Niski poziom wewnętrznej dojrzałości.

Młodsza zrobiła nam wczoraj testy na wewnętrzna dojrzałość
i wyszło, że ja mam dojrzałość 25-latki,
a ona 38-latki.
To by się  zgadzało,
czuję
że
zamiast się starzeć- dopiero dojrzewam.
Za to moje dziecko jest dojrzałe ponad dopuszczalną miarę.
Ale z drugiej strony cieszy mnie ta jej dojrzałość i rozsądek,
pozwala mi to na oddech
choć w jednej sferze mojego macierzyństwa.
Nie martwi mnie też moja testowo wykazana niedojrzałość,
ech- może dzięki niej egzystuję jeszcze na tym złym świecie,
bez uciekania się do wspomagających psyche leków.
(bo hurtowo połykany magnez  chyba do nich się nie zalicza?).
Czas jakby szybciej mi płynie, zżera mi tydzień za tygodniem,
straciłam nad nim panowanie, jestem z nim w dużym konflikcie,
nie nadążam, nie nadążam!
Może za dużo śpię?
Mam na sobie głównie problemy, mało przyjemności,
ale przecież wciąż nie tracę nadziei,
że pewnego słonecznego dnia,
o szóstej rano, wyjdę na mój taras,
z kubkiem kawy
i poczuję, że jestem szczęśliwa.

To już niedziela?

Li.

Reklamy

23 Responses to Niski poziom wewnętrznej dojrzałości.

  1. Li pisze:

    Nie chce Wam się ze mną gadać?:)

  2. Maja pisze:

    Chyba mam to samo. Na karku za niedługo 40, a ciągle mam poczucie, że wszystko przede mną, że jeszcze nie zaczęłam tak naprawdę żyć, że nie wiem, jak chcę, żeby to moje życie wyglądało. Może gdybym miała dzieci, musiałabym być zawsze ‚dorosła’ i poważna, a tak to jak życie dokopie, to i w poduszkę popłakać mogę i spać w weekend dłużej, gdy jestem chora. Ciekawe, na ile lat moją dojrzałość test by pokazał. Strach się bać.

    • aLusia pisze:

      z założenia nie robię testów, zwłaszcza tych na inteligencję :) zbyt boję się wyniku… :) :)

  3. statler waldorf pisze:

    A o czym tu gadać skoro dzieli nas różnica pokoleń.

  4. Maja pisze:

    No nie wiem, nie wiem. Wiek metrykalny nie zawsze jest miarodajny. Jeden z moich ex był parę lat starszy ode mnie, ale czasem zachowania tego 35-latka były wypisz – wymaluj jak nastolatka. Inny z kolei, chociaż młodszy ode mnie, zachowywał się czasem djrzalej niż by wiek wskazywał

  5. AnkaW pisze:

    O! Ja też nie nadążam. Czas mi przepływa przez palce. Dziś wiele planów i już widzę, że nie da się ich zrealizować, choć jak się szybko zabiorę, to może jeszcze zdążę? Fajne mam te plany, twórcze kreatywne, uwielbiam być przedstarszą panią z odchowanymi dziećmi i mieć czas dla siebie. Jak tu dorosnąć skoro to druga młodość? Ostatnio tak czułam się przed ślubem. :)

  6. Insolence Jo pisze:

    Niektorzy rodza sie juz starzy. Inni nigdy nie dojrzewaja. Na szczescie do zadnej z tych grup nie naleze. Dojrzalosc to rzecz wzgledna. Wszystko zalezy od osoby wspomagajacej mnie zyciowo i skali problemu. Z testami to roznie bywa. Kilka lat temu robilam test na to jaki mam umysl meski/zenski. Wypadlo mi dokladnie posrodku. Czyli ani kobieta ani mezczyzna. No to wlasciwie kto? I nie bede tu przywolywac modnego w Polsce slowa „gen…” Po co wilka z lasu. A tak nawiasem mowiac 25 lat to fajny wynik. W sumie juz z dowodem osobistym a jeszcze na lub zaraz po studiach. Joanna-Jo

  7. aLusia pisze:

    nie żebym się czepiała, zle czy nie byłabyś szczęśliwsza wychodząc na taras o 12, a nie o 6? albo nawet o 13? o 6 to chyba nikt nie może byc szczęśliwy…. zresztą, to feralna godzina

  8. Zofia De Dur pisze:

    Na taras w swoim nowym domu, rozumiem :) Taki masz plan, Li, aktualny rozumiem. Ja już czekam na notki z placu budowy. I na książkę czekam…

    • Li pisze:

      Nowy taras najpierw trzeba wybudować, a żeby wybudować trzeba sprzedać obecny. Więc sprzedaję:)

  9. V. pisze:

    Oj, Li, jak ja się cieszę, że wróciłaś…
    Pozdrawiam

    • Li pisze:

      V. odchodzenie i wracanie, odchodzenie i wracanie… W każdym razie cieszę się, że Ty się cieszysz:)

%d blogerów lubi to: