Kilka wieczornych telefonów i…?

Są dni w których ilość ludzkiego nieszczęścia
wpływa mi w uszy jak dopływy do rzeki w czasie powodzi,
a ja niczym ten zbiornik retencyjny muszę to wytrzymać.
Przeciekam więc małymi strumykami zdań na swoim blogu,
całą resztę trzymam w ryzach i nie pozwalam się zatruć.
Trudno jednak udawać, że nie dotyka, skoro dotyczy kogoś lubianego
i wlewa się szerokim strumieniem żalu, poczucia samotności i rozczarowań,
kłębi się, wiruje,
niesie szlam i połamane konary oczekiwań.
(Najważniejsze to nie zgorzknieć, nie zgorzknieć!).
Staram się wysłuchać, czasem nawet coś poradzić, wytłumaczyć,
zabić śmiechem, pocieszyć, pomilczeć…
ale ze mnie też się wylewa, bo ja też nie rozumiem tego świata.
Ani ludzi.
Nic już nie jest oczywiste, białe wcale nie jest białe,
tylko jednym z miliona odcieni bieli,
czarne też już nie jest tylko czarne,
bo może być absolutnie czarną materią,
tak czarną, że jej nie widać.
Chcę dążyć do prostoty,
ale prowadzi do niej skomplikowany system dojazdów,
dochodzeń, dojść, przejść i kombinacji.
Wiem, że mało kto wierzy, że zrobię rewolucję w swoim życiu,
Ale przecież moja córka miała w sobie tę odwagę, pojechała do Szkocji,
w ciemno, bez nikogo znajomego i dała sobie radę,
spełnia swoje marzenie.
(A ma przecież część genów po mnie).

Nieznośna lekkość bytu leży na mnie swoim ciężarem i zabiera powietrze.
Nie chcę tak żyć, nie chcę tak żyć,
nie muszę być prawnikiem w Polsce,
mogę być gospodynią w Portugalii
i już wiem, gdzie będę szczęśliwsza.
Niewiele mam czasu,
w najlepszym wypadku mam za sobą połowę życia,
najgorszego nie biorę pod uwagę,
więc do roboty!
Intensyfikuję wysiłki w celu sprzedania mieszkania,
uczę się portugalskiego,
szukam…
Tak, zdecydowanie szukania mi trzeba.
Li.

Reklamy

2 Responses to Kilka wieczornych telefonów i…?

  1. Marta Czulak z Drezna :) - kolezanka Eweliny B ;) pisze:

    :) Bardzo podoba mi sie Twoj plan :) ja mam podobny, pracuje do 50tki :) dzieci wyfruwaja w swiat i ja tez :) Portugalia piekny kraj, Lizbona urocza, mnie jednak ciagnie do Hiszpanii, mam juz miasteczko wybrane, mala miescina z minimalna iloscia turystow, na Costa Brava w niedalekiej odleglosci od Barcelony , ktora mnie urzekla po stokroc :)
    Bedzie domek przy plazy, maly bialy domek, a ja bede sercem oraz owocami morza w bialym winie witac przyjezdnych, moj dom bedzie otwarty, taki dom prowadze teraz w Dreznie , ale niestety nie na Costa Brava ;( …..ale kiedys…………..

    P.S Gdy snuje moje marzenia, moja rodzina zerka na mnie dziwnie, ale ostatnio chyba zaczynaja w to wierzyc, bo czesc marzen mam juz na liscie pt: „spelnione” , a kiedys byly malo realne;)
    Trzymam kciuki za Twoje marzenia i plany:) Portugalia to sasiadka Hiszpanii, chetnie zostane Twoja sasiadka ;)

%d blogerów lubi to: