Droga do nowych narodzin była długa, droga i kręta. Jeszcze nie doszłam do jej końca, ale już wiem, gdzie iść.

Trudno uwolnić się od przeszłości,
a przecież dopiero wolność od niej, daje wolność w teraźniejszości.
Miałam nadzieję, że jestem już wolna,
a to była tylko przerwa w wykonywaniu kary złego życiowego wyboru.
Ile jeszcze będzie mnie to dotykać?
Ile jeszcze smutków i przykrości?

Siedzę na tarasie i widzę wiosnę.

A w Wenecji widziałam mocno posuniętego w latach staruszka,
wielkim kluczem długo otwierał piękną, kutą, pełną bramę.
Potem mozolnie w nią wchodził, nieświadomy ciekawskiej kobiety za plecami.
Uroda dziedzińca i palazzo zaparła mi dech.
Alberto mówił mi, że Wenecja na wodzie to starsi ludzie,
mieszkają samotnie w swoich pięknych domach,
umierają pilnując rodowych majątków,
będąc często ostatnimi.

Mam w głowie wyraźnie zarysowany plan,
broniłam się przed tym, broniłam,
ale teraz intensyfikuję swoje działania
w kierunku sprzedaży mieszkania,
lepiej żyć, niż mieć,
zaprawdę powiadam Wam.
Zabezpieczę dzieci i zostanę hulaką.
Posiadanie dóbr materialnych
nie daje niczego więcej poza sytym, acz pustym zadowoleniem
z „miecia i mania”.

Aga od Albiego powiedziała mi, że wie,
iż jej podłoga jest beznadziejna
i że powinna ją wymienić.
Oni jednak wolą jechać na wakacje.

Onegdaj wydałam na jedną lampę 4500 zł.
A tych kutych lamp mam sześć.

W listopadzie skończę 47 lat.
Przez większą część mojego dorosłego życia
byłam ogłupiała.
Biłam pokłony bogom konsumpcjonizmu.
Nienasyconym i codziennie innym.
Czas to zmienić.
Li.

Reklamy

22 Responses to Droga do nowych narodzin była długa, droga i kręta. Jeszcze nie doszłam do jej końca, ale już wiem, gdzie iść.

  1. aurora vulgaris pisze:

    Nareszcie! :D

  2. Zofia De Dur pisze:

    Zmartwychwstajesz, Li ;) No to : HALLELUIAH !

  3. Ania pisze:

    Uwielbiam Cię:) Powodzenia

  4. Basia pisze:

    Jak dobrze zaczynać coś od nowa ! Zawsze być…niekoniecznie mieć bardzo dużo:))

  5. aLusia pisze:

    symboliczny moment :)

  6. pat pisze:

    Li, tradycyjnie, jestes super! i za 3 lata Ty inja obchodzic bedziemy okragle urodziny i wtedy mam zyczenie cie spotkac, jesli teraz to niemozliwe…

  7. statler waldorf pisze:

    A kiedy będziesz już hulaką to sobie ziele zapa…rzymy i popijemy czystą… wodę
    pójdziemy w miasto… o laseczce, kasę puścimy… w mlecznym barze
    i czasem sobie pogadamy… gdy rozpoznamy nasze twarze…

    • Li pisze:

      no cóż, albo codziennie będziemy poznawać się na nowo:)
      A ostrzegam- z Tobą już niczego nie piję, nie jaram, nie zaparzam, niczego-nawet rumianku:D Zawsze później źle to się dla mnie kończy, choć nie powiem- przyjemność chwilowa jest, oj jest:D
      W weekend zabieram się za taras.
      Plany planami, ale na tarasie musi być życie!
      A może posadzę trawę pampasową?

    • Li pisze:

      i w tym roku idę w solarne krasnale, widziałam takie cudne, ze świecącymi czapkami!

    • statler waldorf pisze:

      Chcesz mieć życie na tarasie? Kupię Ci jaszczurki.

    • Li pisze:

      wystarczy mi taki stary jaszczur jak Ty:P

    • statler waldorf pisze:

      Lepiej być jaszczurem niż zwergiem w świecącej czapce.

    • Li pisze:

      aha, przynajmniej nie trzeba Cię ładować, ale z drugiej strony trudno wyłączyć:P

    • Beem pisze:

      Brzytwa. Dwie brzytwy. Uśmiałam się.

  8. kreska7 pisze:

    Ha też dochodzę do podobnych wniosków – po co mi kominek – wolę pojechać na ferie z dziećmi czy na wakacje,
    a i tak mam do spłacani ileś ileś rat kredytu,
    a w tym roku wreszcie po latach marzeń zobaczymy wielką metalową wieżę i takie tam łuki i aleje ;)

    • Li pisze:

      Obiecałam Guśce Paryż w październiku!
      Wykończą mnie te obietnice:)))
      Ale jesienny Paryż… i najlepsze kasztany…:)

  9. Jedz@ pisze:

    Wiem, że pewnie wszyscy to już znają, ale muszę, bo pasuje jak ulał… http://adonai.pl/zamyslenia/drukuj.php?id=28
    Serdeczne pozdrowienia dla Ciebie Li i Twoich bliskich

%d blogerów lubi to: