Dobrze, dobrze mi.

Wystarczyło kilka dni bez telefonu
(cudownym zrządzeniem losu zapomniałam ładowarki),
by leżący we mnie głęboko spopielały feniks
narodził się na nowo.
Fruwa teraz z energią,
zamiatając gorejącym czerwonym ogonem
domowe kurze i życiowe problemy.
Jest mi dobrze i energetycznie.
Dzieci od wczoraj u babci po mieczu,
zostałam sama i bez auta,
ale za to z niezawodnymi przyjaciółmi,
zaraz po mnie przyjeżdżają
i do jutra dobrowolnie uwiężę się
na wsi pod Krakowem.
W szeroko zakreślonym planie
mamy głównie przyjemność.
Planuję też kolejny weekendowy wyjazd,
bo chyba znalazłam lekarstwo na swój stres,
z prostą recepturą:
kilka dni innego nieba, zapierające dech piękne widoki,
brak telefonu i miłe sercu osoby.
Wystarczą trzy dni, by odciążyć umysł
i znowu nabrać
wielkiej ochoty na życie.
Spokojnych Świąt,
Li.

Reklamy

3 Responses to Dobrze, dobrze mi.

  1. Basia pisze:

    Odpoczywaj i baw się na łonie natury! Święta są po to, by było dobrze :) , więc dobrych Świąt!

  2. Klarysa007 pisze:

    Spokojnego odpoczynku!!!! Mokrego jajka :P

  3. KrystynkaR pisze:

    Wszystkiego dobrego!

%d blogerów lubi to: