Kochanie, wróciłam!

Statler (a trzeba wiedzieć, że wielbię tego człowieka) powiedział mi, że nudzę.
Straciłam lekkość pisania, oryginalny styl i takie tam inne… raniące… prawdziwe…
Nawet obrazić się nie mogę, bo wiem że ma rację.
Tyle razy miałam podcięte skrzydła, że w końcu stałam się nielotem.
Ale wierzę, że wrócę do takiego pisania jak kiedyś.
I poszybuję!
Dlatego reaktywuję tego starego trupa, mojego bloga
i będę znowu pisać codziennie.
Bez konkretnego powodu,
powiedzmy, że dla przyjemności.
Swojej, a może trochę i cudzej, to nieważne.
Ważne, że znowu chcę pisać.
I może nareszcie opiszę pewną historię!
Li.

Reklamy

12 Responses to Kochanie, wróciłam!

  1. Barbara pisze:

    Czekałam, czekałam i wreszcie się doczekałam. Już się cieszę z obietnicy codziennych wpisów. Serdecznie pozdrawiam.

  2. Basia pisze:

    nareszcie!

  3. aLusia pisze:

    szybka kuracja z komórek macierzystych i skrzydła przyrosną jak nowe :)
    a gdyby rozpierała wciąż Cię chęć i potrzeba napraw domowych sprzętów to zapraszam serdecznie :)

  4. Lela pisze:

    wreszcie! ;-)

  5. Hawajska Czekolada pisze:

    Dobra wiadomość z samego rana :-) Cieszę się, że jesteś!

  6. Insolence Jo pisze:

    Kobieta jest zmienna (jak pioro na wietrze). I bardzo dobrze. Daj sobie chwilke i pioro wroci. 3mam kciuki za decyzje. Joanna-Jo

  7. Jedno na pewno świetnie ci wychodzi – rozbudzanie ciekawości.
    :-)

  8. Eeeee… zabrzmiało tak jakby tylko to dobrze ci wychodziło a to nieprawda. Po prostu mam nadzieję, że nas tą historią uraczysz. :-)

  9. izz pisze:

    Cieszę się, że jesteś :)

  10. Anetta pisze:

    Feniks powstaje z popiołów :) Czekam:)

%d blogerów lubi to: