Rozważania klimatyczne.

Tak jak kiedyś nie mogłam żyć bez bloga,
tak teraz żyję bez niego.
Myślałam, że to coś zmieni, a nic się nie zmieniło,
choć mam więcej czasu dla siebie.
Ale pisząc bloga też poświęcałam czas sobie,
(więc w sumie nic się nie zmieniło).
Dalej mam dwadzieścia cztery godziny na dobę,
z których kilka jest bardzo intensywnych,
kilka nudnych, kilka zmarnotrawionych,
kilka wartych zapamiętania, kilka przytulnych,
kilka przepełnionych niewiadomozaczym tęsknotą,
kilka smutnych,
kilka wesołych,
mijają noce i dni,
za szybko mijają, za szybko.
Przetrawiam i przerabiam na pozwy ludzkie historie,
przez pracę straciłam już jakiekolwiek złudzenia
co do zjawiska zwanego miłością,
bo będąc świadkiem wielu jej upadków,
otorbiłam się na wszelki wypadek,
może być lekko i przyjemnie,
ale ślizgając się tylko po powierzchni.
Żadnych zobowiązań, głębszych więzi
i przeczuwanego smaku rozczarowania.

Młodsza poleciała wczoraj do Edynburga, do Starszej.
(Mam wolny od domowych obowiązków tydzień).
Wróciłam do domu późno w nocy.
Otworzyłam drzwi i zamarłam-do przedpokoju z kuchni
powoli
wypływała
ciemnoczerwona
kałuża krwi.
Nie wiem ile czasu zajęło mi opanowanie kolan, języka i umysłu.

Nie wiem też, który to koci baran
zrzucił z kuchennego blatu litrowy słój
z gęstym malinowym sokiem.

Życie codziennie niesie ze sobą niespodzianki.
Czasem słodkie jak sok.
Ale z reguły gorzkie.

Gorzko, gorzko mi.
Sorry, taki mam w sobie klimat.
Li.
PS. Jednak narzekanie na blogu ma nieodparty urok…
nie do zastąpienia!

Reklamy

14 Responses to Rozważania klimatyczne.

  1. Basia pisze:

    taki słodko-gorzki…malina z dodatkiem absyntu…dobrze,że sok, ktokolwiek to zrobił…pozdrawiam wiernie i ciepło,

  2. czarnawiewiorka pisze:

    Li
    Jeszcze znajdziesz prawdziwą miłość- wtedy, gdy się na nią otworzysz.
    Czego Ci życzę z całego serca.

    • Li pisze:

      Nie ma czegoś takiego jak prawdziwa miłość,
      bo czy miłość może być nieprawdziwa?
      Albo jest miłością, albo nią nie jest:)

  3. Insolence Jo pisze:

    Li, zanim doczytalam do konca wstrzymalam oddech z przerazenia. Myslalam, ze ktorys kochany siersciuch mial problem. Moj przedostatni kot zostal znaleziony przez rodzicow wlasnie w kaluzy krwi. Byl jedynakiem. Nikt nie mogl mu nic zrobic w mieszkaniu rodzicow. Do dzis nie wiemy co mu bylo i dlaczego tak skonczyl.
    Maliny sa dobre. Lubie. Ale zeby i koty? Dziwny jest ten swiat.
    Milosc istnieje ale to delikatny kwiat. Szybko usycha. Czasem najlepsza pielegnacja nie pomoze. Najlepsza jest milosc wlasna. „Egoistom trza trochu byc”. I tego sie trzymaj. Joanna-Jo

  4. Hawajska Czekolada pisze:

    A ja się cieszę na nasze marcowe spotkanie :-) Tymczasem serdeczności ślę! Proszę pomiziać koty w moim imieniu :-)

  5. Asia pisze:

    Droga Li,
    uwielbiam Twoje wpisy i czekam w wirtualnym blogowisku tylko na Twoje… Co do miłości… Ja jeszcze w nią wierzę… Do niedawna bezwolna, załamana trwałam, bo myślałam, że tak pewnie musi być. Że wiele kobiet tak ma… Awantury, płacz potem proszki na uspokojenie… Tak przeszło rok… wreszcie podjęłam decyzję. Jestem po wizycie u adwokata. Separacja czy od razu rozwód? Takie mną zaprzątają myśli teraz. Obym tylko wytrwała, obym dała radę, bo łzy strumieniami codziennie lecą. Ale wierzę, mimo wszystko w miłość. W coś do cholery trzeba wierzyć. W tym roku skończę aż lub tylko 40 lat a na nadgarstku wytatuowałam sobie napis Renovatio. Ja urzędniczka z Ministerstwa:) Patrzę na niego codziennie, żeby nie zapomnieć o tym co postanowiłam w swoje ręce wziąć
    Asia

    • Li pisze:

      Asiu, no cóż… życie.
      Ale po co Ci separacja? To nie jest etap przejściowy pomiędzy małżeństwem a rozwodem! Od razu weź rozwód, po co masz potem znowu sądownie znosić separację?
      Ja też wierzę w miłość, głęboko wierzę! W krasnoludki też wierzę!
      I w Pożyczalskich… i w elfy… i w hobbity… :)

  6. statler waldorf pisze:

    „Żadnych zobowiązań, głębszych więzi” … Mam podobnie. Ciepło kojarzy mi się tylko z termoforem.

  7. Aniaha pisze:

    Parsknęłam! :D „koci baran” – boskie

    • Li pisze:

      Podejrzewam Bobcia, on ma awersję do przedmiotów na blatach kuchennych, ma być porządek, wszystko schowane i dużo miejsca dla kota! :)
      Mniejsze przedmioty tak delikatnie i elegancko spycha łapką- telefon, klucze, chusteczki…
      Większe bierze bokiem:D
      Ale kocham tego drania, kocham!

  8. 123cathy pisze:

    Czy zrealizowanej na wielu polach dojrzałej kobiecie potrzebne są do szczęścia zobowiązania ?
    Cieszę się, że zaczęłaś poświęcać więcej czasu sobie…- lubię Cię czytać.

  9. K pisze:

    Czemu nie zostałam obdarzona takim talentem pisarskim? No czemu?
    Bardzo się ciesze, że wrócilaś Moniko !
    P.S. To straszne kiedy po wpisaniu maila przepotwarzam się z uroczego serduszka na różowe czupiradło :-(

%d blogerów lubi to: