Hej, hej!

Moi Drodzy!
Parę słów wyjaśnienia, bo nie ogarniam już maili :)
Zamknęłam bloga nie dlatego, że piszę w ukryciu,
ale dlatego, że nie piszę.
I pisać na razie nie będę.
Nie proście mnie więc o hasło, bo go nie mam.
Gdybym miała zamiar dalej pisać, to nie zamykałabym bloga.
Poszłam na odwyk od internetu, nie piszę, nie czytam,
lekceważę linki do postów na mój temat
przesyłane przez „życzliwych inaczej”.
Mam ich w dupie, mówiąc wprost i niegrzecznie.
W dupie, w dupie, w dupie.
(Choć to i tak zbyt urocze miejsce dla takich kanalii).
Na razie realizuję swoje rozległe plany,
czy wspominałam, że sprzedaję mieszkanie?
I że szukam kolejnego strychu do kupienia?
I że mam ochotę na nową budowę, bez wyłażących teraz błędów
(ale zapewne z nowymi, haha).
Chcę mieć solary, klimatyzację,
podgrzewaną podłogę w łazienkach,
częściowo zadaszony taras i windę.
No i widok!
(Takie tam drobnostki;-)
Będzie więc o czym pisać, ale na razie sobie blogowo pomilczę.
Mam sporo nowych książek, nowe filmy, nowego kota,
fajnego faceta, jest co robić:)

A jutro odbieram z lotniska Gusię,
poleciała na kilka dni do Karolci,
SAMA
– czyż nie jest zuchem?
Całusy,
Li.

Reklamy

29 Responses to Hej, hej!

  1. Hawajska Czekolada pisze:

    Dużo się dzieje… Trzymam kciuki mocno za wszystkie plany. Gusia zuch, dokładnie po Jej Mamie :-) Pozdrawiam serdecznie!!!

  2. yenulka pisze:

    Li, widzę że dzieje się u Ciebie intensywnie i jak zwykle czerpiesz z życia pełnymi garściami :) Cieszę się z tego optymizmu który buzuje wśród literek :) Trzymaj się ciepło kochana i pamiętaj, że bloga nie usuwam z ulubionych :)

  3. sonusia pisze:

    Jak super zaczął się poniedziałek.Jest wpis;)

  4. sonusia pisze:

    Lubię Tu wracać jak do dobrej książki,niech zostanie chociaż do czytania;)

  5. czarnawiewiorka pisze:

    Bardzo ucieszył mnie ten wpis. Dobrze się dzieje. Tak nieśmiało – może zostaw otwarty – chętnie tutaj wrócę powspominać.I też nie usunę z ulubionych.
    Pozdrawiam
    czarnawiewiorka

    Gusia zuch nad zuchy.

  6. Joanna pisze:

    Pani Moniko,strasznie miło się to czyta.Skąd Pani czerpie siły?Jest Pani dla mnie żródłem inspiracji,że jeszcze tyle mogę i tyle mam do zrobienia.Dziękuje.Joanna.

  7. Gosia pisze:

    Li, jakze milo Cie poczytac! :)) To jak nagle a niezasluzone pyszne ciastko do kawy :). Ja bym bardzo chciala, zebys dalej takie, chocby lekkie, notki dawala… choc raz w tygodniu, plizz! Po luknieciu na wrogie Ci blogi (tfu!) to jak balsam na dusze poczytac cos ludzkiego i fajnego, nie ziejacego jadem… Przeciez mozesz dac wstep tylko ludziom normalnym, jak my :))
    Pozdraiwam bardzo cieplo i slonecznie!

  8. Ja bym na twoim miejscu wybrał domek w bliskiej odległości od Krakowa. To by było wyzwanie zbudować coś takiego :-)

  9. JK pisze:

    Fajnie bylo znalezc w mailach wiadomosc od S&N, jaka zarazliwa radosc, energia, optymizm…. tak lubie . Oczywiscie pozdrawiam i zycze pelnej realizacji super planow :-)

  10. Wreszcie Li taka jaką uwielbiam. Pełna energii, nowe plany, nowe wyzwania. Będę czekać na nowe mieszkanie już sobie wyobrażam jak będzie pięknie. Pozdrawiam ciepło, jestem ciekawa nowego kotka :) Anetta.

  11. Insolence Jo pisze:

    Li, to bylo okrutne. Swoim postepowaniem zmusilas mnie do ostatecznosci, otworzenia bloga. Myslalam, ze masz haslo i trzeba byc w klubie, by podgladac Twoje zycie. Jako swiezynka blogowa, morduje sie juz tydzien z opanowaniem tego ustrojstwa. Nikt Cie nie zmusi do pisania, ale raz na ruski rok mozesz sie odezwac. Jak juz ktos tu napisal, wielu z nas (w tym ja) wciaz tu wchodzi. Z braku nowych wpisow przegladam starsze posty. To jest jak ponowne czytanie ulubionej ksiazki. Nie wiem co pisaly trolle ale mam wrazenie, ze masz duze stale grono wiernych czytelnikow ktorzy nie szukaja tu sensacji, nie wylewaja pomyji, tylko ciesza sie z Toba kazdym kolejnym dniem. Dzis zrobilas mi najlepszy prezent przed mikolajkowy. Dziekuje za ta niespodzianke. 40 letnia kobiet i wierzy w Mikolaja! (to o mnie)
    Co do nowej budowy jestem ZA. W swoim zyciu robilam juz kilka remontow/budow. Srednio co 4 lata. A i tak zawsze sa jakies bledy. Facet wazna sprawa w zyciu kobiety. Jak dobry to daj Wam szanse. Chwasta nie trzymaj. Cory lada moment beda w pelni samodzielne. Oby. Potem mozesz spelniac swoje marzenia. Pokaz chociaz zdjecie nowego kota. A najlepiej calej kompani. Pozdrawiam i 3mam kciuki. NIE ZAMYKAJ BLOGA, PROSZE.
    Jo – Joanna

  12. pat pisze:

    li, nawet takie pierdu pierdu jest milo u Ciebie czytac, wiec skrobnij cos czasem zebym wiedziala ze wbrew wszystkim idzuesz do przodu ;)

  13. danuta-79 pisze:

    podpisuję się pod wszystkimi co wyżej. Lubię Cię czytać i wracam często do Twoich postów jak do ulubionej książki :)

  14. Re pisze:

    Trzymaj się ciepło Li! :) Niech się darzy! :) Jeśli tylko będziesz kiedyś chciała wrócić do blogowania to pamiętaj, że masz grono oddanych czytelników. A hejterzy – cóż, to jest podatek od sławy ;) Powodzenia we wszystkim życzą Kapelutki! <3

  15. Dorota pisze:

    dziewczyno, masz dar do literek, nie wyłączaj się tak całkiem stąd. widzisz, ilu czytaczy tu włazi z Twojego powodu? :-) wizja nowego strychu mnie przewróciła – Boże, masz przecież takie piękne mieszkanie! (uwielbiałam Twoje fotki wnętrz). ale jak mus to mus – będzie jeszcze przepiękniej? a facet… aaa, trzymamy kciuki :-) PS. zlej hejterów, tylko nietuzinkowe osobowości doczekują się własnej, wiernej sfory ujadaczy ;-)

  16. Monika pisze:

    Kota, kota, chcemy zobaczyć kota!
    Pozdrowienia:)

  17. Basia pisze:

    :)) jak dobrze! serdeczności !

  18. Klarysa007 pisze:

    Weszłam z nadzieją i oto nagroda :)
    Dzięki!!!

  19. statler waldorf pisze:

    Nowe książki, nowe filmy, nowy kot… i fajny facet. Na końcu. Ostatnie ogniwo łańcucha… Biedne chłopisko.

  20. Edyta pisze:

    Brawo Li. Lepiej żyć. Choć szkoda, że już nie poczytam. W sumie lubiłam te Twoje wpisy :) Powodzenia!

  21. Ann pisze:

    Zmiany na lepsze, super!

  22. Asia pisze:

    Stwierdzam, że nigdy nie zrozumiem tych „życzliwych inaczej”. No po co, po co, po co lecieć z tymi linkami, jakby to były jakieś właśnie objawione tajemnice fatimskie, a nie pierdolety dwóch czy trzech podłych osób? Podli ludzie zawsze będą (niestety) i zawsze będą się czepiać tych, którym zazdroszczą (wszystkiego). Mądry to wie, a durnemu i elaboratu będzie za mało, by zrozumieć. Jaki więc sens się tym przejmować?
    Moniko, nie zachwyca Cię fakt, że pomimo, iż zamkłaś byłaś na chwilę swojego bloga, nadal tyle ludzi (włącznie ze mną) wchodzi tu z nadzieją na nowy wpis? :D Kurczę – takiej sympatii nie da się podrobić. Trzymaj się, buduj i bądź. :)

  23. kasia pisze:

    tak się ciesze:)

  24. jadowita pisze:

    Cieszę się, że masz tyle energii i pomysłów. I zazdroszczę, ja na słowo remont dostaję wysypki :) Pomyślnych wiatrów!

  25. Magda pisze:

    Spokojnych!

  26. Gosia pisze:

    No to wesolych :) i zdrowych – juz teraz zycze, bo zaraz wyjezdzam i tez chce sie odciac troche od internetu ;)

%d blogerów lubi to: