Sobotni blues.

51

Ten weekend będzie inny niż wszystkie!
(Postanowione i przyklepane).
Planowanie czynności zajęło mi całe przedpołudnie.
Ale przecież najważniejszy jest plan.
Na razie mam poważną obsuwę,
do południa powinnam już rozebrać choinkę,
nastawić dwa prania, posprzątać kuchnię
i umyć łososiowe szkło.
Niestety, zajęły mnie czynności w planie nie przewidziane,
jednak okazał się on zbyt ogólny, ramowy,
zabrakło podpunktów z czasem na kawę, głaskanie kotów i czytanie.
(Pies patrzy badawczo, kiedy udam się w stronę drzwi
i zrealizuję punkt nr 5.- wyjść z psem).
Muszę zrobić przetasowanie, ustalić gradację ważności,
przecież w życiu sprzątanie, prasowanie i mycie szkła
nie może być ważniejsze od grzania się w łóżku,
w ulubionej półleżącej pozycji, z kubkiem latte,
z mruczącymi kotami
i przeświadczeniem, że jestem wolną kobietą
i mogę robić co mi się tylko podoba.
O!
Modyfikuję więc oczekiwania losu wobec mnie
i wychodzę z psem, by zrealizować choć jeden obowiązek,
a potem maseczka na twarz i świat jest nasz:)
Jedyny pewny punkt dzisiejszego dnia,
to perspektywa miłego wieczoru.
Miłego dla Was!
Li.

Reklamy

7 Responses to Sobotni blues.

  1. Ania M. pisze:

    Od samego czytania poczułam ten powiew wolności :)))

  2. elw pisze:

    Li u Ciebie nawet jak nic się nie dzieje, to się dzieje.
    Miłej niedzieli.

  3. jadowita pisze:

    jeżeli jest to szkło, o którym myslę, to rozpisałabym mycie na jakies 2 tygodnie :)

%d blogerów lubi to: