Pomiędzy kolejnymi seansami w kinie ucieka życie.

Cieszę się, że idę dziś do fryzjera.
Siądę w jednym miejscu na dwie godziny i będę myśleć nic.
Ale nawet w biegu zauważam, że w naszym kamienicznym ogrodzie wychodzą już tulipany i żonkile!
(I niech śnieg nawet nie próbuje na nie padać).
Mój tarasowy namiot ostatecznie nie ściągnięty,
przetrwał jakoś zimę,
poduszki na sofie też!
(Mam ochotę na pracę ogrodowe i nowe buty).
Kurczę, czuję zmęczenie, pracuję ponad siły,
ale czuję też ogromną chęć walki o dostęp do energii,
nie ma co poddawać się złym nastrojom,
są zmarszczkotwórcze i toksyczne.

Wczoraj byłam w kinie,
przekuję sobie ten weekend w jedną wielką przyjemność
i nie będę myśleć o poniedziałku.
Miłego dla Was!
Li.

Reklamy

2 Responses to Pomiędzy kolejnymi seansami w kinie ucieka życie.

  1. Beem pisze:

    I dla Ciebie Li, najmilszego. Byłam odcięta od kompa prawie trzy tygodnie, jak miło przeczytać tyle nowych notek hurtem! Bo przecież nas nie rozpieszczałaś, więc wszystko cieszy podwójnie.

%d blogerów lubi to: