Nie znasz dnia, ani godziny.

Planujesz podróż, wsiadasz do samolotu, na rękach trzymasz niemowlę,
pełna wiary, że wylądujesz szczęśliwie,
bo dlaczego nie?,
lecisz korytarzem powietrznym nad europejskim krajem,
malezyjskie linie lotnicze mają wysokie rekomendacje,
zresztą niedawno tragicznie straciły samolot,
więc statystyka jest po Twojej stronie.
Cieszysz się na wakacje, albo na spotkanie z rodziną.
I tylko nie przewidziałaś,
że jakiś zamroczony alkoholem watażka
naciśnie guzik…
Trudno znaleźć słowa, straszne, straszne!
Li.

Reklamy

10 Responses to Nie znasz dnia, ani godziny.

  1. ingrid0 pisze:

    straszne. zawsze, kiedy wsiadam do samolotu, to sprawdzam czy sa jakies dzieci (poza moimi). obecnosc dzieci zawsze dawala mi poczucie wiekszego bezpieczenstwa. przeciez nie zabija sie dzieci. a tam bylo tak duzo dzieci. i niemowleta. koszmar.
    oraz dzwonilam. ale dodzwonienie sie graniczy z cudem.

    • Li pisze:

      no popatrz, a myślałam ostatnio, dlaczego nie dzwonisz:)
      Nie ma mnie w domu wieczorami, nocami…;-)
      Ale przez weekend będę, więc dzwoń!!!!

    • ingrid0 pisze:

      zazdwonie.
      moi wyjechali na dwa tygodnie do Kolorado. kampowali juz w ulewnym, hahaha, deszczu oraz zlapali gume tuz przed wiazdem do lasu. wpadli rowniez do rzeki splywajac czymstam. nie dla mnie takie przygody.
      chyba tez sie zaczne wloczyc wieczorami i nocami…
      w koncu nie wiadomo kiedy znowu wyjada na tak dlugo. M. moze sie zniechecic, albo, nie daj Boze, ktorys z chlopcow!

    • Li pisze:

      Ania, tylko pamiętaj-dzwoń do skutku, słuchawka od stacjonarnego zawsze leży w zupełnie nieoczywistym miejscu, więc miotam się z reguły po całym domu nasłuchując uważnie i gdy już, już wiem, gdzie leży, nagle przestaje dzwonić:)

  2. Insolence Jo pisze:

    Troche w zyciu wylatalam tych kilometrow jako pasazer. Zawsze czuje niepokoj. Najczesciej w samolocie zamawiam lampke wina i spie, ewentualnie czytam ksiazke. Ale podswiadomie strach jest moim towarzyszyszem podrozy. W te wakacje wszystkie wyjazdy zrobimy autem. Planowane jakies 9.000 km. Choc statystycznie wypadkow drogowych jest znacznie wiecej niz katastrof samolotowych (sorry to byl atak terrorystyczny). Dla mnie szok totalny. Choc podobno przeznaczenia sie nie zmieni. Joanna-Jo

  3. Ania pisze:

    Czytam wiadomośći,i aż trudno uwierzyć, że to wydarzyło się naprawdę.

  4. AnkaW pisze:

    Nawet mi nie mów :((

  5. aLusia pisze:

    mnie przeraża własnie to, że to niekoniecznie przypadkowo pijany durny watażka…. tylko watażka może i pijany, ale spełniający czyjeś polecenia….

  6. Gofer73 pisze:

    Takie rzeczy i setki innych zawsze są niepojęte. Ale zdarzają się :(

    Nie jestem w stanie wyobrazić sobie co czują rodziny, którym nawet nie będzie dany spokój że szczątki ich bliskich zostaną godnie pochowane. Ech.

  7. porta celeste pisze:

    Bardzo dużo latam. Bardzo to lubię zresztą. Ten przedwczorajszy news kompletnie zburzył moje poczucie bezpieczeństwa; mam wrażenie, że została przekroczona pewna niedotykalna do tej pory granica.
    A najbardziej wkurza mnie to, że zapewne konsekwencje dla winnych będą żadne.

%d blogerów lubi to: