Mobilizuję się ze wszystkich (bez)sił.

Śniłam o pomarańczowych gajach i figach prosto z drzewa,
widziałam siebie na lokalnym targu i w winiarni,
na razie wystarczy.
Sprawy będą dziać się mimo,
teraz mierzę się z poniedziałkowo skrzeczącą rzeczywistością.
Upał zaczyna wyciągać swoje lepkie macki,
pranie schnie na tarasie, zanim zdążę wypić kawę,
a koty leżą w bezruchu,
nie rusza ich z miejsca nawet szelest worka z karmą.
(Mobilizacja do pracy wymaga specjalnych środków,
napisanie notki jest jednym z nich).

Jestem od pewnego czasu w nieznanym mi dotąd
stanie zawieszenia pomiędzy światami,
ziemi dotykam koniuszkiem dużego palca,
reszta buja w obłokach.
Dzięki wyobraźni mam ochotę jeszcze wstawać z łóżka,
bo skoro potrafię sobie coś wyobrazić,
to znaczy, że tak może być.
Przecież nie można wyobrażać sobie rzeczy i spraw nieistniejących,
bo nie sposób wyobrazić sobie czegoś, co nie istnieje!
Miłego dla Was!
Li.

Reklamy

6 Responses to Mobilizuję się ze wszystkich (bez)sił.

  1. Basia Szydłowska pisze:

    cześć Monika,
    gratuluję pomysłu i trzymam kciuki, jestem pewna że jeżeli bardzo tego chcesz to już niedługo otworzysz pensjonat w pięknym miejscu, z przepięknym widokiem, gdzieś na południu Europy. Marzenia się spełniają, tylko trzeba mocno wierzyć w nie i jeszcze mocniej chcieć. Nie chcę Cię zanudzać ale chciałabym przytoczyć moją historię. Jestem w podobnym wieku, mam 2 dzieci, syn już ożeniony, córka w wieku Twojej Gusi, moje małżeństwo udane. Przez wiele lat pracowałam w różnych korporacjach , na wysokich stanowiskach, dużo podróżowałam służbowo, więc zwiedzałam głównie lotniska i hotele. Czasami w nocy budziłam się i zastanawiałam się w jakim kraju jestem. 7 lat temu doszłam do wniosku że zarówno ja jak i moja rodzina mamy dosyć. Odeszłam z firmy, otworzyliśmy z mężem restaurację. Nie powiem że było lekko, bo nie było, żyjemy skromniej ale razem, jedyne czego żałuję to tego że tę restaurację otworzyliśmy w Polsce a nie na południu Europy. Niestety każdy nasz wyjazd na krótki kilkudniowy urlop kończy się kontrolą w restauracji, a to PIP, a to US a to ZUS. Przestałam wierzyć w przypadek….Mamy plany na przyszłość, niezwiązane z Polską więc kto wie może kiedyś spotkamy się gdzieś w jakimś uroczym miejscu.
    Jestem pewna, że wyczerpałaś limit na przykre rzeczy i teraz będą Cię spotykać tylko te dobre.
    Ściskam Cię mocno i wspieram całą sobą.
    Basia z Wrocławia

  2. Basia Sz. pisze:

    Smolec pod Wrocławiem, http://www.alyki.pl

  3. Basia Sz. pisze:

    jak będziesz we Wrocławiu to serdecznie zapraszam,

  4. Basia Sz. pisze:

    z ogromną przyjemnością Cię ugoszczę, przyjeżdżaj, mój nr 609222544 :)

%d blogerów lubi to: