
      A przecież w życiu trzeba trzymać poziom.
      Nie chce mi się sięgać dna, wolę per aspera ad astra!
      Plany mam za to rozległe, kto wie, czy nie pokuszę się na kolejną budowę, o!
      I może to będę opisywać, ale na pewno nie tu.
      Pozdrawiam!

    • aurora vulgaris pisze:

      Opłakują Cię… sierotki. I kir już wyciągnęli z czeluści i czarną krepę… Paradoksalnie, to Twoi najwierniejsi czytelnicy:D

  5. aurora vulgaris pisze:

    Moja Droga, Twoja decyzja – słuszna decyzja. Obawiam się jednak, że pożegnania będą trwały ze trzy lata ;D

    • aLusia pisze:

      jeśli okaże się, auroro, że wieszczysz, to pędź kupić kupon na totka :)

    • aurora vulgaris pisze:

      Ty mnie aLusia do hazardu nie namawiaj. Tylko ciężką pracą ludzie się bogacą;D Poza tym mam trzy lata na to, by się stoczyć:D

  6. baa pisze:

    Dziękuję, Moniko. Bardzo, bardzo lubiłam Twoje blogi. Dziękuję za akcje pomocy, za Leca, za poczucie humoru, za serce. Za przepisy.
    Dobrej drogi, Li.
    :)
    :***

  7. agapoznan pisze:

    Wszystkiego naj Li, powodzenia w nowych projektach zyciowych
    Pozdrawiam

  8. kasiotla pisze:

    Weź no…

  9. ness pisze:

    Proszę, tylko nie „bezsens”, dla mnie to było bardzo dużo. W każdym razie dzięki za to.
    ness

  10. Grażyna pisze:

    Wszystkiego najlepszego na nowej drodze życia, Li. I dziękuję
    Grażyna

  11. Anuszka pisze:

    Dzięki za kawał dobrej literatury Li. Dobrej drogi, powodzenia

  12. filantropek76 pisze:

    Dziękuję za każdy wpis dietę – niediete i życzę powodzenia :-* miło było Cię poznać :-)

  13. kasiotla pisze:

    Dobra kochanie. Rozumiem. Bardzo lubię to miejsce:)- w koncu dzięki niemu Cię poznałam i myśle ze nasza przyjaźń to wartość dodana :))). Przynajmniej dla mnie niesamowita znajomość. Kurcze no wiesz sama:). Poznałam tez wielu innych ludzi w necie. Niektóre znajomosci miłe, inne – zwłaszcza ostatnio – rozczarowaly i zabolały. Gdyby nie mała Jula to juz wogole przestalabym chyba gdziekolwiek zaglądać. Cieszę sie Li, ze jestes prawdziwa – nie zmieniasz skory, mówisz co myślisz itd. Bloga nie będzie :( ale mamy ten cholerny t mobile ;)

  14. Ania pisze:

    Kochana Li,
    pisalam tu raz czy drugi,
    myslalam ze jest czas,
    bedac w Krakowie myslalam jak ciekawie byloby wypic z Tobą kawę
    szkoda ze juz niet i koniec.
    Powodzenia w zyciu!
    Anka

  15. Joanna pisze:

    Powodzenia! Żałuję :(

  16. filemonka pisze:

    Li, to jest nadzieja, że doczekam się książkowego bestselleru Twojego autorstwa :)

  17. Gosia pisze:

    Powodzenia Li, choć pewnie jeszcze nie raz, nie dwa wpiszę w wyszukiwarkę „li blog” z nadzieją, że ten ostatni będzie miał nowy wpis. Dziś się udało, szkoda że po raz ostatni. Jesteś kapitalną babką i będzie mi Ciebie brak w blogosferze. Gosia

  18. Gofer73 pisze:

    A ja Ci przypominam, że nie oddzwoniłaś :P

    Następna szansa za ok 4 tygodnie :P

  19. Joanna pisze:

    Pani Moniko czy to ostateczna decyzja?
    Bosz, jakie to wszystko bez sensu:(

  20. Ania W pisze:

    Powodzenia, Li! Fajnie bylo Cie tu „podgladac”. Ania

  21. Justyna pisze:

    Droga Li
    Twoje postanowienie i każdy je musi uszanować . My blogowicze jesteśmy decydentami otwarcia blogu i zamknięcia i żaden argument z zewnątrz nie ma wpływu na to. Myślę ,że są czynniki , które mogą sprzyjać decyzjom o zamknięciu bloga i czuję ,że tej Twojej decyzji sprzyjało zachowanie podłe Katona , Pokera i Sruci.
    Bez rozwijania tematu , bo szkoda czasu i śliny , wierzę ,że karma , którą posłali w świat wróci do nich podwojona o podłości, których się dopuścili, nie tylko w stosunku do Ciebie .
    Twoja wrażliwość i delikatność nie wytrzymała próby z prostactwem i chamstwem tej trójki. Szkoda , w tym znaczeniu ,że ich jad który wylewali z siebie był świadectwem jak niskich lotów są to ludzie. Ludzie dla których głównym obiektem ataków staja się albo niedoskonałości fizyczne ( w przypadku tej trójki wyjątkowy tupet lub skrajny bezkrytycyzm ) albo niepowodzenia życiowe np. samotnie wychowujące dzieci matki ( też skrajny bezkrytycyzm wobec faktów ogólnie znanych )
    Li życzę Ci wszystkiego najlepszego i mam wielka prośbę bądź tym kim jesteś , nie zmieniaj się :) nie chudnij , nie popadaj w zwątpienia , pomagaj ludziom tak jak dotąd to robiłaś , ratuj bezdomne koty i uśmiechaj się . świat jest lepszy o całą Twoją obecność – lepszy i piękniejszy!
    a na koniec kawałek poezji :) mądry i inspirujący do refleksji :)
    “Chciała dać nam wszystko, a była tylko jedna
    Nieprzyzwoita dobroć, czysty śmiech,
    Potężne serce kroiła na części,
    Częstowała, podtykała pod sam nos.
    A więc brałeś łapczywie,
    Wszyscy brali, aż w końcu
    Nie zostało nic, zupełnie nic.”
    Odbuduj serducho :) Jeśli gdzieś zaistniejesz daj znać :) powodzenia!

    • Li pisze:

      Oj Justyno, nie przeceniałabym aż tak roli tych miernot w mojej decyzji:) Jeszcze będą z siebie dumni;-))

    • Asia pisze:

      Ja też zaczynam wierzyć, że rezygnacja Li z tego bloga nie ma związku z Towarzystwem Wyliniałych Ćwierćinteligentów. Bo tak szczerze mówiąc, to co oni tam znaczą w blogosferze? Nic. Tyle ich, co sobie popiszą w jakiejś ciemnej netowej dziurze, do której nikt nie zagląda. A nawet jeśli zajrzy, to każdy ma swój rozum i dostrzeże to, co widać gołym okiem – chorobę psychiczną. Albo społeczną. Albo jedno i drugie. ;) Choć niejednemu tępakowi się pewnie spodoba, niech więc się tam kąpią w swoim grajdołku.
      Przeglądam blogi budowlane (szukam inspiracji), mam nadzieję, że kiedyś natknę się na Twój. :) I nie obchodzi mnie, czy będziesz go prowadziła jako Li, czy Cię rozpoznam. Dla mnie liczy się treść i dla wielu Twoich czytelników zapewne też. :) Trzymaj się ciepło!!! A.

  22. Iza pisze:

    :( Będę tęsknić, nigdy nie pisałam, czytałam sobie cichutko…
    Dziękuje Li, że Cię „poznałam”.

  23. asinek pisze:

    Myślę,że znana z konsekwentnej niekonsekwencji…pewnego dnia powrocisz:-)tymczasem -powodzenia Mo!

  24. Monika pisze:

    Bardzo lubiłam Twoje blogi. Pozdrawiam.

  25. Gosia pisze:

    Li, szkoda, ze nie bedziesz pisac, ale szanuje Twoja decyzje.
    I w ogole, SZACUN! Nie zawsze zgadzalam sie z tym, co i jak pisalas, ale czesto podziwialam Cie za odwage, za otwartosc, za zaangazowanie w sprawy innych, takze kotow :), ktore kocham.
    Mam nadzieje, ze ten Twoj blog nie zginie, moze wydalabys go jakos w wersji papierowej? Wiele w nim swietnych mysli a i styl pisania bardzo fajny i bardzo dobry :)
    Sciskam mocno i zapraszam sie na kawe, gdybym kiedys byla w Krakowie, jesli masz ochote sie spotkac :))
    Daj tez znac, jakby trzeba bylo cos wesprzec (o Magdzie bede pamietac…)

  26. nibeneth pisze:

    Szkoda. Ale na pociechę mam fakt, żeś 15 minut drogi od mła :) Do zobaczenia.

  27. statler waldorf pisze:

    Jeśli poczujesz przymus pisania pisz do mnie. Zawsze możesz liczyć na konstruktywne komentarze.

  28. iwonaw pisze:

    gdybyś za chwilkę zamknęła komentarze to już dziś: wszystkiego urodzinowego :) i powodzenia!

  29. iwonaw pisze:

    ze smutku aż zgubiłam „najlepszego” hihi

  30. Beem pisze:

    Ja wiedziałam, że tak będzie…

  31. Magda pisze:

    smutno…

  32. Jedz@ pisze:

    To teraz tęsknie czekam na twoją książkę. A daj znać, jak wyjdzie szzerozłotym drukiem :).

  33. KrystynkaR pisze:

    Ja też dziękuję za te wszystkie lata, kiedy mogłam czytać Twoje cudne opowieści. Szkoda, szkoda bardzo, że to koniec, ale rozumiem.
    Wszystkiego najlepszego, Li!

  34. jadwiga pisze:

    Li, dziękuję Ci za wszystkie dobre chwile jakie spędziłam tutaj z Toba w otoczeniu fajnych ludzi, na głupich nie zwracałam uwagi, tych nie brakuje niestety, rozejrzyj się dookoła, życzę wszystkiego najlepszego, radości życia, nowych wyzwań, poczucia humoru, nieustannych podwodów do dumy z dzieciaków, kotom dobrego jedzonka, miziania za uchem samych łatwych (bzdura, tak nie ma, spraw)zdrowia i co jeszcze czego nie wymieniłam a sama o tym wiesz, pisz, niekoniecznie tutaj, pozdrawiam serdecznie
    Babcia Jadzia

  35. Ann pisze:

    Dziękuję Ci za bloga, za świetne wpisy, za Chustkę, Wojowniczą i inne akcje, za program kulinarny:).
    Jednak przede wszystkim za to, że pokazałaś nam, iż można być jednocześnie twardą i delikatną kobietą, mieć swoje zdanie i zwyciężać wszelkie przeciwności.

    Rozumiem Twoją decyzję, będę jednak tęsknić za wpisami. Daj znać, gdy pojawisz się w nowej odsłonie :)

  36. ja.online pisze:

    Jeśli kiedyś…gdzieś… podniesiesz kurtynę…daj znać cichej czytelniczce.

  37. Foksal pisze:

    może – do zobaczenia zatem? gdzie indziej i kiedy indziej, byle pod tym samym pseudo, inaczej nie da się ciebie znaleźć.

  38. Klarysa007 pisze:

    Szkoda :/ Bardzo lubiłam tu przychodzić i czytać. Szkoda, że się w końcu na maila od Ciebie nie doczekałam ;) Mam nadzieję, że jeśli w końcu książkę napiszesz to jednak dasz nam znać! Samych pięknych chwil Li!!!

    • Li pisze:

      Klaryso, na wiele maili nie odpisałam, ten brak czasu tak dolega…,że zacytuję klasyka:)Ale myślę,że teraz powoli dojdę do każdego:) Pozdrawiam!

  39. Szkoda Li, wielka szkoda, lubiłam tu zaglądać. Kilka lat Twojego i mojego życia. Dziękuję za pozytywną energię.Znalazłam Cie dzięki Twojej ametystowej łazience przeczytałam jeden wpis i zostałam. Może gdzieś się jeszcze spotkamy, masz piękny dom i talent do dekoracji wnętrz.Może gdzieś zobaczę jeszcze twoje łososiowe szkła,obrazy i piękną balustradę przy schodach.Życzę powodzenia,nowych sił,nowych inspiracji,złotego pudru na twarzy, nowych czerwonych szpilek i wybornej kawy no i jeszcze smakowitych zakupów na Kleparzu w moim ukochanym Krakowie.Pozdrawiam gorąco Ciebie a głaski ślę wszystkim kociakom. Anetta Z

  40. jadowita pisze:

    Moniko, mój niezrównany krakowski ciccerone :)

    Podobno czasem trzeba zamknąć drzwi, aby otwarły się wrota…

    Mam nadzieję, że dla Ciebie się właśnie otwarły. Pozdrawiam serdecznie :)

  41. madeoftrouble pisze:

    przyznam szczerze ze mi smutno – to tak jakby ktos wytargal ostatnie kartki z mojej ulubionej ksiazki i juz nie bede wiedziala co u Bobcia, jak tam Karolcia i podboj Edynburga, a co z Gusia??!!! I niedieta??? A co z kleparzem i radosnymi przepisami! gdzie ciag dalszy? czy mozna zglosic oficjalny protest? Czytalam od 7 lat a tu taki klops. Wszystkiego najlepszego moja Li-i-jedyna, bede tesknic.

  42. Hawajska Czekolada pisze:

    Też mi smutno… Odkryłam Ciebie przypadkiem w blogosferze i Twój świat mnie wciagnął. Chłonęłam Twoje słowa, zachwycałam Twoim zachwytem nad życiem, podziawiałam, towarzyszyłaś mi przy porannej kawie, razem z Tobą słuchałam Możdżera, muskałam twarz pudrem Clinique, rozpieszczałam siebie masażami… tak jak Ty…
    Wiem, że będzie mi brakować Ciebie tu, w internecie, ale rozumiem doskonale, że formuła się wyczerpała, trzeba iść dalej…
    Bądź szczęśliwa!

%d blogerów lubi to: